Sh’lach

Launch Sermon Player

Be careful what you wish for, it might come true

Thoughts on parashat Sh’lach

Menachem Mirski

Our Torah portion for this week tells us a story of 12 spies sent by Moses to investigate the Promised land before conquering it. They return forty days later, carrying a huge cluster of grapes, a pomegranate and a fig, to report on a lush and bountiful land. But ten of the spies warn that the inhabitants of the land are giants and warriors “more powerful than we”; only Caleb and Joshua insist that the land can be conquered, as it was commanded by God.

Our rabbis analyzed this story from many perspectives. One of the issues they were particularly focused on can be expressed in the following questions: What was the sin of the spies who were sent to investigate the promised land? What did the spies do so dreadfully wrong that it brought the punishment of additional forty years of life on the desert for all the Israelites, making many of them never see the Promised land? One of the answers suggested by our rabbis is that they presented their biased opinion about the land and the possibility of conquering it instead of giving a relatively unbiased factual account on what the Promised land was like. According to Ramban, their goal was to gather the information about the land mainly for logistic purposes, to be able to develop a good strategy to conquer it; this, according to Rashi, is expressed in the name of the parasha shelach lecha – “send out (the spies) for yourself”. But none of that happened and it even seems that these ten spies were on the side of all the complainers among the Israelites who constantly murmured against Moses and God and wanted to come back to Egypt. They did not really go to investigate the land; they went there to collect the information that would prove their narrative, to use contemporary language.

What can we learn from it? The ten Israelite spies who lacked faith in God deemed the Promised land impossible to conquer. The remaining two, Joshua and Caleb, who had faith in God help were way more positive about the land and the ability to conquer it, although they admitted that the Divine help is necessary:

And Joshua son of Nun and Caleb son of Jephunneh, of those who had scouted the land, rent their clothes and exhorted the whole Israelite community: “The land that we traversed and scouted is an exceedingly good land. If pleased with us, יהוה will bring us into that land, a land that flows with milk and honey, and give it to us; only you must not rebel against יהוה. Have no fear then of the people of the country, for they are our prey: their protection has departed from them, but יהוה is with us. Have no fear of them! (Numbers 14:6-9)

The entire story can serve as an illustration of the 20th century proven epistemological view that our perception of the world (and ourselves) is dependent on our previously acquired knowledge about the world. In other words, we perceive and interpret everything that is around us (and within us, like our identity) in terms of what we have already learned, what we already believe about reality, through the entire cognitive apparatus that is the core structure of our knowledge and our belief system. This cognitive apparatus might be an adequate tool with an adequate language to describe reality; it might be a less adequate or completely inadequate tool for comprehending reality, and therefore a serious obstacle to our perception and ability to process information. It’s not a new concept. The idea that the human subject plays an active role in comprehending reality, was already developed in the writings of philosophers such as David Hume, Immanuel Kant, and some versions of it can already be found in the writings of ancient Greek philosophers. However, this knowledge/belief based determination of our perception and cognitive abilities, contrary to the opinions of some postmodern thinkers, does not create an absolute obstacle in our cognition would make it impossible for us to know the objective truths of the universe. We have already learned how to overcome these obstacles; much of what we call the methodology of science is about overcoming various cognitive limitations, including these ones. Generally speaking, scientific methodology has been very successful in this matter and it is important to mention this because some postmodern concepts completely blurred  the distinctions between science and pseudoscience, opening a path to the reign of ignorance, cognitive nihilism, bringing and perpetuating a variety of cognitive delusions.

Our perception is then determined by our knowledge and beliefs. All of that, in turn, influences our actions. What we believe to be true can have a tremendous impact on our actions and therefore on our fate. But fortunately our beliefs can usually be verified in practical life; therefore, whatever we do we should reflect on (practical) consequences of our beliefs and constantly ask ourselves questions like these: what my beliefs led me to? Do they make me happy? How do they influence my relationships with other people, including my loved ones? How do they influence my career? Are they helpful in achieving my life goals? Is there something I need to correct in my belief system? How, in fact, did I get to believe this and that? An so on.

Getting things wrong can have a bad impact on us; some consequences of our beliefs might be terrible for us, equally bad to those the Israelities faced in our biblical story. The only remedy for that is a prudent, reflective life in which we are able to critically look at our beliefs, even the most fundamental ones, and subject them to re-evaluation. Only this can ultimately save us from many things we never want to experience.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Szlach

Launch Sermon Player

Uważaj, czego sobie życzysz bo może się spełnić

Refleksja nad paraszą Szlach

Menachem Mirski

Nasza porcja Tory na ten tydzień opowiada nam historię 12 zwiadowców wysłanych przez Mojżesza, aby zbadać Ziemię Obiecaną przed jej podbiciem. Wrócili czterdzieści dni później, niosąc ogromną kiść winogron, granaty i figi, aby donieść o bujnej i urodzajnej ziemi. Ale dziesięciu spośród zwiadowców ostrzega, że mieszkańcy tej ziemi są olbrzymami i wojownikami „potężniejszymi od nas”; tylko Kaleb i Jozue nalegają, że ziemia może zostać podbita, tak jak nakazał Bóg.

Nasi rabini analizowali tę historię z wielu perspektyw. Jedną z kwestii, na której szczególnie się skupili, można ująć w następujących pytaniach: Na czym polegał grzech zwiadowców wysłanych na zwiady do Ziemi Obiecanej? Co tak strasznie złego uczynili ci zwiadowcy, że sprowadziło to karę dodatkowych czterdziestu lat życia na pustyni dla wszystkich Izraelitów, na skutek czego wielu z nich nigdy nie ujrzało Ziemi Obiecanej? Jedna z odpowiedzi zaproponowanych przez naszych rabinów głosi, że przedstawili oni stronniczą opinię na temat Ziemi Obiecanej i możliwości jej podbicia, zamiast przedstawić stosunkowo obiektywną, opartą na faktach relację o sytuacji na tych terenach. Według Rambana ich zadaniem było zgromadzenie informacji na temat tej ziemi głównie w celach logistycznych, tak aby móc przygotować dobrą strategię podbicia tych terenów. Zdaniem Rasziego zostaje to wyrażone w tytule paraszy szelach lecha – „wyślij [zwiadowców] dla siebie”. Nie wykonali jednak tego zadania i wydaje się nawet, że tych dziesięciu zwiadowców było po stronie wszystkich narzekających Izraelitów, którzy ciągle szemrali przeciwko Mojżeszowi i Bogu i chcieli wrócić do Egiptu. Tak naprawdę nie wybrali się, aby zbadać Ziemię Obiecaną. Poszli tam, aby zebrać informacje, które potwierdziłyby ich narrację, żeby użyć współczesnej terminologii.

Jaką możemy z tego wynieść lekcję? Dziesięciu izraelickich zwiadowców, którym brakowało wiary w Boga, opisało Ziemię Obiecaną jako niemożliwą do podbicia. Pozostałych dwóch, Jozue i Kaleb, którzy wierzyli w Bożą pomoc, mieli o wiele bardziej pozytywną opinię o tej ziemi i możliwości jej podbicia, choć przyznali, że konieczna będzie Boża pomoc:

A Jozue, syn Nuna, i Kaleb, syn Jefunnego, spośród tych, którzy zbadali tę ziemię, rozdarli swoje szaty i rzekli do całego zboru izraelskiego: Ziemia, przez którą przeszliśmy, aby ją zbadać, jest ziemią bardzo, bardzo dobrą.  Jeżeli  יהוה  ma w nas upodobanie, to wprowadzi nas do tej ziemi i da nam tę ziemię, która opływa w mleko i miód, tylko nie buntujcie się przeciwko יהוה. Nie lękajcie się ludu tej ziemi, będą oni naszym pokarmem; odeszła od nich ich osłona, a יהוה jest z nami. Nie bójcie się ich! (Lb 14, 6-9)

Cała ta historia może posłużyć za ilustrację XX-wiecznego, dowiedzionego poglądu epistemologicznego, iż nasze postrzeganie świata (i nas samych) zależy od zdobytej przez nas wcześniej wiedzy o świecie. Innymi słowy, postrzegamy i interpretujemy wszystko, co nas otacza (oraz to, co wewnątrz nas, jak nasza tożsamość) w kategoriach tego, czego już wcześniej się nauczyliśmy i naszych wcześniejszych przekonań o rzeczywistości, za pośrednictwem całego aparatu poznawczego, który stanowi główny szkielet naszej wiedzy i naszego systemu przekonań. Ten aparat poznawczy może być adekwatnym narzędziem z adekwatnym językiem do opisania rzeczywistości; może być też mniej adekwatnym albo kompletnie nieadekwatnym narzędziem do zrozumienia rzeczywistości, a zatem stanowić poważną przeszkodę dla naszego postrzegania i zdolności przetwarzania informacji. Nie jest to nowa koncepcja. Przekonanie, że podmiot ludzki odgrywa aktywną rolę w rozumieniu rzeczywistości zostało już przedstawione w pismach filozofów takich jak David Hume, Immanuel Kant, a niektóre  jego wersje można już znaleźć w pismach starożytnych greckich filozofów. Jednakże ta bazowa wiedza/przekonania, które determinują nasze postrzeganie i zdolności poznawcze, wbrew opiniom niektórych postmodernistycznych myślicieli nie stanowią absolutnej przeszkody w naszym poznaniu, która uniemożliwiałaby nam poznanie obiektywnych prawd wszechświata. Nauczyliśmy się już, jak przezwyciężać takie przeszkody; duża część dziedziny zwanej metodologią nauki dotyczy przezwyciężania różnych ograniczeń poznawczych, również takiego typu. Ogólnie mówiąc, metodologia naukowa odniosła duży sukces w tej dziedzinie i ważne jest, aby o tym wspomnieć, ponieważ niektóre postmodernistyczne koncepcje kompletnie zatarły rozróżnienie pomiędzy nauką a pseudonauką, otwierając drogę do panowania ignorancji, nihilizmu poznawczego oraz przynosząc i utrwalając różne złudzenia poznawcze.

Nasze postrzeganie determinowane jest zatem przez naszą wiedzę i przekonania. Wszystko to z kolei wpływa na nasze działania. To, co uważamy za prawdziwe, może mieć ogromny wpływ na nasze działania, a zatem na nasz los. Ale na szczęście nasze przekonania zwykle mogą zostać zweryfikowane w praktyce; a zatem, cokolwiek robimy, powinniśmy zastanowić się nad (praktycznymi) konsekwencjami naszych przekonań i nieustannie zadawać sobie pytania takie jak: do czego doprowadziły mnie moje przekonania? Czy mnie uszczęśliwiają? Jak wpływają na moje relacje z innymi ludźmi, w tym z moimi najbliższymi? Jak wpływają na moją karierę zawodową? Czy pomagają mi osiągać moje cele życiowe? Czy powinienem coś poprawić w moim systemie przekonań? Jak to się w istocie stało, że zacząłem żywić takie i takie przekonania? I tak dalej.

Błędy w tej sferze mogą mieć na nas zły wpływ; pewne konsekwencje naszych przekonań mogą być dla nas okropne –  równie złe jak te, z jakimi zmierzyli się Izraelici w naszej opowieści biblijnej. Jedynym na to remedium jest ostrożne, refleksyjne życie, w którym potrafimy przyglądać się krytycznie naszym przekonaniom, nawet tym najbardziej podstawowym, i poddawać je ponownej ocenie. Tylko to może ostatecznie uratować nas przed wieloma rzeczami, których nigdy nie chcielibyśmy doświadczać.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Judaism and booze

Launch Sermon Player

Judaism and booze

Thoughts on parashat Nasso

Menachem Mirski

One of the fundamental philosophical and at the same time practical problems underlying all religions is how to control things that are beyond our control. Therefore, throughout history intoxicants received religious, and often legal attention. One of the ways in which our religion responded to the challenge posed by these cheering substances was through the ancient institution of Nazirite, which is quite extensively discussed in our Torah portion for this week – almost the entire chapter 6 of the Book of Numbers covers this topic:

God spoke to Moses, saying: Speak to the Israelites and say to them: If any men or women explicitly utter a nazirite’s vow, to set themselves apart for יהוה, they shall abstain from wine and any other intoxicant; they shall not drink vinegar of wine or of any other intoxicant, neither shall they drink anything in which grapes have been steeped, nor eat grapes fresh or dried. Throughout their term as nazirite, they may not eat anything that is obtained from the grapevine, even seeds or skin.

Throughout the term of their vow as nazirite, no razor shall touch their head; it shall remain consecrated until the completion of their term as nazirite of יהוה, the hair of their head being left to grow untrimmed. Throughout the term that they have set apart for יהוה, they shall not go in where there is a dead person. (Numbers 6:1-6)

As mentioned in the paragraph above, the basic rules of naziriteship consisted not only of the abstinence from alcohol; nazirites were also not allowed to cut their hair or to defile their special status of holiness by contact with the dead. But let’s focus here exclusively on alcohol and let’s briefly discuss its role in our tradition and history.

The negative effects of alcohol were well known already in the very old days for wine was in universal use in the Near East and the Mediterranean basin. However,  what was not fully understood, was the physiological mechanism that caused the irrational behavior of the drinker. It is likely that alcohol was originally deemed to contain some supernatural powers that were in competition with the gods. The English word „spirits” for alcohol, or Polish “spirytus”, testifies to this ancient belief.

The Torah places the use and abuse of wine at the beginning of human history (Noah getting drunk after the flood, Gen. 9:21), and the Tanakh makes repeated references to the effects of drinking. But aside from the special case of nazirites, the drinking of wine was considered normal and proper – wine „cheers human hearts” (Ps. 104:15; Judges 9:13). Excessive drinking was considered degrading and a kind of foolish behavior that may easily lead to impropriety or immorality (Gen. 9:20; Prov. 20:1, 23:29.  Eccles. 10:17). The only explicit prohibition of drinking alcohol was for priests on duty, that they may not die during the Divine service (Lev. 10:9) Otherwise the priests, like other Israelites, were free to make use of wine, which was integrated into the Jewish ritual already in the ancient times. Even the Dead Sea brotherhoods, with all their strict rules of conduct, made no mention in their scriptures of nazirite abstention.

Later Jewish tradition, too, counseled moderation but never total abstinence, and this moderation became an aspect of Jewish social mores. We drink alcohol regularly on Shabbat and other Jewish holidays – obligatory four cups of wine on Pesach, the common minhag of intoxication on Purim aimed at not being able to tell the difference between Baruch Mordechai from Arur Haman.. Sefer ha-tikun, a late 19th-century commentary on the Shulkhan Aruch contains a mind-boggling enumeration of our many obligations to toast:

One is required to make a toast when he builds a house, sells a house, and when his house burns down. One must make a toast when he gets married. If the groom is a widow, he must drink for each wife; an elderly man who marries a virgin must drink forty-nine toasts. If the father of the bride refuses to drink a toast the couple must divorce; and the Polish Hasidim are accustomed to beating the recalcitrant father with his own slipper.

Sefer ha-tikun isn’t actually a real commentary; it’s a piece of anonymous satire on the supposed excesses of Hasidic drinking culture in Poland at that time. The title is a pun on the kabalistic notion of tikkun or cosmic repair and the Yiddish term trinkn tikn, that is, the custom of making toasts in honor of a yahrzeit.

History also brought us a different image – the image of the bad, sober Jew deliberately making „poor Christians” drunk. For various socioeconomic reasons, Jews were vastly overrepresented in tavern-keeping and alcohol distribution. Jews tended not to do the greater part of their drinking at taverns, reinforcing the nefarious image of the Jew profiting off, but not participating in, a culture of drinking. The problem was that liquor was big business in Poland (and it is still a big business today), and Polish nobility profited enormously off its production and distribution. But the Jews were the public face of that industry, leading antisemites to argue that the “peasants only drank excessively … because these bad, sober Jews enticed them into drunkenness in order to dupe them more easily.”

Alcohol has been “culturally integrated” into Judaism since its early days. This might be the reason that among religious Jews alcoholism is a relatively rare problem despite the culture that “expects us” to drink alcohol quite often. The philosophy underlying our culture claims that in order to be able to control something you have to experience it and really know it in the first place. It seems that this approach is working on a more general, societal level.  Of course, this philosophy won’t work in cases of alcohol addiction – it is helpless in the face of brain damage which is the core reason for alcoholism. Complete abstinence is also a way of controlling things we cannot control, sometimes the only efficient one. Thus, according to our religion it is ok to drink and it is also ok not to drink if that’s the necessity. A huge part of our religious tradition is 'case based’ and exceptions from the general rules are not completely uncommon, which is a blessing for many of us.

Shabbat shalom

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Judaizm i alkohol

Launch Sermon Player

Judaizm i alkohol

Refleksja nad paraszą Naso

Menachem Mirski

Jednym z podstawowych problemów filozoficznych, a jednocześnie praktycznych leżących u podstaw wszystkich religii, jest kontrolowanie rzeczy, na które nie mamy wpływu. Dlatego też na przestrzeni dziejów środki odurzające często stawały się przedmiotem rozważań religijnych, jak i związanych z religią rozważań prawnych. Jednym ze sposobów, w jaki nasz religia odpowiadała na wyzwania rzucane nam przez substancje rozweselające była starożytna instytucja nazireatu, która jest dość obszernie omówiona w porcji Tory na ten tydzień – ów temat obejmuje niemalże cały szósty rozdział Księgi Liczb:

Przemówił znowu Wiekuisty do Mojżesza tymi słowami: Tak mów do Izraelitów: gdy jaki mężczyzna lub kobieta złoży ślub nazireatu, aby się poświęcić dla Wiekuistego, musi się powstrzymać od wina i sycery, nie może używać octu winnego i octu z sycery ani soku z winogron; nie wolno mu jeść winogron zarówno świeżych, jak i suszonych. Przez cały czas trwania nazireatu nie będzie niczego spożywać z winnego szczepu, począwszy od winogron niedojrzałych aż do wytłoczyn.

Przez cały czas trwania nazireatu nożyce nie dotkną jego głowy. Dopóki nie upłynie okres czasu, na który poświęcił się Wiekuistemu, będzie święty i ma pozwolić, by włosy jego rosły swobodnie. W okresie, kiedy jest poświęcony dla Wiekuistego, nie może się zbliżyć do żadnego trupa. (Liczb 6:1-6)

Jak wspomniano w powyższym fragmencie, podstawowe zasady nazireatu polegały nie tylko na abstynencji od alkoholu; nazirejczykom nie wolno było również strzyc włosów ani kalać swojego szczególnego statusu świętości przez kontakt ze zmarłymi. Skupmy się jednak tutaj wyłącznie na alkoholu i pokrótce omówmy jego rolę w naszej tradycji i historii.

Negatywne skutki alkoholu były dobrze znane już w bardzo dawnych czasach, ponieważ wino było powszechnie używane na Bliskim Wschodzie jak i w całym basenie Morza Śródziemnego. Tym jednakże, czego starożytni w pełni nie rozumieli, był mechanizm fizjologiczny, który powodował irracjonalne zachowanie pijącego. Pierwotnie prawdopodobnie uważano, że alkohol zawiera nadprzyrodzone moce, którymi konkuruje z bogami. Angielskie wyrażenie „spirit”, czy polskie „spirytus” oznaczające alkohol jest lingwistyczną pozostałością po tej wierze.

Używanie i nadużywanie wina pojawia się w Torze już na początku historii ludzkości (Noe upija się po potopie, Rdz 9:21), a Tanach wielokrotnie wspomina o rozmaitych skutkach picia alkoholu. Jednakże poza szczególnym przypadkiem nazirejczyków, picie wina było uważane za normalne i właściwe – wino „rozwesela ludzkie serca” etc. (Ps 104:15; Sędziów 9:13). Nadmierne picie uważano oczywiście za formę degradacji lub za rodzaj głupiego zachowania, które może łatwo prowadzić do zachowań niestosownych lub niemoralnych (Rdz 9:20; Przyp. 20:1, 23:29. Koheleta 10:17). Jedyny wyraźny zakaz picia alkoholu dotyczył kapłanów na służbie w Miszkanie, aby nie pomarli podczas służby Bożej (Kpł 10:9) W innych okolicznościach kapłani, podobnie jak inni Izraelici, mogli swobodnie używać wina, które było zintegrowane z żydowskim rytuałem już w czasach starożytnych. Nawet bractwa żydowskie z Qumranu, ze wszystkimi ich ścisłymi regułami postępowania, nie wspominają w swoich pismach o instytucji nazireatu.

Późniejsza tradycja żydowska również zalecała umiar, nigdy jednakże całkowitą wstrzemięźliwość, i właśnie to umiarkowanie stało się trwałym elementem naszych żydowskich obyczajów. Regularnie pijemy alkohol w Szabat i inne święta żydowskie – obowiązkowo cztery kielichy wina na Pesach, powszechny minhag odurzenia w Purim, którego celem jest niemożność odróżnienia Baruch Mordechaj (Błogosławiony niech będzie Mordechaj) od Arur Haman (Przeklęty niech będzie Haman). Sefer ha-tikun, późny dziewiętnastowieczny komentarz do Szulchan Aruch zawiera zaskakujące wyliczenie naszych licznych obowiązków wznoszenia toastów:

Należy wznieść toast, kiedy buduje dom, sprzedaje dom i kiedy nasz dom się spali. Człowiek powinien wznieść toast, kiedy się żeni. Jeśli pan młody jest owdowiały, musi wypić za każdą byłą żonę; starszy mężczyzna, który poślubia dziewicę, musi wypić czterdzieści dziewięć toastów. Jeśli ojciec panny młodej odmawia wypicia toastu, para musi się rozwieść; ale polscy Chasydzi są już przyzwyczajeni do bicia krnąbrnego ojca pantoflem.

Sefer ha-tikun w rzeczywistości nie jest prawdziwym komentarzem; to porcja anonimowej satyry na rzekome ekscesy chasydzkiej kultury picia w ówczesnej Polsce. Tytuł jest grą słów na temat kabalistycznego pojęcia tikkun, czyli naprawy świata, oraz jidyszowego terminu trinkn tikn, czyli zwyczaju wznoszenia toastów z okazji jahrzeitu.

Historia przyniosła nam też inny obraz – obraz złego, trzeźwego Żyda celowo rozpijającego „biednych, Bogu ducha winnych chrześcijan”. Z różnych społeczno-ekonomicznych powodów doszło do znacznej nadreprezentacji Żydów w prowadzeniu karczm i dystrybucji alkoholu. Fakt, że Żydzi zwykle nie pijali tawernach, tylko w domach i na różnych religijnych uroczystościach wzmocnił tylko ów nikczemny wizerunek Żyda czerpiącego jedynie zyski, ale nie uczestniczącego w kulturze picia. Problem polegał na tym, że alkohol był w Polsce wielkim biznesem (i nadal jest wielkim biznesem dzisiaj), a polska szlachta ogromnie obławiała się na jego produkcji i dystrybucji. Rzecz w tym, że to Żydzi byli publiczną twarzą tego przemysłu, co doprowadziło antysemitów do wysuwania argumentów, że „polscy chłopi tak nadmiernie pili… ponieważ ci źli, trzeźwi Żydzi zmuszali ich do pijaństwa, aby móc ich łatwiej oszukać”.

Alkohol był „kulturowo zintegrowany” z judaizmem od samych jego początków. Być może właśnie dlatego wśród religijnych Żydów alkoholizm jest stosunkowo rzadkim problemem, pomimo faktu, iż nasza kultura która “wymaga od nas” dość częstego picia alkoholu. Filozofia leżąca u podstaw owej kultury głosi, że aby móc coś kontrolować, trzeba tego najpierw doświadczyć i naprawdę to poznać. Wydaje się, że to podejście działa na bardziej ogólnym, społecznym poziomie. Oczywiście ta filozofia nie sprawdzi się w przypadkach uzależnienia od alkoholu – jest ona bezradna w obliczu uszkodzenia mózgu, które jest główną przyczyną alkoholizmu. Całkowita abstynencja to także sposób kontrolowania rzeczy, których nie możemy kontrolować, i czasami jest to jedyny skuteczny sposób. Tak więc, zgodnie z naszą religią, można pić i zarazem nie należy pić, jeśli jest to konieczne. Ogromna część naszej tradycji religijnej jest oparta na religijnym “prawie precedensowym”, a wyjątki od ogólnych zasad nie są rzadkością, co jest błogosławieństwem dla wielu z nas.

Szabat szalom

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Bechukotai

Launch Sermon Player

Justice as a collective venture

Thoughts on parashat Bechukotai

Menachem Mirski

Our Torah portion for this week is called Bechukotai, which can be translated as “in my laws”. It starts with אם־בחקתי תלכו (im bechukotai telechulit. 'if you walk in my laws’) and centers on a brief but eloquent promise of blessings for those who follow God’s ways and an lengthy series of curses for those who reject God’s ways:

If you follow My laws and faithfully observe My commandments, I will grant your rains in their season, so that the earth shall yield its produce and the trees of the field their fruit. Your threshing shall overtake the vintage and your vintage shall overtake the sowing; you shall eat your fill of bread and dwell securely in your land […] I will look with favor upon you and make you fertile and multiply you […] I will establish My abode in your midst, and will not spurn you. I will be ever present in your midst: I will be your God, and you shall be My people. (Leviticus 26:3-5,9-12)

But if you do not obey me and do not observe all these commandments, if you reject My laws and spurn My rules, so that you do not observe all my commandments and you break my covenant, I in turn will do this to you: I will wreak misery upon you – consumption and fever, which cause the eyes to pine and body to languish; you shall saw your seed to no purpose, for your enemies shall eat it. I will set My face against you; you shall be routed by your enemies, and your foes shall dominate you […] Your land shall not yield its produce, nor shall the trees of the land yield their fruit. (Leviticus 26:14-20)

The entire passage of these blessings and curses is 43 verses long. The quotations above are only the excerpts that give us the general picture of what we are dealing here with. it is one more expression of the deuteronomic doctrine of the reward and punishment, which lies a the core of the oldest Jewish concept of justice, which can be summarized in one sentence: if you do good, you will be rewarded, if you do bad, you will be punished, which means that all your (moral) actions have consequences and determine your fate (in a pretty simple way). All of that implies individual responsibility for each and every action we take.

This Jewish doctrine of reward and punishment has been theologically challenged by the rabbis basically in two different ways. Firstly, it was seen through the lens of theodicy, which typically puts the human individual at its center and deals with the problem “why the wicked prosper and the righteous suffer”. The answer to that question depends on who is to take a bigger chunk of responsibility for what happens in this world, God or human beings. Another way the rabbis reflected on this doctrine has to do with the question: is there an undeserved suffering? Does the fact of suffering always imply a sin committed prior to it? Is moral wrongdoing the only cause of suffering? If the answer is yes, then it results in reversing the logical implication at the core of the entire concept: not only if you do bad, you will be punished, but also if you are suffering it means that you are punished and this means that you must have committed a sin. This radical answer is sometimes called the doctrine of retribution and it is theologically grounded in the Song of Moses (The Book of Deuteronomy, chapter 32), which defines the default moral and existential position of the Chosen People as pretty low: we are corrupt, stiff necked people, and for this reason we have a huge debt to the Eternal for his great deeds and the miracles He had performed to save us from Egyptian slavery and to lift us from our spiritual misery.

But there is yet another way we can approach this passage and it has to do with how we understand the pronoun 'you’ in it: whether this pronoun denotes a human individual or whether it is understood collectively and denotes the entire group of people. As mentioned above, the rabbis tended, although not exclusively, to view this doctrine through the individualistic lens (and that’s the typical way modern people view it), and this brought them to the problems mentioned above, however, if we understand it collectively, it completely changes the direction into which it leads us intellectually. If we understand it the latter way, it leads us to the vision of what the world will be like when it truly becomes God’s kingdom, when most members of the human community would follow God’s ways. It’s worth mentioning here that the Torah articulates here the necessity to view not only the people, but also the mitzvot in a collective way:

But if you do not obey me and do not observe all these commandments, if you reject My laws and spurn My rules, so that you do not observe all my commandments and you break my covenant, I in turn will do this to you […] (Leviticus 26:14)

Therefore you, the people of Israel, shall observe ALL my commandments, says God, and if you do so the righteous will (always) be rewarded and the wicked will (always) be punished. Thus, this doctrine will work only if the (vast) majority of the society would observe the (vast) majority of laws (we should have said that ALL people should observe ALL the divine laws to make this happen but given what we experience and know about human beings it seems to be a pretty unrealistic idea).

Only by creating a situation like that are we able to establish a system in which justice prevails. There will still be a margin of people experiencing injustice and unjust suffering – that seems unavoidable given, for example, the general lack of widespread, fundamental and rigid structure defining what’s the proper ethical conduct and what is not. There will always be cases of premeditated evil and inadvertent evil, which will result in undeserved human suffering. But our goal is to always limit the scope of possible wrongdoings and to constantly expand the sphere of justice, Divine law and all other Jewish values – love, devotion to communal life, education, truthfulness, kindness, respect and responsibility. All of that should be done maintaining a proper balance between individual freedoms and the interests of the community, which is a theme for another d’var Torah.

Shabbat shalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Bechukotai

Launch Sermon Player

Sprawiedliwość jako przedsięwzięcie wspólnotowe

Refleksja nad paraszą Bechukotai

Menachem Mirski

Porcja Tory na ten tydzień nosi nazwę Bechukotai, co można przetłumaczyć jako „w moich prawach”. Zaczyna się od אם־בחקתי תלכו (im bechukotai telechu – dosł. „jeśli będziesz kroczył w moich prawach”) i skupia się na krótkiej, ale wymownej obietnicy błogosławieństw dla tych, którzy podążają Bożymi drogami i długiej serii przekleństw dla tych, którzy Boże drogi odrzucają:

Jeżeli podług ustaw Moich postępować, a przykazań Moich przestrzegać, a pełnić je będziecie, tedy dam wam deszcze w czasie swoim, i wyda ziemia plon swój, a drzewo polne wyda owoc swój. I starczy wam młoćba do winobrania, a winobranie do wysiewu, i pożywać będziecie chleb swój do syta, i zamieszkacie bezpiecznie na ziemi waszej […] I zwrócę się ku wam, i rozplenię was, i rozmnożę was i utwierdzę przymierze Moje z wami […] I ustanowię przybytek Mój w pośród was, a nie odtrąci was dusza Moja. I będę ustawicznie chodził w pośród was, i będę wam Bogiem a wy będziecie Mi ludem. (Kapłańska 26:3-5,9-12)

Jeżelibyście zaś nie usłuchali Mnie, i nie pełnili wszystkich przykazań tych, jeżeli ustawami Moimi wzgardzicie, a prawa Moje odtrąci dusza wasza, żebyście nie pełnili wszystkich przykazań Moich, naruszając przymierze Moje; Tedy i Ja uczynię to wam: nawiodę na was trwogę, wycieńczenie i gorączkę, które pożerają oczy, i omdlałą czynią duszę, a siać będziecie daremnie nasiona wasze, i spożyją je wrogi wasze. I zwrócę oblicze na was, i porażeni będziecie przed wrogami waszymi, i władać wami będą nieprzyjaciele wasi […] I wyczerpywać się będzie daremnie siła wasza, i nie wyda ziemia wasza plonu swego, a drzewo ziemi nie wyda owocu swego. (Kapłańska 26:14-20)

Cały fragment zawierający owe błogosławieństwa i przekleństwa liczy 43 wersety. Powyższe cytaty to tylko fragmenty, które dają nam ogólny obraz tego, z czym mamy do czynienia. Całość jest jeszcze jednym wyrazem deuteronomicznej doktryny nagrody i kary, stanowiącej rdzeń najstarszej żydowskiej koncepcji sprawiedliwości, którą można streścić w jednym zdaniu: jeśli czynisz dobro, zostaniesz nagrodzony, jeśli będziesz zrobisz źle, zostaniesz ukarany, co oznacza, że wszystkie Twoje (moralne) działania mają konsekwencje i determinują Twój los (w dość prosty sposób). Wszystko to pociąga za sobą indywidualną odpowiedzialność za każde podejmowane przez nas działanie.

Teologicznie, rabini rzucali owej doktrynie nagrody i kary wyzwania, zasadniczo na dwa różne sposoby. Po pierwsze, była ona rozumiana przez pryzmat teodycei, która zwykle w swoim centrum stawia ludzkie indywiduum i zajmuje się problemem „dlaczego niegodziwcy prosperują a sprawiedliwi cierpią”. Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, kto naszym zdaniem ma wziąć większą część odpowiedzialności za to, co dzieje się na tym świecie –  Bóg czy ludzie. Inny sposób, w jaki rabini rozważali tę doktrynę, wiąże się z pytaniem: czy istnieje niezasłużone cierpienie? Czy fakt cierpienia zawsze implikuje wcześniejsze popełnienie grzechu, innymi słowy czy jedyną przyczyną cierpienia jest złe postępowanie? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to skutkuje to odwróceniem logicznej implikacji leżącej u podstaw całej koncepcji: nie tylko jeśli postępujesz źle, zostaniesz ukarany, ale także, jeśli cierpisz, oznacza to, że zostałeś ukarany, a to z kolei oznacza, że musiałeś popełnić jakiś grzech. Ta radykalna pozycja jest czasami nazywana doktryną retrybucji i jest teologicznie ugruntowana w Pieśni Mojżesza (Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 32), która określa domyślną moralną i egzystencjalną pozycję Narodu Wybranego jako dość niską: jesteśmy skorumpowanym narodem ludzi o sztywnych karkach, i z tego powodu posiadamy ogromny dług wobec Wiekuistego za jego wielkie czyny i cuda, których dokonał, aby wybawić nas z egipskiej niewoli i wynieść nas z naszej duchowej nędzy.

Jest jednak jeszcze inny sposób, w jaki możemy podejść do tego fragmentu Tory i opiera się on na tym, w jaki rozumiemy w nim zaimek „ty” w całej tej mowie: czy oznacza on konkretne ludzkie indywiduum, czy też jest rozumiany kolektywnie i oznacza całą grupę ludzi. Jak wspomniano powyżej, rabini mieli skłonność, choć nie wyłącznie i absolutną, do postrzegania tej doktryny indywidualistycznie (i tak zasadniczo postrzegają ją współcześni ludzie), co doprowadziło ich do wspomnianych wyżej problemów. Jeśli jednak rozumiemy ową doktrynę zbiorowo, całkowicie zmienia to kierunek, w którym prowadzi nas intelektualnie owo rozumienie. Jeśli rozumiemy to w ten drugi sposób, prowadzi nas to do wizji, jak będzie wyglądał świat, kiedy naprawdę będzie królestwem Boga jedynego, w którym to większość członków ludzkiej wspólnoty będzie podążać Bożymi drogami. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Tora artykułuje tu konieczność spojrzenia nie tylko na lud, ale także na micwy, w sposób kolektywny, zbiorowy:

Jeżelibyście zaś nie usłuchali Mnie, i nie pełnili wszystkich przykazań tych, jeżeli ustawami Moimi wzgardzicie, a prawa Moje odtrąci dusza wasza, żebyście nie pełnili wszystkich przykazań Moich, naruszając przymierze Moje; Tedy i Ja uczynię to wam: nawiodę na was trwogę, wycieńczenie i gorączkę, które pożerają oczy, i omdlałą czynią duszę (Kapłańska 26:14)

Dlatego też wy, lud Izraela, będziecie przestrzegać WSZYSTKICH moich przykazań, mówi Bóg, a jeśli tak będziecie czynić, wówczas sprawiedliwi będą zawsze wynagradzani, a nie niegodziwi (zawsze) karani. Tak więc doktryna ta będzie działać tylko wtedy, gdy (ogromna) większość społeczeństwa będzie przestrzegać (ogromnej) większości praw (moglibyśmy powiedzieć, że WSZYSCY ludzie powinni przestrzegać WSZYSTKICH boskich praw, ale biorąc pod uwagę to, czego od ludzi doświadczamy i co wiemy o nich, wydaje się to dość nierealistycznym pomysłem).

Tylko tworząc tego rodzaju sytuację jesteśmy w stanie ustanowić system, w którym  sprawiedliwość będzie stale zwyciężać. Wciąż jednak pozostanie nam margines ludzi doświadczających niesprawiedliwości i nieuzasadnionego cierpienia – wydaje się to nieuniknione, biorąc pod uwagę np. ogólny brak powszechnej, fundamentalnej i sztywnej struktury określającej, co jest właściwym postępowaniem etycznym, a co nie. Zawsze będą zdarzały się przypadki zła popełnianego z premedytacją oraz zła popełnianego nieumyślnie, które skutkować będą niezasłużonym ludzkim cierpieniem. Naszym celem jest jednakże stałe ograniczanie zakresu możliwych wykroczeń i nieustanne poszerzanie sfery sprawiedliwości, prawa Bożego i wszystkich innych wartości żydowskich – miłości, oddania się życiu społecznemu, edukacji, prawdomówności, życzliwości, szacunku i odpowiedzialności. Wszystko to powinno odbywać się z zachowaniem właściwej równowagi między wolnością jednostki a interesem społeczności, to jednak jest już tematem na osobną dwar Tora.

Szabat szalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Parashat Kdoshim

Launch Sermon Player

Parashat Kdoshim

פרשת קדשים

(Wayikra 19:1 – 20:27)

Miriam Klimova Rabbinical student at Hebrew Union College in Jerusalem and Rabbi at the “Shirat ha-Yam” congregation in Haifa.
Imagine a perfect morning: the smell of freshly brewed coffee, the singing of spring birds outside the window. You open the door to your apartment, you grab a fresh newspaper brought by the mailman already before dawn, you sit at the table, the paper rustles nicely as you open it and you read the latest news. And suddenly it becomes obvious – a perfect world doesn’t exist, and there are no perfect people…

Similarly we open our weekly Torah chapter.

We see that it begins with a surprising commandment: kdoshim tihju, “You shall be holy!”, but right away we face a difficult question – how can humans be holy?! If being holy requires us to become perfect, then most probably this has nothing in common with the reality which surrounds us.

Parashat Kdoshim forces us to reflect on what holiness is. Is it a certain emotion, or an experience, or maybe you need to be born “holy”?

The commandment to sanctify oneself and to be holy appears in many places in the TaNaCh and it usually refers to sanctifying yourself from something or to making someone holy. For example in II Samuel 11:4: “for she was sanctified from her uncleanness”[1]; in the Book of Joshua: “sanctify the people”. We know the commandment to sanctify the name of God, we also make the Shabbat holy. So the concept of “holiness” has different definitions.

One of the most famous researchers of this concept is  Rudolf Otto, a German philosopher and theologist, who wrote a famous book entitled “The Idea of the Holy”, in which he tried to define this concept and the way in which holiness is experienced by humans. Being a protestant theologist, he was worried by the tendency of liberals to reduce religion to ethics. He was trying to prove that there is a religious element in human nature which is inherently independent from the ethical element. It is a part of ourselves which reacts to that which is mysterious and surprising, to the reality which is both stunning and fascinating, which cannot be neither appropriately understood nor rationally explained. According to Otto the word “holy” and its counterparts point to a sense of a “mysterious” divine reality which evokes fear, respect and humility. This feeling in its simplest and most primitive form is terrifying, shocking and horrifying. In his opinion holiness is a combination of two forces: fear of the sublime character of this thing, and also a longing to draw close to it.

Others describe holiness as a sublime and highest dimension transcending reality. Perhaps there is some truth in these definitions, but it’s difficult to combine them with the commandment “you shall be holy” – here and now!

The commandment “you shall be holy” also states a reason for it: “for I, your God, am holy.” Holiness is an attribute of God, and therefore we must understand how a physical person can be close to the One who doesn’t have any flaws?!

I suggest that we look for an answer in the words of Midrash Avot de-Rabi Natan 27:

„Rabbi Tarfon taught: Do not keep away from a measurement without boundaries, or from work without end. A parable: To what can this be compared?… to someone who is supposed to take water from the sea and put it on dry land. The sea gets no smaller and the land is not filled up with water. So he becomes frustrated. Say to such a person, Empty one! Why are you so frustrated? Every day you are paid a golden dinar!”

Seeking that which is unreachable can be a means to achieving it. The distance between the sublime perfectness of God and our earthly limitations is infinite just like the waters of the sea, but the Torah encourages us to strive to reduce this distance.

The key to understanding the concept of holiness in Judaism is the statement that the path to reaching holiness is following the path showed by God. In Rabbinic literature we find many ways through which one can achieve closeness to God and thereby become a holy person:

„וכי אפשר לאדם להלך אחר השכינה? אלא להלך אחר מידותיו של הקדוש ברוך הוא: מה הוא מלביש ערומים – אף אתה הלבש ערומים; הקדוש ברוך הוא ביקר חולים – אף אתה בקר חולים; הקדוש ברוך הוא ניחם אבלים – אף אתה נחם אבלים; הקדוש ברוך הוא קבר מתים – אף אתה קבור מתים” – (תלמוד בבלי, מסכת סוטה דף יד)

„But is it actually possible for a person to follow the Divine Presence? Rather, the meaning is that one should follow the attributes of the Holy One, Blessed be He. Just as He clothes the naked, so too, should you clothe the naked. Just as the Holy One, Blessed be He, visits the sick, so too, should you visit the sick. Just as the Holy One, Blessed be He, consoles mourners, so too, should you console mourners. Just as the Holy One, Blessed be He, buried the dead, so too, should you bury the dead.” – Babylonian Talmud, Tractate Sota, 14.

Humans can be holy when they walk the paths of God, when they do good deeds for others and when they work towards the existence of the world. Perhaps it’s no coincidence that several verses later we find another well-known and often quoted commandment:

וְאָהַבְתָּ לְרֵעֲךָ כָּמוֹךָ…

„Love Your Neighbor As Yourself.”

In Judaism holiness is not an experience, it’s not an emotion, and you don’t have to be born holy. In Judaism holiness – is an action!

So let’s go back to the perfect morning: again, the smell of freshly brewed coffee, birds singing, a newspaper, the latest news… and suddenly it becomes clear: the world needs holiness, your holiness!

Shabbat Shalom!

Miriam Klimova,
Rabbinic student at HUC in Jerusalem, 
A Rabbi at the Shirat ha-Yam congregation in Haifa.

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

[1] English translation according to the Polish version [translator’s note].

Paraszat Kdoszim

Launch Sermon Player

Paraszat Kdoszim

פרשת קדשים

(Wajikra 19:1 – 20:27)

Miriam Klimovastudentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

Wyobraź sobie idealny poranek: zapach świeżo zaparzonej kawy, śpiew wiosennych ptaków za oknem. Otwierasz drzwi mieszkania, bierzesz do ręki świeżą gazetę, którą listonosz przyniósł jeszcze przed świtem, siadasz przy stole i z przyjemnym szelestem papieru otwierasz ją i czytasz najnowsze wiadomości. Nagle staje się jasne – świat idealny nie istnieje, i ludzi idealnych też nie ma…

Podobnie otwieramy nasz tygodniowy rozdział Tory.

Widzimy, że rozpoczyna się od zaskakującego przykazania: kdoszim tihju „świętymi bądźcie!”, ale natychmiast stajemy przed ciężkim pytaniem – jak człowiek może być świętym?! Jeśli bycie świętym wymaga od nas stania się ideałem, to najprawdopodobniej nie ma to nic wspólnego z otaczającą nas realnością.

Paraszat Kdoszim wymaga od nas zastanowienia się nad tym, czym jest świętość. Czy jest to pewna emocja, czy doświadczenie, a może „świętym” trzeba się urodzić?

Nakaz uświęcania się i bycia świętym pojawia się w TaNaChu w wielu miejscach i zazwyczaj chodzi o uświęcenie się od czegoś lub uświęcenie kogoś. Na przykład w 2 Księdze Samuela 11:4: „I została uświęcona od swojej nieczystości”, w Księdze Jozuego: „Uświęćcie lud”. Znamy przykazanie uświęcania imienia Bożego i też uświęcamy Szabat. Czyli pojęcie „świętości” ma różne definicje.

Do najbardziej znanych badaczy tego pojęcia należy Rudolf Otto, niemiecki filozof i teolog, który napisał słynną książkę zatytułowaną „Idea świętości”. Próbuje zdefiniować to pojęcie i sposób, w jaki świętość jest doznawana przez człowieka. Będąc protestanckim teologiem, był zaniepokojony tendencją liberałów do sprowadzania religii do etyki. Starał się udowodnić, że w naturze ludzkiej istnieje element religijny, który jest z natury niezależny od elementu etycznego. Jest to część nas, która reaguje na to, co tajemnicze i zaskakujące, na rzeczywistość, która jest zarówno oszałamiająca, jak i fascynująca, której nie da się ani odpowiednio zrozumieć, ani racjonalnie wytłumaczyć. Słowo „święty” i jego odpowiedniki wskazują, według Ottona, na poczucie „tajemniczej” boskiej rzeczywistości, która wywołuje lęk, szacunek i pokorę. To uczucie, w swojej najprostszej i najbardziej prymitywnej formie, jest przerażające, wstrząsające i straszliwe. Jego zdaniem świętość jest połączeniem dwóch sił: lęku wobec wzniosłości tego czegoś, a także tęsknoty za zbliżeniem się do niego.

Inni opisują świętość jako wzniosły i najwyższy wymiar poza rzeczywistością. Być może jest w tych definicjach trochę prawdy, ale trudno je pogodzić z przykazaniem „świętymi bądźcie” – tu i teraz!

Przykazanie „świętymi bądźcie” podaje też przyczynę: „bo Ja Pan, Bóg twój, jestem Święty”. Świętość jest cechą Boga, a skoro tak, to musimy zrozumieć, w jaki sposób człowiek materialny może być bliski Temu, kto nie posiada żadnych wad?!

Poszukać odpowiedzi proponuję w słowach midraszu Awot de-Rabi Natan 27:

„Rabi Tarfon nauczał: Nie unikajcie pracy, która nie ma granic, ani pracy, która nie może być doprowadzona do końca. To tak jak w przypadku człowieka, który został najęty do noszenia wody z morza i wylewania jej na ląd. Ale ponieważ w morzu woda nie ustępowała, a ląd nie był wypełniony wodą, załamał się. Wtedy pewien człowiek powiedział do niego: „Głupcze! Dlaczego masz się zniechęcać, skoro za każdy dzień pracy otrzymujesz złotego dinara?”.

Dążenie do tego, co nieosiągalne, może być środkiem do jego osiągnięcia. Dystans między wzniosłą doskonałością Boga a naszymi ziemskimi ograniczeniami jest bezmierny jak wody morza, ale Tora zachęca nas, byśmy dążyli do zmniejszenia tego dystansu.

Kluczem do zrozumienia pojęcia świętości w judaizmie jest stwierdzenie, że drogą do osiągnięcia świętości jest przestrzeganie drogi wskazanej przez Boga. W literaturze rabinicznej znajdujemy wiele sposobów, dzięki którym można osiągnąć bliskość Boga i w ten sposób stać się osobą świętą:

“וכי אפשר לאדם להלך אחר השכינה? אלא להלך אחר מידותיו של הקדוש ברוך הוא: מה הוא מלביש ערומים – אף אתה הלבש ערומים; הקדוש ברוך הוא ביקר חולים – אף אתה בקר חולים; הקדוש ברוך הוא ניחם אבלים – אף אתה נחם אבלים; הקדוש ברוך הוא קבר מתים – אף אתה קבור מתים” – (תלמוד בבלי, מסכת סוטה דף יד) „Lecz czy rzeczywiście jest możliwe, aby człowiek naśladował Boską Obecność? Chodzi raczej o to, że należy naśladować cechy Świętego, Błogosławionego. Tak jak On przyodziewa nagich, tak i wy powinniście przyodziewać nagich. Tak jak Święty, Błogosławiony, odwiedza chorych, tak i wy powinniście odwiedzać chorych. Tak jak Święty, Błogosławiony, pociesza żałobników, tak i wy powinniście pocieszać żałobników. Tak jak Święty, Błogosławiony, grzebał zmarłych, tak i wy powinniście grzebać zmarłych”. – Talmud Babiloński, Traktat Sota, 14.

Człowiek może być święty, gdy kroczy drogami Boga, czyni dobro innym i pracuje na rzecz istnienia świata. Być może nie jest to wcale przypadek, że kilka wersów później natrafiamy na inne znane i cytowane przykazanie:

  וְאָהַבְתָּ לְרֵעֲךָ כָּמוֹךָ… „i miłuj bliźniego swego jak siebie samego”.

W judaizmie świętość nie jest doświadczeniem, nie jest emocją i nie trzeba się ze świętością urodzić. W judaizmie świętość – jest działaniem!

Więc wróćmy do idealnego poranku: znowu zapach świeżo zaparzonej kawy, śpiew ptaków, gazeta, najnowsze wiadomości… nagle staje się jasne: świat potrzebuje świętości, twojej świętości!

Szabat Szalom!

Miriam Klimova,
Rabbinic student at HUC in Jerusalem, 
A Rabbi at the Shirat ha-Yam congregation in Haifa.

Acharei Mot

Launch Sermon Player

Self-esteem vs. self awareness

Thoughts on parashat Acharei Mot

Menachem Mirski

After the death of Aaron’s two sons, Nadav and Avihu, God instructs Moses regarding the atoning sacrifices to be offered by the kohanim on Yom Kippur:

God said to Moses: Tell your brother Aaron that he is not to come at will into the Shrine behind the curtain, in front of the cover that is upon the ark, lest he die; for I appear in the cloud over the cover. Thus only shall Aaron enter the Shrine: with a bull of the herd for a sin offering and a ram for a burnt offering. […] And from the Israelite community he shall take two he-goats for a sin offering and a ram for a burnt offering. Aaron is to offer his own bull of sin offering, to make expiation for himself and for his household. (Leviticus 16:2-6)

What did this expiation look like? Our Sages teach us that it was done through verbal confession of sins:

And the priest places his two hands on the bull and confesses. And this is what he would say in his confession: Please, God, I have sinned, I have done wrong, and I have rebelled before You, I and my family. (Mishna Yoma 3:8)

The Hebrew word for confession, vidui, comes from the verb lehitvadot – to confess – which is in Hebrew a reflexive verb (as, generally speaking, all the verbs of the binyan hitpael). Therefore, according to Rabbi Samson Raphael Hirsh, the confession ordained by the Torah does not consist of a confession of sins made to another person; furthermore, it is not even a confession made to God, but as its grammatical reflexive form implies, it is confession in which sinner makes himself aware of his sin:

We should not conceal our past misdemeanors from ourselves but regard them with an unprejudiced eye, without extenuation. We should admit to ourselves that not only should we have acted differently but that it was in our power to have acted differently. By doing this we admit and proclaim our freedom of choice, and when we utter the formula “I have sinned” in all sincerity, we include the idea “I shall not repeat the offence”. (Hirsh on Leviticus 16:4)

Thus, the essence of the confession experience is self-awareness. But self-awareness is also an essential part of all our interpersonal interactions. And here we touch on a significant problem. In the last few decades, starting from the 1970s with Generation X through Generation Y and Z, there has been a real flood of narcissistic and self-centered attitudes, among both men and women. The psychological core of this phenomenon is, in my opinion, low self-awareness regarding certain traits of one’s own character. All of this has its origins in upbringing and has been largely caused by the psychological and socio-cultural concepts openly promoted in the Western culture, such as the concept of self-esteem or other concepts of self-acceptance. These concepts, very often expressed in the form of slogans, like “love yourself”, “everybody is special” etc. seem to be forms of positive, corrective reactions to common, negative socio-cultural practices, to something I would call “the culture of constant degrading and humiliating each other” (someone who grew up in the Polish provinces in the 1980s and 1990s knows what I’m talking about), still present until today in some areas of the Western World. This new (in those days) philosophy of upbringing has definitely had a positive impact on our life, freeing individuals from malice and resentment coming from the social environment. But these doctrines also generate side effects that are profoundly damaging to us, both psychologically and socially. Slogans and concepts of that kind should be applied only to the spheres of human identity – religious, national or sexual. Nobody should be entitled to tell you what you should believe in or to what social group you should belong. However, if we apply these kinds of philosophies to other areas of life, like those pertaining to character or moral issues, they can, and usually do, a lot of damage.

Let’s focus on the self-esteem concept for a moment. It basically teaches you to regard yourself with esteem, no matter what you do or who you are, because it builds your confidence and you need confidence to succeed in your life. Fair enough. But if so, why don’t we just call it confidence? Here is the problem: confidence must be earned. We earn confidence by learning, practicing, working, developing our skills etc. If you just focus on building your confidence it’s likely you will become delusional about yourself. With no connection to reality you can score 90-100% in self-esteem tests, then become an unemployed alcoholic and still score 90-100% in these tests. It is so because the whole point of self-esteem is to be proud of yourself even if there is absolutely no reason to be proud of yourself. Self-esteem can be then called ‘unearned confidence’. It equips you for nothing. It won’t help you at school, it won’t help you at work – it will stifle your career and ambitions, and it will certainly wreck havoc on your relationships. Sure, insecurity and self-doubt can also be damaging but at least there is a chance that they may drive you to be better, in whatever field or area. A person with high self-esteem, also known as narcissist, feels good about himself on the basis of nothing.

We all know self-centered, egotistic people who talk all the time only about themselves. Obviously it’s not a binary issue, we can say that everyone is more or less self-centered. But there are extreme examples in this matter and that’s what I’m focusing on here. Self-centered and narcissistic people often impress others with their life stories, achievements etc. But it is all temporary because that kind of psychological constitution causes many problems. Highly self-centered people constantly overlook or ignore the needs of others. In some cases they don’t even leave other people room to express themselves. By being blind other people’s needs and feelings they inflict emotional harm on them. People like that often have no ability to listen and are more likely to be dismissive of other people’s ideas and thoughts. All of that tremendously affects their connections with other people, particularly the matters of love and friendship, making them incapable of being in long-term love relationships.

On top of that highly self-centered people often have a tendency to overlook their flaws and sins. But being self-centered or narcissistic doesn’t make you by definition a bad person. It’s often difficult to qualify their behavior morally, as something bad or morally questionable. Highly narcissistic or egocentric people may be morally ok and may be right in their moral judgments about themselves: “I don’t steal, I don’t lie, I have never tried to seduce a married person… So what’s the problem?” Therefore, we often don’t have moral tools to judge them or to inspire them to change their behavior. The only remedy for this is self-awareness, which often takes years to develop. But this is where our tradition can be of great help for us: it constantly makes us more social, more sensitive to the needs of others and it contains a lot of wisdom in this matter.

 Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Acharei Mot

Launch Sermon Player

Samoocena a samoświadomość

Refleksja nad paraszą Acharei Mot

Menachem Mirski 

Po śmierci dwóch synów Aarona, Nadaba i Abihu, Bóg poucza Mojżesza o ofiarach przebłagalnych, które miały być składane przez kohanim w Jom Kippur:

Wiekuisty powiedział do Mojżesza: «Powiedz Aaronowi, swojemu bratu, żeby nie w każdym czasie wchodził do Miejsca Najświętszego poza zasłonę, przed przebłagalnię, która jest na arce, aby nie umarł, kiedy będę się ukazywać w obłoku nad przebłagalnią. Oto jak Aaron będzie wchodzić do Miejsca Najświętszego: weźmie młodego cielca na ofiarę przebłagalną i barana na ofiarę całopalną. Od społeczności Izraelitów weźmie dwa kozły na ofiarę przebłagalną i jednego barana na ofiarę całopalną. Potem Aaron przyprowadzi cielca na ofiarę przebłagalną za siebie samego i dokona przebłagania za siebie i za swój dom. (Kpł 16:2-6)

Jak wyglądało owo przebłaganie, owa ekspiacja? Nasi Mędrcy uczą nas, że dokonywano jej  poprzez ustne wyznanie grzechów:

Kapłan kładzie obie ręce na byku i spowiada się. I oto, co mówi w swoim wyznaniu: Proszę cię Boże [i wyznaję że] zgrzeszyłem, popełniłem nieprawość oraz czyniłem źle przed obliczem Twoim, [zarówno] ja, jak i [osoby z mojego] domostwa. (Miszna Joma 3:8)

Hebrajskie słowo oznaczające spowiedź, vidui, pochodzi od czasownika lehitvadot – wyznać – który jest w języku hebrajskim czasownikiem zwrotnym (podobnie jak zasadniczo wszystkie czasowniki z binjanu hitpael). W związku z powyższym, zdaniem rabina Samsona Rafaela Hirsza, spowiedź nakazana przez Torę nie polega na wyznaniu grzechów drugiej osobie; więcej, nie chodzi tu nawet o wyznanie grzechów przed samym Bogiem, ale, jak sugeruje owa refleksyjna forma gramatyczna, spowiedź nakazana przez Torę to spowiedź, w której grzesznik uświadamia sobie grzech przed samym sobą:

Nie powinniśmy ukrywać przed sobą naszych przeszłych wykroczeń, lecz patrzeć na nie nieuprzedzonym okiem, bez zamiaru ich łagodzenia. Powinniśmy przed samym sobą przyznać, że nie tylko powinniśmy byli postąpić inaczej, ale również, że było w naszej mocy postąpić inaczej. Czyniąc to, wyznajemy i konstatujemy naszą wolność wyboru, a tym samym kiedy wypowiadamy z całą szczerością formułę „zgrzeszyłem”, zawieramy w niej [także] ideę „nie powtórzę [owego] przestępstwa”. (Komentarz Hirsza odnośnie Kpł 16:4)

Istotą doświadczenia spowiedzi jest zatem samoświadomość. Ale samoświadomość jest również istotną częścią wszystkich naszych interakcji międzyludzkich. I tu dotykamy istotnego problemu. W ostatnich kilku dekadach, począwszy od pokolenia X, poprzez pokolenie Y oraz Z, mamy do czynienia z prawdziwym wysypem postaw narcystycznych i egocentrycznych, zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. Psychologicznym rdzeniem tego zjawiska jest, w mojej opinii, niska samoświadomość w odniesieniu do pewnych cech własnego charakteru. Wszystko to ma swoje korzenie w wychowaniu i jest w dużej mierze spowodowane przez psychologiczne i społeczno-kulturowe koncepcje otwarcie promowane w kulturze zachodniej, takie jak koncepcje samooceny czy inne koncepcje samoakceptacji. Koncepcje te, bardzo często wyrażane w formie haseł, takich jak „kochaj samego siebie”, „każdy jest wyjątkowy” itp., wydają się być formami pozytywnych, korygujących reakcji na powszechne, negatywne praktyki społeczno-kulturowe, które nazwałbym „kulturą nieustannego gnojenia i poniżania się nawzajem”, które są wciąż obecne do w niektórych rejonach naszego kręgu kulturowego (ktoś, kto wychował się na polskiej prowincji w latach 80 i 90 przypuszczalnie wie, o czym mówię). Owszem, ta nowa (w tamtych czasach) filozofia wychowania zdecydowanie pozytywnie wpłynęła na nasze życie, uwalniając jednostki od złośliwości i resentymentów pochodzących ze społecznego otoczenia. Ale tego rodzaju doktryny generują również skutki uboczne, które są dla nas głęboko szkodliwe, zarówno pod względem psychologicznym, jak i społecznym. Tego rodzaju koncepcje i hasła należy stosować tylko w sferach ludzkiej tożsamości – religijnej, narodowej czy seksualnej. Nikt nie powinien mieć prawa mówić ci, w co powinieneś wierzyć lub do jakiej grupy społecznej powinieneś należeć. Jeśli natomiast stosujemy tego rodzaju filozofię w innych dziedzinach naszego społecznego życia, a w szczególności w kwestiach moralnych lub dotyczących ludzkiego charakteru, tego rodzaju frazesy mogą wyrządzić – i zwykle wyrządzają – wiele szkód.

Skupmy się przez chwilę na koncepcjach poczucia własnej wartości. Z grubsza rzecz biorąc  doradzają one nam poważać i doceniać samych siebie, bez względu na to, co robimy i kim jesteśmy, ponieważ to buduje naszą pewność siebie, bowiem potrzebujemy owej pewności, aby odnieść w życiu sukces. W porządku, dlaczego jednak skoncentrujemy się po prostu na pewności siebie? Rzecz w tym, że na ową pewność siebie trzeba sobie zapracować. Zdobywamy pewność siebie ucząc się, ćwicząc, pracując, rozwijając nasze umiejętności itp. Jeśli skupisz się wyłącznie na rozwijaniu pewności siebie, może ostatecznie skończyć z wieloma urojeniami na swój temat. Nie dbając o to kim rzeczywiście jesteś, możesz uzyskać wspaniałe 90-100% wyniki w testach samooceny, zostać bezrobotnym alkoholikiem i nadal uzyskiwać 90-100% w tych testach. Dzieje się tak, ponieważ celem ostatecznym filozofii poczucia własnej wartości jest bycie z siebie dumnym, nawet jeśli nie ma ku temu absolutnie żadnego powodu. Sztucznie stymulowane poczucie własnej wartości można nazwać „niezasłużoną pewnością siebie”. Nic ci to ostatecznie nie daje,  nie pomoże ci w szkole, nie pomoże ci w pracy, ostatecznie zdusi twoją karierę i ambicje, i z pewnością zrujnuje twoje relacje z innymi ludźmi, w szczególności zaś relacje miłosne. Oczywiście, niepewność, brak wiary i zwątpienie w samego siebie mogą być również szkodliwe; te jednakże przynajmniej mogą cię zmotywować, by stać się kimś lepszym, w jakiejkolwiek dziedzinie. Osoba o wysokiej samoocenie, określana również mianem narcyza, czuje się ze sobą dobrze na podstawie absolutnie niczego.

Przypuszczalnie każdy z nas spotkał na swojej drodze egocentrycznych, narcystycznych ludzi, którzy bez przerwy mówią tylko o sobie. Oczywiście nie jest to kwestia binarna, i można powiedzieć, że każdy człowiek jest w mniejszym lub większym stopniu egocentryczny. Mamy jednak w tej materii przykłady ekstremalne i na tym się tutaj skupiam. Egocentryczni i narcystyczni ludzie często imponują innym swoim życiorysem, osiągnięciami itp. Ale to wszystko jest tymczasowe, ponieważ tego rodzaju psychologiczna konstytucja powoduje wiele problemów. Osoby wysoce egocentryczne nieustannie przeoczają lub ignorują potrzeby innych ludzi. W niektórych, skrajnych przypadkach nie pozostawiają nawet innym miejsca na wyrażenie samych siebie. Będąc ślepym na potrzeby i uczucia innych ludzi wyrządzają im krzywdę emocjonalną. Osoby wysoko egocentryczne zwykle nie potrafią słuchać innych ludzi i w rezultacie lekceważą ich pomysły i idee. Wszystko to ogromnie wpływa na ich relacje z innymi, szczególnie na ich relacje miłosne, co często czyni ich niezdolnymi do pozostania w długotrwałych związkach.

Co więcej, ludzie wysoko egocentryczni mają często tendencję do przeoczenia swoich wad i grzechów. Jednakże bycie egocentrycznym lub narcystycznym nie czyni cię z definicji złym człowiekiem. Bardzo często trudno jest zakwalifikować moralnie tego rodzaju zachowania jako złe lub choćby moralnie wątpliwe. Osoba wysoko narcystyczna może być moralnie w porządku i może mieć rację w moralnej ocenie samej siebie: „Nie kradnę, nie kłamię, nigdy nie próbowałem uwieść kogoś zamężnego/żonatego… Więc w czym problem?”. Dlatego często nie mamy narzędzi moralnych, aby ich osądzać lub inspirować do zmiany zachowania. Jedynym na to lekarstwem jest samoświadomość, którą się często rozwija latami. Ale tutaj nasza tradycja może nam bardzo pomóc: nieustannie czyni nas ona bardziej ludźmi społecznymi, bardziej wrażliwymi na potrzeby innych i zawiera w sobie bardzo wiele mądrości odnośnie wszystkich tych kwestii.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.