Emisariusze Freuda

Launch Sermon Player

Beit Polska and Friends of Jewish Renewal in Poland prezentują serię:

Freighted Legacies:The Culture and History of Jewish Interactions in Poland

Emisariusze Freuda- Kulturowy transfer psychoanalizy do polskiej inteligencji przed II Wojną Światową

Dr Lena Magnone, jest specjalistką od historii psychoanalizy i jej wpływu na kulturę polską, ukończyła habilitację pięć lat temu. Jest autorką książki „Emisariusze Freuda- Kulturowy transfer psychoanalizy do polskiej inteligencji przed II Wojną Światową”. W trakcie webinaru przyglądamy się niektórym aspektom tego 1100-stronicowego opus magnum, które zostało wydane w języku polskim, a obecnie jest tłumaczone na język angielski przez dr Tul’si Bhambry .W książce „Emisariusze Freuda” autorka omawia trajektorie życia polskich Żydów, zbuntowanych mężczyzn i kobiet, którzy dołączyli do Zygmunta Freuda na najwcześniejszym etapie formowania się ruchu psychoanalitycznego, oraz ich wysiłki na rzecz zaszczepienia psychoanalizy w wykształconych polskich środowiskach przed II wojną światową. Ludzie ci przetłumaczyli Freuda na język polski, zapoznali neurologów i inne osoby z wykształceniem medycznym z ideami Freuda, również polskich pisarzy, antropologów, filozofów i grupy syjonistyczne, takie jak HaSzomer HaTzair. W swoim webinarium Lena Magnone przedstawi biografie kilku pierwszych psychoanalityków polskiego pochodzenia żydowskiego (Ludwig Jekels, Helena Deutsch, Beata Rank, Eugenia Sokolnicka i Gustaw Bychowski), zastanowi się nad wyzwaniami żydowskiej i polskiej tożsamości w kluczowym moment upadku imperiów, odzyskania niepodległości przez Polskę oraz przy powstaniu nazizmu. W webinarze uczestniczą również znani tłumacze; dr Tul’si Bhambry and dr Lewis Barth-psychoanalityk i badacz midraszów.

Serdecznie zapraszamy!

 

Cedaka צדקה

Wspieraj Beit Polska Beit Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich nr konta: 47 1240 1040 1111 0010 3311 7066 Bank Pekao S.A. Tytuł: Darowizna na cele statutowe Cedaka

PAYPAL Związek wyznaniowy Beit Polska paypal.me/BeitPolska

Beshalach

Launch Sermon Player

The enslaving power of habit and comfort

Thoughts on parashat Beshalach

Menachem Mirski

Tyranny never gives up on its own. With a very few historical exceptions, it has never subsided until it was completely defeated. And there are typically no polite, peaceful, democratic methods to unseat the tyrant. It has to be done in a radical way.

This is one of the lessons from this week’s Torah portion. Pharaoh did not abandon his dream of keeping the Israelites captive until he suffered a final defeat and his armies were sunk into the sea. The Israelites who left slavery have achieved liberty and physical freedom. But they carried with themselves their slave mentality. As long as things were going clearly their way, as long as everything went smoothly, they were happy and content. When the Egyptians suffered their final defeat, drowning in the sea, the Israelites joined Moses in the most joyous and extatic song of praise and gratitude to God:

And when Israel saw the wondrous power which the LORD had wielded against the Egyptians, the people feared the LORD; they had faith in the LORD and His servant Moses. Then Moses and the Israelites sang this song to the LORD. They said:

I will sing to the LORD, for He has triumphed gloriously;

Horse and driver He has hurled into the sea…

(Ex 14:31-15:1)

But the minute they encountered problems, challenges and when things suddenly became difficult – they were immediately willing to give up their freedoms and go back to Egyptian slavery. They conveniently forgot how Egypt had afflicted and tortured them:

The Israelites said to them [Moses and Aaron]: “If only we had died by the hand of the LORD in the land of Egypt, when we sat by the fleshpots, when we ate our fill of bread! For you have brought us out into this wilderness to starve this whole congregation to death.” (Ex 16:3)

They immediately forgot the infinite kindness of the Eternal, who redeemed them in the most wondrous way… In their weakness, they were able to think almost only about the here and now; they were able to think about the past and future only very selectively. It looks like their logic was as simple as that: “We don’t have food. Where did we have food? In Egypt. So let’s go back to Egypt.”

That is what the slave mentality about – about being (permanently) powerless and turning to whoever has power at the moment. Mentality of this kind is also about lack of faith, lack of self-respect and short sightenness, but at the core of the slave mentality is weakness, weakness of any kind – physical, emotional, psychological, intellectual and spiritual. Human beings have a capacity to be slaves in all these realms separately. We can be enslaved physically by people or conditions that overpower us. Then we need to find strength (not necessarily a physical one) to overpower the force that enslaves us. We can be enslaved emotionally, while fully free in other realms, but to live a full life we need to be able to break the yoke of this emotional slavery as well. We can also be enslaved intellectually or spiritually; if that’s the case then our “lower” freedoms don’t matter a lot. Physical freedom is important but it is not enough to make us fully free people; it is not as important as intellectual independence and spiritual freedom. Physical freedom has no meaning and no purpose if it is not guided by free intelect and independent spirit, that is the source of identity, psychological integrity, meaning and purpose. Only then we are able to enjoy all our freedoms and pursue happiness. Thus, the intellectual and spiritual freedoms are in fact the sources of all the “lower” freedoms – the psychological, emotional and physical one. That is why the Israelites needed Moses and his guidance – only a free man, raised among free people, without the slave mentality and victimhood syndrome could have liberated them.

To avoid the intellectual or spiritual enslavement we need to be able to constantly reevaluate our views and ideas, lest we become slaves to them. We do, sometimes, stick to the theories and ideas even if we know they don’t work (for us) anymore. Additionally, just as the Israelites constantly forgot about the true, miserable reality of Egypt, so too we tend to diminish or understate the evils we were once subjected to. I’m sure that many people in Poland heard the phrase “Life was not that bad in the Communist bloc, wasn’t it?” This phenomenon is the result of our innate, psychological tendency to idealize our past, which is usually a helpful adaptation mechanism, although, as it turns out, the effects of this mechanism are not always positive.

Thus, in order to be fully free we need to be able to counter ourselves – to counter our feelings, our views and even to challenge our entire belief system. All of that is necessary to be able to separate the (informational) wheat from the chaff and pursue intellectually meaningful and coherent life in the times of widespread misguidance and confusion.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Beszalach

Launch Sermon Player

Zniewalająca potęga nawyku i komfortu

Refleksja nad paraszą Beszalach

Menachem Mirski

Tyrania nigdy nie poddaje się sama z siebie. Z bardzo nielicznymi wyjątkami nigdy w historii nie ustąpiła, zanim nie została całkowicie pokonana. I zwykle nie ma grzecznych, pokojowych, demokratycznych metod, aby odsunąć tyrana od władzy. Trzeba to zrobić przy pomocy radykalnych środków.

Taka jest właśnie jedna z lekcji, jaką można wynieść z czytanej w tym tygodniu porcji Tory. Faraon nie porzucił swojego marzenia o przetrzymywaniu Izraelitów w niewoli aż do chwili, gdy został ostatecznie pokonany i jego wojska zatonęły w morzu. Izraelici, którzy uciekli z niewoli, zyskali wolność i swobodę fizyczną. Ale wciąż nieśli z sobą swoją niewolniczą mentalność. Dopóki wszystko szło wyraźnie po ich myśli, dopóki wszystko przebiegało gładko, byli szczęśliwi i zadowoleni. Kiedy Egipcjanie ponieśli ostateczną klęskę i utonęli w morzu, Izraelici dołączyli do Mojżesza w przeradosnej i ekstatycznej pieśni wysławiania i dziękczynienia Bogu:

I widział Israel moc wielką, którą okazał Wiekuisty nad Micrejczykami, i obawiał się lud Wiekuistego, i uwierzyli w Wiekuistego i w Mojżesza, sługę Jego.  Wtedy zaśpiewał Mojżesz i [dzieci] Izraela pieśń tę Wiekuistemu, a rzekli w tych słowach:

„Zaśpiewam Wiekuistemu, bo wzniósł się wielce; rumaka i jeźdźca jego wtrącił w morze! (…)    (Wj 14, 31-15, 1)

Ale w pierwszym momencie, kiedy napotkali problemy i wyzwania, i kiedy nagle sytuacja zrobiła się trudna – natychmiast byli gotowi wyrzec się swoich swobód i powrócić do egipskiej niewoli. Wygodnie zapomnieli o tym, jak Egipt ich nękał i dręczył:

„I rzekli do nich [do Mojżesza i Aarona] [dzieci] Israela: „Gdybyśmy też pomarli byli z ręki Wiekuistego w ziemi Micraim, gdyśmy bywało siadali przy garnku mięsa, gdyśmy jadali chleb do syta! Boście wszak wywiedli nas na tę puszczę, aby zamorzyć cały ten tłum głodem!”
(Wj 16:3)

Natychmiast zapomnieli o nieskończonej dobroci Wiekuistego, który wybawił ich w przecudowny sposób… W swojej słabości potrafili myśleć prawie wyłącznie o tym, co jest tu i teraz; byli w stanie myśleć o przeszłości i przyszłości tylko w bardzo wybiórczy sposób. Wydaje się, że kierowali się taką oto prostą logiką: „Nie mamy jedzenia. Gdzie mieliśmy jedzenie? W Egipcie. A więc wróćmy do Egiptu”.

Niewolniczą mentalność można opisać następująco: jestem (permanentnie) bezsilny i zwracam się do kogokolwiek kto akurat w danej chwili ma władzę. Tego rodzaju mentalność to też brak wiary, brak szacunku do samego siebie i krótkowzroczność, ale sednem niewolniczej mentalności jest właśnie słabość, każdego rodzaju słabość – fizyczna, emocjonalna, psychologiczna, intelektualna i duchowa.  Ludzie mogą być niewolnikami w każdej z tych sfer, rozpatrywanych oddzielnie. Możemy być zniewoleni w wymiarze fizycznym przez ludzi albo przez obezwładniające nas warunki. Wtedy musimy znaleźć siłę (niekoniecznie fizyczną), aby przezwyciężyć zniewalające nas siły. Możemy być zniewoleni emocjonalnie, będąc jednocześnie w pełni wolni w innych sferach jednak, aby żyć pełnią życia musimy być również w stanie wyzwolić się z jarzma tej niewoli emocjonalnej. Możemy być też zniewoleni intelektualnie albo duchowo; w takim przypadku nasze „niższe” wolności nie mają zbytniego znaczenia. Wolność fizyczna jest ważna, ale nie wystarczy, aby uczynić nas w pełni wolnymi ludźmi; nie jest tak samo ważna, co niezależność intelektualna i wolność duchowa. Wolność fizyczna nie ma znaczenia ani celu, jeśli nie będzie nią kierować wolny intelekt i niezależny duch, które są źródłem tożsamości, spójności psychologicznej, sensu i poczucia celu. Tylko wtedy możemy cieszyć się wszystkimi naszymi wolnościami i dążyć do szczęśliwości. A zatem intelektualne i duchowe wolności są w istocie źródłem wszystkich „niższych” wolności – psychologicznej, emocjonalnej i fizycznej. Właśnie dlatego Izraelici potrzebowali Mojżesza i jego przewodnictwa – tylko wolny człowiek, wychowywany pośród wolnych ludzi, bez mentalności niewolniczej i syndromu ofiary mógł ich uwolnić.

 

Aby uniknąć intelektualnego albo duchowego zniewolenia, musimy być gotowi nieustannie poddawać ponownej ocenie nasze poglądy i pomysły, tak abyśmy nie zostali ich niewolnikami. Czasem trzymamy się różnych teorii i pomysłów nawet jeśli wiemy, że już się (w naszym przypadku) nie sprawdzają. Co więcej, tak samo jak Izraelici nieustannie zapominali o prawdziwych, ponurych realiach Egiptu, tak samo i my mamy skłonność do zaniżania albo umniejszania różnych form zła, którym byliśmy niegdyś poddawani. Jestem przekonany, że wiele osób w Polsce słyszało stwierdzenie „życie w bloku komunistycznym nie było takie złe, czyż nie?”. To zjawisko jest efektem naszej wrodzonej, psychologicznej skłonności do idealizowania naszej przeszłości, co bywa zwykle pomocnym mechanizmem adaptacyjnym, chociaż, jak się okazuje, skutki tego mechanizmu nie zawsze są pozytywne.

A zatem, aby być w pełni wolni, musimy być gotowi przeciwstawiać się samym sobie – przeciwstawiać się naszym uczuciom, naszym poglądom, a nawet być gotowi podważyć cały nasz system przekonań. Wszystko to jest konieczne, aby móc oddzielić (informacyjne) ziarno od plew i starać się prowadzić przepełnione sensem intelektualnym i spójne życie w czasach szerzącego się wprowadzania w błąd i powszechnej dezorientacji.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Parsza Wa-jechi

Launch Sermon Player

Parsza Wa-jechi – פרשת ויחי

Bereszit 47:28 – 50:26

 

Miriam Klimova – studentka rabinacka
w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Hajfie

 

Każdy koniec jest nowym początkiem. I ten początek też kiedyś będzie miał swój koniec.

Ciężko jest nam zaakceptować poważną i trudną zmianę w życiu, znaleźć w sobie siły, aby wyznaczyć dalszą drogę, ciężko jest poradzić sobie z emocjami. Tradycja żydowska uczy, aby nigdy nie poddawać się rozpaczy i mówi, że człowiek powinien błogosławić za zło tak samo, jak błogosławi za dobro (Talmud Babiloński 60 b):

„חַיָּיב אָדָם לְבָרֵךְ עַל הָרָעָה כְּשֵׁם שֶׁמְּבָרֵךְ עַל הַטּוֹבָה”

Tak kończy się księga Bereszit – jej ostatnia parsza jest podsumowaniem dwóch historii życia: i Jaakowa i Josefa, których znamy od momentu, gdy ich matki były z nimi w ciąży, aż do chwili śmierci. Wyruszyliśmy z nimi w pełną emocji podróż przez życiowe wzloty i upadki. Dzieliliśmy ich gorycz i widzieliśmy, jak radość przysłaniała żal. Parasza Wa-jechi zaczyna się od opisu ostatnich dni, ostatnich chwil Jaakowa. Życie przelatuje  mu przed oczami.  Jaakow jest trzecim i być może najbardziej skomplikowanym z patriarchów. Postać pełna paradoksów i sprzecznych emocji. Wydaje się, że w jego duszy tkwi dobro i czasem też zło, a jego ciałem rządzą na przemian umysł i emocje.  Już w młodym wieku  zbuntował się przeciwko „prawu pierworodztwa”. Ukradł błogosławieństwo przeznaczone dla starszego brata. Został za to ukarany latami wygnania z domu rodziców i teściem, który okazał się oszustem jeszcze lepszym od niego samego. W tym samym pokoleniu widzimy paralelizm dwóch historii: skoro można pomylić młodszego brata ze starszym – Jaakowa i Ezawa, to można też pomylić starszą siostrę z młodszą siostrą – Leę z Rachelą.

W judaizmie status pierworodnego oznaczał szczególną relację nie tylko z rodzicami i braćmi, ale także z Bogiem. Pierworodny był uważany za świętego, stojącego na uboczu, należącego do Boga. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że prawo pierworodztwa ustala się w sposób naturalny, bowiem kto pierwszy, ten lepszy, z tekstu Tory widzimy, że ani Bóg, ani ojcowie nie byli nim automatycznie związani. Zawsze istniała wolność wyboru, lub w każdym razie Tora próbuje nam na nią wskazać, wykorzystując wielokrotnie powtarzający się motyw preferencji najmłodszego syna kosztem najstarszego.

Jaakow po raz kolejny buntuje się przeciwko „prawu pierworodztwa”, kiedy wywyższa Josefa, syna ukochanej kobiety, ponad jego starszych braci, synów Lei. Jednak za podobną dyskryminację, za posiadanie „faworyta” spośród innych dzieci, zostanie ukarany wieloletnim żalem i żałobą po ukochanym synu.

Wa-jechi Jaakow – „żył Jaakow”. Rzymianie także mówili, informując o śmierci wybitnej postaci – vixit, „żył”. O ilu ludziach możemy tak powiedzieć, że naprawdę żyli? Niczego nie zabrakło w historii Jaakowa, zyskał życie w pełni, jako ten, który po walce z posłańcem Boga lub samym Bogiem usłyszał:

„Nie Jaakow będzie nazywane odtąd imię twoje, ale Israel; gdyż walczyłeś z istotą boską i z ludźmi i przemogłeś”(Bereszit 32:29).

 Zwroty i zakręty życia oraz zmiany tożsamości Jaakowa-Izraela osiągają w naszej parszy punkt kulminacyjny. Nawet tekst to podkreśla, gdy nazywa go imieniem Israel i imieniem Jaakow na przemian, czasem nawet w tym samym wersecie.

Sam Jaakow twierdzi, że nie miał szczęśliwego życia, nie może ukryć głębokiego rozczarowania trzema najstarszymi synami. Jednak teraz, wraz ze zbliżającą się śmiercią, rysuje mu się przed oczami nadzieja na świetlaną przyszłość. Jest stary i chory, ale jego umysł jest twardy jak skała. Gdy Josef przychodzi go odwiedzić w towarzystwie swoich dwóch synów, raptem dzieje się coś dziwnego. Jaakow mówi:

„A teraz dwaj synowie twoi… moimi oni: Efraim i Menasze…” (Bereszit 48:5)

Miłość do Josefa, syna ukochanej Racheli, nadal go przepełnia, więc na łożu śmierci decyduje się „formalnie” adoptować Efraima i Menasze tak, jakby byli jego synami. Dlaczego? Obaj odziedziczą jako niezależne plemiona w Ziemi Izraela, a zatem Josef faktycznie otrzyma „w dwa razy” więcej od swych braci, jakby był najstarszym z synów Jaakowa.

Ponadto, Jaakow znowu, po raz trzeci z kolei buntuje się przeciwko „prawu pierworodztwa”: błogosławieństwo przeznaczone dla Menasze, najstarszego syna Josefa, udziela Efraimowi, młodszemu bratu. Kładzie prawą rękę na głowie Efraima, a lewą rękę na głowie Menasze.

(Jakub błogosławi dwóch synów Józefa, Efraima i Menasze, autor: Benjamin West)

Jakub podsumowuje swoje życie, formułuje testament, wypowiada ostatnie słowa do dwójki swoich wnuków, a także do wszystkich dwunastu swoich synów. Nie pierwszy raz spotykamy się z sytuacją, kiedy ojciec błogosławi swoich synów przed śmiercią: Icchak błogosławi Jaakowa i też czyni to przed śmiercią. Moglibyśmy pomyśleć, że błogosławieństwo jest czymś symbolicznym. Jednak Tora daje nam jasno zrozumieć, że błogosławieństwo ma wielką wagę. Inaczej po co Jaakow kradłby błogosławieństwo brata; inaczej po co świadomie pobłogosławiłby Efraima błogosławieństwem pierworodnych? W czasach biblijnych błogosławieństwa i przekleństwa były ściśle związane z wiarą w moc słowa. W niektórych kulturach uznawano, że takie formuły i działania mają niezależny i nieunikniony magiczny wpływ. W judaizmie takie słowa były w istocie apelem do Boga, który został powołany do ich potwierdzenia, miały na niego wpływ.

Czasy się zmieniły, już nie postrzegamy błogosławieństwa jako posiadającego magiczną moc, ale jako wyrażanie nadziei, słowa zachęty. Jednak z naszej parszy warto nauczyć się ważnego wniosku – ludzkie słowo posiada moc. Nie, nie magiczną i nie proroczą, a jednak każdy z nas swoim słowem może wywołać uśmiech na twarzy drugiego człowieka, każdy z nas swoim słowem może sprawić mu niesamowity ból. Słowa mogą nas zniszczyć, ale mogą też zbudować świat.

Niech będzie taka wola… aby dobrych słów nam nigdy nie zabrakło!

Tak skończymy księgę Bereszit, księgę, którą rozpoczęliśmy słowami:

„I rzekł Bóg: „Niech się stanie światło!” I stało się światło.” (Bereszit 1:3)

Szabat Szalom!

Miriam Klimova – studentka rabinacka
w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Hajfie.

Miketz

Launch Sermon Player

Thoughts on Parashat Miketz

Menachem Mirski

How should we live? On what basis should we make life choices? Should we trust God, ourselves, or maybe other people, for example those from the government? Or maybe we should trust only some people, or for example experts and science and technology?

Of course we can find answers to these questions in the Torah and Rabbinic literature. Last week’s Torah portion ends with the story about Joseph interpreting the dreams of the cupbearer and the chief baker. According to the prophecies conveyed in both dreams the chief baker will be sentenced to death, whereas the cupbearer will be restored to serving at the Pharaoh’s court. Joseph knows that this will happen, that’s why he asks the cupbearer:

But think of me when all is well with you again, and do me the kindness of mentioning me to Pharaoh, so as to free me from this place. (Gen 40:14)

In this week’s Torah portion we read that Joseph had to wait for two years to get out of jail:

After two years’ time, Pharaoh dreamed that he was standing by the Nile, when out of the Nile there came up seven cows, handsome and sturdy, and they grazed in the reed grass. (Gen 41:1-2)

Why is the Torah even mentioning this? Why did 2 years have to pass before the Pharaoh had a dream that only Joseph could explain?

According to Midrash Bereshit Rabbah Joseph had to spend two additional years in prison because the Divine plan for the world and the people of Israel had to be fulfilled. But the Midrash adds one detail: these two years correspond to the two words that Joseph “inadvertently” said to the cupbearer:

But think of me… and [mention me] to Pharaoh… (Gen 40:14)

Joseph was punished because these words show his desperation, and at the same time his lack of faith in the Eternal. Joseph sinned because he did not have trust in the Eternal, but instead he was relying on one, ordinary person (which actually sounds quite rational, considering the possibilities and limitations and the strengths and weaknesses of an average person). Joseph was punished because he was a tzadik, and Adonai medakdek im tzadikim k’chut ha’saara – Adonai is scrupulous with tzaddikim even to a single hair. The essence of being a tzadik is therefore extraordinary scrupulousness and completely  entrusting God with one’s life, in every aspect of one’s life. Everything comes down to fulfilling God’s law and to faith in the Eternal; since everything that happens in our lives comes from Him (including of course various punishments and rewards). But on the other hand in the rabbinical tradition we have a clear doctrine stating that we should never, especially in difficult situations, expect that a “miracle will happen” and we shouldn’t rely on such faith:

A person should never stand in a place of danger saying that they on High will perform a miracle for him, lest in the end they do not perform a miracle for him. And, moreover, even if they do perform a miracle for him, they will deduct it from his merits. (Babylonian Talmud, Shabbat 32a)

So is there a contradiction between these two concepts? No, if we define more precisely what faith in God is. First of all, faith in the Eternal does not come down to believing in miracles. The great majority of paths that God shows us in our lives do not have a miraculous or supernatural character, but are rather completely ordinary and natural. Relying on miracles is perceived as “testing God” and is forbidden:

Do not try the LORD your God, as you did at Massah. (Deuteronomy 6:16)

Actually in Massah the Israelites did try God: while standing in front of the Horab Mountain, waiting for Moses to miraculously retrieve water from the rock for them, they asked:

“Is the Eternal present among us or not?”  (Ex 17:8)

Let’s go back to the questions we asked at the beginning: How should we live? On what basis should we make life choices? Should we trust God, ourselves, or maybe other people, for example those from the government? Or maybe we should trust only some people, or for example experts and science and technology?  Certainly we shouldn’t put all our eggs in one basket and not leave everything to God, whom we should nonetheless trust. So in each situation we should have a multi-prong approach and have several alternative plans. We should trust both people and ourselves, as well as science and technology, but consider each of them with prudence and necessary critical thinking.

Trusting God entails mainly fulfilling His commandments. And when it comes to our expectations towards Him, then yes, we can expect from God help in every life situation. But we shouldn’t expect that God’s answer will have a miraculous, supernatural character or that it will be exactly as we wish. God usually offers us many different solutions; they are not always what we’d imagined they would be, although they often come close. Joseph trusted one possibility; a possibility that God didn’t actually consider in His plans.

God’s answer can come in different shapes: for example the Eternal gives us wisdom as well as inspiration and motivation to act and He removes the obstacles standing in our way. But in order to access His help and protection, we must open our hearts and minds to the world as widely as possible, so that we can notice everything that the Eternal has planned for us, since everything that happens around us is an element of the Divine plan – usually an element “which is not aware of itself”.

Shabbat Shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Mikec

Launch Sermon Player

Refleksja nad paraszą Mikec

Menachem Mirski

Jak żyć? Na jakiej podstawie dokonywać życiowych wyborów? Ufać Bogu, sobie, czy też innym ludziom, np. tym co zasiadają w rządzie? A może ufać wyłącznie niektórym ludziom, albo np. ekspertom oraz nauce i technologii? Odpowiedzi na te pytania można oczywiście znaleźć w Torze i literaturze rabinicznej. Zeszłotygodniowa porcja Tory kończy się historią, w której Józef interpretuje sny podczaszego i przełożonego piekarzy. Wedle proroctw zawartych w obu snach przełożony piekarzy zostaje skazany na śmierć, podczaszy natomiast zostaje przywrócony do pracy na dworze faraona. Józef wie, że tak się stanie, dlatego prosi podczaszego:

Jeśli nie zapomnisz o mnie, kiedy będzie ci się dobrze działo, okaż mi życzliwość: wspomnij o mnie faraonowi, aby mnie uwolnił z tego miejsca.(Gen 40:14)

W porcji Tory na ten tydzień czytamy, że Józef musiał czekać dwa lata na to, by wydostać się z więzienia:

W dwa lata później faraon miał sen. [Śniło mu się, że] stał nad Nilem. I oto z Nilu wyszło siedem krów pięknych i tłustych, które zaczęły się paść wśród sitowia.(Gen 41:1-2)

W jakim celu Tora wspomina w ogóle ten wątek? Dlaczego musiało upłynąć 2 lata, by faraonowi przydarzył się sen, który tylko Józef mógł wytłumaczyć? Wedle midrasza Bereszit Rabba Józef musiał spędzić dodatkowe dwa lata więzieniu, bowiem musiał się wypełnić boski plan dla świata oraz narodu Izraela. Midrasz dodaje jednak jeden szczegół: owe dwa lata odpowiadają dwóm słowom, które “nieopatrznie” Józef wypowiedział do podczaszego:

Jeśli nie zapomnisz o mnie […] wspomnij o mnie faraonowi […] (Gen 40:14)

Józef został ukarany, bowiem słowa te dowodzą jego desperacji i jednocześnie braku wiary w Wiekuistego. Józef zgrzeszył, bo nie zawierzył Wiekuistemu, lecz polegał na jednym, zwykłym człowieku (co zresztą brzmi dość racjonalnie, biorąc pod uwagę możliwości i ograniczenia oraz siły i słabości przeciętnego człowieka). Został ukarany, ponieważ Józef był cadik, a Adonaj medakdek im cadikim k’chut ha’saara – W stosunku do sprawiedliwych Wiekuisty jest skrupulatny co do jednego włosa. Istotą bycia sprawiedliwym jest więc niezwykła skrupulatność oraz całkowite zawierzenie Bogu, w każdym aspekcie naszego życia. Wszystko sprowadza się do wypełniania boskiego prawa i wiary w Wiekuistego; wszystko bowiem co nas spotyka w życiu pochodzi od Niego (w tym oczywiście rozmaite kary i nagrody). Z drugiej jednak strony mamy w tradycji rabinicznej jasno wyrażoną doktrynę, że nigdy, a zwłaszcza w sytuacjach trudnych, nie należy oczekiwać, “że zdarzy się cud” i nie należy na takowej wierze polegać:

Nie należy nigdy stać w niebezpiecznym miejscu mówiąc, że ci na Wysokościach dokonają dla nas cudu, żeby się nie okazało, że ostatecznie nie dokonali dla nas cudu. I, co więcej, nawet jeśli dokonają dla nas cudu, to odejmą go z naszych zasług. (Talmud Babiloński, Szabat 32a)

Czy istnieje zatem sprzeczność pomiędzy tymi dwiema koncepcjami? Nie, jeśli lepiej sprecyzujemy na czym wiara w Boga polega. Przede wszystkim, wiara w Wiekuistego nie sprowadza się do wiary w cuda. Zdecydowana większość dróg, które nam Bóg w naszym życiu wskazuje nie ma charakteru cudownego, lecz całkowicie zwyczajny i naturalny. Poleganie na cudach jest postrzegane jako “testowanie Boga” i jest zabronione:

Nie będziecie wystawiali na próbę Pana, Boga waszego, jak wystawialiście Go na próbę w Massa (Pwt 6:16)

W istocie, w Massa Izraelici wydali Boga na próbę: stojąc przed Górą Horeb, w oczekiwaniu aż Mojżesz cudownie wydobędzie dla nich wodę ze skały, pytali:

Czy też Wiekuisty jest rzeczywiście wśród nas, czy nie? (Ex 17:8)

Wróćmy do pytań, które postawiliśmy na wstępie: Jak żyć i na jakiej podstawie mamy dokonywać życiowych wyborów? Ufać Bogu, sobie, czy też innym ludziom, np. tym, co zasiadają w rządzie? A może wyłącznie niektórym ludziom, np. ekspertom oraz nauce i technologii? Z pewnością nie należy stawiać niczego na jedną kartę oraz nie zostawiać wszystkiego Bogu, któremu jednak należy ufać. Należy więc myśleć wielotorowo w każdej sytuacji i mieć kilka alternatywnych planów. Należy ufać i ludziom, i sobie, i nauce i technologii, wszystkim jednak z rozwagą oraz niezbędnym krytycyzmem.  Zaufanie Bogu polega przede wszystkim na wypełnianiu jego przykazań. Jeśli chodzi zaś o nasze wobec Niego oczekiwania, to tak, można oczekiwać od Boga pomocy w każdej życiowej sytuacji. Nie należy jednak oczekiwać, że odpowiedź ze strony Boga będzie miała charakter cudowny, niezwykły, lub, że będzie dokładnie wedle naszej myśli. Bóg podsuwa nam zwykle wiele różnych rozwiązań; nie zawsze są one takie, jakie wyobrażamy sobie, że będą, choć często są nim bliskie. Józef zaufał jednej możliwości; możliwości, której Bóg akurat nie rozważał w swoich zamiarach. Odpowiedź Boga może mieć różnoraki charakter: Wiekuisty daje nam mądrość, na przykład, a także inspirację, motywację do działania i eliminuje przed nami przeszkody. By jednak dostąpić pomocy i opieki z Jego strony, musimy otworzyć swoje serce i umysł na świat możliwie jak najbardziej szeroko, tak, by umieć dostrzec to, co Wiekuisty dla nas zaplanował, bowiem wszystko co się wokół nas wydarza stanowi – zwykle “nieświadomy samego siebie” – element boskiego planu.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Miriam Klimova – Historia i struktura Kabalat Szabat

Launch Sermon Player

Miriam Klimova – „Historia i struktura Kabalat Szabat”

Wykład z dnia 27.11.2021

sesja studiowania z Miriam Klimovą, studentką rabinacką w Hebrew Union College w Jerozolimie oraz rabinką kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.
W wieczór szabatowy nabożeństwo rozpoczyna się od kilku psalmów oraz poematu liturgicznego Lecha Dodi, które łącznie określane są jako Kabalat Szabat – Przyjęcie Szabatu. Czy zwyczaj ten był praktykowany już w czasach biblijnych, w czasie pierwszej i drugiej Świątyni, czy chociażby w czasach Talmudycznych lub post-Talmudycznych? Aby odpowiedzieć na to pytanie sięgniemy do klasycznych źródeł żydowskich – Tory, Talmudu i komentarzy. Odwołamy się do mistyków żydowskich z Safed, miasta położonego na północy Izraela, do nowych zwyczajów, które wprowadzili. Przede wszystkim jednak weźmiemy do ręki Sidur – modlitewnik i zapoznamy się z tekstami i strukturą nabożeństwa na wieczór Szabatowy.

Serdecznie zapraszamy!

Cedaka צדקה
Wspieraj Beit Polska
Beit Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich
nr konta: 47 1240 1040 1111 0010 3311 7066
Bank Pekao S.A.
Tytuł: Darowizna na cele statutowe
Cedaka צדקה
PAYPAL
Związek wyznaniowy Beit Polska
paypal.me/BeitPolska

Parsha Vayeshev – פרשת וישב

Launch Sermon Player

Parsha Vayeshev – פרשת וישב

Bereshit 37:1 – 40:23

 

Miriam Klimova,

Rabbinical student at Hebrew Union College in Jerusalem and the Rabbi of the „Shirat ha-Jam” congregation in Haifa.

Every person needs hope. Each one of us is searching for light, but the path towards light is not easy.

Parsha Vayeshev opens a cycle of fourteen chapters, out of which all but one describe the lives of Joseph and his brothers. We will accompany them for several decades, during which dramatic changes will take place in the life of each of the protagonists – mental, spiritual, and even geographical changes. For us, their descendants, the stories of the lives of our forefathers are a lesson and an example of good and bad deeds, of wisdom and fear, of action, courage and inaction. They didn’t always know how to reflect on their actions and learn their lessons.

Isaac [loved] Esau… but [Rivka loved] Yaakov. (Bereshit 25:28)

Yet another generation, and the situation repeats itself:

Israel loved Joseph best of all his sons… (Bereshit 37:3).

This is an uncomfortable and embarrassing topic, but contemporary psychologists claim that most parents have their “favorite child”. Why was Joseph loved more than others? He was the son of the beloved wife Rachel. He was a beautiful young man – יפה מראה – yafe mar’e – who later will be admired by Potiphar’s wife. Only two persons in the whole Torah have been described as jafe mar’e –  Joseph and his mother Rachel. This is one of the rare instances when the TaNaCh describes the beauty of a man. Maybe his face reminded Yaakov of his first love? Is this why he dresses his son in a colorful tunic? What does it symbolize? Who’d usually wear this kind of garments? We can find the answer to this question in another part of the Tanach. Here is a description of the daughter of king David, Tamar, whose beauty was also extraordinary:

She was wearing an ornamented tunic, for maiden princesses were customarily dressed in such garments.(2 Sam 13:18).

 So Yaakov dresses his son in the clothes of maiden princesses. A special fondness for one child has its consequences. And just because we don’t talk about it, it doesn’t mean that it doesn’t show. Midrash Bereshit Raba (4:3) accuses Joseph of unmanly behavior, and Rashi explains that Joseph didn’t help his brothers support their family, but he cared only about himself and his looks. In our parasha we read how he believed in his superiority and told his brothers about his prophetic dreams about him becoming the feature leader of the family. They reacted by hating him and throwing him in a desert pit devoid of any water: “ve-ha-bor rek mi-maim” ( Bereshit 37, 24). According to a Midrash instead of water in the pit there were snakes and scorpions. By stomping his feet maybe he managed to scare them off, or maybe they squeezed his arms and legs as if with chains, so that he froze with fear. Was this a breakthrough moment in his life? It probably felt as if this moment  lasted for eternity, but Joseph didn’t lose hope that one of his brothers would take pity on him or that some curious passerby would look into the pit, see a man calling for help and save him. Joseph’s eyes were not turned towards the bottom of that pit nor towards the slippery walls that surrounded him, but rather upwards, towards the light, towards the faint glimmer of hope.

Each story and event described in the Bible carries a message for the next generations, otherwise it wouldn’t be mentioned there. Who among us doesn’t want to get out of a “pit”; we all want to free ourselves from our habits, fears, pride, anger, prejudice, hurt, addiction to success… which stop us from being free persons.

But wanting something is not always enough. Joseph was trying to start a new chapter in his life. Everything was going well, but suddenly the beauty of his face again turns into a misfortune. As a result of Potiphar’s wife’s false accusations he gets twelve years in jail. This would be enough for him to break down, but Joseph doesn’t lose hope for the “light at the end of the tunnel”, he doesn’t go back to “his former self”. When he interprets the dreams of Pharaoh, the meaning of which the sages and priests were not able to understand, there is  no trace of pride nor contempt left in him. He humbly says to the Pharaoh: “I am not important, God will give the answer… 

Many people believe that we all have the same personality for our whole life, from the day we’re born and that it will never change. But Joseph’s story conveys a completely different approach – it’s never too late to transform one’s personality, to change into a better human being. Becoming a different person, which is something we dream about, requires from us a lot of hard work, effort, an even a miracle. But Jewish tradition says that a miracle is not something supernatural, but rather a part of our being. Several times a day in the Amidah prayer we repeat that we’re grateful:

„ועל נסיך שבכל יום עמנו, ועל נפלאותיך וטובותיך שבכל עת, ערב ובקר וצהרים”

„ve-al nisecha she-be-chol yom imanu, ve-al nifleotecha ve-tovatecha she-be-chol et, erev va-voker ve-cochoraim” – for Your miracles which are with us daily, and for Your continual wonders and beneficences which are with us at every time, in the evening, in the morning and at noon.

The Festival of Chanukah is almost here. Outside it’s already very dark, but inside our homes the chanukijah will light up with colorful candles. May it be your will… that we always have the ability that Joseph was blessed with – to see the good light, and not the dark corners, to be blessed with this light and to help others find it… May it be your will…. that we don’t renounce hope, even if sometimes it’s hard, that we choose to see the miracles which are with us daily, „erev va-voker ve-cochoraim”. Shabbat Shalom!

 

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Miriam Klimova,
Rabbinical student at Hebrew Union College in Jerusalem and the Rabbi of the „Shirat ha-Jam” congregation in Haifa.

Parsza Wajeszew – פרשת וישב

Launch Sermon Player

Parsza Wajeszew – פרשת וישב

Bereszit 37:1 – 40:23

Miriam Klimova,
studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie  oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

Każdy człowiek potrzebuje nadziei. Każdy z nas szuka światła, a jednak droga w stronę światła nie jest łatwa.

Parsza  Wajeszew otwiera cykl czternastu rozdziałów, z których wszystkie, za wyjątkiem jednego, opisują życie Josefa i jego braci. Będziemy z nimi przez kilkadziesiąt lat, podczas których w życiu każdego z bohaterów zajdą drastyczne zmiany – mentalne, duchowe, a nawet geograficzne. Historie życia praojców są dla nas, ich potomków, lekcją i przykładem dobrych i złych uczynków, mądrości i strachu, działania, odwagi i bierności. Nie zawsze potrafili myśleć i wyciągać wnioski.

„Jicchak kochał Esawa… a Riwka kochała Jaakowa” (Bereszit 25:28)

Kolejne pokolenie, a sytuacja się powtarza:

 „Jisrael kochał Josefa bardziej niż wszystkich innych swoich synów” (Bereszit 37:3).

 Temat niezręczny i wstydliwy, ale współcześni psychologowie twierdzą, iż większość rodziców ma swojego „faworyta”. Za co Josef jest bardziej kochany? Był synem ukochanej żony Racheli. Był pięknym młodzieńcem – יפה מראה – jafe mar’e – , który później wzbudzi zachwyt żony Potifara. Jedynie dwie osoby w całym tekście Tory są opisane jako jafe mar’e – Josef i jego matka Rachel. Jest to jeden z nielicznych przypadków, kiedy TaNaCh opisuje piękno mężczyzny. Być może jego twarz przypomina Jaakowowi o pierwszej miłości? To dlatego ubiera syna w wielobarwną szatę? Co symbolizuje ta odzież? Kto ją zwykle nosił? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w innym miejscu Tanachu. O Tamar, córce króla Dawida, która również wyróżniała się urodą, mówi się:

 „Miała ona na sobie pasiastą koszulkę, gdyż tak ubierały się od dawien dawna córki królewskie, które były dziewicami.” (2 Księga Samuela 13:18).

Czyli Jaakow ubiera syna w ubrania dziewiczych księżniczek. Sympatia do wybranej pociechy ma swoje konsekwencje. I to, że o tym nie mówimy nie znaczy, że tego  nie widać. Midrasz Bereszit Raba (4:3) oskarża Josefa o niemęskie zachowanie, a Raszi wyjaśnia, iż Josef nie pomaga braciom w utrzymaniu rodziny, a dba jedynie o siebie i o swoją urodę. W naszej parszy czytamy o tym, jak wywyższa się i opowiada braciom prorocze sny o swoim przyszłym przywództwie w rodzinie.  Oni w odpowiedzi nienawidzili go i wrzucili do pustynnego dołu bez wody: „we-ha-bor rek mi-maim” ( Bereszit 37, 24). Midrasz mówi, że zamiast wody w dole były węże i skorpiony. Tupiąc nogami, może udało mu się je odstraszyć, a może niby kajdanami ścisnęli mu ręce i nogi tak, że zamarł ze strachu.  Czy właśnie wtedy nastąpił przełomowy moment w jego życiu? Czas pewnie trwał jak wieczność, ale Josef nie tracił nadziei, że któryś z braci zlituje się nad nim albo jakiś ciekawski przechodzień przyjrzy się dołowi, zobaczy wołającego o pomoc człowieka i go uratuje. Oczy Josefa nie były zwrócone na dno tego dołu ani na śliskie ściany, które go otaczały; patrzył w górę, ku światłu, ku słabemu promykowi nadziei.

Każda historia i wydarzenie zapisane w Biblii niesie przesłanie na pokolenia, inaczej by się o nich nie wspominało. Kto z nas nie chce wydostać się z „dołu”, wszyscy chcemy wyrwać się z przyzwyczajeń, strachów, dumy, gniewu, uprzedzenia, urazy, uzależnienia od sukcesów… które uniemożliwiają nam bycie wolnym człowiekiem.

Same chęci nie zawsze wystarczą. Josef starał się rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Szło mu dobrze, ale raptem piękno twarzy znowu obraca się w nieszczęście. Oszczerstwo żony Potifara doprowadza do dwunastu lat więzienia. Wystarczający powód do załamania się, a jednak nie traci nadziei na „światło na końcu tunelu”, nie wraca do „poprzedniego siebie”. Gdy wyjaśni sny faraona, których nie byli w stanie zrozumieć mędrcy i kapłani, nie ma w nim ani dumy, ani pogardy,  pokornie powie faraonowi: „Ja nic nie znaczę, Bóg da odpowiedź…”.

Wiele osób uważa, że człowiek ma taką samą osobowość przez całe życie od dnia urodzin i że nigdy się nie zmieni. Tymczasem historia Josefa pokazuje całkiem inne podejście – nigdy nie jest za późno, aby zmienić swoją osobowość, aby przekształcić się w lepszego człowieka. Stanie się innym człowiekiem, o którym marzymy, wymaga od nas dużo ciężkiej pracy, wysiłku, a nawet cudu. Jednak tradycja żydowska mówi o tym, że cud nie jest zjawiskiem nadprzyrodzonym, ale częścią naszego istnienia. Kilka razy dziennie w modlitwie Amida powtarzamy, że dziękujemy:

„ועל נסיך שבכל יום עמנו, ועל נפלאותיך וטובותיך שבכל עת, ערב ובקר וצהרים”

„we-al nisecha sze-be-chol jom imanu, we-al nifleotecha we-towatecha sze-be-chol et, erew wa-woker we-cochoraim” – za cuda, które każdego dnia są wśród nas oraz za wspaniałości i dobrodziejstwa o każdej porze, wieczorem, o poranku i w południe.

Święto Chanuka już za progiem. Na zewnątrz stało się bardzo ciemno, ale wewnątrz domu kolorowymi świecami rozświetli się chanukija. Niech będzie ku temu   wola… by zawsze żyła w nas zdolność, którą został pobłogosławiony Josef – aby dostrzegać dobre światło, a nie ciemne zakamarki, być błogosławionymi tym światłem i pomagać innym je odnaleźć. Niech będzie ku temu wola… abyśmy nie odstąpili od nadziei, nawet jeśli czasami jest trudno, abyśmy wybrali ujrzenie cudów, które są w naszym życiu każdego dnia „erew wa-woker we-cochoraim”.

Szabat szalom!

Miriam Klimova,
studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie  oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

Vayishlach

Launch Sermon Player

Don’t worry, nothing is really happening

Thoughts on parashat Vayishlach

Menachem Mirski

Worry is psychologically consuming. Fear of the unknown may lead us to many irrational actions and reactions, some of which may hurt us or keep us in a mindset that limits us emotionally and intellectually, not allowing us to function normally and efficiently.

In this week’s parsha Jacob returns to Erec Israel after his 20-year stay at Laban’s in Charan. He prepares to meet with Esau at Seir, in Edom. He sends messengers to Esau in hope of a reconciliation. The messengers return to Jacob with a following message:

“We came to your brother Esau; he himself is coming to meet you, and there are four hundred men with him.” (Gen 32:7)

The news frightens Jacob greatly:

[…] in his anxiety, he divided the people with him, and the flocks and herds and camels, into two camps, thinking, “If Esau comes to the one camp and attacks it, the other camp may yet escape.” (Gen 32:8-9)

Jacob prepares for war. He prays, he sends Esau a large gift (consisting of hundreds of heads of livestock) to appease him. At some point, after crossing the ford of Jabbok, he is left alone and wrestles with an angel:

And a man wrestled with him until the break of dawn. When he saw that he had not prevailed against him, he wrenched Jacob’s hip at its socket, so that the socket of his hip was strained as he wrestled with him. Then he said, “Let me go, for dawn is breaking.” But he answered, “I will not let you go, unless you bless me.” Said the other, “What is your name?” He replied, “Jacob.” Said he, “Your name shall no longer be Jacob, but Israel, for you have striven  with  beings divine and human, and have prevailed.” (Gen 32:26-29)

According to the rabbis, the man/angel sent by God was a spiritual representation of Esau. He was sent to empower Jacob spiritually and to convince him that the meeting with Esau will be a success for both of them. However, even the fact of overcoming God Himself did not make Jacob calm. Just before meeting his brother, he reorganizes his retinue to possibly save those he loved the most:

He divided the children among Leah, Rachel, and the two maids, putting the maids and their children first, Leah and her children next, and Rachel and Joseph last. (Gen 33:1-2)

But ultimately all this fear and panic turns out to be something completely futile because:

Esau ran to greet him. He embraced him and, falling on his neck, he kissed him; and they wept. Looking about, he saw the women and the children. “Who,” he asked, “are these with you?” He answered, “The children with whom God has favored your servant.”

Jacob didn’t see Esau for more than 20 years and the last memory he had about him was that Esau promised to kill him. His fears were somewhat right and justified, but it seems that they determined his inner life too much. For example, the not entirely clear message he received from his envoys, was interpreted by him unambiguously negatively, as a direct threat to his and his family’s life. His own sense of guilt might have played some role in all of that. Obviously, based on the past behavior of Esav, Jacob’s fears seemed legitimate but because many years had passed since that time they were, in fact, only “theoretically legitimate”.

And that’s the point, that’s the major issue here. Everything Jacob did preparing himself to meet with his brother was based on speculation. He did not have a chance to verify his presumptions prior to the meeting, when he ultimately confronted them with reality. He was “in his bubble”, to use a contemporary colloquialism, and got stuck in it.

Experiences of that kind are becoming more and more common today, in the digital era. People become anxious, insecure and sometimes even terrified solely on the basis of supposedly true and rational information, which they themselves are unable to confront with reality. More and more people are afraid of things our grandparents would not treat seriously even for a second. Fear is commonly used as a tool to “divide and conquer” by various political demagogues, tyrannical governments and, unfortunately, various powerful media machines in the “democratic, free world”. There are people in this world, quite powerful, who want us to live in fear or to be constantly caught up in problems that are not really relevant. Population that is afraid or confused is much easier to control and manipulate. Information disseminated to the general public is often framed in the way to achieve that goal.

People today are often too preoccupied with their feelings, thoughts, as well as with not particularly real issues. They escalate in their minds everything they feel strongly about. Being worried all the time about “things that might happen” is psychologically damaging and detaches us from reality. It is similar to materialism and being caught up in buying things we don’t really need. It’s like chasing the wind. None of this makes any sense. From our individual, everyday perspective none of what happens on facebook or any other social media platform ultimately matters.

There is also no point in worrying about things that we know will eventually happen to us, such as old age and the diseases that will affect us then. “There is no point in experiencing now, in your imagination, the suffering that is to come in the future” – as the Polish philosopher, Tadeusz Kotarbiński, wrote.

The best way to end our fears and internal struggles is to confront our fears with reality. If we are unable to do so at the moment then prayer, studying Torah and other spiritual practices can help us to maintain the balance and to keep us sane and reasonable. If you are currently worried about something, try to remember your past worries that have never been substantiated. None of them ultimately mattered, right? At the end everything was perfectly fine. It will be so also this time.

 

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.