Local Government vs Sodom

Local Government vs Sodom

Mati Kirschenbaum

For almost a week now the election posters that are still hanging in many places have been reminding us of the frenzy of the local government elections. Many of us are still celebrating the victory of the candidates we supported; some of us must come to terms with the defeat of our favorite candidates or wait for the second round of the electoral battle. In our community there are probably also those who did not cast their vote, since “they do not trust anyone”, “one is as bad as the other”, or since “my vote won’t change anything anyways”. The high rate of those who do not participate in elections is nothing unusual. In this year’s elections voter turnout exceeded 50 percent for the first time since 1989. This is probably due to the fact that the current elections reflect the deep polarization of Polish political life, which makes it seem difficult to find common ground for agreement at the local level. That is why many of us decided to support a given electoral committee because of the values represented by the national political party linked with it.  Some of us decided to support electoral committees unrelated to political parties, such as various urban movements, hoping that they will change our towns and villages into better places to live.

This week’s parashat Vayera describes the destruction of Sodom and Gomorrah – two cities which most certainly were not a good place to live in for those who hold dear the idea of social justice. Here is how prophet Ezekiel describes their transgressions:


“Only this was the sin of your [Israel’s] sister Sodom: arrogance! She and her daughters had plenty of bread and untroubled tranquility; yet she did not support the poor and the needy. In their haughtiness, they committed abomination before Me; and so I removed them, as you saw.”
(Ezekiel 16:49-50.)

Interestingly, the main sin of Sodom in the view of prophet Ezekiel seems to be its indifference to the injustice suffered by the underprivileged. Many commentators emphasize the fact that the beginning of our Parashat seems to deliberately contrast Abraham and Sarah’s hospitality towards strangers with the amoral behavior of the residents of Sodom, who wanted to sexually abuse Lot’s guests. According to these commentators the main sin of the residents of Sodom and Gomorrah was the abuse of strangers and wanderers, of people who did not benefit from the protection enjoyed by the members of the local community.

Rabbinical tradition claims that contempt and abuse of the disadvantaged had become part of Sodom’s legal system. Among others Sodom’s law ordered those who had been wounded to pay their perpetrators for the wounds they had inflicted. Helping the weak and the poor was prohibited and harsh punishment awaited those who would not abide by this rule.

Thus Sodom and Gomorrah were destroyed not because of occasional acts of violence towards the needy and the disadvantaged; their fate was sealed because of the laws passed by the local government.

Fortunately, modern-day local authorities do not have a mandate allowing them to punish the weak for their weaknesses. Nonetheless, they could still implement a policy de facto favoring certain social groups. For example, they could allow developers to carry out their building projects in urban green areas, they could cut the funds for Municipal Social Services Offices and for social housing as the first step of their “austerity measures”, they could design an explicitly car-friendly city  or close down Municipal Cultural Centers. None of these actions in and of itself makes a city uninhabitable. However, try to imagine a city in which access to green areas, culture, social services and public transport is provided only for the rich. Wouldn’t it resemble Sodom from the Book of Ezekiel and from Rabbinical literature? Wouldn’t it be a terrible place to live in?

Contrary to Lot, who had no influence over the norms of conduct adopted in Sodom, we – modern-day voters – do have a say when it comes to urban policy. It is up to us whether we monitor and react to those decisions of our city or district councils which directly impact our lives. This is undoubtedly more demanding than simply putting a cross next to a name on the ballot. But in the long run our active interest in the actions of our local government can make our towns and villages better places to live. May it be so – Ken Jehi Racon! And Shabbat Shalom.

Mati Kirschenbaum

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Samorząd a Sodoma – parasza Wajera

Samorząd a Sodoma

Mati Kirschenbaum

Od niemal tygodnia wiszące wciąż w wielu miejscach plakaty przypominają nam o gorączce wyborów samorządowych. Wielu z nas wciąż cieszy się ze zwycięstwa popieranych przez nas kandydatów; inni muszą pogodzić się z porażką naszych faworytów lub czekać na drugą turę wyborczych zmagań. W naszej społeczności znajdziemy też pewnie osoby, które nie oddały głosu, bo „nikomu nie ufają”, „oni wszyscy są siebie warci”, bo „mój głos nic nie zmieni”. Wysoki odsetek niegłosujących nie jest niczym wyjątkowym. W tegorocznym głosowaniu po raz pierwszy od 1989 roku frekwencja wyborcza przekroczyła 50 procent. Wynika to zapewne z faktu, że obecne wybory odzwierciedlają głęboką polaryzację polskiego życia politycznego, która utrudnia zauważenie płaszczyzny porozumienia na szczeblu lokalnym. Dlatego wielu z nas zdecydowało się poprzeć określony komitet wyborczy ze względu na wartości reprezentowane przez powiązaną z nim partię ogólnokrajową. Część z nas postanowiła poprzeć komitety niezwiązane z partiami politycznymi, np. ruchy miejskie, w nadziei, że uczynią oni nasze miasta i wsie lepszymi miejscami do życia.

Czytana przez nas w tym tygodniu parasza Wajera opisuje zniszczenie Sodomy i Gomory, dwóch miast, które z całą pewnością nie były dobrym miejscem do życia dla osób przywiązanych do idei sprawiedliwości społecznej. Prorok Ezekiel opisuje ich przewiny w następujący sposób:

„Oto taka była wina siostry twojej (Izraela), Sodomy: odznaczała się ona i jej córki wyniosłością, obfitością dóbr i spokojną pomyślnością, ale nie wspierały biednego i potrzebującego. Co więcej, uniosły się pychą i dopuszczały się tego, co wobec Mnie jest obrzydliwością. Dlatego je odrzuciłem, jak to widziałaś” (Ezekiel 16, 49-50).

Co interesujące, głównym grzechem Sodomy w rozumieniu proroka Ezekiela wydaje się nieczułość na krzywdę osób nieuprzywilejowanych. Wielu komentatorów zwraca uwagę, że początek naszej paraszy zdaje się celowo kontrastować gościnność Abrahama i Sary wobec przybyszów z amoralnym zachowaniem mieszkańców Sodomy, pragnących wykorzystać gości Lota seksualnie. Twierdzą oni, że głównym grzechem mieszkańców Sodomy i Gomory była przemoc wobec przybyszów i wędrowców, osób pozbawionych ochrony wynikającej z członkostwa w miejscowej społeczności.

Tradycja rabiniczna postuluje, że pogarda i przemoc wobec słabszych stały się częścią systemu prawnego Sodomy. Między innymi, prawo Sodomy nakazywało osobom zranionym płacić ich oprawcom za zadane im rany. Pomoc słabym i biednym została zakazana i obłożona surowymi karami.
Sodoma i Gomora zostały zatem zniszczone nie ze względu na okazjonalne akty przemocy wobec potrzebujących i słabszych; ich los przypieczętowały prawa określane przez miejski samorząd.
Współczesne samorządy nie mają na szczęście mandatu pozwalającego im karać słabych za ich słabości. Mogą one jednak realizować politykę de facto faworyzującą pewne grupy w społeczeństwie. Przykładowo, mogą one pozwalać deweloperom na zabudowę miejskich terenów zielonych, obcinać wydatki na MOPS-y i mieszkania socjalne jako pierwsze w ramach „oszczędności”, budować miasto przyjazne wyłącznie kierowcom czy zamykać Miejskie Ośrodki Kultury. Żadne z tych działań samo w sobie nie czyni miasta nienadającym się do życia. Spróbujcie sobie jednak wyobrazić miasto, w którym dostęp do zieleni miejskiej, kultury, świadczeń społecznych i komunikacji miejskiej mają tylko bogaci. Czy nie przypominałoby ono Sodomy z Księgi Ezekiela i literatury rabinicznej? Czy nie byłoby okropnym miejscem do życia?

W przeciwieństwie do Lota, niemającego wpływu na normy zachowania obowiązujące w Sodomie, my – współcześni wyborcy – mamy wpływ na politykę miejską. Od nas zależy, czy będziemy na bieżąco reagować na postanowienia rady miasta i dzielnicy mające bezpośredni wpływ na nasze życie. Jest to z całą pewnością bardziej męczące niż postawienie krzyżyka na karcie do głosowania. Na dłuższą metę, nasze aktywne zainteresowanie samorządem może uczynić nasze miejsca zamieszkania lepszymi. Niech tak się stanie – ken jehi racon!

 

I Szabat Szalom.

Mati Kirschenbaum