Nadszedł szabat – nasz najcenniejszy dzień tygodnia. Wraz z nim nawiedza nas dwóch aniołów (malachei hasharet) których znamy z pieśni Szaloma Alejchem. Z tradycji chasydzkiej wiemy, że jeden z aniołów jest „dobrym” aniołem, a drugi „złym”. Malachei hasharet stanowią ekspresję tego, co możemy uczynić z szabatu: w ten cenny dzień  możemy sięgnąć niebios lub możemy go całkowicie zaniedbać i nie go wcale. Szabat jest świętem, zarówno dla uczczenia Bożego dnia odpoczynku po stworzeniu naszego wszechświata, jak i cotygodniowego przypomnienia o naszym wyzwoleniu z niewoli. Albert Einstein powiedział: „W każdym razie wolność jest możliwa tylko poprzez ciągłą walkę o nią”.  Jeśli o nią stale nie walczymy, zostanie nam odebrana. Dlatego jeśli nie celebrujemy szabatu, może to oznaczać, że jesteśmy już na drodze powrotnej do Egiptu. A tego oczywiście nie chcemy. Studiując ostatnio Talmud, znalazłem naszych dwóch aniołów w nieco innym kontekście: Ilfa i rabi Jochanan razem studiowali Torę i nagle uświadomili sobie swoją ciężką sytuację materialną. Powiedzieli: „Wstańmy, chodźmy i zajmijmy się czymś zarobkowym”, a wypełnimy werset: „Nie będzie wśród was ubogiego”. (Pwt 15:4). Poszli i usiedli pod zrujnowaną ścianą i jedli chleb, gdy przybyli dwaj służący aniołowie – malachei haszareit. Rabi Jochanan usłyszał, jak jeden anioł mówił do drugiego: Przewrócimy na nich ten mur i zabijmy ich, gdy porzucili życie wieczne (tj. studiowanie Tory) i angażują się w życie doczesne (dla własnego utrzymania). Drugi anioł powiedział do niego: zostaw ich, ponieważ jest wśród nich ten, którego wielki czas jeszcze nie nadszedł. […] Rabi Jochanan powiedział do Ilfy: Czy Mistrz coś słyszał? Ilfa powiedział do niego: Nie. Rabi Jochanan powiedział sobie: skoro słyszałem anioły, a Ilfa ich nie słyszał, mogę uznać, że to ja jestem tym, którego wielki czas jest jeszcze przede mną. Rabi Jochanan powiedział do Ilfy: Wrócę do domu i spełnię w stosunku do siebie werset przeciwny: „Albowiem nigdy nie zabraknie ubogich w twojej ziemi” (Pwt 15:11). Rabin Jochanan wrócił do domu studiów. Ilfa nie wrócił i zamiast tego zajął się interesami. Zanim Ilfa wrócił z swoich zarobkowych podróży, rabi Jochanan został mianowany dziekanem talmudycznej akademii i jego sytuacja finansowa uległa poprawie. W porcji Tory na ten tydzień mamy Becalela, bardzo młodego i niezwykle utalentowanego człowieka, który został wyznaczony do zaprojektowania wszystkiego, co było potrzebne do zbudowania Miszkanu: Oto Wiekuisty powołał imiennie Becalela, syna Uriego, syna Chura z pokolenia Judy, i napełnił go duchem Bożym, mądrością, rozumem, wiedzą i znajomością wszelkiego rzemiosła, by obmyślił plan robót w złocie, w srebrze, w brązie, oraz prac nad przystosowaniem kamieni do ozdoby i nad obróbką drewna potrzebnego do wykonania wszelkich zamierzonych dzieł. (Ex 35:31-34) Batzelel był wnukiem Hura. Według Midrasza, Izraelici przybyli do Chura z prośbą aby ten zrobił im Złotego Cielca – zanim przyszli do Aarona. Chur zganił ich i odmówił pomocy, więc go zamordowali. Wujek Chura, Aaron, był tego świadkiem i pomyślał: „Jeśli im nie pomogę, to mnie też zabiją. Chur był prorokiem bożym, a ja jestem bożym kapłanem. Jeśli zamordują proroka i kapłana, ich grzech będzie niewybaczalny”. Dlatego postanowił im pomóc, zminimalizować ich grzech. (Wajikra Raba 10:3) Co mają ze sobą wspólnego te dwie historie? A może, co mają wspólnego ze sobą obie postaci – Chur i Rabbi Johanan? Obaj byli oddani Torze i poświęcili się dla niej. Chur zapłacił najwyższą cenę swoim życiem. Rabin Yohanan poszedł za swoim powołaniem, mimo że rzeczywistość ekonomiczna jego czasów była bardzo trudna. Oboje zostali nagrodzeni; Rabin Jochanan został Rosz Jesziwa. Chur został pośmiertnie nagrodzony przez swojego wnuka Betzalela, któremu otrzymał zaszczyt stworzenia Przybytku dla Wiekuistego. Ale wróćmy do wersetów Tory z naszej historii talmudycznej. Wersety:
Nie będzie wśród was ubogiego […] (Pwt 15:4)
oraz
Albowiem nigdy nie zabraknie ubogich w twojej ziemi […] (Pwt 15:11)
odnoszą się do dwóch krańców społecznego spektrum, które powinny być ze sobą połączone i nigdy od siebie nie oddzielone. Zarówno społecznie – ludzie powinni rozumieć potrzeby i marzenia innych, jak i psychologicznie – powinniśmy móc znaleźć w sobie niezbędną równowagę by nie popadać w owe skrajności. Zawsze znajdą się ludzie – idealiści – którzy nawet ryzykując własnym życiem, wybiorą swoje najwyższe wartości ponad wszystko inne lub po prostu podążą za tym, w co wierzą, bez względu na cokolwiek. I zawsze znajdą się ludzie, którzy poświęcą wszystko, w co wierzą, na “ołtarzu tymczasowości i użyteczności.” Tym, czego nam potrzeba to zbliżyć te cele do siebie, a przynajmniej ustanowić dobrą komunikację i możliwość współpracy między nimi. Jeśli to działa prawidłowo, ofiary, zwłaszcza te bolesne, nie będą konieczne i nikt nie będzie musiał płacić najwyższej ceny, z tego choćby względu, że inni ludzie są po prostu niecierpliwi i potrzebują natychmiast mieć to, czego chcą, bez względu na wszystko, jak Izraelici chcący mieć postać bóstwa by pochwalić się przed innymi narodami. Rabi Jochanan został dziekanem talmudycznej akademii i zapracował na życie wieczne na kartach Talmudu. Niewiele wiemy o sukcesach Ilfy w biznesie, ale wiemy, że jego nauki także można znaleźć w Talmudzie, zarówno w babilońskim jak i w jerozolimskim, gdzie nawet Rabi Jochanan go cytuje. Ilfa i rabin Jochanan, zanim się ich drogi rozeszły, razem studiowali Torę i spożywali razem posiłek pod zrujnowaną ścianą. Wielu z nas doświadczyło podobnych chwil w pewnych momentach swojego życia. I to są chwile, o których warto pamiętać, bo to zbliża nas wszystkich, nawet gdy ścieżki naszego życia oddaliły nas bardzo od siebie. Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA