Ki Tawo

Wdzięczność jako wartość żydowska

Refleksja nad paraszą Ki Tawo

MENACHEM MIRSKI

Czym są wartości żydowskie? W odpowiedzi na to pytanie wymienia się zazwyczaj następujące spośród nich: oddanie się życiu we wspólnocie (Izrael), wykształcenie (Tora), praworządność życia (halacha), prawdomówność i wiarygodność (emuna), sprawiedliwość i prawość (cedek), życzliwość i dbanie o innych (chesed), szacunek i ludzka godność (kavod) oraz odpowiedzialność (acharayut). Wszystkie spośród nich mają swój wymiar społeczny i religijny, a tradycyjnie umieszcza się pod jednym, wspólnym parasolem: wiary w Boga. Mają one też inny, wspólny mianownik, którym jest naprawa świata (tikkun haolam). Te wartości leżą u podstaw całego naszego żydowskiego systemu religijnego. Pozostają wiecznie niezmienne, pomimo zmian w naszych rytuałach, obyczajach, pomimo zmian halachicznych, a nawet pewnych zmian w etyce żydowskiej. Te podstawowe wartości to odczuwalne zobowiązania przeżywanej religii; pozostają takie same, chociaż ich rytualne i praktyczne wyrażenia mogą ulec zmianie.

Owe fundamentalne wartości nie są jednak całkowicie odporne na erozję: zmiana praktyk religijnych może spowodować ich erozję i dezintegrację. To niebezpieczeństwo nigdy nie znika (z tego m.in. powodu mamy ludzi, którzy sprzeciwiają się jakimkolwiek zmianom w naszej religii i tradycji) i było ono szczególnie groźne we wczesnych stadiach rozwoju naszej religii, kiedy judaizm był szczególnie podatny na niszczący wpływ otaczających kultur, które wielu wartości naszej religii po prostu nie podzielały. Dlatego też w naszej porcji Tory na ten tydzień czytamy:

Jeśli nie usłuchasz głosu Wiekuistego, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję, spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa i dotkną cię. Przeklęty będziesz w mieście i przeklęty na polu. Przeklęty twój kosz i twoja dzieża. Przeklęty owoc twego łona, plon twej roli, przyrost twego większego bydła i pomiot bydła mniejszego. Przeklęte będzie twoje wejście i wyjście. Wiekuisty ześle na ciebie przekleństwo, zamieszanie i przeszkodę we wszystkim, do czego wyciągniesz rękę, co będziesz czynił. Zostaniesz zmiażdżony i zginiesz nagle wskutek przewrotnych swych czynów, ponieważ Mnie opuściłeś. Wiekuisty sprawi, że przylgnie do ciebie zaraza, aż cię wygładzi na tej ziemi, którą idziesz posiąść. Wiekuisty dotknie cię wycieńczeniem, febrą, zapaleniem, oparzeniem, śmiercią od miecza, zwarzeniem zbóż od gorąca i śniecią: będą cię one prześladować, aż zginiesz. […] Wzbudzi Wiekuisty przeciw tobie lud z daleka, z krańców ziemi, podobny do szybko lecącego orła, naród, którego języka nie rozumiesz, On zje przychówek twego bydła, zbiory z twego pola, aż cię wytępi. Nie zostawi ci nic: ani zboża, ani moszczu, ani oliwy, ani przychówka twego bydła większego, ani pomiotu – mniejszego, aż cię zniszczy. Będzie cię oblegał we wszystkich twoich grodach, aż padną w całym kraju twe mury najwyższe i najmocniejsze, na których polegałeś. Będzie cię oblegał we wszystkich grodach w całym kraju, który ci dał Wiekuisty, Bóg twój. Będziesz zjadał owoc swego łona: ciała synów i córek, danych ci przez Wiekuistego, Boga twego – wskutek oblężenia i nędzy, jakimi twój wróg cię uciśnie. (Pwt 28:15-22,49-53)

To jedynie 13 wersetów z całego 54-wierszowego fragmentu, który mówi o tym, co stanie się z Izraelitami, gdy nie będą posłuszni Wiekuistemu. Nieposłuszeństwo to oznacza kwestionowanie Boskich praw i mądrości, czyli w zasadzie to samo, co dzisiaj.

Owo nieposłuszeństwo zaczyna się od zwykłej niewdzięczności wobec Świętego i jest to zdiagnozowane na początku naszej porcji Tory, gdzie podkreśla ona konieczność dokonywania corocznej, masowej i uroczystej ofiary z pierwocin (Pwt 26,1-11). Rabin Icchak Breuer wymownie podsumował różne interpretacje tego rytuału:

Przywożone co roku bikkurim były niezrównaną demonstracją szczęśliwego i błogosławionego narodu żyjącego na swojej ziemi w spokoju i bezpieczeństwie. Jest to demonstracja władzy Świętego nad Jego narodem, który co roku ze zgiętym kolanem i pochyloną głową przyjmuje tę ziemię od swego Boga. W tej ogromnej narodowej radości naród ofiarowuje Bogu swoją spowiedź, narodową spowiedź wypływającą z wielkiej narodowej radości.

Tora jest głęboko świadoma jednej z zasadniczych cech natury ludzkiej: ludzie, kiedy stają się zamożni i prowadzą dostatnie, beztroskie życie, rozwijają w sobie tendencję do zarozumiałości oraz buntu przeciw istniejącym normom i prawidłom życia, jak widać w następujących wersetach:

A gdy się najesz i nasycisz, zbudujesz sobie piękne domy i w nich zamieszkasz; gdy ci się rozmnoży bydło i owce, obfitować będziesz w srebro i złoto, i gdy wzrosną twe dobra – niech się twe serce nie unosi pychą, byś nie zapomniał o Wiekuistym, Bogu twoim, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (Pwt 8:12-14)

Wszystko to ostatecznie kończy się porzuceniem prawdziwych wartości i oddawaniem czci bożkom – dziś najczęściej oznacza to czczenie pieniędzy, władzy, pozycji i technologii – czyli wytworów ludzkich rąk i umysłów: rzeczy, których człowiek nigdy nie powinien czcić. Najgorszym scenariuszem jest kult samego człowieka – tzw. kult jednostki. To w końcu zawsze prowadzi nas do dekadencji i wszystkiego, co ona niesie ze sobą: depresji, zniszczenia tkanki społecznej oraz rozkładu życia społecznego i kulturalnego.

Remedium na to wszystko jest nieustanna i szczera praktyka wdzięczności wobec Wiekuistego za wszystko, co jest nam dane, łącznie z każdą chwilą naszego życia. Dlatego można powiedzieć, że wdzięczność wobec Wiekuistego jest fundamentem, na którym wyrastają wszystkie nasze żydowskie wartości.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Ki Teicei

Między kolektywizmem, a indywidualizmem

Refleksja nad paraszą Ki Teicei

Menachem Mirski

Ostatnich kilka tygodni spędziłem w Polsce. Musiałem wyjechać aby poprowadzić pogrzeb taty i pomóc mamie odnaleźć się w nowych warunkach, bez niego. Nie mając samochodu przez większość mojej czterotygodniowej podróży, byłem uzależniony od transportu publicznego. Pewnego dnia wsiadłem do autobusu w Przemyślu i poszedłem do kierowcy po bilet. Nie miałem w portfelu żadnych drobnych, więc kierowca nie mógł mi sprzedać biletu, ponieważ nie miał mi wydać. Kiedy wracałem na swoje miejsce w autobusie, starsza kobieta, prawdopodobnie emerytka dała mi 5 zł i powiedziała „proszę idź i kup sobie ten bilet”. Wróciłem do kierowcy, wziąłem bilet, podziękowałem kobiecie i oddałem jej resztę.

Innego dnia kupiłem mamie mały telewizor, żeby mogła go oglądać w ośrodku rehabilitacyjnym, w którym obecnie się znajduje. Mama dzieli pokój z trzema innymi kobietami. Była bardzo szczęśliwa, kiedy go dostała, ale jej pierwszym odruchem było podzielenie się nim z innymi: „Postaw go tak, aby inne panie też mogły oglądać”. Zastanawiałem się przez chwilę, po czym powiedziałem: „Jak go tak postawię, to ty nie będziesz mogła go oglądać, tylko inne panie”. „Mi wystarczy, że będę słyszeć” – odpowiedziała – „postaw go w ten sposób, przynajmniej na razie”.

Przytaczam te historie, ponieważ przedstawiają one zdrowe formy kolektywnego myślenia i działania. Ale czy myślenie kolektywne jest zawsze dobre i zdrowe? Czy zawsze  jest zalecane przez naszą „zorientowaną na społeczność” religię?

Porcja Tory na ten tydzień zawiera największą liczbę praw spośród wszystkich paraszy: jest w niej aż 72 pozytywnych i negatywnych przykazań. Wśród nich są takie, które wskazują na konieczność zbiorowej odpowiedzialności za siebie nawzajem w społeczeństwie:

Jeśli zbudujesz nowy dom, uczynisz na dachu ogrodzenie, byś nie obciążył swego domu krwią, gdyby ktoś z niego spadł (Pwt 21:8)

Innym dobrym przykładem zdrowego kolektywnego myślenia są prawa zwrotu utraconego zwierzęcia/przedmiotu:

Jeśli zobaczysz zbłąkanego wołu swego brata albo sztukę mniejszego bydła, nie odwrócisz się od nich, lecz zaprowadzisz je z powrotem do swego brata. Jeśli brat twój nie jest blisko ciebie i jeśli go nie znasz, zaprowadzisz je do swego domu, będą u ciebie, aż przyjdzie ich szukać twój brat i wtedy mu je oddasz. Tak postąpisz z jego osłem, tak postąpisz z jego płaszczem, tak postąpisz z każdą rzeczą zgubioną przez swego brata – z tym, co mu zginęło, a tyś odnalazł: nie możesz od tego się odwrócić. Jeśli zobaczysz, że osioł twego brata albo wół jego upadł na drodze – nie odwrócisz się od nich, ale z nim razem je podniesiesz. (Pwt 22:1-4)

Kolejny zestaw praw uczy nas społecznej odpowiedzialności za biednych i potrzebujących:

Jeśli będziesz żął we żniwa na swoim polu i zapomnisz snopka na polu, nie wrócisz się, aby go zabrać, lecz zostanie dla obcego, sieroty i wdowy, aby ci błogosławił Pan, Bóg twój, we wszystkim, co czynić będą twe ręce. Jeśli będziesz zbierał oliwki, nie będziesz drugi raz trząsł gałęzi; niech zostanie coś dla obcego, sieroty i wdowy. Gdy będziesz zbierał winogrona, nie szukaj powtórnie pozostałych winogron; niech zostaną dla obcego, sieroty i wdowy. (Pwt 24:19-21)

Prawa te mają nas nauczyć kolektywnej odpowiedzialności za siebie nawzajem. Uważam, że celem większości z nich ma być ich zinternalizowanie aniżeli miałyby być egzekwowane przez sąd, z prostego faktu, że sytuacje zwrotu utraconego przedmiotu często mają jedynie jednego świadka, a więc ich egzekucja prawna jest ograniczone. Ale nasza parsza zawiera również przykazania, które zdecydowanie ograniczają zakres kolektywnego myślenia i działania:

Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech.  (Pwt 24:16)

Prawo to jest kolejnym wyrazem indywidualnej odpowiedzialności moralnej, która leży u podstaw żydowskiej koncepcji sprawiedliwości: jeśli czynisz dobro, zostaniesz nagrodzony, jeśli zrobisz zło, zostaniesz ukarany; nikt inny nie powinien być karany za twoje grzechy, nikt inny nie powinien być za nie obwiniany i żaden człowiek nie powinien być twoim kozłem ofiarnym. Jeśli tak się dzieje,  system, który stworzyłeś, jest wadliwy i niesprawiedliwy.

Chociaż nie jest rzeczą łatwą formułowanie tak ogólnych stwierdzeń, uważam, że nasza religia nie jest z natury ani indywidualistyczna, ani czysto kolektywistyczna. Obie skrajności, jeśli zastosowane jako jedyne, są szkodliwe dla społeczeństwa i życia ludzkiego. Radykalny indywidualizm może powodować obojętność na potrzeby i los innych. Radykalny kolektywizm, niezrównoważony wolnościami indywidualnymi, niesie ze sobą formy odpowiedzialności zbiorowej, które nigdy nie są sprawiedliwe i wywołują konflikty społeczne oraz resentymenty, zwłaszcza jeśli jest on wymuszony siłą lub przez rząd. Ale co najważniejsze, jeśli coś jest z góry zarządzone i egzekwowane, przestaje być dobrowolne. Tak więc wymuszony kolektywizm często zabija prawdziwe, zinternalizowane, dobre kolektywne myślenie, a także zabija empatię i współczucie, których, podług ich natury, nie można wymusić żadnym prawem ani systemem.

Kolektywne myślenie jest zawsze dobre, gdy jest dobrowolne. Dobre, zdrowe życie ma oba aspekty, kolektywny i indywidualny. Uwzględnia obie perspektywy w naszym codziennym doświadczeniu i wybiera między nimi w zależności od przypadku. Prawa zawarte w Torze zostały nam dane po to, aby nauczyć nas tej niezbędnej równowagi między tym, co indywidualne, a tym, co kolektywne. Te prawa, wraz z dojrzałością i doświadczeniem, pomagają nam rozpoznać, jaka perspektywa jest odpowiednia w danej sytuacji.

Szabat szalom!

Menachem Mirski

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Szoftim

Poradnik, jak wyeliminować zło i niesprawiedliwość

Refleksja nad paraszą Szoftim

Menachem Mirski

Czy możliwe jest całkowite wyeliminowanie przestępczości z naszych społeczeństw?  A może da się wyeliminować tylko jeden rodzaj przestępstw, powiedzmy te najgorsze – morderstwa? Prawdopodobnie jest to możliwe. Można na przykład zamknąć  wszystkich ludzi w oddzielnych celach więziennych. Skonstruujmy nasze społeczeństwa w taki sposób. Wymagałoby to istnienia trzech kast społecznych: więźniów (powiedzmy 90% społeczeństwa), strażników (9%) i różnych administratorów i rządzących (1% albo jeszcze mniej). Gdyby popełniano jakiekolwiek morderstwa, to dochodziłoby do nich przede wszystkim w grupie walczących między sobą o władzę rządzących, którzy byliby jedynymi wolnymi ludźmi w takim społeczeństwie. Morderstwo byłoby zjawiskiem dotyczącym nie więcej niż 1% ludności, a zatem liczba morderstw byłaby prawdopodobnie o wiele niższa niż w naszych współczesnych społeczeństwach. A kogo obchodziłoby, że oni zabijają się nawzajem. Oni, ten 1% ludności, byliby prawdopodobnie najbardziej znienawidzoną grupą w całym społeczeństwie.

Albo może stwórzmy lepszy system. Na przykład w USA 93% osadzonych w więzieniach to mężczyźni. Znaczna większość morderców była już wcześniej uwikłanych w jakiegoś rodzaju działalność kryminalną. Wprowadźmy więc kodeks karny, zgodnie z którym nawet najmniejsze przestępstwo będzie karane dożywotnim więzieniem. Bądźmy wspaniałomyślni i stwórzmy inny kodeks karny dla kobiet, które stanowią tylko malutką mniejszość wszystkich kryminalistów, spożywają mniej alkoholu i biorą mniej narkotyków, które są bezpośrednią przyczyną wielu przestępstw z użyciem przemocy; w przypadku kobiet zachodzi też mniejsze ryzyko recydywy.  Kobiety radzą sobie też przeciętnie lepiej w szkole i rzadziej bywają bezdomne. Jest wiele argumentów przemawiających za tym, że w kwestii przestępstw nie powinny być traktowane równie ostro, co mężczyźni.

Stwórzmy tego rodzaju system społeczny. Praktycznie zniknęłyby wtedy nie tylko morderstwa, ale również wiele przestępstw mniejszego kalibru. Na czym więc polega problem, dlaczego nie możemy tego zrobić?

Czytana w tym tygodniu porcja Tory zaczyna się od wezwania do ustanowienia instytucji strzegących przestrzegania prawa: sędziów (wodzów, hebr. szoftim) i urzędników (hebr. szotrim):

Sędziów i urzędników ustanowisz sobie we wszystkich bramach twoich, które Wiekuisty, Bóg twój, da tobie w pokoleniach twoich, aby sądzili lud sądem sprawiedliwym. (Pwt 16, 18)

Bezpośrednio po tym Tora wymienia podstawowe zasady rządów prawa:

Nie skrzywiaj prawa, nie uwzględniaj osoby, a nie bierz wziątku, bo wziątek zaślepia mądrych i plącze słowa sprawiedliwych. (Pwt 16, 19)

Tutaj Tora zabrania przekupstwa, ale zasady sprawiedliwego procesu są omawiane w innym jej miejscu:

Nie czyńcie krzywdy w sądzie, nie uwzględniaj osoby biednego, ani uszanuj osoby możnego; sprawiedliwe sądź bliźniego twego. (Kpł 19, 15)

albo na początku księgi Powtórzonego Prawa:

I rozkazałem sędziom waszym podówczas, mówiąc: Wysłuchajcie między bracią waszą, i rozsądzajcie sprawiedliwie między człowiekiem a powinowatym jego, a cudzoziemcem przy nim. Nie uwzględniajcie osób na sądzie; tak małego jako wielkiego wysłuchajcie; nie obawiajcie się nikogo, albowiem sąd od Boga jest; sprawę zaś, która by za trudną była dla was, odnieście do mnie, a przesłucham ją.  (Pwt 1, 16-17)

Nasza porcja Tory na ten tydzień kończy swoje wezwanie o sprawiedliwość jeszcze innym apelem:

Za sprawiedliwością, za sprawiedliwością podążaj, abyś żył i posiadał ziemię, którą Wiekuisty, Bóg twój, oddaje tobie. (Pwt 16, 20)

Cedek, Cedek tidrof… Użyty tu hebrajski czasownik lidrof oznacza być z tyłu, iść za czymś, podążać za czymś, prześladować, gonić za czymś. Dokładnie – sprawiedliwość jest czymś, za czym będziesz podążać. A nie czymś, co „ustanowisz”. Tora zdaje sobie sprawę z odpowiedzi, którą zasugerowałem implicite na początku: że całkowite wyeliminowanie niesprawiedliwości ze świata jest niemożliwe, gdyż wymagałoby to wyeliminowania litości, miłości i współczucia i nałożyłoby to ogromne ograniczenia na ludzką wolność. Bóg, według Tory, nigdy nie zamierzał stworzyć takiego rodzaju świata. Prawdopodobnie nikt nie chciałby żyć w takim świecie za wyjątkiem jakichś psychopatów.

Sprawiedliwość nie jest czymś, co można zarządzić za pomocą jakiegoś dekretu. Jest to nigdy niekończący się proces. Niesprawiedliwość nie jest zatem problemem, który można naprawić w taki sposób, w jaki możemy naprawić samochód albo samolot: poprzez naprawę nieprawidłowo działającego systemu. Sprawiedliwość społeczna, choć jest nie mniej skomplikowana niż samolot, zawiera w sobie inny kluczowy i nieobliczalny element: wolność ludzkich decyzji. Tego elementu nie da się wyeliminować.

Owszem, pewne formy niesprawiedliwości zostały wyeliminowane na przestrzeni historii – jak choćby niewolnictwo. Ale nie zostało ono wyeliminowane całkowicie – są targi niewolników w Libii, dochodzi też do innych form ludzkiego zniewolenia, które mogą być uznane za niewolnictwo – na przykład w Chinach. Nie wspominając już o Korei Północnej, gdzie całe społeczeństwo jest zakładnikiem grupy szalonych despotów. Niewolnictwa nie wyeliminowano też na trwałe w miejscach, gdzie zostało ono zniesione; nie ma gwarancji, że kiedy sprawy na świecie przyjmą bardzo zły obrót, niektóre dawne praktyki oparte wyłącznie na dominacji i władzy nie zostaną przywrócone, nawet za przyzwoleniem całych narodów. A zatem nie powinniśmy nigdy lekceważyć tego, co udało nam się – jako ludzkości – osiągnąć.

Z tych samych powodów – czyli ludzkiej wolności podejmowania decyzji i jej fundamentalnej wartości – ani zło, ani ludzka skłonność do zła nigdy nie zniknęły. Żeby pozbyć się (moralnego) zła na świecie, musielibyśmy naprawić tak zwaną ludzką naturę, jak uważali prorocy. Rabiniczne poglądy w sprawie jecer hatow – skłonności do dobra – i jecer hara – skłonności do zła – są bardziej rozwinięte i bardziej przydatne z praktycznego punktu widzenia: nie twierdzą, że jecer hara powinna zostać wyeliminowana. Zgodnie z poglądami rabinicznymi w tej kwestii celem jest wykorzystanie owych złych, niemożliwych do wykorzenienia skłonności w taki sposób, aby działały na rzecz dobrych celów. Filozofia ta, poza tym iż ma pozytywny charakter, jest również łatwiejsza do wdrożenia w życie, kiedy odpowiednio się ją zrozumie: może przybrać formę „przeprogramowania” swojego mózgu, tak aby zmodyfikować swoje odruchy i wywoływane przez nie procesy w taki sposób, żeby działały na rzecz osiągnięcia pożądanych rezultatów.

W moim przekonaniu jest to lepsze podejście niż nienawidzenie zła i niesprawiedliwości. Nienawidzenie zła i niesprawiedliwości sprowadza się ostatecznie do nienawidzenia czegoś należącego do ludzkiej natury. A zatem bardzo ważne jest, żeby ściśle zdefiniować tę rzecz, która ponoć wywołuje całe zło, z którym walczymy. Bardzo ważne jest, żeby precyzyjnie ją zdefiniować i upewnić się, że ten element nie jest czymś, co w rzeczywistości jest w swej istocie dobre, tak jak pragnienie wolności czy ambicja, albo nawet czymś relatywnie dobrym, tak jak rywalizacja czy współzawodnictwo. Jeśli coś jest relatywnie dobre, to zasadniczo należy do sfery leżącej poza dobrem i złem. Jest to bardziej rodzaj narzędzia, a narzędzia bywają często pożyteczne.

Powinniśmy pamiętać o wszystkich wyżej opisanych kwestiach, kiedy dyskutujemy nad innymi negatywnymi zjawiskami społecznymi, z którymi się zmagamy i które chcemy wykorzenić, takimi jak korupcja, kradzieże, rasizm albo uprzedzenia. Aby kompletnie je wyeliminować, musielibyśmy zastosować podobne rozwiązania jak te, które byłyby potrzebne do wyeliminowania morderstw (ale, jako że są to lżejsze przewinienia, prawdopodobnie nie musielibyśmy wprowadzać ich we wszystkich sferach ludzkiego życia). Nie możemy prawnie wyeliminować błędnych form myślenia i mówienia, nie ograniczając przy tym wolności myśli i wypowiedzi. Możemy zminimalizować je i ich negatywne skutki poprzez odpowiednią edukację, ale tylko do pewnego stopnia i w takim stopniu, w jakim oferowana przez nas edukacja będzie odpowiednia – nie możemy też całkowicie wyeliminować błędów z naszego nauczania.

Tak jak pokazałem na początku, wyeliminowanie jednego rodzaju zła, jednego rodzaju niesprawiedliwości tutaj i teraz wymagałoby totalitarnych rozwiązań. Jest to prawdopodobnie jeden z powodów, dlaczego ludzie, którzy  mają obsesje na punkcie tylko jednego albo dwóch konkretnych rodzajów zła albo którzy bardzo wąsko definiują, co jest najgorszym złem na świecie (a co często nie jest najgorszym złem, a czasem w ogóle nie jest czymś złym), wykształcają w sobie skłonność do totalitarnego myślenia. Sądzę, że częścią odpowiedniego nastawienia wobec zła i niesprawiedliwości jest zdolność postrzegania wielu różnych rodzajów zła i niesprawiedliwości i umieszczenie ich w jakiegoś rodzaju hierarchii, tak jak robimy to z rzeczami, które uważamy za dobre i sprawiedliwe. Nie oznacza to, że różni ludzie nie powinni się specjalizować w walce z konkretnymi rodzajami niesprawiedliwości albo zła. Powinni. Ale bardzo dobre i zdrowe jest również postrzeganie zła, cierpienia i niesprawiedliwości, z którymi walczymy, w kontekście zła, cierpienia i niesprawiedliwości, z którymi walczą inni ludzie.

 

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA

 

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Ekew

 Znaczenie ludzkiego doświadczenia

Refleksja nad paraszą Ekew

 

Menachem Mirski

Porcja Tory na ten tydzień zawiera piękną wizję Ziemi Obiecanej, wypowiedzianą ustami Mojżesza w przededniu jej podbicia:

Albowiem Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do ziemi pięknej, ziemi obfitującej w potoki, źródła i strumienie, które tryskają w dolinie oraz na górze – do ziemi pszenicy, jęczmienia, winorośli, drzewa figowego i granatowego – do ziemi oliwek, oliwy i miodu – do ziemi, gdzie nie odczuwając niedostatku, nasycisz się chlebem, gdzie ci niczego nie zabraknie – do ziemi, której kamienie zawierają żelazo, a z jej gór wydobywa się miedź. Najesz się, nasycisz i będziesz błogosławił Pana, Boga twego, za piękną ziemię, którą ci dał. (Pwt 8:7-10)

Rabiniczne umysły rozwinęły tę wizję Erec Israel niezwykle idealizując ziemię obiecaną. Przykładowo, Rabbeinu Bachja wierzył, że ziemia Izraela, jak i sama Jerozolima w szczególności, zawiera wszystkie sześć klimatów świata, co czyniło ogólny klimat kraju zjawiskowym, cudownym. Gaon z Wilna wierzył, że ziemia Izraela zawierała wszystkie możliwe minerały i wszystkie niezbędne człowiekowi rośliny, dzięki czemu nie trzeba było niczego importować. Rabini jednak idealizowali ziemię Izraela jeszcze bardziej. XIX wieczny rabin Bratysławy, Moses Schreiber, w swoim dziele Chatam Sofer pisał, że owoce Erec Israel były niezwykle duże, jak na przykład ziarna pszenicy wielkości nerek wołu i soczewica wielkości złotych dinarów. Żyjący na przełomie wieków XVI i XVII praski rabin Szlomo Efraim Luntschitz, w swoim dziele Kli Jakar twierdził, że Eretz Israel nie potrzebuje ‘miast magazynowych’; zawsze jest wszystkiego pod dostatkiem i nie ma potrzeby robienia zapasów z roku na rok – plony są w tej ziemi zawsze i nieprzerwanie błogosławione. Natomiast inni, XIX i XX wieczni komentatorzy, jak Jehuda Arie Leib Alter czy Shabbatai HaKohen, twierdzili na przykład, że chleb produkowany ze zbóż Ziemi Izraela ma cudowne właściwości: nie można od niego utyć i można go jeść w bezgranicznych ilościach.

Nie było zgody co do tego, czy owe strumienie i fontanny tryskające tu i ówdzie mogą zapewnić wystarczającą ilość wody do nawadniania pól. XIII-wieczny komentator francuski, Ezechiasz ben Manoach, znany jako Chizkuni, uważał, że obfitość wody w strumieniach i fontannach Izraela zależy od opadów deszczu, dlatego każdy człowiek będzie musiał ufać Bożej łasce w kwestii dostępnej wody. Nachmanides jednak widział w nich naturalne błogosławieństwo i twierdził, że niosą wystarczającą ilość wilgoci do każdego miejsca, w którym jest potrzebna, dlatego ziemia ta nie potrzebowała rzek, ani specyficznych systemów.

O tym, jak prawdziwe były te wszystkie wizje przekonali się pierwsi syjoniści emigrujący do Erec Israel w XIX i XX wieku. Wizje te nie przystają do rzeczywistości także dziś: owszem Izrael jest krajem niezwykle rozwiniętym i obfitującym w dobra, ale wszystko to jest plonem ciężkiej pracy wielu pokoleń. Owe wizje rabiniczne, pouczają nas tak naprawdę o tym, jak ważnym elementem w poznaniu i sądzeniu rzeczywistości jest ludzkie doświadczenie, i jak łatwo o błąd, gdy się takiego doświadczenia nie ma. Wspomniani komentatorzy spędzili całe swoje życie w innym świecie, w Europie, o Ziemi Obiecanej, niestety, jedynie fantazjując. Podobnie rzecz ma się współcześnie. Jest to spowodowane błyskawicznym dostępem do informacji na temat wszystkiego co się gdziekolwiek na świecie dzieje: ludzie stale mają pokusę wypowiadania się i formowania sobie opinii o miejscach i krajach o których rzeczywistości nie mają tak naprawdę żadnego pojęcia. Niech więc będzie to dla nas lekcja powściągliwości, w naszych słowach, koncepcjach i receptach na życie społeczności ludzkich, którzy żyją w innych krajach i na różnych kontynentach.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Matot-Masei

Nie zatrzymuj się w połowie drogi

Refleksja nad paraszą Matot-Masei

 Menachem Mirski

“Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej”. – powiedział ponoć Albert Einstein. Einstein powiedział też, iż „Nic się nie dzieje, dopóki coś się nie poruszy”. W istocie, ciągły ruch wydaje się być istotą wszystkiego co istnieje we wszechświecie. Jest to jedna z niewielu prawd empirycznych, które powinniśmy uznać również za normatywne. Zatrzymanie się, nie robienie niczego, jest fundamentalnym naruszeniem zasady rządzącej całym wszechświatem. Jeśli naruszysz tę zasadę i przestaniesz robić cokolwiek, nie będziesz musiał długo czekać na konsekwencje.

W historii z naszej paraszy na ten tydzień, dwa spośród izraelskich plemion próbują się zatrzymać i poprzestać na tym, co już mają. Po osiedleniu się na dogodnym kawałku ziemi po wschodniej stronie Jordanu, Rubenici i Gadyci zdecydowali, że nie muszą podbijać Ziemi Obiecanej, że mogą po prostu pozostać tam, gdzie są:

Rubenici i Gadyci posiadali liczne i bardzo duże stada. Gdy ujrzeli krainę Jezer i Gilead, uznali, że ta okolica nadaje się bardzo do hodowli bydła. Podeszli więc i tak mówili do Mojżesza, kapłana Eleazara i książąt społeczności: «Atarot, Dibon, Jazer i Nimra, Cheszbon, Eleale, Sibma, Nebo i Beon, kraj, który Wiekuisty oddał społeczności Izraela, nadaje się szczególnie do hodowli bydła, a twoi słudzy posiadają [wiele] bydła». Potem mówili dalej: «Jeśli darzysz nas życzliwością, oddaj tę krainę w posiadanie sługom swoim. Nie prowadź nas przez Jordan! (Lb 32:1-5)

Mojżesz usłyszawszy tę prośbę gani ich, mówiąc, że popełnili ten sam grzech, co Izraelici, którzy posłuchali rady szpiegów powracających z Ziemi Obiecanej, którzy zniechęcili cały lud Izraela do jej podboju, w rezultacie czego Bóg ukarał ich dodatkowymi 40 latami wędrówki po pustyni. Po tym, jak Mojżesz przypomina im o tej karze (Lb 32:10-14), Gadyci i Rubenici korzą się pod tą groźbą. Zapewniają zarówno Mojżesza, jak i Boga, że chociaż zapewnią byt rodzinom oraz stadom na terenach już podbitych, po wschodniej stronie Jordanu, dołączą do swoich braci w podboju „zasadniczej części” Ziemi Obiecanej, położonej po zachodniej stronie Jordanu. Obietnica ta ostatecznie oddala Boski gniew.

Ów Boski gniew jest karą, która spotyka nas zawsze gdy cofamy się przed wysiłkiem i w taki sposób można rozumieć tę historię dzisiaj. Zasada płynąca z takiego jej rozumienia brzmiałaby następująco: nigdy nie zatrzymuj się w połowie drogi, którą sobie obrałeś, nawet wtedy (lub zwłaszcza wtedy), kiedy to co osiągnąłeś już cię satysfakcjonuje. Pamiętaj o swoich pierwotnych celach i zamierzeniach, i podążaj za nimi. Nie daj się zwieść tymczasowemu dobrobytowi i stabilizacji, bowiem to, w czym już widzisz swoją nagrodę, może w niedalekiej przyszłości stać się dla ciebie karą. W najlepszym przypadku – pogrążysz się w nudzie. Wtedy będziesz żałował, że nie zdecydowałeś się na następny krok. Będziesz żałował, że zabrakło ci odwagi i że nie poszedłeś dalej, zwłaszcza jeśli takowa możliwość przestała istnieć. Nigdy też nie stawiaj sobie za cel być po prostu szczęśliwym, bo to nic nie znaczy (i możesz nawet nie być całkowicie świadomym tego, co naprawdę uczyni cię szczęśliwym). Poczucie szczęścia jest uczuciem towarzyszącym naszym osiągnięciom: mamy je wtedy, gdy osiągamy cele, które sobie założyliśmy. Jesteśmy z gruntu istotami “narracyjnymi”: istotą naszej egzystencji jest ciągłe przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Jeśli przestaniemy to robić i zatrzymamy się w jakimś punkcie na dłuższy czas, zostaniemy wkrótce ukarani, ponieważ odrzuciliśmy rozwój. Jedynym punktem końcowym w życiu jest śmierć. Nawet jeśli jesteśmy pełni sukcesów i osiągamy wszystkie założone przez nas cele, w momencie, gdy je osiągamy, widzimy już następne (a jeśli ich nie widzimy, to powinniśmy). A zatem nigdy nie ustawajmy w naszych dążeniach i celach, ponieważ żadne z nich nie są w rzeczywistości ostateczne.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Pinchas

Nie w trzęsieniu ziemi znajdziesz Mnie, ale w cichym, mruczącym dźwięku

Refleksja nad paraszą Pinchas

Menachem Mirski

Jak należy postępować w obliczu zła? Czy powinniśmy żarliwie wobec niego oponować? Zachować pokerową twarz? A może odpowiedzieć wykazując się właściwym zachowaniem, etycznym zachowaniem i zrobić dla złoczyńcy dobry uczynek w nadziei, że uświadomi sobie niegodziwość swojego zachowania i wróci na właściwą ścieżkę? Odpowiedzi na te pytania zależą od tego, co wierzymy na temat natury zła, na przykład, czy zło istnieje obiektywnie? A może jest tak, że pewne ludzkie działania są złem jedynie „w naszych oczach” – my tylko postrzegamy je jako zło i w ten sposób je nazywamy. Wiele zależy również od naszych przekonań o tzw “złych ludziach”: czy możliwe, że ktoś może być po prostu “zły z natury”, czy może ludzie ci po prostu zbłądzili?

Ta debata oczywiście nie ma końca i zawiera wiele argumentów za i przeciw takiemu i owemu stanowisku. Dobrze jest jednak mieć wypracowaną opinię na ten temat, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy możemy stanąć w obliczu realnego, prawdziwego zła. A ponieważ jesteśmy religijnymi Żydami, przyjrzyjmy się temu co mówi na ten temat Tora.

Nasza parasza zaczyna się od opowieści o boskiej nagrodzie dla Pinchasa. Pinchas, wnuk Aarona, został nagrodzony wiecznym kapłaństwem za zabicie innego Izraelity –  Zimriego, księcia Symeonitów – oraz księżniczki Madianitów, która była jego kochanką. Wszystko to wydarzyło się po tym, jak „naród izraelski począł uprawiać nierząd z córkami Moabu, które zapraszały ów lud do składania ofiar swoim bogom i oddawania swoim bogom pokłonów” (Liczb 25:1-2). I choć dla naszych współczesnych uszu może to zabrzmieć co najmniej kontrowersyjnie, zarówno nasi mędrcy, jak i biblijni komentatorzy uważają, że zabicie Zimriego było słuszne. Niezalecane, ale właściwe. Halachicznie rzecz ujmując mamy tu do czynienia z przypadkiem halacha ve’ein morin ken – jest to halacha, której nie uczymy. I chociaż nasi mędrcy w traktacie Sanhedryn rozważają ekskomunikowanie Pinchasa za jego czyn, komentatorzy tacy jak Raszi, Ramban, Kli Yakar przedstawiają Pinchasa jako bohatera, który w rzeczywistości zasługuje na uznanie i pochwałę, nie tylko dlatego, że postąpił słusznie, ale także dla tego, że dla Tory gotów był zaryzykować własnym życiem.

A zatem to, co zrobił Pinchas, było słuszne, jednakże sam akt egzekucji wykraczał poza normy żydowskiej etyki i żydowskiego prawa. Historia Pinchasa jest często porównywana do historii proroka Eliasza, który zabił 450 proroków Baala, o czym czytamy w I Księdze Królewskiej 18:40:

Eliasz zaś im rozkazał: «Chwytajcie proroków Baala! Niech nikt z nich nie ujdzie!» Zaraz więc ich schwytali. Eliasz zaś sprowadził ich do potoku Kiszon i tam ich wytracił. (I Krl 18:40)

Zaraz potem Eliasz ucieka przed królem Achabem, ponieważ jego żona Jezebel poprzysięga pomścić zamordowanych proroków i go zabić. Jednakże zachowanie proroka wykracza poza strach o własne życie; jest on bardzo zatrwożony i zasmucony po tym, co uczynił. W głodzie i spiekocie pustyni postanawia umrzeć:

Wtedy Eliasz zląkłszy się, powstał i ratując się ucieczką, przyszedł do Beer-Szeby w Judzie i tam zostawił swego sługę, a sam na [odległość] jednego dnia drogi poszedł na pustynię. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: «Wielki już czas, o Wiekuisty! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków». Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: «Wstań, jedz!» Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się położył. (I Krl 19:3-6)

Eliasz jest w drodze na górę Horeb (Synaj). Wędruje przez 40 dni i 40 nocy, by ponownie przeżyć doświadczenie Synaju i powrócić na właściwą, Boską ścieżkę. Bóg ratuje życie Eliasza i przedstawia mu drogi Wiekuistego:

Wtedy rzekł: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Wiekuistego!» A oto Wiekuisty przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Wiekuistym; ale Wiekuisty nie był w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Wiekuisty nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Wiekuisty nie był w ogniu. A po tym ogniu – cichy, mruczący dźwięk. (I Krl 19:10-12)

Powyższy fragment wyraża dość jasno jakie są drogi Wiekuistego i jak powinni postępować ludzie, jeśli chcą Jego drogami podążać. Chociaż wszystkie owe zjawiska były efektem działania Boskiej mocą, Boga w nich nie było; Bóg nie był w wietrze, ani w trzęsieniu ziemi, ani w ogniu. Bóg był w tym, co wydarzyło się na końcu – był w szmerze łagodnego powiewu, w cichym mruczącym dźwięku. Tym samym właściwe oczach Boga działania to działania spokojne o przezorne.

Właśnie w taki spokojny i cierpliwy sposób powinniśmy podchodzić do zła. Ogólnie rzecz biorąc, nigdy nie powinniśmy pozwalać na to, by zło zdominowało nasze umysły ani zachowanie. Reszta zależy od sytuacji. Czasami musimy aktywnie walczyć przeciw złu, czasami musimy pozostać obojętni, a czasami musimy odpowiedzieć dobrem na zło. Wszystko zależy od ogromu zła i dynamiki sił między zaangażowanymi stronami: jeśli przewaga siły jest po naszej stronie, a nasze życie i dobrobyt nie są zagrożone, to wówczas mamy luksus odpowiadania na zło dobrem, z intencją pokazania komuś dobrej drogi. Jeśli bilans sił się równoważy, zwykle lepiej zachować spokój i negocjować, próbować odciągnąć osobę od złej ścieżki, udaremnić złe intencje i plany. Jeśli jednakże siła jest po stronie złoczyńców, to nie mamy wielkiego wyboru: możemy albo uciec i poświęcić wszystko, co cenimy, albo podjąć ryzyko żarliwej walki w celu przywrócenia prawidłowego status quo (i tak było w przypadku Pinchasa).

Akt zabójstwa, jakiego dokonali Pinchas czy Eliasz, nie stanowił uzasadnionego odebrania życia już w czasach talmudycznych, nie mówiąc o czasach współczesnych, kiedy uznano by to po prostu za morderstwo (choć może był to akt wojny? Możliwe, ale to już osobny, rozległy temat). Obie historie zawierają jednak jeszcze jedno przesłanie: każdy eskalujący konflikt społeczny może w pewnym momencie osiągnąć swój punkt krytyczny, po którym nie ma już powrotu. Po osiągnięciu tego punktu jest już tylko przemoc i ta przemoc staje się “przemocą uzasadnioną” w oczach każdej ze stron, która uzna, że jest ona ostatecznością. Nie mamy jednak wiedzy a priori o tym, kiedy ów punkt krytyczny może zostać osiągnięty. Dlatego w naszych niespokojnych czasach, w których niemal wszystko może stać się przedmiotem sięgający zenitu emocji, musimy przynajmniej starać się wysłuchać argumentów „drugiej strony” i potraktować je poważnie, w imię pokoju. Im częściej to będziemy robić, tym lepiej. I chociaż czasem można poświęcić pokój w imię prawdy, to właśnie pokój jest zasadniczo tym, co leży w interesie wszystkich ze stron: nie tylko w interesie naszego „plemienia”, ale w interesie całej ludzkości.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Obserwator gwiazd wpatruje się w Izrael

Obserwator gwiazd wpatruje się w Izrael

Refleksja nad paraszą Balak

Menachem Mirski

Żaden człowiek nie wejdzie dwa razy do tej samej rzeki; bo nie będzie to już ta sama rzeka lub on nie będzie tym samym człowiekiem. Ta wielka, wypowiedziana przez Heraklita metafora, głosi, iż zmiana jest istotą wszystkiego, zarówno w świecie przyrody, jak i w świecie człowieka. I  choć we wszechświecie istnieją stałe elementy (takie jak prawa fizyki) i istnieją stałe schematy/szablony ludzkich zachowań, w ostatecznym rozrachunku zmiana, szczególnie w ludzkim świecie, może unieważnić wszystko, łącznie z tymi stałymi wzorcami.

Z drugiej strony, ten stały element, szablon ludzkiego zachowania, może również przynieść zmianę i zarazem unieważnić lub zniszczyć wszystko, w tym ludzkie życie. Porcja Tory na ten tydzień opowiada nam historię, która zawiera zarówno elementy zmiany, jak i stałe wzorce/schematy. (Nie-żydowski) prorok Balaam zostaje zatrudniony przez króla Moabitów, Balaka, by przekląć Izrael, by ich mógł w dalszej perspektywie pokonać. Balaam próbuje przekląć Izraelitów trzy razy i za każdym razem jego usta wypowiadają błogosławieństwa. Jednak wbrew obiegowej opinii Balaam ostatecznie wywiązuje się ze swojego zadania i udaje mu się przekląć Izrael: staje się podżegaczem, który radzi Moabitkom i Midianitom uwieść Izraelitów i skłonić ich do bałwochwalstwa, co sprowadza na nich Boski gniew. Ostatecznie Balaam ginie z ręki Izraela, oni bowiem podbijają Madianitów i zabijają go (Lb 31).

Kim był Balaam? Opinie rabinów na ten temat są bardzo różne. Niektórzy wierzyli, że był jednym z siedmiu wielkich proroków, którzy prorokowali w nieżydowskim świecie (Talmud Bawa Batra 15b). Midrasz Bereszit Rabba 65:20 nazywa go największym filozofem w świecie, podczas gdy Bamidbar Rabba 14 przedstawia go jako proroka podobnemu Moszemu, a nawet przewyższającego go pod pewnymi względami. Potrafił on np. poznać stan uczuć Boga i przewidzieć moment gniewu Bożego (Talmud Berachot 7).

Ibn Ezra jednakże twierdzi, by był on jedynie obserwatorem gwiazd i astrologiem, i odmawia mu jakiejkolwiek zdolności do przeklinania lub błogosławienia. Podobnie wielu innych komentatorów nazywa go czarownikiem, a nawet szarlatanem. Zohar przedstawia go jako człowieka z otwartym, ale złym okiem: gdziekolwiek spojrzał, posłał złe duchy, aby wyrządziły szkody i taki był jego zamiar względem Izraela. Według Abravanela, Balaam w rzeczywistości chciał zaszkodzić Izraelowi nawet bardziej niż jego „pracodawca”, Balak, jednak jego złe moce zniknęły, gdy staną oko w oko z Izraelem.

Rabiniczne opinie na temat Balaama różnią się, ponieważ sytuacja opisana w naszej części Tory jest dynamiczna i rozwija się. Nasza parsza opowiada historię upadłego proroka, człowieka obdarzonego niegdyś Boską mądrością, który stał się naszym wrogiem i wrogiem samego Boga. Nasi mędrcy mówią w Midraszu, że Balaam został napełniony duchem proroczym (ruach ha-kodesz), ale kiedy połączył się z Balakiem, opuścił go i stał się zwykłym magikiem. W tym świetle cud przemawiającego do niego osła miałby następujące znaczenie: symbolizowałby upadek jego zdolności proroczych, a tym samym upadek i porażkę niegdyś znakomitego, oświeconego człowieka, który stał się zawzięty i zaślepiony w swoich intencjach, działaniach i tym samym stracił swoje wybitne, nadprzyrodzone zdolności. Istotnie, to osioł uświadomił mu niezgodność jego intencji z wolą Bożą. Co może być bardziej dobitne, co może być bardziej krzykliwe dla proroka niż to?

Jednak w przypadku Balaama zadziałało to tylko częściowo i tymczasowo. Po tym, jak trzykrotnie uderzył osła i sprawił, że on przemówił do niego ludzkim głosem, Wiekuisty otworzył mu oczy:

Wtedy otworzył Wiekuisty oczy Balaama i zobaczył on anioła Wiekuistego, stojącego na drodze z obnażonym mieczem w ręku. Ukląkł więc i oddał pokłon twarzą do ziemi. (Lb 22:31)

Ale Balaam kontynuuje swoją podróż z zamiarem przeklęcia Izraela, co wedle zachowania anioła, wydaje się być legitymizowane przez samego Boga, który tymczasowo zmienia jego serce i sprawia, że jego usta błogosławią Izraelowi, zamiast go przeklinać. Wydaje się jednak, że sytuacja staje się coraz trudniejsza. Kiedy po raz trzeci Balaam próbuje przekląć Izrael, Bóg intensyfikuje swoją obecność w świecie, tak że sam Duch Boży (ruach Elohim) zstępuje na niego:

Gdy więc podniósł oczy i zobaczył Izraela rozłożonego obozem według swoich pokoleń, ogarnął go Duch Boży (Lb 24:2)

Co jest rzadkim zjawiskiem, które zdarza się w Torze tylko trzy razy poza naszą paraszą: przed stworzeniem świata (Rdz 1:2), kiedy Józef interpretuje sny faraona (Rdz 41:38) i kiedy Bóg obdarza nim Becalela by ten zaprojektał i zbudował Miszkan (Wj 31:3 i 35:31). Ale to w niczym nie pomaga. Nie słyszymy o Balaamie aż do Księgi Liczb 31, kiedy zostaje zabity przez Izraelitów i kiedy ujawniony zostaje jego ostatni spisek przeciwko nim (Lb 31:8-16)

Jakie znaczenie może mieć ta historia dla nas dzisiaj? Uważam, że z tego, co powiedziałem powyżej, można wyciągnąć kilka wniosków. Po pierwsze, nawet inteligentni i oświeceni ludzie mogą stać się naszymi wrogami, nawet zażartymi wrogami. Tak więc inteligencja i edukacja nie są 100% szczepionką przeciwko antysemityzmowi i nienawiści. Historia świata tego przykłady: istnieli wielcy luminarze, którzy byli antysemitami lub stanęli po stronie antysemitów (jak Wolter, Dostojewski, Martin Heidegger czy rumuński religioznawca Mircea Eliade). Po drugie, powinniśmy być ostrożni w kontaktach z ludźmi, którzy swoje interesy przedkładają ponad swoje wartości: w tym przypadku wszystko może się odwrócić, a nasi „przyjaciele” mogą natychmiast zamienić się we wrogów. Z tego powodu powinniśmy raczej szukać przyjaciół wśród ludzi, którzy podzielają podobne do naszych wartości, lub przynajmniej powinniśmy znać ich tablicę wartości i wiedzieć, że naprawdę ją szanują. I po trzecie, chociaż powinniśmy cierpliwie pracować nad naszymi relacjami z innymi narodami i ich przywódcami, powinniśmy być świadomi wiatrów historii i powinniśmy być świadomi względnej kruchości wszelkich relacji między ludźmi różnych narodów, kultur i wyznań. Jeśli nawet sam Bóg zwątpił w Balaama, to tym bardziej nasza moc jest w tej sprawie ograniczona. Dlatego też musimy wspierać nasze państwo – Izrael. To nasz dom, w którym nie musimy polegać na nikim innym niż na nas samych, bez względu na to, co dzieje się w reszcie świata i bez względu na to, co świat myśli o Izraelu.

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Pęknięcie w społeczeństwie

Pęknięcie w społeczeństwie

Refleksja nad paraszą Korach

MENACHEM MIRSKI

Parasza na ten tydzień opisuje zalążek rewolucji, która poniosła całkowitą klęskę. Korach podżega do buntu, kwestionując przywództwo Mojżesza i przyznanie kapłaństwa Aaronowi. W przedsięwzięciu tym towarzyszą mu nieprzejednani wrogowie Mojżesza, Datan i Abiram. Dołącza do nich 250 członków wspólnoty, którzy ofiarowują święty ketoret (kadzidło), aby udowodnić, iż są godni kapłaństwa. W kulminacyjnym momencie tej historii pęka ziemia i połyka buntowników, a ogień pochłania pretendentów do kapłaństwa. Rozgniewany Bóg posyła też plagę, w wyniku której ginie jeszcze 14700 Izraelitów.

Nie będziemy tutaj debatować, czy owe wydarzenia rzeczywiście miały miejsce i jak to się stało, że ziemia nagle się rozstąpiła etc. Taka debata nie jest celowa, bowiem Biblia to przede wszystkim zbiór historii, które mają na celu przekazanie nam pewnych mądrości. W tym m.in. celu historie te były spisywane – aby przekazać pewne przesłania przyszłym pokoleniom. Mądrość i przesłanie tekstów Biblii kryje się często pod dosłownymi treściami jej opowieści. Nie inaczej jest w tym przypadku. Zaproponuję tutaj następującą interpretację: nie pytajmy jak to fizycznie możliwe, że ziemia nagle pękła. Odpowiedzmy na pytanie dlaczego, według narracji biblijnej, owa ziemia pękła. Odpowiedź brzmi: pęknięcie ziemi było wynikiem pęknięcia w społeczeństwie.

I tutaj postawię tezę, znaną wielu uczonym zajmującym się naukami społecznymi: pęknięcia w społeczeństwach, jeśli ignorowane, ostatecznie zawsze prowadzą do katastrof. Odpowiedzi na pytania co należy robić, by tym pęknięciom zapobiec, jak należy je niwelować i im przeciwdziałać to oczywiście tematy na rozległe rozprawy i opracowania naukowe. W to również nie będziemy się tutaj zagłębiać. Ale ponieważ religie, w tym judaizm, istnieją po to, żeby nas wychowywać i przystosowywać do życia w świecie po udzielanie nam względnie prostych, praktycznych i zrozumiałych dla każdego odpowiedzi, przedstawmy jedną z instrukcji, jaką w tej kwestii udziela nam Talmud Babiloński:

„Mędrcy nauczali w tosefcie: Niech ten, kto widzi duże zbiorowisko Izraelitów, wyrecytuje słowa: błogosławiony Ten, który zna wszystkie sekrety. Dlaczego? Bo widzi wszystkich członków narodu, których umysły różnią się między sobą i których twarze różnią się między sobą, a Ten, który zna wszystkie sekrety, czyli Bóg, wie, co znajduje się w sercu każdego z nich. Gemara relacjonuje: Ben Zoma zobaczył kiedyś duże zbiorowisko [okhlosa] Izraelitów, podczas gdy stał na stopniu na Wzgórzu Świątynnym. Natychmiast wyrecytował: błogosławiony Ten, który zna wszystkie sekrety i błogosławiony Ten, który stworzył to wszystko na mój użytek.

Wyjaśniając ten swój zwyczaj, mówił: Ile wysiłku musiał włożyć Adam, pierwszy człowiek, zanim miał do dyspozycji chleb do jedzenia: orał, siał, żął, wiązał w snopy, młócił, przesiewał, oddzielał ziarno od plew, mielił ziarno na mąkę, przesiewał, wyrabiał i piekł, a dopiero później jadł. A ja, z drugiej strony, budzę się rano i znajduję to wszystko już dla mnie przygotowane. Ludzkie społeczeństwo wprowadziło podział pracy i każda jednostka czerpie korzyści z usług świadczonych przez resztę. Podobnie, ile wysiłku musiał włożyć Adam, pierwszy człowiek, zanim sprawił sobie ubranie? Strzygł, prał, rozczesywał, prządł i tkał, i dopiero potem miał do dyspozycji odzienie. A ja, z drugiej strony, budzę się i widzę, że to wszystko jest już dla mnie przygotowane. Członkowie wszystkich narodów, handlarze i rzemieślnicy, sumiennie przychodzą pod drzwi mojego domu, a ja budzę się i widzę wszystkie te rzeczy przede mną”  (Talmud, Berachot 58b).

Powinniśmy zatem błogosławić społeczeństwa, w których żyjemy, bez względu na ludzkie wady i niedoskonałości, z którymi spotykamy się w nich na co dzień. Stanowimy bowiem jedność, bez której nie potrafilibyśmy żyć, choć na co dzień tego nie zauważamy. Postawa, którą przedstawia nam tutaj Talmud  jest też anty-elitarystyczna. Nie ma w niej miejsca na pogardę tych “na górze” względem tych na dole i to w różnych aspektach: materialnym, społecznym czy intelektualnym. Nie ma więc miejsca na pogardę bogatych wobec biednych, sytuowanych wobec niesytuowanych a także ludzi intelektu wobec ludzi prostych. Wszystkie negatywne relacje społeczne tego rodzaju powinny być wyeliminowane.

Wystarczy rzucić okiem na nasze społeczeństwa by się przekonać, jak daleko są one od tego ideału. Pogarda bogatych wobec biednych jest czymś, co jest na porządku dziennym. Owszem, w „bardziej cywilizowanych” społeczeństwach nie jest ona zwykle wyrażana otwarcie. Co nie znaczy, że jej nie ma. W wielu środowiskach ludzi dobrze sytuowanych po prostu nie rozmawia o „problemach reszty społeczeństwa”. Ludzie, którzy nie odnieśli w życiu „sukcesu” (przez który rozumiemy zwykle wysoki status materialny i co za tym zwykle idzie – społeczny) są „sami sobie winni”. Dramat „ludzi sukcesu” zaczyna się wtedy, gdy ci „sami sobie winni” zaczynają stanowić większość w danym społeczeństwie. Nadmierne rozwarstwienie społeczeństw zawsze, prędzej czy później, prowadzi do katastrofy. Znamy to dobrze z historii. Arogancja arystokracji i innych ludzi „wyższych sfer” wielokrotnie była przyczyną rewolucji, w których ta właśnie arystokracja kończyła marnie. Nagle okazywała się być całkowicie bezbronna wobec „rządnego krwi” tłumu.

Podobnie rzecz się ma z arogancją ludzi intelektu i tzw. wysokiej kultury. Wciąż często, choć bardzo rzadko otwarcie – tego wymaga od nich kultura – pogardzają ludźmi prostymi i nie dostrzegają ich problemów. Owszem, zwykle dlatego, że mają własne. Ale własne problemy nie zwalniają nas z obowiązku bycia wrażliwymi na problemy innych. To właśnie owo „lekceważenie tłumu” jest często przyczyną jego buntu przeciw jego intelektualnym elitom. Konsekwencje takiego buntu są zazwyczaj dramatyczne i to dla ogółu społeczeństwa.

Ale wróćmy do naszej paraszy. Mamy w niej zalążek rewolucji, która całkowicie przegrała, bowiem była rewoltą przeciwko Bogu. Nie twierdzę, że to zachowanie Mojżesza i Aarona spowodowało bunt Koracha i jego stronników, ale gniew mamy tutaj po obu stronach, i po stronie wielokrotnie frustrowanych Izraelitów, i po stronie Wiekuistego. To właśnie nieprzejednanie i brak chęci dialogu z obu stron doprowadziło do katastrofy. Ostatecznie cel, jaki miał Bóg, został oczywiście zrealizowany, ale za cenę życia ponad 15000 Izraelitów, w tym ludzi kompletnie niewinnych, w tym kobiet i dzieci.

Historia zna wiele przypadków, które zaczęły się od rzekomo niegroźnych pęknięć i niesprawiedliwości, a skończyły się dramatem i śmiercią setek, tysięcy a nawet milionów niewinnych ludzi. Przypomnijmy więc raz jeszcze słowa błogosławieństw z traktatu Berachot: „Błogosławiony Ten, który zna wszystkie sekrety i błogosławiony Ten, który stworzył to wszystko na mój użytek”.

Miejmy je w pamięci i wypowiadajmy je zawsze, gdy zobaczymy tłum nastawionych pokojowo do świata – i do innych – ludzi. Także, a nawet przede wszystkim, jeśli (pokojowo) wobec czegoś protestują.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Szpiegujące oko i wędrujące serce

Szpiegujące oko i wędrujące serce

Refleksja nad paraszą Szelach

Menachem Mirski

Rozum, uczucia, zmysły… te pojęcia odnoszące się do zjawisk intelektualnych i duchowych od starożytności nurtowały filozofów, myślicieli, pisarzy. Czym powinniśmy się kierować, za czym powinniśmy iść? Czy istnieją jakieś ogóle reguły w tej kwestii czy wszystko zależy wyłącznie od sytuacji?

Opinie na ten temat były zawsze podzielone. Porcja Tory na ten tydzień również podnosi to zagadnienie:

To będzie wasz cicit po to, abyście, gdy na niego spojrzycie, przypomnieli sobie wszystkie przykazania Wiekuistego, i abyście je wypełniali, a nie podążali za swoimi sercami i swoimi oczami, którym dajecie się zwodzić. (Liczb 15:39)

To są słowa trzeciego akapitu naszej codziennej Szemy: we’lo-taturu acharei lewawchem we’acharei ejneichem aszer atem zonim achareihem. Hebrajski czasownik taturu użyty tutaj do wyrażenia „abyście nie podążali” jest tym samym, co czasownik latur użyty do opisania zwiadu/badania, na które zostali wysłani szpiedzy do Erec Israel na samym początku naszej parszy (Liczb 13:2, 13:16) Jak wyjaśnia Raszi, przywołując inne źródła:

Serce i oczy są „szpiegami” ciała — działają jako jego agenci by grzeszyć: oko widzi, serce pożąda, a ciało grzeszy (Midrasz Tanchuma, Szelach 15; cf. Talmud Jeruszalmi Berachot 1:8).

Tak więc nasze serca i zmysły prowokują nas do grzechu. Tego rodzaju twierdzenia można znaleźć w wielu tradycjach religijnych. Ale co tak naprawdę oznacza owo „nie podążanie za naszymi sercami i oczami”? Jak możemy to zdefiniować? Kiedy nasze uczucia/wrażenia zmysłowe są koszerne, a kiedy nie?

Sam werset podsuwa nam pewną wskazówkę: powinieneś mieć citcit (frędzle) i patrzeć na nie (przypominają ci one o przykazaniach), aby nie podążać za swoim sercem lub oczami (lub innymi zmysłami). Ale czy powinniśmy skupić się wyłącznie na przykazaniach i całkowicie odrzucić uczucia oraz świadectwo zmysłów? Tego uczyły niektóre tradycje filozoficzne, ale Tora nigdy by czegoś takiego nie zasugerowała. Wręcz przeciwnie, to właśnie rozkoszowanie się pięknem i cudem wszechświata może przybliżyć nas do Boga, do Jego miłości i Jego bojaźni. Oto, co zauważa rabin Bahia Ibn Pakuda w swoich Obowiązkach serca:

Czy mamy obowiązek kontemplować wszystkie stworzone rzeczy, czy nie? Zarówno Rozum, jak i Tradycja (w piśmie oraz ustna) obligują nas do kontemplacji stworzenia i poznawania z niego mądrości Stwórcy…
Jeśli chodzi o tradycję w piśmie, Biblia stwierdza: “Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te [gwiazdy]” (Iz 40:26) oraz “Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz? (Psalm 8:4-5)

W ten sposób miłując Stworzenie, docieramy do Stwórcy. W literaturze rabinicznej można znaleźć jeszcze silniejsze wyrazy uwielbienia wobec otaczającej nas rzeczywistości:

Człowiek powinien być pociągnięty do odpowiedzialności za cokolwiek, co jego oczy widziały, a w czym nie wziął udziału (Talmud Jeruszalmi, Kiduszin 4:12). Raw Jehuda głosił, że każdy, kto zobaczy drzewa w pełnym rozkwicie w miesiącu Nissan powinien wypowiedzieć błogosławieństwo: „Błogosławiony Ten, który nie pozostawił swojego świata w braku czegokolwiek i stworzył piękne stworzenia oraz piękne drzewa dla radości wszystkich ludzi” (Talmud Bawli, Berachot 43b)

Rabini wprowadzili także liczne błogosławieństwa, z pomocą których winniśmy błogosławić Boga za stworzenie całej różnorodności zjawisk przyrody: morza, słońca, grzmotów, tęczy, niezwykłej napotkanej przez nas istoty, a nawet czegoś tak abstrakcyjnego jak samo piękno:

Baruch atah adonai eloheinu melech ha’olam shekahcha lo baolamo.
Błogosławiony jesteś, Boże nasz, Królu Wszechświata, że tak [pięknie] jest w Twoim wszechświecie!

Oczywiście mamy też liczne błogosławieństwa, których używamy codziennie błogosławiąc Stwórcę za różnego rodzaju potrawy, które dzięki Niemu spożywamy. Jak zatem mamy rozumieć przykazanie, które mówi nam, abyśmy nie kierowali się naszym sercem i zmysłami?

Uważam, że właściwe, współczesne rozumienie tego przykazania powinno wyglądać następująco: Musimy zawsze być w stanie dostrzec związek między zjawiskami, których doświadczamy a Stwórcą. Tak długo, jak widzimy ten związek, sami jesteśmy w bliskiej relacji ze Stwórcą, i jesteśmy Mu wdzięczni za wszystko, co nas spotyka, możemy robić w świecie całkiem sporo, bez ryzyka, że zostaniemy zwiedzeni przez nasze uczucia lub zmysły. To na poziomie duchowym. Natomiast na poziomie praktycznym oznacza to nigdy nie spuszczać z oka z cicit – z przykazań. Innymi słowy, oznacza to postrzegać całą rzeczywistość w kontekście Boskiego prawa (lub przynajmniej być w stanie ją tak postrzegać).

Jakie są dalsze, praktyczne konsekwencje tego, co właśnie tutaj zasugerowałem? Uważam, że nigdy nie powinniśmy opierać naszych (etycznych) osądów wyłącznie na tym, co mówi nam nasze serce – wyłącznie na empatii, wyłącznie na współczuciu, bowiem takie osądy nigdy nie będą sprawiedliwe. Współczucie, empatia powinny być składnikiem naszych sądów moralnych, ale tylko w szerszym kontekście, w kontekście Boskiego prawa, które odróżnia dobro od złego, słuszne od tego co niesłuszne. Tylko wtedy, gdy potrafimy umiejscowić człowieka lub działanie, które osądzamy, w tym kontekście, powinniśmy pozwolić naszym sercom przemówić. Innymi słowy – musimy wiedzieć kim jest moralnie dana osoba lub znać dokładne szczegóły działań, o których mówimy. Podobnie też nigdy nie powinniśmy opierać naszych osądów wyłącznie na tym, co widzieliśmy lub czego doświadczyliśmy. To wszystko jest zawsze ograniczone. Zawsze jest o wiele więcej tego, czego nie widzieliśmy ani nie doświadczyliśmy. Tak więc tutaj znów powinniśmy stale patrzeć na nasze cicit – Boskie przykazania – i oceniać rzeczywistość w tych ramach. Boskie prawo, duch i mądrość pomagają nam nieustannie pokonywać nasze ludzkie ograniczenia: subiektywność naszych uczuć, percepcji i poglądów. Powiększają one także naszą wspaniałą, niemniej jednak wciąż ograniczoną, wyobraźnię.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA

Dzielić się iskrami Boskiej mądrości

Dzielić się iskrami Boskiej mądrości

Refleksja nad paraszą Beha’alotecha

Menachem Mirski

Patrząc wokół, na życie naszych społeczeństw, często zastanawiamy się dlaczego takie lub inne problemy i niesprawiedliwości mają miejsce. Potem znajdujemy odpowiedzi, tu i tam, w mediach, literaturze naukowej czy też w opiniach innych ludzi. Odpowiedzi te są w różnym stopniu prawdziwe; są wśród nich głębokie i skomplikowane analizy, zwykle przedstawiane przez specjalistów od nauk społecznych, filozofów, są też wśród nich odpowiedzi proste i powierzchowne – te zazwyczaj są prezentowane przez polityków. Kryterium ich prawdziwości jest jednak zasadniczo jedno: czy są one praktycznie skuteczne, a więc czy pomagają usunąć problemy o których mówią, czy nie.

W porcji Tory na ten tydzień spotykamy się z tego rodzaju społecznym problemem: mamy historię o Izraelitach narzekających na fakt, iż brakuje im mięsa do jedzenia. (Liczb 11:4-15) Te narzekania sprowadzają na Izraelitów Boski gniew, który zostaje jednak powstrzymany (tymczasowo) przez Mojżesza. Ale zatrzymajmy się tutaj i przeanalizujmy tę część owej historii bardziej dogłębnie. Midrasz Sifre wyjaśnia, że pożądanie mięsa mogło być przyczyną gniewu Boga, jednak nie z powodu tego, że Izraelitom rzeczywiście brakowało mięsa, ale z tego raczej powodu, że nie brakowało im go raczej podczas wędrówki po pustyni. Tora mówi nam, że opuścili oni Egipt z wielkimi stadami owiec i stadami bydła:

Także wielkie mnóstwo cudzoziemców wyruszyło z nimi, nadto owce i woły, i olbrzymi dobytek. (Exodus 12:38).

Nie skonsumowali też wszystkich swoich “mięsnych zasobów” na pustyni, bowiem gdy wkraczają do Erec Israel, Tora informuje nas, że:

Rubenici i Gadyci posiadali liczne i bardzo duże stada. Gdy ujrzeli krainę Jezer i Gilead, uznali, że ta okolica nadaje się bardzo do hodowli bydła.
(Liczb 32:1)

A zatem to nie całkowity brak mięsa sprawił, że Izraelici narzekali. Jest jednak możliwe, że owe dwa plemiona – Rubenici i Gadyci – miały więcej, a nawet znacznie więcej zwierząt gospodarskich niż 10 pozostałych plemion. Gdyby tak było, oznaczałoby to, że tylko niektórym Izraelitom brakowało mięsa, i tylko niektórzy narzekali. W naszej paraszy są jeszcze dwie inne wskazówki dotyczące tej sprawy. Po pierwsze, Mojżesz, rozmawiając z Bogiem, potwierdza, że rzeczywiście mieli trzody:

Gdyby się zabiło dla nich wszystkie owce i woły, czyżby to wystarczyło? Albo gdyby się wszystkie ryby morskie złowiło, czyż będzie im dosyć? (Liczb 11:22)

Ale jednocześnie sposób, w jaki Mojżesz o tym mówi, sugeruje, że mamy tu do czynienia z jakimś żarłocznym pragnieniem i nienasyceniem, co jest całkowicie zgodne z tym, co znajdujemy w wersecie 11:4:

Tłum pospolitego ludu, który był wśród nich, ogarnęła żądza. Izraelici również zaczęli płakać, mówiąc: «Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? (Liczb 11:4).

W rzeczywistości mamy tu więc do czynienia z sytuacją, w której grupa ludzi określana hebrajskim ha’aspesuf, co można przetłumaczyć jako pospólstwo, gawiedź czy po prostu motłoch jest sfrustrowana i wyraża żarłoczne pragnienia: hebrajskie hit’avu ta’ava można przetłumaczyć pragnęli z pasją lub bardziej pragnęli z żądzą. Dlaczego tak namiętnie pragnęli tego mięsa? Ponieważ byli głodni? Niekoniecznie. Możliwe, że przyczyną narzekań i zrzędzenia był fakt, że inni jedli mięso, a oni nie. Taką interpretację potwierdzałyby słowa Rambana, który mówi, że bogaci przez cały czas jedli mięso na pustyni. Niektórzy ludzie mają skłonność do postrzegania Izraelitów wędrujących przez pustynię jako pewnego rodzaju „równie pokrzywdzonej” grupy ludzi, którzy właśnie opuścili kraj, w którym wszyscy byli „jednakowo uciskani”. W rzeczywistości nie ma ani tekstowych, ani zdroworozsądkowych dowodów na to, że taki pogląd jest poprawny. Wydaje się, że nawet w Egipcie istniały różnice między Izraelitami, zarówno w kwestii zamożności, jak i statusu społecznego – skoro istniały one nawet w Auschwitz, to dlaczego nie miałyby istnieć w Egipcie, w którym, mimo niewoli i fatalnych warunków życia, nasi przodkowie mogli przetrwać, mieć rodziny i być w stanie zaspokoić ich potrzeby. Wszyscy opuścili Egipt z tym, co mieli, niektórzy mieli więcej, a niektórzy mniej. Potem, podczas obozowania na pustyni, niektórzy byli oszczędni i zaradni, inni zaś leniwi i rozrzutni – czyli po prostu, jak zwyczajni ludzie.

Zatem wydaje się, że Boski gniew, który był skutkiem ich skarg, nie był irytacją jakiego Bóstwa, które nie radzi sobie ze swoją skłonnością do gniewu i znajduje przyjemność w torturowaniu biednych, pokrzywdzonych ludzi. Wydaje się, że ów Boski gniew był powszechnym, duchowym niepokojem, który wynikał z bardziej złożonych zjawisk społecznych: frustracji, obżarstwa, chciwości, braku duchowej dyscypliny i być może jakichś ogólnych, niesprawiedliwych podziałów społecznych między plemionami izraelskimi.

Bieda nie jest niczym dobrym, ale ubóstwo samo w sobie nie powoduje społecznych niepokojów, nienawiść i przemoc. Na świecie jest wiele biednych, znajdujących się w niekorzystnej sytuacji społeczeństw, w których wskaźnik przestępczości nie jest wyższy niż w naszych zamożnych społeczeństwach zachodnich. To tzw. względne ubóstwo jest przyczyną tego wszystkiego; jest to sytuacja, w której niektórym ludziom brakuje perspektyw rozwoju, uzyskania lepszego statusu społecznego, podczas gdy jednocześnie widzą oni, jak inni dobrze sobie radzą i nieustannie pną się w górę w hierarchii społecznej. Dzieje się to na mniejszą lub większą skalę w każdym społeczeństwie ludzkim. Ale powody, dla których tak się dzieje, nie są wyłącznie „systemowe”; nie wynikają jedynie ze tego w jaki sposób zorganizowane jest społeczeństwo. Istnieje wiele innych, równie ważnych powodów niepokojów, niesprawiedliwości i wzajemnej wrogości: edukacyjne, kulturowe i duchowe. Naprawdę ważne jest, czego uczy się ludzi w naszych społeczeństwach: czy uczy się ich oszczędności i (duchowej) dyscypliny, czy może roszczeniowość, marnotrawstwo i bałagan są nie tylko tolerowane, lecz wręcz nagradzane. Naprawdę ma znaczenie, czy naprawdę uczymy solidarności społecznej i wrażliwości na potrzeby innych, czy też są to tylko fałszywe gesty klasy wyższej, czynione wyłącznie dla poczucia się moralne lepszym oraz po to, by uspokoić „motłoch”.

Dlatego biorąc pod uwagę złożoność problemu, dążenie do sprawiedliwości w naszych społeczeństwach nie ma końca. Wszyscy powinniśmy się w to aktywnie zaangażować. Bóg w swojej odpowiedzi na wstawiennictwo Mojżesza za Izraelitami wybiera siedemdziesięciu starszych, których obdarza swoim Boskim duchem, obecnością, szechiną. Wszystko to miało na celu uzdrowienie społeczności izraelskiej i nauczenie ich samokontroli, roztropności i napełnienie ich duchową siłą, radością i nadzieją. Wszystkie te rzeczy mają ogromne znaczenie i nie można ich wprowadzać ani zmieniać „systemowo”. Praca nad tym jest duchowym obowiązkiem każdego człowieka: każdy z nas powinien dzielić się iskrą Boskiej mądrości, którą uzyskał. Praca na rzecz sprawiedliwości i pokoju w dużej mierze spoczywa na nas, zwykłych ludziach: musimy uczyć się nawzajem i uczyć się od siebie tak dużo, jak tylko jesteśmy w stanie.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA