Rabin Menachem Mirski – Żyć szczęśliwie w niespokojnych czasach. Paraszat Vayechi 5784.

Zbliża się nowy ‘świecki’ rok, 2024. Koniec świeckiego ‘roku’ to dla wielu ludzi na świecie czas rozmyślań i oceny własnego życia. Dla wielu z nas, Żydów, także. Chociaż liczymy lata na swój własny sposób, nadal jesteśmy częścią ogólnej populacji ludzkiej i postępujemy według wielu jej wzorców.

Stwierdzając ów fakt, muszę jednocześnie stwierdzić jeden podstawowy fakt: żyjemy w innym świecie niż rok temu. Davar acher – jak często mówią rabini Talmudu, co oznacza alternatywnie, lub inna interpretacja będzie następująca: znamy świat, w którym żyjemy nieco lepiej, niż znaliśmy go wcześniej. Ta wiedza może nie być ‘wiedzą radosną’, ale nadal jest wiedzą, a jej zdobycie liczy się jako micwa: kształcenie się jest zarówno podstawową micwą, jak i podstawową wartością w judaizmie.

Wydarzeniem, które odsłoniło najciemniejsze i najstraszniejsze zakamarki naszej rzeczywistości był oczywiście 7 Października. Dla nas, Żydów, było to najbardziej przerażające wydarzenie od czasów Holokaustu. Był to punkt zwrotny także w postrzeganiu rzeczywistości, w której żyjemy. Rozpoczął proces odkrywania owej rzeczywistości na nowo, proces naznaczony pozbyciem się wielu złudzeń. Potwór otworzył paszczę i prawdziwy wymiar antysemityzmu został nam objawiony, choć nie od razu, lecz karmiąc nas tą świadomością stopniowo, dzień po dniu.

Nasza tradycja uczy nas, że powinniśmy uczyć się przez całe życie i nigdy nie przestawać się uczyć. Jedyne granice naszej wiedzy wyznacza zatem długość naszego życia. W naszej parszy na ten tydzień ojciec naszego narodu, Jakub Izrael, w pełni świadomy tego, że jego życie dobiega końca, spędza ostatnie chwile na nauczaniu swoich synów, udzielając im ostatnich lekcji i wskazówek. (Rdz 48-49)

Wszyscy mamy tylko jedno życie. Inaczej mówiąc – wiemy, że na pewno mamy jedno życie, Biorąc pod uwagę ten fundamentalny, egzystencjalny fakt, absolutnie rozsądne jest prowadzenie życia tak szczęśliwego, jak to tylko możliwe. Wedle judaizmu życia szczęśliwe oznacza zarazem życie sensowne. Nie tylko nasza tradycja całkowicie popiera obie te idee: prowadzenie szczęśliwego i sensownego życia jest w rzeczywistości także naszym obowiązkiem religijnym. Pytanie zatem brzmi: co możemy zrobić, aby wywiązać się z tego obowiązku pomimo wszystkich wyzwań i złych wydarzeń, których jesteśmy świadkami niemal każdego dnia?

To bardzo obszerny temat, ale postaram się dać Wam kilka wskazówek.

Przede wszystkim unikajmy negatywności, zwłaszcza wszelkiego rodzaju przypadkowej lub niepotrzebnej negatywności. Gdzie spotykamy jej najwięcej? W Internecie, oczywiście, w mediach społecznościowych. Warto zatem rozważyć ograniczenie naszej aktywności w mediach społecznościowych – istnieje nawet teoria, moim zdaniem całkiem wiarygodna, że nasz obecny trybalizm społeczny i głębokość obecnych podziałów społecznych wynika głównie – lub właśnie – z wpływu mediów społecznościowych na życie społeczne.

Moje życie online różni się znacząco od mojego życia off-line. Nasze dyskusje online – jestem pewien, że wielu z Was to potwierdzi – znacząco różnią się od naszych rozmów przy stole. Czasami stają się podobne, ale najczęściej wtedy, gdy nasze rozmowy ‘w realu’ zostają zawładnięte przez coś, co spotkaliśmy w Internecie.

Dobrym sposobem na oderwanie się od mediów społecznościowych i internetu jest przestrzeganie jednego z praw naszej tradycji – praw szabatu. W szabat odłóżmy telefony i wszystko, co ma dostęp do sieci. Dla niektórych z nas jest to oczywista, szabatowa praktyka, dla innych – coś do rozważenia.

„Rzeczywistość” mediów społecznościowych tworzy złudzenia. Jednym z tych złudzeń jest to, że to, co dzieje się na Facebooku, Instagramie czy Twitterze, jest niezwykle istotne, bardziej niż cokolwiek innego i wymaga natychmiastowej reakcji. Dlatego „rzeczywistość” mediów społecznościowych zasadniczo zachęca do zachowań impulsywnych. To prowadzi mnie do drugiej kwestii: starajmy się zachować spokój ducha. Jest dość dziwacznym, że możemy pogłębić nasz spokój ducha, po prostu skupiając się na sprawach, które nas otaczają. Otaczająca nas codzienność jest nieporównywalnie spokojniejsza niż rzeczywistość medialna czy mediów społecznościowych. Takie jest przynajmniej moje doświadczenie. To naprawdę niesamowite, jak wszystko jest dobrze zorganizowane i prawidłowo działa, każdego dnia – cała infrastruktura naszej cywilizacji działa prawidłowo, żywność dostarczana jest do sklepów, pociągi i samoloty docierają na czas itp. Skupianie się na najbliższym otoczeniu jest dla mnie wręcz kojące i relaksujące. Skoncentrujmy się na życiu wokół nas, naszej rodzinie, przyjaciołach i naszym najbliższym, ludzkim otoczeniu. 

Po trzecie, starajmy się postrzegać każde doświadczenie jako okazję do nauki. Jak wspomniałem na początku, kształcenie się jest podstawową micwą w naszej tradycji. Takie podejście pomaga nam radzić sobie w trudnych sytuacjach i napawa nadzieją, że „następnym razem pójdzie nam lepiej”.

Ostatnia sugestia: wnoś więcej, bierz mniej. Takie podejście zawsze nadaje życiu większy sens.

Dla wielu z nas rok 2023 był dość burzliwy. Moim zdaniem nie ma podstaw wierzyć, że rok 2024 będzie mniej burzliwy niż rok 2023. Jednak „burzliwy” nie musi oznaczać zły. Wręcz przeciwnie, na pewno pojawią się dobre, nowe i ekscytujące rzeczy, dlatego życzę Wam i Waszym rodzinom, abyście w pełni doświadczyli wszystkiego, co dobre! To ponownie zrównoważy wszelkiego rodzaju negatywności życiowe. Pamiętacie jednak o tym, żeby “pasy bezpieczeństwa” mieć zawsze zapięte, na wszelki wypadek, bowiem nadchodzi rok 2024! 

Szabat szalom!

Rabin Menachem Mirski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *