Freedom Once Gained Must Never Be Given Up

Freedom Once Gained Must Never Be Given Up

Thoughts on Parashat Bo

Menachem Mirski

The story we find in this week’s Torah portion to a certain extent serves as a matrix for many processes which took place over the course of the world’s history. It describes the slow collapse of tyrannical power. Slow and dramatic, since despotism never ends suddenly and painlessly. When I speak of despotism, I don’t mean the dictatorial inclinations and the abuse of power by a certain group which came to power one way or the other. What I have in mind is a well-established and functioning system of social and political enslavement.

However, on the other hand our Biblical story is very specific and it differs from other stories describing other cases of the collapse of despotism. First of all, actually only one group – the Israelites – gets liberated from tyranny here. Secondly, they gain freedom without sustaining much real damage, and it is only at a later time that they will have to pay a price for this freedom (however, here one could point to certain historical parallels, such as the collapse of the communist rule in Poland and what happened afterwards.)

And Pharaoh arose in the night, with all his courtiers and all the Egyptians — because there was a loud cry in Egypt; for there was no house where there was not someone dead (Shemot/Exodus 12:30.)

The Pharaoh, just like all of Egypt, is devastated by the plague of the firstborns’ death. Let’s imagine a similar disaster were to happen in one of the modern societies and what kind of social and political consequences that could have…. On the other hand, there is something unbelievable and astonishing in this drama. Egypt says to the Israelites – go and take whatever you want, we’ve had enough of you; but at the same time there is no (direct) act of revenge at all.

Right after Israel, now freed from under the Pharaoh’s tyranny, leaves Egypt, in the Biblical narrative we find a series of laws regarding the observance of Passover – the festival of liberation and freedom. Both the Torah and our tradition which derives from it place a very strong emphasis on observing all of these laws. Why? Because we must never lose the freedom which we’ve already gained. We must never go back to Egypt, even if the memory of it might be tempting, just as it happened many times during the Israelites’ journey across the desert.

This applies not only to us, Jews, but also to all of humanity and to the entire world, since nothing has changed with regards to this matter since ancient times. Our freedom is always under threat. It is mostly radical groups, led by radical ideologist, both from the political right and left, who seek to limit it or take it away from us altogether. They all tell us lies, presenting their ideological ideas as a path to “true freedom”, a path that in reality almost always ends with the enslavement of at least a certain part of the society, if not of all of it.

Therefore we must not be deceived by their promises, no matter how appealing they might seem to us. Freedom is taken away from us step by step, selectively, in a way that is impossible to notice from a short-term perspective. Mussolini said that you must pluck a chicken one feather at a time, so that it won’t put up too much resistance. Even tearing out a whole handful of feathers won’t be met with a determined, staunch resistance, if the remaining feathers of democracy, freedom and the rule of law don’t seem to be at risk for the time being and if they seem to be enough to guarantee survival. Also, as we know very well from history, the fact that someone has come to power in a democratic and constitutional way does not necessarily mean and does not guarantee that they will wield that power in a way that is democratic and safe for the citizens. There are many warning signs cautioning against this looming threat. One such sign are the attacks on the freedom of speech, which also entail attacks on the freedom of thought, public expression, publishing etc. Every tyrant wants to wield absolute power over people’s minds. Such authoritarian inclinations can be noticed both on the right and the left side of the political scene. Actual human enslavement starts with the enslavement of the mind. Every attack on the freedom of speech, on the freedom to talk and express oneself freely, is an attack on the freedom of communication – and thereby on the freedom of thought and the right to hold one’s own views. That is why it is so crucial to cultivate everyone’s freedom of thought, beliefs and speech as well as everything that reminds us of their importance.

Shabbat Shalom,

Menachem Mirski

 

 

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Raz zdobytej wolności nie wolno nigdy oddać. Refleksja nad paraszą Bo

Raz zdobytej wolności nie wolno nigdy oddać. Refleksja nad paraszą Bo

Menachem Mirski

Historia z paraszy na ten tydzień jest do pewnego stopnia matrycą dla wielu procesów, które nastąpiły w dziejach świata. Opisuje powolny upadek tyranicznej władzy. Powolny i dramatyczny, gdyż despotyzm nigdy nie kończy się nagle i bezboleśnie. Przez despotyzm rozumiem tutaj nie dyktatorskie zamiary i nadużywanie władzy przez określoną grupę, która ją w jakiś sposób uzyskała. Mam na myśli mocno ugruntowany i funkcjonujący system społecznego i politycznego zniewolenia.

Z drugiej jednak strony nasza biblijna historia jest bardzo specyficzna i odróżnia się od historii innych upadków despotyzmu. Po pierwsze spod tyrani wyzwolona jest w zasadzie tylko jedna grupa – Izraelici. Po drugie, dostępują oni wyzwolenia względnie bez szwanku, a za uzyskaną wolność przychodzi im zapłacić dopiero później (tutaj jednakże również można znaleźć pewne historyczne paralele, choćby upadek systemu komunistycznego w Polsce i to, co po nim nastąpiło).

I wstał Faraon w nocy – on i wszystkie sługi jego i wszystek Micraim; i powstał płacz wielki w Micraim, bo nie było domu, w którym by nie było umarłego.

(Szemot/Exodus 12:30, tłum. I. Cylkow)

Faraon, jak i cały Egipt, zdruzgotany jest plagą śmierci pierworodnych. Wyobraźmy sobie podobną klęskę w którymś ze współczesnych społeczeństw oraz jakie mogła by ona mieć społeczne i polityczne skutki… Z drugiej strony w tym dramacie jest coś niewiarygodnego i cudownego. Egipt mówi do Izraelitów – idźcie i bierzcie co chcecie, mamy was dosyć; jednocześnie jednak nie ma żadnego (bezpośredniego) aktu zemsty.

Zaraz po tym, gdy wyzwolony spod tyranii faraona Izrael opuszcza Egipt, pojawia się w narracji biblijnej seria praw dotyczących obchodzenia święta Pesach – święta wyzwolenia i wolności. I Tora, i wywodząca się z niej nasza tradycja kładzie bardzo silny aspekt na przestrzeganie wszystkich tych praw. Dlaczego? Bowiem zdobytej wolności nie wolno nam nigdy utracić. Nie wolno nam wrócić do Egiptu, choćby jego wspomnienie było nęcące, jak miało to miejsce wielokrotnie podczas wędrówki Izraelitów przez pustynię.

Rzecz nie dotyczy tylko nas, Żydów, ale i całej ludzkości oraz całego świata, bowiem w tej kwestii nic się od czasów starożytnych nie zmieniło. Nasza wolność jest stale zagrożona. Chęć jej ograniczenia lub całkowitego jej nam odebrania mają przede wszystkim radykalne grupy, wiedzione przez radykalnych ideologów, zarówno z prawej jak i lewej strony politycznej. Wszyscy oni okłamują nas, prezentując swoje ideologiczne pomysły właśnie jako drogę do „wolności prawdziwej”, drogę, która w praktyce niemal zawsze kończy się zniewoleniem, przynajmniej pewnej części społeczeństwa, jeśli nie całości.

Nie dajmy się więc zwodzić ich obietnicom, jakkolwiek atrakcyjne by były dla nas. Wolność odbierana jest krok po kroku i selektywnie, tak, że jest to w krótkiej perspektywie czasowej niezauważalne. Mussolini mówił, że trzeba kurę skubać piórko po piórku, żeby się za bardzo nie broniła. Nawet wyrwanie całej garści piór nie powoduje zdeterminowanego, radykalnego oporu, gdy reszta piór demokracji, wolności i praworządności chwilowo wydaje się niezagrożona i zdaje się wystarczać do przetrwania. Wiemy też bardzo dobrze z historii, że demokratyczne i zgodne z konstytucją uzyskanie władzy nie oznacza i nie gwarantuje, że będzie ona demokratyczna i bezpieczna dla obywateli. Istnieje wiele symptomów ostrzegawczych, mówiących o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Jednym z nich jest zamach na wolność słowa, w tym także myśli, publicznej ekspresji, publikacji itd. Każdy tyran chce niepodzielnie rządzić umysłami ludzi. Tego rodzaju zapędy autorytarne mamy i po prawej, i po lewej stronie sceny politycznej. Od zniewolenia umysłu zaczyna się realna niewola człowieka. Każdy zamach na wolność słowa, wolność swobodnej wypowiedzi i ekspresji, jest zamachem na wolność komunikacji – a przez co –  na wolność myśli i prawo do własnych poglądów. Dlatego niezwykle ważne jest kultywowanie wolności myśli, przekonań i wypowiedzi, jak i wszystkiego, co nam o ich ważkości przypomina.

Szabat szalom,

Menachem Mirski

One Person Can Change the History of the Entire World

One Person Can Change the History of the Entire World

Thoughts on Parashat Shemot

The LORD said to Moses in Midian, “Go back to Egypt, for all the men who sought to kill you are dead.” (Exodus 4:19)

Such good news is conveyed by God to Moses in this week’s Torah portion. Of course this is not the beginning of this story, so let’s remind ourselves what happened earlier. Moses was forced to flee from Egypt to Midian after he killed an Egyptian who was beating a Hebrew man. He made this decision when he found out, as he was trying to break up two other fighting men – this time two Hebrews – that the news about his deed had spread out and that the Pharaoh wanted to catch him and kill him. In the land of Midian Moses stops by a well, where he defends the seven daughters of priest Jethro from the local shepherds. Moses waters their sheep and then he goes back to their father’s house with them. He decides to stay there, and Jethro gives him one of his daughters, Zipporah, as his wife. Soon she gives birth to his first son, Gershom.

Then God reveals Himself to Moses in a burning bush, where He entrusts him with the mission of freeing the people of Israel from the Land of Egypt; God describes the plan of his mission to Moses, He explains what the division of responsibilities between him and his brother Aaron should be etc. Moses says goodbye to his father-in-law, he takes his wife and sons and he sets out on a journey back to Egypt.

Everything seems to be headed in the right direction. The only problem is that as Moses sets out on his journey back to Egypt, God suddenly decides to kill him:

At a night encampment on the way, the LORD encountered him and sought to kill him. (Exodus 4:24)

What is this all about? Doesn’t this seem absurd? God appoints him as a prophet and savior of Israel, and soon after that He decides to kill him? The traditional Rabbinic reply to this question states as follows: Yes, since Moses committed a sin – he neglected the duty to circumcise his son. This is also suggested quite clearly by the next two verses of the Torah:

So Zipporah took a flint and cut off her son’s foreskin, and touched his legs with it, saying, “You are truly a bridegroom of blood to me!” And when He let him alone, she added, “A bridegroom of blood because of the circumcision.” (Exodus 4:25-26)

Of course, the Rabbis asked which one of Moses’ sons was this story referring to. Rashi suggests that it was not his firstborn, Gershom, but rather his second son, Eliezer, who was born right before the journey. In addition, our commentator provides an explanation for the behavior of Moses, who, besides the fact that he had to take care of practical, journey-related matters, was also weighing it up rationally: If I circumcise my son now and we embark on our journey to Egypt, his life will be endangered for three days. And, since we will be traveling, the danger will be even greater.

However, let us focus on something else: Let’s ask ourselves what would have happened if Zipporah had not circumcised their son. Would God have killed Moses? Considering how often He acted ruthlessly towards the Israelites (and not only them), one can assume that in all likelihood that’s exactly what would have happened. And what would have happened later? It’s hard to tell; perhaps the history of the entire world would have followed a different path. Possibly the Israelites would have stayed in Egypt forever, or someone else would have led them out of there. Fortunately, Moses’ wife took matters in her own hands and she rectified her husband’s mistake. Just like Joseph and Esther, Zipporah is one of those Biblical characters whose actions determined whether the entire Jewish nation would survive or not, and thus determined the fate of the entire world as well. Therefore, our Biblical history is yet another story emphasizing the importance of human vigilance and responsibility. Generally speaking, the higher our social status is, the greater responsibility we face. Therefore, let us always try to live and act in such a way so as to never give irresponsible people a chance to determine our fate.

Shabbat Shalom,

 

 

 

 

 

 

 

Menachem Mirski

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Jedna osoba może zmienić historię całego świata

Jedna osoba może zmienić historię całego świata

Refleksja nad paraszą Szemot

I rzekł Wiekuisty do Mojżesza w Midjan: Idź, wróć do Micraim (Egiptu), gdyż pomarli wszyscy ludzie, czyhający na życie twoje.
(Exodus-Szemot 4:19, tłum. I. Cylkow)

Takie to dobre wieści przekazuje Bóg Mojżeszowi w porcji Tory na ten tydzień. Nie jest to oczywiście początek tej historii, przypomnijmy zatem, co stało się wcześniej. Mojżesz zmuszony był uciec z Egiptu do Midianu po tym, jak zabił Egipcjanina znęcającego się nad Hebrajczykiem. Zdecydował o tym, gdy dowiedział się, próbując rozdzielić innych dwóch bijących się, tym razem Hebrajczyków, iż wieści o popełnionym przez niego czynie rozeszły się, i że faraon planuje go pojmać i uśmiercić. W kraju Midian Mojżesz zatrzymuje się przy studni, gdzie bierze w obronę siedem córek kapłana Jetro przed miejscowymi pasterzami. Po tym, jak napoił ich owce wraca wraz z nimi do domu ich ojca. Decyduje się tam zamieszkać, Jetro daje mu jedną ze swoich córek, Cypporę, za żonę. Ta rodzi mu wkrótce pierwszego syna imieniem Gerszom.

Następnie Bóg objawia się Mojżeszowi w gorejącym krzewie, gdzie powierza mu misję wybawienia narodu Izraela z Ziemi Egipskiej, objaśniając plan owej misji, podział obowiązków między nim a jego bratem Aaronem etc. Mojżesz żegna się ze swoim teściem, zabiera swoją żonę oraz synów i udaje się z powrotem do Egiptu.

Wszystko wydaje się toczyć we właściwym kierunku. Problem w tym, że w drodze do Egiptu Bóg nagle planuje zabić Mojżesza:

I stało się w drodze, na gospodzie, że spotkał go Wiekuisty i zamierzył go zabić.
(Exodus-Szemot 4:24, tłum. I. Cylkow)

O co w tym wszystkim chodzi? Czy nie wydaje się to absurdem? Bóg powołuje go na proroka i wybawcę Izraela, a chwile później postanawia go zabić? Tradycyjna rabiniczna odpowiedź na to pytanie brzmi: otóż tak, bowiem Mojżesz popełnił grzech – zaniedbał obowiązek obrzezania syna. Tę kwestię sugerują dość wyraźnie dwa następne wersety Tory:

I wzięła Cyppora krzemień ostry, i obrzezała napletek syna, i dotknęła nóg jego, i rzekła: „Tak, oblubieńcem krwi jesteś mi!” I odstąpił od niego. Wtedy rzekła: „Oblubieniec krwi przez obrzezanie”.
(Exodus-Szemot 4:25-26, tłum. I. Cylkow)

Rabini oczywiście dyskutowali, o którego z synów Mojżesza mogło chodzić. Raszi podpowiada, że nie chodziło o pierworodnego, Gerszoma, lecz o jego drugiego syna, Eliezera, który urodził mu się tuż przed podróżą. Nasz komentator tłumaczy również zachowanie Mojżesza, który, poza tym, że musiał się zająć kwestiami praktycznymi dotyczącymi podróży, także racjonalnie kalkulował: Jeśli obrzezam syna teraz i wyjedziemy do Egiptu, jego życie będzie przez trzy dni w niebezpieczeństwie. A w warunkach podróży niebezpieczeństwo to będzie większe.

Skupmy się jednak na czymś innym: zastanówmy się, co by było, gdyby Cyppora nie obrzezała ich syna. Czy Bóg zabiłby Mojżesza? Biorąc pod uwagę Jego częstą wobec Izraelitów bezwzględność (nie tylko zresztą wobec nich), należy uznać, że najprawdopodobniej tak by się stało. Co wydarzyłoby się wówczas? Trudno powiedzieć, możliwe, że historia całego świata poszłaby innym torem. Możliwe, że Izraelici pozostaliby na zawsze w Egipcie, albo wyprowadziłby ich stamtąd ktoś inny. Na szczęście jego żona wzięła sprawy we własne ręce i naprawiła błąd swojego męża. Cyppora jest jedną z tych biblijnych postaci, obok Józefa i Estery, od których działań zależało być albo nie być całego żydowskiego narodu, a przez to i losy całego świata. Tym samym nasza historia biblijna jest jeszcze jedną opowieścią o znaczeniu ludzkiej czujności i odpowiedzialności. Generalnie rzecz biorąc, im wyższy jest nasz społeczny status, tym większa odpowiedzialność nad nami ciąży. Starajmy się więc zawsze żyć i działać tak, ażeby nigdy nie dopuścić, by ludzie nieodpowiedzialni mogli decydować o naszym losie.

Szabat szalom,

 

 

 

 

 

 

 

Menachem Mirski

Divine Actions Viewed as the Sum of Human Actions

Divine Actions Viewed as the Sum of Human Actions

Thoughts on Parashat Vayigash

Menachem Mirski

In this week’s Parashat we find the continuation of the famous story of Joseph and his life in Egypt. Joseph puts his brothers who came to Egypt to one final test. He orders his brothers to bring him the youngest one, Benjamin, who stayed with their father, Jacob. Juda begs Joseph not to force them to do that for the sake of their elderly father. Instead, he offers that he can become Joseph’s slave. Not able to hide his emotions any longer, Joseph reveals his identity to his brothers. Seeing their shame and guilty conscience, he consoles them with the following words:

God has sent me ahead of you to ensure your survival on earth, and to save your lives in an extraordinary deliverance. So, it was not you who sent me here, but God; and He has made me a father to Pharaoh, lord of all his household, and ruler over the whole land of Egypt. “Now, hurry back to my father and say to him: Thus says your son Joseph, ‘God has made me lord of all Egypt; come down to me without delay. 

(Bereshit 45:7-9)

How is this story different from other Biblical stories? In Joseph’s story there are no miracles, no direct Divine intervention. Moreover, no one in this story interacts directly with God; there are no prayers, no petitions, pleading etc., all of which are quite a common theme in the Book of Genesis/Bereshit. In this story, just like in the Book of Esther, Divine actions do not go beyond the realm of human actions (other parallels between these two stories could also be pointed out, such as the idea that the acts and activity of a single person are able to deliver the entire nation from a dramatic turn of events; as well as linguistic and narrative-related similarities etc.). However, what distinguishes Divine actions from human actions (which are part of them) is their depth, long-term perspective and the far-sightedness of the goal they are meant to achieve.

This week’s story is a perfect example of how “short-term” human actions can be part of a more comprehensive Divine plan. Moreover, it shows us that we are often able to discover the true meaning of events only in hindsight, oftentimes only after many years, and then we recognize that they were part of a more comprehensive Divine plan. Also, all such events and Divine actions can undoubtedly be described as miraculous and many times when we experience similar events in our own lives that is exactly how we describe them. Their miraculousness is reflected in the improbable, or very unlikely series of events and actions, which nonetheless form a certain logical and meaningful whole.

The so called “traditional” definition of a miracle – as an occurrence  transcending or contradicting the laws of nature – by no means reflects a traditional Jewish approach. It is essentially a Greek concept, which to a certain extent has been adopted by our tradition.However, in reality in the Hebrew Bible the concept of nature does not appear at all, and therefore viewing a miracle as something “contrary to nature” is a non-Biblical approach. The Bible does not employ the concept of nature, but rather the concept of creation – a process which takes continuously place in the world, which happens every single minute. In this sense every occurrence or action can be viewed as miraculous, and whether they comply with the laws of nature or not isn’t actually of any great significance.

What does all of these mean for us, for our spirituality and our every-day life? For instance, that we do not have to, and in fact we shouldn’t view Divine actions manifesting in our world as inherently supernatural. Something resembling a justification for this view can be found in the Talmud:

A person should never stand in a place of danger saying that they on High will perform a miracle for him, lest in the end they do not perform a miracle for him. And, moreover, even if they do perform a miracle for him, they will deduct it from his merits. 

(Babylonian Talmud, tractate Shabbat 32a.)

So, for example, if we are praying for someone’s health, we are not asking for a Divine, supernatural intervention, but rather for example for God to inspire the ill person and everyone around them so that they will undertake actions leading to their successful recovery, and also for God to grant all of them strength and perseverance as they engage in those actions. If we are praying for peace in the world, we are in fact praying for people to stop hurting one another, to stop committing evil acts, different sorts of cruelties and so on – which is so little, and yet so much to ask. Observing the laws of the Torah and following the guidelines reflecting the wisdom of our tradition ensures that if we meticulously follow these rules, then we won’t hurt other people nor commit any evil acts. So little, and yet so much to ask.However, this cannot guarantee that we won’t experience any such wrong doings from other people; as long as there is even one person committing evil acts in this world, there will be at least one other person who experiences wrongdoing.However, both God and the Torah are aware of this and they always take this fact into account. Thanks to this we can (and we do) participate in the process of repairing the world, and we do this every day by performing good deeds, by acting justly and with love towards all those around us.

Shabat Shalom,

Menachem Mirski

Translated from Polish by: MarzenaSzymańska-Błotnicka

Turning point. Thoughts on the parashat Miketz

Turning point. Thoughts on the parashat Miketz

Menachem Mirski

The Torah portion for this week contains the famous story of Joseph, Pharaoh and his dreams of seven fat cows that are swallowed up by seven lean cows, and of seven fat ears of grain swallowed by seven lean ears. Joseph interprets the dreams to mean that seven years of plenty will be followed by seven years of hunger, and advises Pharaoh to store grain during the plentiful years. Pharaoh appoints Joseph governor of Egypt. Joseph marries Asenath, daughter of Potiphar, and they have two sons, Manasseh and Ephraim.

Since our biblical story first shows us Pharaoh’s dreams, and then tells us about the real, according to its narrative, events which closely related to those dream visions, we must immediately ask the following questions: What is the connection between Pharaoh’s dreams and reality? Was the Pharaoh a prophet? Was Joseph a prophet? Or maybe they were together “one prophet”?

This question is answered in the verse 25 of this chapter (Bereshit 41):

And Joseph said to Pharaoh, “Pharaoh’s dreams are one and the same: God has told Pharaoh what He is about to do.

Since the dreams concerns affairs of state – the need to prepare for the coming calamity – God revealed it to the chief of state. And since it was a Divine communication, God wished to reveal its interpretation through His own servant, rather than the wizards of Egypt.

Pharaoh was concerned about this dream and this is a clue for us (Bereshit 41: 8). He was so frightened that he commanded all Egyptian fortune tellers and wise men to be called. He was at least as worried as if he knew what the dream was prophesying: that its content is not really about the seven years of abundance, but the following seven years of famine, as noted by Nachmanides:

For the truth of his [Joseph’s] word was not known until the years of famine began, since the years of plenty were not something out of ordinary.

It was the fear of Pharaoh that made him decide to get the advice of the sages. In fact, periods of famine (or using modern analogy: the economic crisis) occur periodically. Pharaoh had to be an enlightened man and he must have known that situations like that had happened in history or perhaps crop failure and famine disaster had already occurred during his reign earlier.

The symbolism of both pharaoh’s dreams is in fact quite simple and, as Joseph himself notes, it is one dream (Bereshit 41:25). We have the river Nile, on which the prosperity of Egypt depends entirely. We have crops and cattle, and therefore vegetation, including animal feed and animals themselves. All this is human food, the foundation of human existence with which something disturbing happens in this dream. Also, the external features of cows symbolize issues that are perennially connected with each other: prosperity and beauty as well as poverty and ugliness. In times of widespread prosperity, people become more beautiful to one another, both internally and externally, whereas in times of poverty and great misfortune the entire „inner ugliness of man” becomes, usually, widely revealed, and the beauty, especially the internal one, becomes a much rarer phenomenon.

Josef, apart from the fact that he quickly read this symbolism, is, according to our story, a man of extremely strong character. Despite the fact that really hard times are approaching, once again we see him calm and rational, and invariably cunning:

 

Accordingly, let Pharaoh find a man of discernment and wisdom, and set him over the land of Egypt.

(Bereshit 41:33)

Why did he say that? The first thought that appeared in my mind while preparing this drasha was the following: he had himself in mind. A moment later, I discovered that this opinion was already expressed by the medieval commentator of the Bible, Nachmanides, in his commentary on this verse. Joseph must have viewed as providential the sudden and dramatic manner in which he was brought before Pharaoh. He still had faith in the fulfillment of his adolescent dreams (Bereshit 37:5-9) and felt that the long-awaited turning point in his destiny had finally arrived. If so, he had to utilize this unique opportunity. He did so by offering his counsel. His advice was so relevant and wise that Pharaoh was enormously impressed.

Before the years of famine came, Joseph became the father of two sons, whom Asenath daughter of Poti-phera, priest of On, bore to him. Joseph named the first-born Manasseh, meaning, “God has made me forget completely my hardship and my parental home.” And the second he named Ephraim, meaning, “God has made me fertile in the land of my affliction.”

(Bereshit 41:50-52)

At the same time, Josef got rid of the trauma that had constantly affected him. It disappeared completely when his first son was born. Why? To put it colloquially: Joseph simply grew up. He gained a position, set up a family and adopted full responsibility for everything in his life. From a materialistic and practical point of view, he did not have to do it. Having such a high position in this ancient, patriarchal system, he could lead a ‘rakish’ lifestyle, having many wives and concubines and not being obliged to take direct responsibility – besides the material one – for his family and offspring. It was the prospect of difficult times that made his entire situation serious.  What I believe is that it was the sum of all these events that brought this turning point to his life and made this young man a real man. I also think that this lesson made him later able to forgive his brothers. We are dealing here with a somewhat paradoxical situation: precisely because of the fact that he took up a fully adult life and took full responsibility, not only for himself, but also for others, his youthful dreams were realized.

This story gives us example how a one conversation or one meeting can diametrically change someone’s fate. It also shows how crucial is the proper awareness of the place and time and the ability to use them. This history teaches us that in order to radically change our individual fate it is often enough to be simply vigilant and open to what is happening in the world around us; that it is crucial and at the same time completely sufficient in certain circumstances.

But this story also teaches us that we must not waste our resources; it teaches us something that humanity has been trying to learn for centuries and still cannot learn it.

 

Shabbat shalom!

Menachem Mirski

Punkt zwrotny. Refleksja nad paraszą Mikec

Punkt zwrotny. Refleksja nad paraszą Mikec

Menachem Mirski

Porcja Tory na ten tydzień zawiera słynną opowieść o Józefie, faraonie i jego snach o siedmiu tłustych krowach połkniętych przez siedem chudych krów i siedmiu zdrowych i pięknych kłosach zboża pochłoniętych przez przez siedem, zniszczonych wiatrem wschodnim, pustych kłosów. Józef interpretuje owe sny przepowiadając, że oznaczają one siedem lat obfitości, które poprzedzać będą siedem lat głodu, i doradza faraonowi, aby przechowywał zboże w czasie lat obfitych. Faraon mianuje Józefa zarządcą Egiptu, po czym poślubia on Asenat, córkę Potifara, która rodzi mu dwóch synów: Manassesa i Efraima.

Ponieważ nasza biblijna opowieść przedstawia nam najpierw sny faraona, po czym opowiada nam o realnych według jej narracji wydarzeniach, ściśle związanych z owymi sennymi wizjami, od razu musimy postawić następujące pytania: Jaki jest związek pomiędzy snami faraona a rzeczywistością? Czy faraon był prorokiem? A może Józef nim był? Czy może obaj razem nim byli?

Odpowiedź na te pytania znajdujemy w wersecie 25 niniejszego rozdziału (Bereszit 41):

To, co Bóg zamierza uczynić, zapowiedział tobie, faraonie.

Ponieważ owe sny dotyczą kwestii państwowych – potrzeby przygotowania się na nadchodzące nieszczęście – Bóg objawił je władcy tego państwa. A ponieważ był to boski z natury przekaz, Bóg zapragnął objawić swoją interpretację przez Swojego własnego sługę, a nie przez czarnoksiężników z Egiptu.

Faraon był zaniepokojony tym snem i to jest dla nas wskazówka (Bereszit 41:8). Był do tego stopnia wystraszony, że rozkazał wezwać wszystkich wróżbitów egipskich i mędrców. Był co najmniej tak zaniepokojony jak gdyby wiedział, co ów sen przepowiada: że jego treścią nie jest tak naprawdę siedem lat obfitości, lecz następujące po nich siedem lat głodu, jak bowiem zauważa Nachmanides:

Prawda jego słów [Józefa] nie była znana, dopóki nie nastały lata głodu, ponieważ lata obfitości nie były wówczas czymś niezwykłym.

To właśnie strach Faraona spowodował, że postanowił on zaczerpnąć porad mędrców. W istocie okresy nieurodzaju (tudzież bardziej współcześnie: kryzysu ekonomicznego) zdarzają się cyklicznie. Faraon musiał być raczej światłym człowiekiem i musiał wiedzieć, iż w historii takie sytuacje się zdarzały, być może głód i nieurodzaj zdarzały się już w trakcie jego rządów wcześniej.

Symbolika obu snów faraona jest w gruncie rzeczy dość prosta i, jak zauważa sam Józef, jest to jeden sen (Bereszit 41:25). Mamy rzekę Nil, od której w całości zależny jest dobrobyt Egiptu. Mamy plony i bydło, a więc roślinność, w tym paszę dla zwierząt i same zwierzęta. Wszystko to stanowi ludzki pokarm, fundament ludzkiej egzystencji, z którym w owym śnie dzieje się coś niepokojącego. Również zewnętrzne cechy krów symbolizują kwestie, które są ze sobą odwiecznie powiązane: dobrobyt i piękno oraz biedę i brzydotę. W czasach powszechnego dobrobytu ludzie stają się wzajemnie wobec siebie piękniejsi, i wewnętrznie, i zewnętrznie, natomiast w czasach biedy i klęski zwykle cała „wewnętrzna brzydota człowieka” powszechnie wychodzi na jaw, a piękno, zwłaszcza wewnętrzne, staje się zjawiskiem zdecydowanie rzadszym.

Józef, prócz tego, iż błyskawicznie odczytał tę symbolikę, jest wedle naszej opowieści człowiekiem o niezwykle silnym charakterze. Po raz kolejny widzimy go spokojnego i racjonalnego, mimo faktu, że nadchodzą naprawdę ciężkie czasy, a jego spryt ani na chwilę go nie opuszcza:

Teraz więc niech faraon upatrzy sobie kogoś roztropnego i mądrego i ustanowi go zarządcą Egiptu.  (Bereszit 41:33)

Dlaczego to powiedział? Pierwsza myśl, która przeniknęła mój umysł przygotowując tę draszę brzmiała: miał na myśli samego siebie. Chwilę potem odkryłem, że ta opinia została już wyrażona przez średniowiecznego komentatora Biblii, Nachmanidesa, w jego komentarzu do tego wersetu. Józef musiał uznać ów nagły i dramatyczny sposób, w jaki został on postawiony przed faraonem, za akt opatrzności. Nie opuszczała go wiara w spełnienie własnych młodzieńczych marzeń (Bereszit 37: 5-9) i czuł, że długo oczekiwany punkt zwrotny w jego życiu wreszcie nadchodzi. Musiał wykorzystać tę wyjątkową okazję. Uczynił to, oferując swoją radę, która była tak istotna i mądra, że zrobiła na faraonie ogromne wrażenie. Strategia Józefa odniosła natychmiastowy skutek: jeszcze w trakcie owej rozmowy zostaje mianowany zarządcą Egiptu.

A zanim nastały lata głodu, urodzili się Józefowi dwaj synowie; urodziła ich Asenat, córka kapłana z On, który miał imię Poti Fera. Józef dał swemu synowi pierworodnemu imię Manasses. [Mówił bowiem:] «Dał mi Bóg zapomnieć o całym mym utrapieniu i o domu ojca mojego».  A drugiego nazwał Efraim, [mówiąc]: «Uczynił mnie Bóg płodnym w kraju mojej niedoli».

(Bereszit 41:50-52)

Jednocześnie Józef pozbywa się traumy, która stale w nim tkwiła. Zniknęła ona całkowicie, gdy urodził mu się pierwszy syn. Dlaczego? Dlatego, iż – mówiąc kolokwialnie – Józef zwyczajnie wydoroślał. Zdobył pozycję, założył rodzinę i wziął na siebie pełnię życiowej odpowiedzialności. Z materialistycznego i praktycznego punktu widzenia wcale nie musiał tego robić. Mając tak wysoką pozycję w owym starożytnym, patriarchalnym systemie, mógł sobie prowadzić hulaszczy tryb życia, mając żony i nałożnice, i wcale nie musiał brać bezpośredniej odpowiedzialności – poza materialną – za rodzinę i swoje potomstwo. To właśnie perspektywa trudnych czasów dodała całej jego sytuacji powagi. Myślę, iż to właśnie suma wszystkich tych wydarzeń stanowiła ów punkt zwrotny w jego życiu i uczyniła z tego młodzieńca mężczyznę. Myślę też, że właśnie ta lekcja sprawiła, iż był później w stanie wybaczyć swoim braciom. Mamy tu do czynienia z rzeczą poniekąd paradoksalną: właśnie w wyniku tego, iż podjął się on w pełni dorosłego życia i wziął na siebie pełnię odpowiedzialności, nie tylko za siebie, ale i za innych, jego młodzieńcze marzenia zostały zrealizowane.

Historia ta pokazuje jak diametralnie może się odmieć los danej osoby w trakcie jednej rozmowy, jednego tylko spotkania. Pokazuje też zarazem, jak kluczowa jest odpowiednia świadomość miejsca i czasu oraz umiejętność ich wykorzystania. Historia ta uczy nas, iż często, aby diametralnie odmienić swój indywidualny los, wystarczy być po prostu czujnym i otwartym na to, co wydarza się w otaczającym nas świecie, że w pewnych okolicznościach jest to kluczowe i zarazem całkowicie wystarczające.

Ale historia ta uczy nas też tego, że nie wolno nam marnować naszych zasobów, uczy nas zatem czegoś, czego ludzkość od wieków próbuje się nauczyć i nauczyć się nie może.

 

Szabat szalom!

Menachem Mirski

Nocne zmagania -Wajiszlach

Nocne zmagania

Mati Kirschenbaum

Ubranie na jutro już przygotowane. Zęby umyte. Światło zgaszone. Ulubiona pozycja do spania przybrana. Tylko sen jakoś nie chce przyjść. Brzmi znajomo?

Wielu z nas doświadcza problemów z zaśnięciem. Przeszkadzają nam w tym myśli, na które nie mieliśmy czasu w trakcie dnia, zajęci wykreślaniem kolejnych pozycji z naszych długich list rzeczy do zrobienia. Pod osłoną nocy, czasu, który przeznaczyliśmy na spoczynek, nasz umysł daje sobie prawo  do przyjrzenia się sprawom, które zostawiliśmy na później, ponieważ zajmowanie się nimi w ciągu dnia mogłoby nam utrudnić wypełnianie naszych obowiązków. Są to często nasze zmartwienia – o perspektywy zawodowe, o pieniądze, o zdrowie, o związek, o przyszłość naszych dzieci. Ciężko nam przez nie zasnąć, zmagamy się z nimi niejednokrotnie przez wiele godzin. Następnego dnia jesteśmy niewyspani, przez co ciężej sprostać czekającym na nas obowiązkom.

W czytanej przez nas w tym tygodniu parszy Wajiszlach Jakub musi zmierzyć się z zupełnie innym wyzwaniem – musi walczyć z tajemniczą istotą, określaną przez wielu komentatorów mianem anioła. Zmagania te opisane są następująco:

Gdy wrócił i został sam jeden, ktoś zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki, a widząc, że nie może go pokonać, uderzył go w staw biodrowy i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim.  A wreszcie rzekł: «Puść mnie, bo już wschodzi zorza!».  Jakub odpowiedział: «Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!».  Wtedy [tamten] go zapytał: «Jakie masz imię?». On zaś rzekł: «Jakub».  Powiedział: «Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo zmagałeś się z Bogiem i z ludźmi, i zwyciężyłeś». Potem Jakub rzekł: «Powiedz mi, proszę, jakie jest Twe imię?». Ale on odpowiedział: «Czemu pytasz mnie o imię?» – i pobłogosławił go na owym miejscu (Rdz. 32, 25).

Nasi mędrcy nie byli pewni, jak interpretować te zmagania. Pirkot DeRabbi Eliezer, zbiór średniowiecznych midraszy, tłumaczy walkę z aniołem jako rodzaj kary zesłanej przez Wiekuistego na Jakuba za niedotrzymanie przysięgi złożonej przez niego w Betel. Jakub zobowiązał się tam do ofiarowania Wiekuistemu dziesięciny, z czego się nie wywiązał. Ramban, średniowieczny hiszpański uczony,  widział w tej walce metaforę losu, jaki miał przypaść Ludowi Izraela – konfliktu z Rzymianami (uznawanych za duchowych spadkobierców Ezawa), z którego potomkowie Jakuba mieli wyjść zwycięsko, kontynuując tradycje żydowskie pomimo prześladowań. Radak, średniowieczny francuski komentator Tory, widział w obrażeniach odniesionych przez Jakuba zapowiedź nieszczęść czekających jego córkę Dinę. Radak twierdził też, że walka z aniołem była rodzajem kary za brak zaufania Jakuba wobec Wiekuistego. Jego wyrazem miały być szczegółowe przygotowania do spotkania z Ezawem, sugerujące brak przekonania Jakuba, że Wiekuisty jest w stanie ochronić go przed gniewem Ezawa.

Przytoczone powyżej przykłady interpretacji walki Jakuba z aniołem świadczą o niejednoznaczności tej historii. Prezentują one także problemy, które w przekonaniu naszych mędrców wiązały się z walką z aniołem. Problemy te to podatki (dziesięcina jest przecież rodzajem podatku), problemy zdrowotne (problemy ze stawem biodrowym), strach o przyszłość potomstwa (kwestia przyszłości Diny) i walka o prawo do bycia sobą w niesprzyjających temu warunkach (przyszły konflikt z Rzymem). Okazuje się, że nasi mędrcy widzieli w zmaganiach Jakuba z aniołem metaforę problemów, które i dzisiaj spędzają nam sen z powiek. Co ważne, nasza parasza uczy nas, że problemy te można pokonać. Przekonanie to wyrażone jest w słowie „Izrael”, imieniu Jakuba nadanego mu po walce, które oznacza kogoś, kto zwycięsko zmaga się ze światem. Mam nadzieję, że będziecie pamiętać o zwycięstwie Jakuba-Izraela, gdy wasze problemy dadzą się Wam znowu we znaki pod osłoną nocy. Może Wam to pomóc zasnąć szybciej niż Jakub, przed wschodem jutrzenki.

 

Mati Kirschenbaum

To lie or not to lie? Thoughts on Parashat Vayetze

To lie or not to lie? Thoughts on Parashat Vayetze.

Menachem Mirski

And Laban said to him, “You are truly my bone and flesh.” When he had stayed with him a month’s time. (Bereshit 29:14)

Jacob, at the urging of his mother and father, escapes from his brother, Esau, who, overwhelmed with anger at the lie and theft of the birthright decides to murder Jacob. In fact, the words of the verse quoted above have a deeper and a bit ironic meaning. It just so happens that both Laban and Jacob were liars. Of course, it is not only them who tell untruth, it is also done by Rachel, Sarah, Abraham… But in the context of the story from our Torah portion it can be concluded that Jacob’s karma returned to Jacob.

As you know, I have served your father with all my might; but your father has cheated me, changing my wages time and again. God, however, would not let him do me harm. (Bereshit 31:6-7)

This is how Jacob summarizes his long-term relationship with his father-in-law after following the voice of the Eternal that makes him decide to leave Laban, with all his family and belongings, and return to the land of his ancestors. Karma, therefore, returned to him, despite the fact that the intrigue of the „taking over of the birthright” was not his own idea, but of his mother, Rebecca. It returned to him in spite of the internal transformation that had taken place on his way to the country of Laban. The fact that both stories follow each other is not a coincidence (nothing in the Hebrew Bible is a coincidence and everything creates a logical, thoughtful whole, no matter what theory of its creation we accept). In fact, the message of these two stories can be read as: karma returns. And also, when we take a closer look at our story, Jacob, especially compared to the other people appearing in it, seems to be someone righteous.

But what does our tradition teach about speaking untruths, in more specific way? The Torah says: „Distance yourself from words of falsehood.” (Shemot 23:7) This is the only sin regarding from which the Torah warns us to „distance” ourselves. In general, Jewish tradition emphasizes the importance of telling the truth, but not always. Even the ninth commandment “Thou shalt not bear false witness against thy neighbor” (Shemot 20:16) makes the prohibition of speaking untruths relative. What is the idea behind it? Telling untruth is strictly forbidden only when it is aimed at harming another human being. In other cases, this prohibition is not categorical and there are cases where it is allowed to say untruth.

Our rabbinical tradition (for example Talmud, Bava Metziah 13a) allows untruth to be spoken (understood basically as a „modification of the truth”) in the following cases:

  1. Changing the truth in order to practice humility. For example, one may claim ignorance of a certain Talmudic tractate even if one does actually know it.
  2. Changing the truth in order to maintain modesty. One does not have to tell the truth when being asked, for example, about personal or intimate matters.
  3. Changing the truth in order to protect someone else from harm or inconvenience. For example, if a host was very gracious, and one is asked about this, one should not tell all about his magnanimity as this may cause too many guests to flock to him. On a similar vein, if a person has an incurable illness, and informing him of this will be detrimental to his health, it may be proper to withhold this information from him.
  4. A ‘white lie’ said in order to protect someone from embarrassment. An example of this is that one may say that a bride is beautiful even if she isn’t particularly beautiful.
  5. There are some circumstances under which one is allowed to be deceptive in order to recoup losses that are owed to him. Our patriarch Jacob employed this method to protect his lawfully earned gains from being defrauded him by Laban. We are therefore allowed to say untruth to overt liars who act to our detriment. And we are definitely allowed to lie in order to save someone’s health or life.

Despite all these allowances, one should always attempt not to say an outright lie, but rather to tell half-truths if telling the whole truth was something dubious or harmful. We should also try to avoid lying to children, so as not to train them to lie. Also, even in these circumstances, one should try not to lie on a constant basis.

Jacob’s lie, committed in order to take over the birthright does not fall into any category of „allowed untruths”, since its direct result was the harm of another man – his brother Esau. However, are we, as Jews, descendants and spiritual heirs of Jacob-liar? We are not, because we are all bnei-Israel and not bnei-Yaakov. We are not children of Jacob, but of Jacob-Israel, the one who underwent spiritual transformation and ceased to be Jacob-liar.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski

 

 

 

 

 

 

 

 

progresive judaism in Poland, reformed judaism in Poland, Beit Polska, Beit Warszawa, congregation Beit Warszawa,

 

 

Kłamać czy nie kłamać? Refleksja nad paraszą Wajece

Kłamać czy nie kłamać? Refleksja nad paraszą Wajece.

Menachem Mirski

 

I rzekł do niego Laban: „Wszak kością i ciałem mojem ty!” I zamieszkał u niego przez miesiąc czasu. (Bereszit 29:14, tłum I. Cylkow)

Pod namową matki i ojca Jakub ucieka przed swoim bratem, Ezawem, który w gniewie za kłamstwo i kradzież pierworództwa postanawia zamordować Jakuba. W istocie, słowa zacytowanego powyżej wersetu mają głębszy i nieco ironiczny sens. Tak się składa, że i Laban, i Jakub byli kłamcami. Oczywiście nie tylko oni poświadczają nieprawdę, robi to także Rachela, Sara, Abraham… W kontekście opowieści z naszej porcji Tory można wnioskować, że wróciła do Jakuba jego karma.

Wy same najlepiej wiecie, że choć z całych sił służyłem ojcu waszemu, on jednak oszukiwał mnie i wielokrotnie zmieniał mi zapłatę; i tylko Bóg bronił mnie od krzywdy. (Bereszit 31:6-7)

Tak podsumowuje swoją wieloletnią relację ze swoim teściem, Labanem, sam Jakub, po tym jak podążając za głosem Wiekuistego postanawia go opuścić, z całą swoją rodziną i dobytkiem, i wrócić do ziemi swoich przodków. Karma więc wróciła do niego, pomimo faktu, iż sama intryga „przejęcia pierworództwa” nie była jego własnym pomysłem, lecz jego matki, Rebeki. Wróciła do niego także pomimo wewnętrznej przemiany, jaka u niego zaszła w drodze do kraju Labana. Fakt, że obie historie następują zaraz po sobie nie jest dziełem przypadku (nic zresztą w Biblii hebrajskiej nie jest dziełem przypadku, wszystko tworzy logiczną, przemyślaną całość, niezależnie od tego jaką teorię jej powstania przyjmujemy). Przesłanie zestawienia tych historii można w istocie odczytać jako: karma powraca. A także, gdy przyjrzymy się naszej opowieści bliżej, Jakub, szczególnie na tle innych osób, wydaje się być kimś w istocie sprawiedliwym.

Czego natomiast, w bardziej szczegółowym ujęciu, uczy na temat kłamstwa nasza tradycja?

Tora mówi: „Od rzeczy kłamliwej oddalisz się” (Szemot 23:7). Jest to grzech, od którego Tora nakazuje nam „stronić”. Ogólnie rzecz biorąc tradycja żydowska podkreśla znaczenie mówienia prawdy, jakkolwiek nie zawsze i nie w każdym przypadku. Nawet dziewiąte przykazanie: „Nie dawaj przeciw bliźniemu twemu świadectwa fałszywego” (Szemot 20:16) czyni zakaz mówienia nieprawdy względnym. Jaki się kryje za tym idea? Mianowicie taka, iż mówienie nieprawdy jest kategorycznie zabronione tylko wówczas, gdy wyrządza krzywdę drugiemu człowiekowi.  W innych przypadkach ów zakaz nie ma charakteru tak kategorycznego i istnieją przypadki, w których mówienie nieprawdy jest dozwolone.

Nasza rabiniczna tradycja (na przykład Talmud, traktat Bawa Mecija 13a) zezwala na mówienie nieprawdy (rozumiane zasadniczo jako „modyfikacja prawdy”) w następujących przypadkach:

  1. Modyfikacja prawdy w celu okazania pokory. Mogę na przykład twierdzić, iż nie znam jakiegoś talmudycznego traktatu, nawet jeśli faktycznie go znam.
  2. Modyfikacja prawdy w celu okazania skromności. Nie trzeba, na przykład, mówić prawdy jeśli ktoś pyta nas np. o kwestie osobiste czy intymne.
  3. Modyfikacja prawdy w celu ochrony kogoś przed krzywdą lub jakąś niedogodnością. Na przykład, jeśli byliśmy na przyjęciu u bardzo łaskawego gospodarza, nie musimy innym mówić prawdy o jego wielkoduszności, gdyż może to sprawić, iż zaleją go tłumy innych gości. Lub, w podobnym duchu, jeśli jakaś osoba cierpi na nieuleczalną chorobę, a poinformowanie o tym może być szkodliwe dla jej zdrowia, można ukryć te informacje przed nią.
  4. „białe kłamstwo” (ang. ‘white lie’) wypowiedziane, aby ochronić kogoś przed zakłopotaniem. Można na przykład powiedzieć, że panna młoda jest piękna, nawet jeśli nie jest, naszym zdaniem, szczególnie piękna.
  5. Istnieją okoliczności, w których można pozwolić sobie na oszukiwanie kogoś, w celu odzyskania strat, które powstały w wyniku oszustw tej osoby. Nasz patriarcha, Jakub, zastosował tę metodę, aby chronić swoje zasłużone zyski przed kolejnymi oszustwami Labana. Wolno nam więc mówić nieprawdę wobec jawnych kłamców, którzy działają na naszą szkodę. I zdecydowanie wolno nam kłamać w celu ratowania czyjegoś zdrowia lub życia.

 

Pomimo wszystkich powyższych wyjątków, należy zawsze unikać mówienia jawnej nieprawdy, skłaniając się raczej ku pół-prawdom, gdyby powiedzenie ‘całej prawdy’ było czymś wątpliwym lub szkodliwym. Powinniśmy także unikać okłamywania dzieci, aby nie uczyć ich kłamania. We wszystkich okolicznościach należy także unikać kłamania ciągłego i permanentnego.

Kłamstwo Jakuba, popełnione w celu zawłaszczenia pierworództwa, nie mieści się w żadnych kategoriach “dozwolonego mówienia nieprawdy”, bowiem jego bezpośrednim skutkiem była szkoda drugiego człowieka – jego brata Ezawa. Czy zatem jako Żydzi jesteśmy potomkami i duchowymi spadkobiercami Jakuba-kłamcy? Nie jesteśmy, bowiem wszyscy jesteśmy bnei-Israel, nie zaś bnei-Jaakow, jesteśmy więc dziećmi nie Jakuba-kłamcy, lecz Jakuba-Izraela, tego, który przeszedł duchową przemianę i przestał być Jakubem-kłamcą.

Szabat szalom!

Menachem Mirski