Matot-Masei

Launch Sermon Player

The thirst for justice that blinds

Thoughts on parashat Masei

Menachem Mirski 

Masei (“Travels”), typically read together with the preceding parasha ‘Matot’, is the final Torah portion in the Book of Numbers. It opens with a recollection of the places where the Israelites encamped in the desert; later God commands the Israelites to abide by the laws of the Torah upon conquering the promised land and to destroy idolatry in the Land of Israel. This week’s parasha also outlines Israel’s boundaries and presents detailed laws regarding the cities of refuge for accidental killers:

Speak to the Israelite people and say to them: When you cross the Jordan into the land of Canaan, you shall provide yourselves with places to serve you as cities of refuge to which [a man] who has killed someone — who has slain a person unintentionally — may flee. The cities shall serve you as a refuge from the avenger, so that the killer may not die unless he has stood trial before the assembly. The towns that you thus assign shall be six cities of refuge in all. Three cities shall be designated beyond the Jordan, and the other three shall be designated in the land of Canaan: they shall serve as cities of refuge. These six cities shall serve the Israelites and the resident aliens among them for refuge, so that any man who slays a person unintentionally may flee there. (Numbers 35:10-15)

The rest of the laws on this issue clarify some important details like the distinction between unintentional killing and murder, as well as the role of the avenger.

The 19th century American clergyman and writer Henry Clay Trumbull argued that the avenger (hebr. goel ha’dam) was responsible for securing for the victim’s family an equivalent of their loss of blood — the loss of life — by other blood, or by an agreed-upon payment for its value: „His mission was not vengeance, but equity. He was not an avenger, but a redeemer, a restorer, a balancer”. This explanation is in line with the meaning of the Hebrew word goel, which means redeemer. In addition, the law enforcement of the early Biblical times was usually private in its character: typically the local patriarch was both the family/tribe leader as well as the prosecutor and the judge, thus being the one who administered and enforced justice. The biblical law reckoned with both of these traditions and at the same time pushed for their modification. Therefore, the Torah has always insisted that only the person involved in the killing was to be held responsible, as well as on putting the enforcement of the law into the public domain. The privileges of the goel were so firmly rooted among the people that the provisions for the cities of refuge should be looked upon as a gradual shift from private to public law enforcement. In fact, the Torah still granted the avenger the right to kill when his victim left the city of refuge (Numbers 35:27).

The slaying of a human being, even if it occurs without evil intent, is always an injury, a wound to the community. The institution of sanctuary cities (hebr. arei miklat) had three basic purposes: it was a protective measure, to give everyone the opportunity to cool down their emotions. It also served as punishment for the accidental killer, because exile constituted a form of social death. The third but not less important purpose was to contain and isolate the sin that had been committed, for killing was understood to contaminate both the community and the Land (Numbers 35:32-34).

The accidental killers could leave their refugee cities only after the death of the high priest. This procedure had both a practical meaning – as a rule, it set a sufficiently long period of social isolation (though obviously not always), as well as a theological one – ultimately only (someone’s) death could redeem this sin and here the death of the high priest served as expiation:

For the high priest atones on behalf of Israel, and this incident happened during his lifetime. (Ibn Ezra on Numbers 35:25)

Similarly, Talmud argues that the death of the high priest formed an atonement (Makkot 11a) as the death of all pious individuals counted as an atonement (Yoma 38b; Moed Katan 28a). Maimonides argued that the death of the high priest was simply an event so shockingly upsetting to the Israelites that they dropped all thoughts of vengeance (The Guide for the Perplexed III:40). When it comes to the blood avenger, later rabbinic tradition ascribed to him role performed in modern times by a prosecuting attorney, who pleads on behalf of the victim the case against the criminal and therefore is responsible for bringing the offender to court, finding evidence against him, presenting the case to the court, and collecting damages from the offender.

One of the lessons we can draw from these considerations may be that we should keep a proper balance regarding various injustices done in the past, to us, to our people or country. Time is a measure of the variability of all things; reality is constantly renewing itself, bringing new things, both good and bad, both justice and injustice. However legitimate it is to demand justice, we should be careful not to fixate on issues that were once important, but became not so important with time. This kind of fixation can obscure the current problems facing the world, rendering us incapable of properly perceiving the reality around us, including new problems and injustices. Any anger, even the justified and well-founded one, can cloud our senses and our reason. Peace of mind seems to always be the right answer; it is always better to perceive and react to the world with a calm mind than through the prism of various emotions over which we often have no complete control.

Shabbat shalom

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Matot-Masei

Launch Sermon Player

Pragnienie sprawiedliwości, które oślepia

Refleksja nad paraszą Matot-Masei

Menachem Mirski

Masei („Podróże”), czytana zazwyczaj razem z poprzednią paraszą Matot, to ostatnia porcja Tory w Księdze Liczb. Rozpoczyna się wspomnieniem miejsc, w których Izraelici obozowali na pustyni; Bóg nakazuje Izraelitom przestrzeganie praw Tory wobec zdobycia Ziemi obiecanej oraz zniszczenie bałwochwalstwa w Ziemi Izraela. Parasza z tego tygodnia precyzuje również granice Izraela, a także przedstawia szczegółowe przepisy dotyczące miast schronienia dla ludzi, którzy przypadkiem, nieumyślnie doprowadzili do czyjejś śmierci:

Powiedz Izraelitom, co następuje: Gdy wejdziecie przez Jordan do ziemi Kanaan, wybierzcie sobie miasta, którzy służyć wam będą za miasta schronienia; tam będzie mógł się schronić zabójca, który zabił drugiego nieumyślnie. Miasta te będą dla was schronieniem przed mścicielem krwi by zabójca nie poniósł śmierci, zanim nie stanie przed sądem społeczności. Co do miast, które macie ustanowić, to powinniście mieć sześć miast schronienia. Trzy miasta za Jordanem i trzy w ziemi Kanaan będą służyć za miasta schronienia. Owe sześć miast winny służyć za schronienie zarówno Izraelitom, jak i obcym, oraz tym, którzy osiedlili się pośród was; tam może uciekać każdy, kto zabił drugiego nieumyślnie. (Liczb 35:10-15)

Pozostałe przepisy dotyczące tej kwestii wyjaśniają szczegóły, takie jak rozróżnienie między nieumyślnym zabójstwem a morderstwem oraz rolę mściciela krwi.

XIX-wieczny amerykański duchowny i pisarz Henry Clay Trumbull twierdził, że ów mściciel krwi (hebr. goel ha’dam) odpowiedzialny za przywrócenie rodzinie ofiary równowartości utraconej przez nią krwi — utraty życia — albo przez inną krew lub albo przez uzgodniona zapłatą za wartość owej krwi: „Jego misją nie była zemsta, lecz sprawiedliwość. Nie był on mścicielem, ale odkupicielem, odnowicielem, równoważącym”. Wyjaśnienie Trumbulla jest zgodne ze znaczeniem hebrajskiego słowa goel, oznaczającego odkupiciela. Ponadto, egzekwowanie prawa we wczesnych czasach biblijnych miało zwykle charakter prywatny: zajmował się nim lokalny patriarcha, który był zarówno przywódcą rodziny/plemienia, jak i prokuratorem i zarazem sędzią, a zatem był tym, który wymierzał i egzekwował sprawiedliwość. Prawo biblijne liczyło się z obiema tymi tradycjami i jednocześnie naciskało na ich modyfikację. Dlatego też Tora często podkreśla, że jedynie osoba bezpośrednio zaangażowana w zabójstwo może być pociągnięta do odpowiedzialności za nie, jak również akcentuje konieczność przeniesienia egzekwowania prawa do domeny publicznej. Przywileje goela były tak mocno zakorzenione wśród ludu, także przepisy dotyczące miast schronienia należy postrzegać jako stopniowe przejście od prywatnego egzekwowania prawa prywatnego w kierunku publicznego jego egzekwowania. W istocie, Tora np. nadal przyznawała mścicielowi krwi prawo do zabicia osoby, która dokonała nieumyślnego zabójstwa, gdy tylko opuściła ona miasto schronienia (Liczb 35:27).

Zabicie człowieka, nawet jeśli dokonane przypadkiem, bez obecności złych zamiarów, zawsze jest krzywdą, raną dla społeczności. Instytucji miast schronienia (hebr. arei miklat) przyświecały trzy podstawowe cele: była środkiem ochronnym, mającym dać każdemu możliwość ochłodzenia emocji; służyła także jako kara dla przypadkowego zabójcy, ponieważ wygnanie stanowiło formę śmierci społecznej. Trzecim, ale nie mniej ważnym celem było powstrzymanie i odizolowanie popełnionego grzechu, akt zabójstwa postrzegany był bowiem jako skażenie zarówno społeczności, jak i Ziemi (Lb 35:32-34).

Owi przypadkowi zabójcy mogli opuścić swoje miasta schronienia dopiero po śmierci arcykapłana. Procedura ta miała zarówno znaczenie praktyczne – z reguły wyznaczała dostatecznie długi okres izolacji społecznej (choć oczywiście nie zawsze), jak i teologiczne – ostatecznie tylko (czyjaś) śmierć mogła ten grzech odkupić i śmierć arcykapłana służyła tu jako ekspiacja:

Arcykapłan odpokutowuje za grzechy Izraela, a ta rzecz wydarzyła się za jego życia. (Ibn Ezra o Księdze Liczb 35:25)

Również Talmud twierdzi, że śmierć arcykapłana stanowiła zadośćuczynienie (Makot 11a), ponieważ generalnie śmierć wszystkich pobożnych osób ma moc sprowadzania zadośćuczynienia (Joma 38b; Moed Katan 28a). Majmonides argumentował, że śmierć arcykapłana była dla Izraelitów wydarzeniem tak wstrząsającym, że porzucali oni wszelkie myśli o zemście (Przewodnik dla błądzących III:40). Jeśli chodzi zaś o mściciela krwi, późniejsza tradycja rabiniczna przypisywała mu rolę podobną do tej pełnionej w czasach nowożytnych przez prokuratora, który występuje w imieniu ofiary w sprawie przeciwko przestępcy, w związku z czym odpowiedzialny jest za doprowadzenie sprawcy do sądu, zebranie przeciwko niemu dowodów, przedstawienie sprawy sądowi i wyegzekwowanie od sprawcy odszkodowania.

Jedną z lekcji, jaką możemy wyciągnąć z tych rozważań, jest być to, że powinniśmy zawsze zachowywać odpowiednią równowagę oraz dystans w odniesieniu do różnych niesprawiedliwości wyrządzonych w przeszłości nam, naszemu narodowi lub krajowi. Czas jest miarą zmienności wszechrzeczy; rzeczywistość stale się odnawia, przynosząc nowe, zarówno dobre, jak i złe, zarówno sprawiedliwość jak i nową niesprawiedliwość. Jakkolwiek słuszne jest domaganie się sprawiedliwości, powinniśmy uważać by nie zafiksować się na kwestiach niegdyś ważnych, lecz z biegiem czasu już nie tak ważnych. Fiksacja tego rodzaju może nam przysłonić bieżące problemy z którymi boryka się świat, czyniąc nas niezdolnym do właściwej percepcji otaczającej nas rzeczywistości, w tym nowych problemów i niesprawiedliwości. Gniew, także ten usprawiedliwiony i uzasadniony, może przyćmić nam zmysły i rozum. Spokój umysłu wydaje się więc zawsze być odpowiedzią właściwą; zawsze jest bowiem lepiej postrzegać i reagować na świat ze spokojnym umysłem aniżeli przez pryzmat różnych emocji, nad którymi często nie mamy pełnej kontroli.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Pinchas

Launch Sermon Player

Pinchas

Mati Kirschenbaum

Alfred Hitchcock, zapytany jak przyciągnąć uwagę widzów, powiedział: „film powinien zacząć się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie ma tylko rosnąć.” Czytana przez nas w tym tygodniu parsza Pinchas kontynuuje historię przyciągającą naszą uwagę poprzez ciągłe budowanie napięcia. Zachęcamy was do wyobrażenia sobie, że oglądacie film na jej podstawie.  Jego pierwsze minuty przedstawiają Izraelitów dopuszczających się nierządu z Moabitkami. W następnej scenie Moabitki nakłaniają Izraelitów do składania ofiar moabickim bożkom. W kolejnych kadrach widzimy wybuch epidemii zesłanej przez Wiekuistego jako kara za ich występki. Zaraz potem Mojżesz rozkazuje starszyźnie Izraela ukaranie Izraelitów dopuszczających się nierządu i bałwochwalstwa. Słowa Mojżesza trafiają w próżnię – widzimy jak bogato odziany Izraelita – Zimri – prowadzi do swojego namiotu Midianitkę – Kozbi. Mojżesz i starszyzna Izraela patrzą na to bezradnie. Gdy Zimri znika w namiocie, widzimy Izraelitów opłakujących zmarłych – epidemia trwa w najlepsze. Nagle widzimy jak młody kapłan –  Pinchas – opuszcza zgromadzenie starszyzny. To co dzieje się później nasz scenariusz (Tora) opisuje w pierwszych słowach naszej parszy:

„Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona, chwycił w rękę włócznię, opuścił zgromadzenie, poszedł za Izraelitą do komory namiotu i przebił ich obydwoje, mężczyznę Izraelitę i kobietę – przez jej łono. I ustała plaga wśród Izraelitów. Zginęło ich wtedy dwadzieścia cztery tysiące. Mówił znowu Wiekuisty do Mojżesza: Pinchas, syn Eleazara, syna kapłana Aarona, odwrócił mój gniew od Izraelitów, gdyż zapłonął pośród nich zazdrością. Dlatego nie wytraciłem zupełnie Izraelitów w mojej zazdrości. Oznajmij więc: Oto Ja zawieram z nim przymierze pokoju. Będzie to dla niego i dla jego potomstwa po nim przymierze, które mu zapewni kapłaństwo na wieki, ponieważ okazał się zazdrosnym o swego Boga i dokonał przebłagania w imieniu Izraelitów.” (Lb 25,10-13)

Zabójstwo jako sposób na wyjście z ciężkiego położenia może nie razić nas w filmach. Jednak z całą pewnością nie chcielibyśmy rozwiązywać w ten sposób problemów w prawdziwym życiu. Nic zatem dziwnego, że historia Pinchasa budzi nasz wewnętrzny sprzeciw. Nasze obiekcje rodzi zwłaszcza reakcja Wiekuistego na postępowanie Pinchasa. Obraz Wiekuistego nagradzajacego przemocowe zachowanie nie jest zgodny z teologią współczesnego judaizmu postępowego.

Dlatego na pierwszy rzut oka ciężko nam znaleźć współczesne przesłanie parszy Pinchas. Lliteratatura rabiniczna nie pomaga nam w znalezieniu odpowiedzi na to pytanie. Znajdujemy w niej wiele wypowiedzi gloryfikujących postępowanie Pinchasa. W traktacie Sanhedryn Talmudu Babilońskiego czytamy, że Wiekuisty pomógł Pinchasowi w zabójstwie na sześć sposobów! Lektura tych interpretacji pogłębia poczucie obcości, które odczuwamy czytając o Wiekuistym zawierającym z Pinchasem „przymierze pokoju”.

Z pomocą przychodzi nam sposób w jaki słowa „przymierze pokoju” zapisane jest w zwoju Tory. W słowie szalom (pokój) w literze waw, zapisywanej zazwyczaj za pomocą nieprzerwanej pionowej linii, znajduje się wyrwa. Nasza tradycja uczy nas, że sposób w jaki słowa a nawet litery zostały zapisane w Torze może pomóc nam rozszyfrować ich znaczenie. Przerwa w słowie „pokój” zdaje się sugerować, że pokój nktóry przyniosł Pinchas był niepełny, wybrakowany. Masoreci – średniowiczni kodyfikatorzy tekstu Tory – znaleźli sposób na wierne przekazanie Jej słów opatrzonych ich krytycznym komentarzem.

Co istotne, krytyka Masoretów nie dotyczyła zwotu „okazał się zazdrosnym”, opisującym żarliwą religijność Pinchasa i jego sprzeciw wobec bałwochwalstwa Izraelitów. Ich wizualny komentarz odnosił się do brit szalom, „przymierza pokoju”, będącego nagrodą za spontaniczne postępowanie Pinchasa. Masoretów niepokoiła aprobata Tory dla wymierzania sprawiedliwości „gdyż Bóg tak chce”, bez odniesienia do wcześniej istniejącego prawodawstwa. Obawiali się oni, że pochwała takiego postępowania może doprowadzić do anarchii i upadku autorytetów, do zakłócenia szalom, „pokoju”. Luka w słowie „pokój” była masorecką krytyką osób podejmujących działania w przekonaniu, że z Bogiem łączy je szczególne przymierze, uświęcające ich cele i środki. Masoreci krytykowali zatem przejawy religijnego fundamentalizmu. Jestem gotów zaryzykować tezę, że w wyrażeniu brit szalom masoreci położyliby oni nacisk na wypełnianie przykazań wynikających z brit, przymierza Izraela z Bogiem. Byliby przekonani, że wierne wypełnianie przykazań, a nie gorliwość fanatyków, zapewniłaby ludowi Izraela szalom.

Myślę, że współczesny judaizm postępowy interpretuje brit szalom szerzej niż czynili to masoreci. Z naszego zrozumienia przymierza – brit – Ludu Izraela z Bogiem wynika obowiązek nie tylko przestrzegania przykazań, ale i aktywnego działania na rzecz pokoju w naszym społeczeństwie oraz w społeczności żydowskiej. Rosnąca polaryzacja poglądów w naszym kraju sprawia, że działanie to wiąże się z koniecznością współpracy z osobami z których punktem widzenia absolutnie się nie zgadzamy. Takie kontakty nie zawsze są przyjemne, mogą rodzić w nas apetyt na zamknięcie się w kręgu osób o zbliżonym do nas światopoglądzie. W takim towarzystwie możemy cieszyć się pokojem w poczuciu moralnej wyższości.

Haftara do parszy Pinchas (1 Księga Królewska 18,46-19,21) ostrzega nas, że taka izolacja nie przyniesie pokoju ani nam ani innym. Opisuje ona proroka Eliasza, który, doprowadziwszy do śmierci czterystu proroków Baala, musi uciekać przed zemstą jego wyznawców poza granice Izraela. Po długiej podróży chroni się on w grocie na górze Synaj. Eliasz czuje się wtedy tak wyobcowany, że traci chęć do życia. W odpowiedzi Wiekuisty rozkazuje mu wyjść z groty. Tam prorok obserwuje silny wiatr, wielki ogień i trzęsienie ziemi, ale w żadnym z nich nie jest w stanie doświadczyć Bożej obecności. Wiekuisty objawia mu się jako cichy szept. Doświadczenie to uczy Eliasza, że Wiekuisty nie zawsze objawia się w spektakularny, przemawiający do mas sposób. Często jego głos to szept, którego przesłanie możemy tylko z trudem przekazać innym. Z tą świadomością  Eliasza wraca do Izraela. Tam znajduje sobie pomocnika, Eliszę, który pomaga mu wypełnić jego posłannictwo.

Historia Eliasza przestrzega nas, że przemoc rodzi przemoc, nawet jeśli wydaje się nam, że walczymy o słuszną sprawę. Dzisiejsza Haftara uświadamia nam także, że alternatywą do narastającego fundamentalizmu nie jest szukanie nisz, w których możemy odizolować się od świata. Naszym wyzwaniem jest dążenie do pokojowych zmian w świecie rosnących społecznych, politycznych i ekologicznych napięć. Nie jest to łatwe zadanie w świecie pełnym Pinchasów przekonanych o swoim prawie do używania siły. Nie możemy jednak utracić nadziei, że przez nasze działania uda się nam pomóc innym usłyszeć cichy szept Wiekuistego, głos zachęcający nas do otwarcia na innych. W okresie poprzedzającym Tisza b’Aw zachęcam Was do wsłuchiwania się w wewnętrzny głos. Kto wie, może i Wam też uda się usłyszeć cichy głos Wiekuistego?

Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

Pinchas

Launch Sermon Player

Parashat Pinchas

Rabbi Alan Iser

If I were to ask the average Jew, anywhere in the world , what is the most important verse in the Torah, they would probably answer “Shema Yisrael” or maybe one of the Ten Commandments or “Love Your Neighbor as Yourself” from Leviticus. All are good choices. In fact, there is a rabbinic passage that asks and discusses this very same question. Several rabbis offer their opinions. One selects “Shema Yisrael”, another “Love Your Neighbor”. However, the verse which is chosen as the most important and most inclusive verse in the Torah is a seemingly insignificant verse in this week’s Torah portion. Rabbi Shimon ben Pazzi says the most inclusive verse is: “The first lamb you shall sacrifice in the morning and the second lamb you shall sacrifice in the evening.” (Numbers 28:4) (Introduction to Ein Yaakov).

What is this verse about? It is simply the commandment to bring two daily sacrifices to the Temple. Now, of course, the Temple sacrifices have been gone for almost two thousand years. Even in Rabbi Shimon ben Pazzi’s time, it had already been gone for two hundred years. So why did he choose this verse?

This verse is about the importance of constancy, consistency and devotion in religious life. Religious life and our relationship with God isn’t just about the high points in Jewish life, like Rosh Hashanah, Yom Kippur or Passover. It is about how we lead our lives every day. Do we show gratitude to God? Are we respectful to the elderly? Do we give charity? Are we kind to the people in our daily interactions, especially to the people we don’t know? If we are committed to God and Judaism, it is woven into the fabric of our daily existence. It is not just about the high points, it is about the mundane, simple aspects of our lives, applying Jewish values and principles to how we live.

What is true for our relationship with God and Judaism, is also true in all our relationships. We have ups and downs. We have electric moments of passion and joy, but those cannot be sustained. Truly committed relationships involve consistency and often the willingness to do the same thing, over and over, even if it is not exciting. Anyone who has small children, grandchildren or young nieces and nephews, knows what I am talking about. A sustained relationship means saying I will always be there for you, through the good and the bad.
In Judaism, the highest form of commitment to God was shown through the ages by Jews willing to die for their faith. Unfortunately, history has provided all-too-many examples of this. In Hebrew this is called Kiddush Hashem, sanctifying God’s name. However, we don’t have to pay this ultimate price to show our devotion to our religion. If, as a minority religion, our neighbors see that we are kind and charitable people who fulfill the biblical commandment of welcoming the stranger, and we are consistent and constant in our behavior, and they know we are doing this because we are Jews, then that, too, is a form of Kiddush Hashem.

One lamb in the morning, and one lamb in the evening really is a formula for an ideal Jewish life.

Rabin Alan Iser

Pinchas

Launch Sermon Player

Parasza Pinchas

Rabin Alan Iser

Gdybym zapytał przeciętnego Żyda w dowolnym miejscu na świecie, jaki jest najważniejszy werset w Torze, prawdopodobnie odpowiedziałby „Szma Israel” bądź wymieniłby jedno z Dziesięciu Przykazań albo „miłuj bliźniego swego jak siebie samego” z księgi Kapłańskiej. Są to wszystko dobre wybory. W istocie jest tekst rabiniczny, w którym zadano dokładnie to samo pytanie i dyskutowano na jego temat. Kilku rabinów przedstawiło swoje opinie. Jeden wybrał „Szma Israel”, inny „miłuj bliźniego swego”. Jednakże za najważniejszy i najbardziej uniwersalny uznano zdawałoby się nieznaczący werset z czytanej w tym tygodniu porcji Tory. Według rabina Szymona ben Pazziego jest to werset: „Jednego baranka ofiarujesz rano, drugiego zaś pod wieczór” (Lb 28, 4), (Wprowadzenie do Ejn Jaakow).

Czego dotyczy ten werset? Jest to po prostu przykazanie nakazujące przynosić dwie codzienne ofiary do Świątyni. Oczywiście ofiar świątynnych nie składa się już od prawie dwóch tysięcy lat. Nawet w czasach rabina Szymona ben Pazziego nie składano ich już od dwustu lat. Dlaczego więc wybrał ten werset?

Werset ten mówi o tym, jak ważna jest stałość, konsekwencja oraz oddanie w życiu religijnym. W życiu religijnym oraz w naszej relacji z Bogiem nie chodzi tylko o najbardziej wyjątkowe momenty w życiu żydowskim, takie jak Rosz Haszana, Jom Kipur albo Pesach. Chodzi o to, co robimy każdego dnia. Czy okazujemy wdzięczność Bogu? Czy traktujemy starsze osoby z szacunkiem? Czy dajemy datki na dobroczynność? Czy jesteśmy życzliwi wobec ludzi, z którymi wchodzimy na co dzień w interakcje, zwłaszcza w stosunku do osób, których nie znamy? Jeśli jesteśmy oddani Bogu i judaizmowi, jest to wplecione w tkankę naszej codziennej egzystencji. Nie chodzi tylko o wyjątkowe momenty, lecz o prozaiczne, proste aspekty naszego życia, o przestrzeganie żydowskich wartości i zasad w naszym codziennym życiu.

Ta prawda dotycząca naszej relacji z Bogiem i judaizmem obowiązuje również w odniesieniu do wszystkich naszych relacji. Przeżywamy lepsze i gorsze chwile. Doświadczamy elektryzujących momentów pasji i radości, ale nie mogą one trwać bez końca. Pełna prawdziwego oddania relacja wiążą się ze stałością, a często również z gotowością robienia tego samego wciąż i wciąż na nowo, nawet jeśli nie jest to ekscytujące. Każdy, kto ma małe dzieci, wnuki albo małe siostrzenice bądź bratanków wie, o czym mówię. Trwała relacja oznacza deklarację, że będę zawsze przy tobie, na dobre i na złe.

W judaizmie najwyższą formę oddania Bogu okazywali na przestrzeni wieków Żydzi gotowi umrzeć za swoją wiarę. Niestety, historia dostarczyła nazbyt wielu przykładów takiej postawy. Po hebrajsku zwie się to Kidusz Haszem, uświęcaniem Bożego imienia. Nie musimy jednak płacić tej ostatecznej ceny, aby pokazać nasze oddanie dla naszej religii. Jeśli jesteśmy religią mniejszości
i nasi sąsiedzi zobaczą, że jesteśmy życzliwymi i zaangażowanymi w dobroczynność ludźmi, którzy wypełniają biblijne przykazanie okazywania gościnności obcym; jeśli będziemy konsekwentni
i stali w naszym zachowaniu i jeśli nasi sąsiedzi będą wiedzieć, że robimy to, gdyż jesteśmy Żydami, wówczas również i to jest formą Kidusz Haszem.

Jeden baranek rano i jeden baranek wieczorem – naprawdę jest to przepis na idealne życie żydowskie.

Rabin Alan Iser

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

The ritual of accepting uncertainty

Launch Sermon Player

The ritual of accepting uncertainty              

 

 Rabbi Mati Kirschenbaum                    

This week’s Parashat Chukat starts with a description of a ceremony called Para Aduma, the ritual of offering a red heifer. This ritual was supposed to enable people who touched a corpse or stayed with it in one room to purify themselves from ritual impurity. This purification took place through the use of ashes obtained in the process of burning the heifer. Here is how the Torah describes the process of preparing these ashes:

“Instruct the Israelite people to bring you a red cow without blemish, in which there is no defect and on which no yoke has been laid.  You shall give it to Eleazar the priest. It shall be taken outside the camp and slaughtered in his presence.  Eleazar the priest shall take some of its blood with his finger and sprinkle it seven times toward the front of the Tent of Meeting. The cow shall be burned in his sight—its hide, flesh, and blood shall be burned, its dung included— and the priest shall take cedar wood, hyssop, and crimson stuff, and throw them into the fire consuming the cow. The priest shall wash his garments and bathe his body in water; after that the priest may reenter the camp, but he shall be impure until evening. The one who performed the burning shall also wash those garments in water, bathe in water, and be impure until evening. Another party who is pure shall gather up the ashes of the cow and deposit them outside the camp in a pure place, to be kept for water of lustration for the Israelite community. It is for purgation.”  (Numbers 19:2-9)

Why did the process of purification from ritual impurity require precisely the ashes left after the offering of Para Aduma, the red heifer?

Our sages have been pondering this question since time immemorial. They viewed  the Para Aduma ceremony as a typical example of “chok”, a commandment for which it’s impossible to find a rational explanation. In tractate Yoma of the Babylonian Talmud Rabbi Akiva claimed that verse 7:23 in the Book of Kohelet (“I thought I could fathom it,  but it eludes me”) in fact refers to the commandment of Para Aduma. The author of the Book of Kohelet is traditionally believed to be king Solomon. Rabbi Akiva seems to suggest that even King Solomon – the symbol of wisdom – was not able to grasp the logic behind this commandment.

It’s hard to disagree with Rabbi Akiva. There is no way of guessing why the Para Aduma ritual required the offering of a red – and not for example yellow – heifer. In the Torah we also don’t find an answer to the question why before being offered it could not have carried a yoke. What’s more, the procedures of the Para Aduma ritual seem to escape the laws of logic. After all, throughout its course the priests who engaged in the process of obtaining the ashes required for ritual purification are themselves becoming ritually impure!

So the Para Aduma ritual is not only enigmatic, but also inherently contradictory. This makes it an especially hard nut to crack for progressive Judaism, which is based on a rational and scientific approach to religion. The sense of its strangeness is magnified by the fact that progressive Judaism doesn’t recognize the concept of ritual impurity; instead, we focus on “purity” in an ethical sense. But it seems to me that both the procedures and the mysterious character of the Para Aduma ceremony are supposed to help us accept the nature of our existence, which is full of uncertainties.

A lack of a rational explanation for the procedures of the Para Aduma ceremony reminds us that often we are not able to fully explain the reality which surrounds us. The fact that during the Para Aduma ceremony those who are ritually unclean regain purity, but the priest who takes part in it becomes impure reminds us that actions which are beneficial for us in the long term can entail some inconveniences. We are not sure if the benefits stemming from future actions will outweigh the potential losses.

Unsure if we understand correctly the world which surrounds us, unsure if our actions will yield the intended results, we yearn for certainty. The answer to this desire are ideologies and religions which offer us answers to all the questions.

The red heifer offering ceremony teaches us that Judaism doesn’t focus on looking for answers to questions about the essence of what happened or what can happen. Our tradition is interested predominantly in the actions that we can undertake today, here and now, and the readiness to take responsibility for their consequences.

While describing the process of bringing up the priests participating in the Para Aduma ritual the Mishna reminds us that taking responsibility for the fate of the world is not easy and it requires preparations. The priests who were supposed to conduct this ritual in the future were brought up in isolation from the rest of the world. This isolation was supposed to protect the young priests from ritual impurity linked to the contact with that which was dead. I think that the priests participating in the Para Aduma ritual became ritually impure because they had to confront death – the great, uncertainty-provoking unknown. Their ritual impurity lasting until the evening gave them a chance to understand the fate of the rest of the people of Israel whom they were supposed to serve. By spending time outside of the camp they experienced the uncertainty which came with the status of the ritually impure Israelites. Thanks to this experience the priests did not live in an elitist, ritually pure “soap bubble”. On the contrary, they were aware that undertaking actions aimed at changing the world for the better requires sacrifices. They knew that uncertainty and inconveniences are the price worth paying to secure a better tomorrow for their community.

Progressive Judaism has abolished the division between the priests and the rest of the People of Israel. We believe that Jews as a collective are obligated to become “a kingdom of priests and a holy nation.” (Exodus 19:6). This means that each individual is obligated to undertake actions drawing Jews as a collective closer to holiness.

The ritual of Para Aduma reminds us that our individual and collective path to a better world entails undertaking actions in spite of uncertainty. I wish you that this Shabbat Chukat you can find your red heifers – the sources of courage and inspiration to take action.

Shabbat Shalom!

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Mati Kirschenbaum

Rytuał akceptacji niepewności

Launch Sermon Player

Rytuał akceptacji niepewności

 

Rabin Mati Kirschenbaum

Parszę Chukat, która czytamy w tym tygodniu, otwiera opis ceremonii zwanej Para Aduma, rytuału ofiarowania czerwonej jałówki.  Rytuał ten miał na celu umożliwienie osobom które dotknęły zwłok lub przebywały z nimi w jednym pomieszczeniu oczyszczenia z nieczystości rytualnej. Oczyszczenie to dokonywało się przy użyciu popiołu powstałego w procesie spalenia jałówki. Proces przygotowania tego popiołu Tora opisuje w sposób następujący:

„Niech ci przyprowadzą czerwoną krowę bez skazy, na którą jeszcze nie wkładano jarzma. Oddacie ją kapłanowi Eleazarowi, który każe ją wyprowadzić poza obóz, i zabije się ją w jego obecności. Potem weźmie kapłan Eleazar nieco jej krwi na palec i pokropi siedem razy ową krwią od strony wejścia do Namiotu Spotkania. Wreszcie spali się krowę w jego obecności, zarówno skórę, jak mięso, krew i zawartość jelit. Teraz weźmie kapłan drzewo cedrowe, hizop oraz nitki karmazynowe i rzuci to na ogień, w którym płonie krowa. Następnie wypierze kapłan szaty swoje i obmyje ciało wodą; po spełnieniu tych czynności wejdzie do obozu, lecz pozostanie nieczystym aż do wieczora. Również ten, który palił krowę, wypierze w wodzie szaty swoje, obmyje ciało i pozostanie nieczystym aż do wieczora. Mąż czysty zbierze popiół krowy i złoży go na czystym miejscu poza obozem, aby dla społeczności Izraelitów był przechowany do przygotowania wody oczyszczenia.”

(Księga Liczb 19,2-9)

Dlaczego proces oczyszczenia z nieczystości rytualnej wymagał właśnie popiołu pozostałego po ofiarowaniu Para Aduma, czerwonej jałówki?

Pytanie to absorbowało naszych mędrców od niepamiętnych czasów. Uznali oni ceremonię Para Aduma za typowy przykład ‘chok’, przykazania dla którego nie sposób znaleźć racjonalnego wytłumaczenia. W traktacie Joma Talmudu Babilońskiego rabbi Akiwa stwierdził, że wers 7:23 w księdze Koheleta (“rzekłem: będę mądrym; aleć się mądrość oddaliła ode mnie”) odnosi się właśnie do przykazania Para Aduma. Autorstwo Księgi Koheleta tradycyjnie przypisywane było królowi Salomonowi. Rabbi Akiwa zdaje się sugerować, że nawet król  Salomon – symbol mądrości – nie był w stanie przeniknąć logiki stojącej za tym przykazaniem.

Trudno nie zgodzić się z rabbi Akiwą. Nie sposób odgadnąć dlaczego rytuał Para Aduma wymagał ofiarowania czerwonej a nie – na przykład żółtej jałówki. W Torze nie znajdujemy także odpowiedzi na pytanie dlaczego nie mogła ona przed ofiarowaniem nosić jarzma. Co więcej, przebieg rytuału Para Aduma wydaje wymykać się prawom logiki. Wszak w jego trakcie kapłani zaangażowani w proces pozyskiwania popiołu służącego rytualnemu oczyszczeniu sami stają się nieczyści rytualnie!

Rytuał Para Aduma jest zatem nie tylko enigmatyczny, ale i wewnętrznie sprzeczny. Czyni to z niego szczególnie twardy orzech do zgryzienia dla judaizmu postępowego, opartego na racjonalnym i naukowym podejściu do religii. Wrażenie jego obcości potęguje fakt, że judaizm postępowy nie zna pojęcia nieczystości rytualnej; koncentrujemy się raczej na “czystości” w sensie etycznym. Mam jednak wrażenie, że zarówno przebieg jak i tajemniczy charakter ceremonii Para Aduma mają na celu pomóc nam zaakceptować pełen niepewności charakter naszej egzystencji.

Brak racjonalnego wytłumaczenia dla przebiegu ceremonii Para Aduma przypomina nam, że często nie jesteśmy w stanie w pełni wytłumaczyć otaczającej nas rzeczywistości. Fakt, że w trakcie ceremonii Para Aduma osoby nieczyste rytualnie odzyskują czystość, ale biorący w niej udział kapłan staje się nieczysty, przypomina nam, że działania korzystne dla nas w długiej perspektywie mogą się wiązać z niedogodnościami. Nie mamy pewności czy korzyści wynikające z przyszłych działań przewyższą potencjalne straty.

Niepewni czy dobrze rozumiemy otaczający nas świat, niepewni czy nasze działania przyniosą zamierzone rezultaty pragniemy pewności. Odpowiedzią na to pragnienie są ideologie i religie oferujące nam odpowiedzi na wszystkie pytania.

Ceremonia ofiarowania czerwonej jałówki uczy nas, że judaizm nie skupia się na szukaniu odpowiedzi na pytania na temat istoty tego co było i tego co może nastąpić. W centrum zainteresowania naszej tradycji znajdują się działania które możemy podjąć dziś, tu i teraz, oraz gotowość do wzięcia odpowiedzialności za ich konsekwencje.

Miszna opisująca proces wychowania kapłanów uczestniczących w rytuale Para Aduma przypomina nam, że przyjęcie odpowiedzialności za losy świata nie jest łatwe i wymaga przygotowań. Kapłani mający w przyszłości prowadzić ten rytuał byli wychowywani w izolacji od reszty świata. Izolacja ta miała na celu uchronienia młodych kapłanów od nieczystości rytualnej związanej z kontaktem z tym co martwe. Myślę, że kapłani uczestniczący w rytuale Para Aduma stawali się nieczyści rytualnie gdyż musieli się skonfrontować ze śmiercią – wielką budzącą niepewność niewiadomą. Ich trwająca do wieczora nieczystość rytualna dawała im szansę na zrozumienie losu reszty ludu Izraela, któremu mieli służyć. Spędzając czas poza obozem doświadczali oni niepewności towarzyszącej statusowi nieczystych rytualnie Izraelitów. Dzięki temu doświadczeniu kapłani nie żyli w elitarnej, czystej rytualnie ‘bańce mydlanej’. Przeciwnie, byli oni świadomi że podejmowanie działań zmieniających świat na lepsze wymaga poświęceń. Wiedzieli, że niepewność i niedogodności to cena, która warto zapłacić by zapewnić swojej społeczności lepsze jutro.

Judaizm postępowy zniósł podział na kapłanów i resztę Ludu Izraela. Wierzymy, że Żydzi jako zbiorowość są zobowiązani do stania się “królestwem kapłanów i świętym ludem” (Wyjścia 19,6). Oznacza to, że każda jednostka zobowiązana jest do podejmowania działań przybliżających Żydów jako zbiorowość do świętości.

Rytuał Para Aduma przypomina nam, że nasza indywidualna i zbiorowa droga do lepszego świata wiąże się z podejmowaniem działań pomimo niepewności. W ten Szabat Chukat życzę Wam odnalezienia Waszych czerwonych jałówek – źródeł odwagi i inspiracji do działania.

Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

Sh’lach

Launch Sermon Player

Be careful what you wish for, it might come true

Thoughts on parashat Sh’lach

Menachem Mirski

Our Torah portion for this week tells us a story of 12 spies sent by Moses to investigate the Promised land before conquering it. They return forty days later, carrying a huge cluster of grapes, a pomegranate and a fig, to report on a lush and bountiful land. But ten of the spies warn that the inhabitants of the land are giants and warriors “more powerful than we”; only Caleb and Joshua insist that the land can be conquered, as it was commanded by God.

Our rabbis analyzed this story from many perspectives. One of the issues they were particularly focused on can be expressed in the following questions: What was the sin of the spies who were sent to investigate the promised land? What did the spies do so dreadfully wrong that it brought the punishment of additional forty years of life on the desert for all the Israelites, making many of them never see the Promised land? One of the answers suggested by our rabbis is that they presented their biased opinion about the land and the possibility of conquering it instead of giving a relatively unbiased factual account on what the Promised land was like. According to Ramban, their goal was to gather the information about the land mainly for logistic purposes, to be able to develop a good strategy to conquer it; this, according to Rashi, is expressed in the name of the parasha shelach lecha – “send out (the spies) for yourself”. But none of that happened and it even seems that these ten spies were on the side of all the complainers among the Israelites who constantly murmured against Moses and God and wanted to come back to Egypt. They did not really go to investigate the land; they went there to collect the information that would prove their narrative, to use contemporary language.

What can we learn from it? The ten Israelite spies who lacked faith in God deemed the Promised land impossible to conquer. The remaining two, Joshua and Caleb, who had faith in God help were way more positive about the land and the ability to conquer it, although they admitted that the Divine help is necessary:

And Joshua son of Nun and Caleb son of Jephunneh, of those who had scouted the land, rent their clothes and exhorted the whole Israelite community: “The land that we traversed and scouted is an exceedingly good land. If pleased with us, יהוה will bring us into that land, a land that flows with milk and honey, and give it to us; only you must not rebel against יהוה. Have no fear then of the people of the country, for they are our prey: their protection has departed from them, but יהוה is with us. Have no fear of them! (Numbers 14:6-9)

The entire story can serve as an illustration of the 20th century proven epistemological view that our perception of the world (and ourselves) is dependent on our previously acquired knowledge about the world. In other words, we perceive and interpret everything that is around us (and within us, like our identity) in terms of what we have already learned, what we already believe about reality, through the entire cognitive apparatus that is the core structure of our knowledge and our belief system. This cognitive apparatus might be an adequate tool with an adequate language to describe reality; it might be a less adequate or completely inadequate tool for comprehending reality, and therefore a serious obstacle to our perception and ability to process information. It’s not a new concept. The idea that the human subject plays an active role in comprehending reality, was already developed in the writings of philosophers such as David Hume, Immanuel Kant, and some versions of it can already be found in the writings of ancient Greek philosophers. However, this knowledge/belief based determination of our perception and cognitive abilities, contrary to the opinions of some postmodern thinkers, does not create an absolute obstacle in our cognition would make it impossible for us to know the objective truths of the universe. We have already learned how to overcome these obstacles; much of what we call the methodology of science is about overcoming various cognitive limitations, including these ones. Generally speaking, scientific methodology has been very successful in this matter and it is important to mention this because some postmodern concepts completely blurred  the distinctions between science and pseudoscience, opening a path to the reign of ignorance, cognitive nihilism, bringing and perpetuating a variety of cognitive delusions.

Our perception is then determined by our knowledge and beliefs. All of that, in turn, influences our actions. What we believe to be true can have a tremendous impact on our actions and therefore on our fate. But fortunately our beliefs can usually be verified in practical life; therefore, whatever we do we should reflect on (practical) consequences of our beliefs and constantly ask ourselves questions like these: what my beliefs led me to? Do they make me happy? How do they influence my relationships with other people, including my loved ones? How do they influence my career? Are they helpful in achieving my life goals? Is there something I need to correct in my belief system? How, in fact, did I get to believe this and that? An so on.

Getting things wrong can have a bad impact on us; some consequences of our beliefs might be terrible for us, equally bad to those the Israelities faced in our biblical story. The only remedy for that is a prudent, reflective life in which we are able to critically look at our beliefs, even the most fundamental ones, and subject them to re-evaluation. Only this can ultimately save us from many things we never want to experience.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Szlach

Launch Sermon Player

Uważaj, czego sobie życzysz bo może się spełnić

Refleksja nad paraszą Szlach

Menachem Mirski

Nasza porcja Tory na ten tydzień opowiada nam historię 12 zwiadowców wysłanych przez Mojżesza, aby zbadać Ziemię Obiecaną przed jej podbiciem. Wrócili czterdzieści dni później, niosąc ogromną kiść winogron, granaty i figi, aby donieść o bujnej i urodzajnej ziemi. Ale dziesięciu spośród zwiadowców ostrzega, że mieszkańcy tej ziemi są olbrzymami i wojownikami „potężniejszymi od nas”; tylko Kaleb i Jozue nalegają, że ziemia może zostać podbita, tak jak nakazał Bóg.

Nasi rabini analizowali tę historię z wielu perspektyw. Jedną z kwestii, na której szczególnie się skupili, można ująć w następujących pytaniach: Na czym polegał grzech zwiadowców wysłanych na zwiady do Ziemi Obiecanej? Co tak strasznie złego uczynili ci zwiadowcy, że sprowadziło to karę dodatkowych czterdziestu lat życia na pustyni dla wszystkich Izraelitów, na skutek czego wielu z nich nigdy nie ujrzało Ziemi Obiecanej? Jedna z odpowiedzi zaproponowanych przez naszych rabinów głosi, że przedstawili oni stronniczą opinię na temat Ziemi Obiecanej i możliwości jej podbicia, zamiast przedstawić stosunkowo obiektywną, opartą na faktach relację o sytuacji na tych terenach. Według Rambana ich zadaniem było zgromadzenie informacji na temat tej ziemi głównie w celach logistycznych, tak aby móc przygotować dobrą strategię podbicia tych terenów. Zdaniem Rasziego zostaje to wyrażone w tytule paraszy szelach lecha – „wyślij [zwiadowców] dla siebie”. Nie wykonali jednak tego zadania i wydaje się nawet, że tych dziesięciu zwiadowców było po stronie wszystkich narzekających Izraelitów, którzy ciągle szemrali przeciwko Mojżeszowi i Bogu i chcieli wrócić do Egiptu. Tak naprawdę nie wybrali się, aby zbadać Ziemię Obiecaną. Poszli tam, aby zebrać informacje, które potwierdziłyby ich narrację, żeby użyć współczesnej terminologii.

Jaką możemy z tego wynieść lekcję? Dziesięciu izraelickich zwiadowców, którym brakowało wiary w Boga, opisało Ziemię Obiecaną jako niemożliwą do podbicia. Pozostałych dwóch, Jozue i Kaleb, którzy wierzyli w Bożą pomoc, mieli o wiele bardziej pozytywną opinię o tej ziemi i możliwości jej podbicia, choć przyznali, że konieczna będzie Boża pomoc:

A Jozue, syn Nuna, i Kaleb, syn Jefunnego, spośród tych, którzy zbadali tę ziemię, rozdarli swoje szaty i rzekli do całego zboru izraelskiego: Ziemia, przez którą przeszliśmy, aby ją zbadać, jest ziemią bardzo, bardzo dobrą.  Jeżeli  יהוה  ma w nas upodobanie, to wprowadzi nas do tej ziemi i da nam tę ziemię, która opływa w mleko i miód, tylko nie buntujcie się przeciwko יהוה. Nie lękajcie się ludu tej ziemi, będą oni naszym pokarmem; odeszła od nich ich osłona, a יהוה jest z nami. Nie bójcie się ich! (Lb 14, 6-9)

Cała ta historia może posłużyć za ilustrację XX-wiecznego, dowiedzionego poglądu epistemologicznego, iż nasze postrzeganie świata (i nas samych) zależy od zdobytej przez nas wcześniej wiedzy o świecie. Innymi słowy, postrzegamy i interpretujemy wszystko, co nas otacza (oraz to, co wewnątrz nas, jak nasza tożsamość) w kategoriach tego, czego już wcześniej się nauczyliśmy i naszych wcześniejszych przekonań o rzeczywistości, za pośrednictwem całego aparatu poznawczego, który stanowi główny szkielet naszej wiedzy i naszego systemu przekonań. Ten aparat poznawczy może być adekwatnym narzędziem z adekwatnym językiem do opisania rzeczywistości; może być też mniej adekwatnym albo kompletnie nieadekwatnym narzędziem do zrozumienia rzeczywistości, a zatem stanowić poważną przeszkodę dla naszego postrzegania i zdolności przetwarzania informacji. Nie jest to nowa koncepcja. Przekonanie, że podmiot ludzki odgrywa aktywną rolę w rozumieniu rzeczywistości zostało już przedstawione w pismach filozofów takich jak David Hume, Immanuel Kant, a niektóre  jego wersje można już znaleźć w pismach starożytnych greckich filozofów. Jednakże ta bazowa wiedza/przekonania, które determinują nasze postrzeganie i zdolności poznawcze, wbrew opiniom niektórych postmodernistycznych myślicieli nie stanowią absolutnej przeszkody w naszym poznaniu, która uniemożliwiałaby nam poznanie obiektywnych prawd wszechświata. Nauczyliśmy się już, jak przezwyciężać takie przeszkody; duża część dziedziny zwanej metodologią nauki dotyczy przezwyciężania różnych ograniczeń poznawczych, również takiego typu. Ogólnie mówiąc, metodologia naukowa odniosła duży sukces w tej dziedzinie i ważne jest, aby o tym wspomnieć, ponieważ niektóre postmodernistyczne koncepcje kompletnie zatarły rozróżnienie pomiędzy nauką a pseudonauką, otwierając drogę do panowania ignorancji, nihilizmu poznawczego oraz przynosząc i utrwalając różne złudzenia poznawcze.

Nasze postrzeganie determinowane jest zatem przez naszą wiedzę i przekonania. Wszystko to z kolei wpływa na nasze działania. To, co uważamy za prawdziwe, może mieć ogromny wpływ na nasze działania, a zatem na nasz los. Ale na szczęście nasze przekonania zwykle mogą zostać zweryfikowane w praktyce; a zatem, cokolwiek robimy, powinniśmy zastanowić się nad (praktycznymi) konsekwencjami naszych przekonań i nieustannie zadawać sobie pytania takie jak: do czego doprowadziły mnie moje przekonania? Czy mnie uszczęśliwiają? Jak wpływają na moje relacje z innymi ludźmi, w tym z moimi najbliższymi? Jak wpływają na moją karierę zawodową? Czy pomagają mi osiągać moje cele życiowe? Czy powinienem coś poprawić w moim systemie przekonań? Jak to się w istocie stało, że zacząłem żywić takie i takie przekonania? I tak dalej.

Błędy w tej sferze mogą mieć na nas zły wpływ; pewne konsekwencje naszych przekonań mogą być dla nas okropne –  równie złe jak te, z jakimi zmierzyli się Izraelici w naszej opowieści biblijnej. Jedynym na to remedium jest ostrożne, refleksyjne życie, w którym potrafimy przyglądać się krytycznie naszym przekonaniom, nawet tym najbardziej podstawowym, i poddawać je ponownej ocenie. Tylko to może ostatecznie uratować nas przed wieloma rzeczami, których nigdy nie chcielibyśmy doświadczać.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Judaism and booze

Launch Sermon Player

Judaism and booze

Thoughts on parashat Nasso

Menachem Mirski

One of the fundamental philosophical and at the same time practical problems underlying all religions is how to control things that are beyond our control. Therefore, throughout history intoxicants received religious, and often legal attention. One of the ways in which our religion responded to the challenge posed by these cheering substances was through the ancient institution of Nazirite, which is quite extensively discussed in our Torah portion for this week – almost the entire chapter 6 of the Book of Numbers covers this topic:

God spoke to Moses, saying: Speak to the Israelites and say to them: If any men or women explicitly utter a nazirite’s vow, to set themselves apart for יהוה, they shall abstain from wine and any other intoxicant; they shall not drink vinegar of wine or of any other intoxicant, neither shall they drink anything in which grapes have been steeped, nor eat grapes fresh or dried. Throughout their term as nazirite, they may not eat anything that is obtained from the grapevine, even seeds or skin.

Throughout the term of their vow as nazirite, no razor shall touch their head; it shall remain consecrated until the completion of their term as nazirite of יהוה, the hair of their head being left to grow untrimmed. Throughout the term that they have set apart for יהוה, they shall not go in where there is a dead person. (Numbers 6:1-6)

As mentioned in the paragraph above, the basic rules of naziriteship consisted not only of the abstinence from alcohol; nazirites were also not allowed to cut their hair or to defile their special status of holiness by contact with the dead. But let’s focus here exclusively on alcohol and let’s briefly discuss its role in our tradition and history.

The negative effects of alcohol were well known already in the very old days for wine was in universal use in the Near East and the Mediterranean basin. However,  what was not fully understood, was the physiological mechanism that caused the irrational behavior of the drinker. It is likely that alcohol was originally deemed to contain some supernatural powers that were in competition with the gods. The English word „spirits” for alcohol, or Polish “spirytus”, testifies to this ancient belief.

The Torah places the use and abuse of wine at the beginning of human history (Noah getting drunk after the flood, Gen. 9:21), and the Tanakh makes repeated references to the effects of drinking. But aside from the special case of nazirites, the drinking of wine was considered normal and proper – wine „cheers human hearts” (Ps. 104:15; Judges 9:13). Excessive drinking was considered degrading and a kind of foolish behavior that may easily lead to impropriety or immorality (Gen. 9:20; Prov. 20:1, 23:29.  Eccles. 10:17). The only explicit prohibition of drinking alcohol was for priests on duty, that they may not die during the Divine service (Lev. 10:9) Otherwise the priests, like other Israelites, were free to make use of wine, which was integrated into the Jewish ritual already in the ancient times. Even the Dead Sea brotherhoods, with all their strict rules of conduct, made no mention in their scriptures of nazirite abstention.

Later Jewish tradition, too, counseled moderation but never total abstinence, and this moderation became an aspect of Jewish social mores. We drink alcohol regularly on Shabbat and other Jewish holidays – obligatory four cups of wine on Pesach, the common minhag of intoxication on Purim aimed at not being able to tell the difference between Baruch Mordechai from Arur Haman.. Sefer ha-tikun, a late 19th-century commentary on the Shulkhan Aruch contains a mind-boggling enumeration of our many obligations to toast:

One is required to make a toast when he builds a house, sells a house, and when his house burns down. One must make a toast when he gets married. If the groom is a widow, he must drink for each wife; an elderly man who marries a virgin must drink forty-nine toasts. If the father of the bride refuses to drink a toast the couple must divorce; and the Polish Hasidim are accustomed to beating the recalcitrant father with his own slipper.

Sefer ha-tikun isn’t actually a real commentary; it’s a piece of anonymous satire on the supposed excesses of Hasidic drinking culture in Poland at that time. The title is a pun on the kabalistic notion of tikkun or cosmic repair and the Yiddish term trinkn tikn, that is, the custom of making toasts in honor of a yahrzeit.

History also brought us a different image – the image of the bad, sober Jew deliberately making „poor Christians” drunk. For various socioeconomic reasons, Jews were vastly overrepresented in tavern-keeping and alcohol distribution. Jews tended not to do the greater part of their drinking at taverns, reinforcing the nefarious image of the Jew profiting off, but not participating in, a culture of drinking. The problem was that liquor was big business in Poland (and it is still a big business today), and Polish nobility profited enormously off its production and distribution. But the Jews were the public face of that industry, leading antisemites to argue that the “peasants only drank excessively … because these bad, sober Jews enticed them into drunkenness in order to dupe them more easily.”

Alcohol has been “culturally integrated” into Judaism since its early days. This might be the reason that among religious Jews alcoholism is a relatively rare problem despite the culture that “expects us” to drink alcohol quite often. The philosophy underlying our culture claims that in order to be able to control something you have to experience it and really know it in the first place. It seems that this approach is working on a more general, societal level.  Of course, this philosophy won’t work in cases of alcohol addiction – it is helpless in the face of brain damage which is the core reason for alcoholism. Complete abstinence is also a way of controlling things we cannot control, sometimes the only efficient one. Thus, according to our religion it is ok to drink and it is also ok not to drink if that’s the necessity. A huge part of our religious tradition is 'case based’ and exceptions from the general rules are not completely uncommon, which is a blessing for many of us.

Shabbat shalom

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.