Menachem Mirski – Wieczny naród. Refleksja nad paraszą Szemot.

Od 7 października ponad pół miliona Izraelczyków zostało wysiedlonych, zmuszonych do opuszczenia swoich domów i zamieszkania w hotelach w całym kraju. Część z nich mogła wrócić do swoich domów, część nadal przebywa w miejscach tymczasowych. Nie licząc ponad 1200 niewinnych cywilów z zimną krwią zamordowanych tego dnia, w wojnie z Hamasem zginęło już 509 izraelskich żołnierzy, oficerów i rezerwistów. Wszystko to oznacza cierpienie znacznie większej liczby osób. Wojna ta dotyka wszystkich mieszkańców naszego kraju, możliwość eskalacji na froncie północnym nie jest zażegnana. 

Nikt tak naprawdę nie wie, jak długo to potrwa; ludzie są wyczerpani i brak widocznego zakończenia działań wojennych pogarsza jeszcze sytuację. Niewiele tutaj pomaga świadomość naszego historycznego doświadczenia cierpienia czy regularnych wysiedleń. Można właściwie powiedzieć, że cała nasza historia kręci się wokół wysiedleń, z istotnym zastrzeżeniem: my nigdy się nim całkowicie nie poddaliśmy i nie zaakceptowaliśmy ich, szczególnie jeśli chodzi o nasz kraj, Erec Israel. 

Porcja Tory na ten tydzień również mówi o wysiedleniu: o wygnaniu Mojżesza do ziemi Madianitów, które po pewnym czasie dobiega końca. Koniec owego wygnania ogłasza sam Bóg, bezpośrednio Mojżeszowi, i brzmi to jak bardzo dobra wiadomość: 

I rzekł Wiekuisty do Mojżesza w Midjan: “Idź, wróć do Micraim, gdyż pomarli wszyscy ludzie, czyhający na życie twoje.” I wziął Mojżesz żonę swoję i synów swoich, i wsadził ich na osła, i wrócił do ziemi Micraim. I wziął Mojżesz laskę Bożą w rękę swoję. (Wj 4:19-20) 

Mojżesz bez chwili wahania zabiera swoją rodzinę i wraca do Egiptu. Bez wahania, bowiem Mojżesz zna już Boga i wie, kim On jest. Bóg się mu już objawił, najpierw w gorejącym krzewie: 

I ukazał mu się anioł Wiekuistego w płomieniu ognistym, z pośród ciernia. I spojrzał, a oto cierń gorzał ogniem, a cierń nie zgorzał. I rzekł Mojżesz: “Zajdę téż i zobaczę to zjawisko wielkie: czemu nie zgoreje ten cierń?” A widział Wiekuisty, iż szedł patrzeć i zawołał doń Bóg z pośród cierniska i rzekł: “Mojżeszu, Mojżeszu!” I odpowiedział: “Oto jestem!” (Wj 3:2-4) 

Podczas całej tej interakcji z Mojżeszem i wtajemniczenia go w misję proroczą Bóg objawia mu swoje imię i ważną część swojej natury: 

I rzekł Mojżesz do Boga: “Oto przyjdę do synów Israela i powiem im: Bóg ojców waszych posłał mnie do was; a gdy powiedzą mi: Jakie imię Jego? Cóż odpowiem im?” I rzekł Bóg do Mojżesza: “Będę, który będę.” I rzekł: “Tak powiesz synom Israela: “Ten, który będzie posyła mnie do was!” (Wj 3:13-14)

I to jest kluczowy moment, ponieważ to właśnie nasza relacja z Tym, który nazywa siebie „Ehje”, który nazywa siebie „Ja, który będę”, czyni nas narodem wiecznym. Nasze przestrzeganie Tory, Wiecznego Prawa danego nam przez Wiecznego Boga, urzeczywistnia tę ideę i ją wzmacnia. Bez tej relacji, zarówno na poziomie wiary, jak i praktyki religijnej, najprawdopodobniej zniknęlibyśmy w którymś momencie z areny dziejów. Bez naszego związku z Odwiecznym plan rzymskiego cesarza, Hadriana, mający na celu wyeliminowanie nas z historii świata poprzez przymusowe rozproszenie i wymazanie pamięci o naszych starożytnych czasach, prawdopodobnie zakończyłby się sukcesem. Ale tak się nie stało! Zamiast tego Cesarstwo Rzymskie zniknęło, a my nadal tu jesteśmy! To samo spotkało wielu z tych, którzy chcieli nas zniszczyć na przestrzeni dziejów, począwszy od wrogich nam starożytnych plemion kananejskich, poprzez starożytny Egipt, Asyrię, Persję, Grecję, Cesarstwo Rzymskie i nazistowskie Niemcy – ich wszystkich już nie ma, a my wciąż jesteśmy i mamy się dobrze! To samo stanie się z Hamasem i wszystkimi innymi naszymi wrogami. Jesteśmy jedynym narodem i jedynym krajem na świecie, który ma tę samą nazwę, mówi zasadniczo tym samym językiem, wyznaje tę samą religię – oczywiście z pewnymi modyfikacjami – i żyje na tej samej ziemi, co 3000 lat temu. Oczywiście ewoluowaliśmy, ale nasza ciągłość biologiczna oraz kulturowa pozostała nienaruszona. Nie pozwoliliśmy, aby inne kultury i religie „skolonizowały” nas. To coś, co można nazwać cudem. Am Israel Chai! 

Nie jest przypadkiem, że Bóg objawił się Mojżeszowi z płonącego krzewu. Jaki może to mieć znaczenie? Na przestrzeni wieków nasi rabini stworzyli sporo interpretacji tej historii. Pozwólcie, że przedstawię jedną z tych koncepcji – koncepcję XIV-wiecznego hiszpańskiego komentatora Biblii, Rabbenu Bachji. Rabbenu Bachja postrzegał płonący krzak jako objawienie, że nasz naród, pomimo trudów i cierpień, których doznaje, jest wieczny: „Płonący krzew przywołuje obraz uniżonego narodu w żelaznych kajdanach, nieustannie płonącego cierpieniem. Ze wszystkich stron zagrożony, zasługujący na ulgę, naród żydowski cudownie przetrwa wśród swoich wrogów.” Bardzo podobną, jeśli nie tę samą interpretację można znaleźć w Midrasz Szemot Rabba, dotyczącą egipskiego wygnania: „Tak jak krzak płonie, ale nie zostaje strawiony, tak Egipt nie może zniszczyć narodu żydowskiego”. 

Tak, to MY jesteśmy Gorejącym Krzewem, jesteśmy jego płonącymi gałęziami. Płomień, który płonie w nas, ale nas nie spala, jest Boskim płomieniem. Noszenie w nas samych tego Boskiego płomienia jest źródłem światła w naszym życiu – źródłem mądrości, która pomaga nam przetrwać złe czasy i prosperować w dobrych czasach. Ale ten sam Boski płomień wystawia nas też na cierpienie, ponieważ stawia nas w pozycji tych, którzy walczą o sprawiedliwość oraz prawdę, przynosząc dobro światu pełnemu fałszu oraz niesprawiedliwości, które są żyznym gruntem dla wszelkiego rodzaju zła. Kiedy spojrzysz na “rdzeń” płomienia, dostrzeżesz, że jego wnętrze jest jasne i zasadniczo stabilne. To „granice”, „obrzeża” płomieni są najbardziej niestabilne – i tam dzieje się najwięcej cierpienia – na pierwszej linii frontu, wśród tych, którzy poświęcają się aby zapewnić bezpieczeństwo nam i naszym społecznościom. Bez nich wszyscy bylibyśmy w nieustannym niebezpieczeństwie i niepewni naszej przyszłości. Dlatego my, Żydzi, powinniśmy być niezmiernie wdzięczni tym, którzy bronią naszej ojczyzny, bo to oni są na pierwszej linii frontu, ryzykując i poświęcając swoje życie. My, Żydzi z diaspory,

także powinniśmy być wdzięczni za Państwo Izrael, które jako całość jest naszą „linią frontu” i filarem naszego istnienia, równie ważnym jak cała nasza tradycja i jej mądrość. 

Szabat szalom!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *