Szemini

Rzeczy, na które zasłużyliśmy i te, na które nie zasłużyliśmy

Refleksja nad paraszą Szemini

Menachem Mirski 

Czy wszystko (złe), co nam się przytrafia, wydarza się z jakiegoś powodu? Jeśli tak, to gdzie szukać odpowiedzi? W teologii, nauce czy w naszym postępowaniu moralnym jako jednostek lub grup? Porcja Tory na ten tydzień porusza ten temat: ósmego dnia, po siedmiu dniach ich inauguracji, Aharon i jego synowie zaczynają sprawować urząd jako kohanim (kapłani); ogień zstępuje od Boga, aby strawić ofiary na ołtarzu, i tym samy przybywa boska obecność, aby zamieszkać w Sanktuarium. Dwaj starsi synowie Aharona, Nadab i Abihu, ofiarowują „obcy ogień przed Bogiem” i umierają. Aaron milczy w obliczu tej tragedii. Mosze i Aharon później nie zgadzają się co do kwestii halachicznej dotyczącej ofiar, ale ostatecznie Mojżesz przyznaje Aaronowi rację.

Powód śmierci Nadaba i Abihu jest podany w Torze:

I wzięli synowie Ahrona – Nadab i Abihu, każdy kadzielnicę swoję, i włożyli w nie ognia, i położyli nań kadzidła, i tak przynieśli przed oblicze Wiekuistego ogień obcy, którego nie przykazał im (Kapłańska 10:1).

Jednakże nasi mędrcy i ich midrasze podają liczne powody i wyjaśnienia, jaki był ich grzech i dlaczego umarli. Niektórzy komentatorzy chwalą synów Aharona i uważają ich za wyjątkowych ludzi: synowie wiedzieli, co robili, ich intencje były dobre, lecz zrobili więcej, niż im nakazano i zostali ukarani, ponieważ żaden człowiek nie ma prawa wykonywać w służbie Bożej więcej lub mniej, niż mu nakazano. Inni komentatorzy dopatrują się natomiast poważnych błędów w poczynaniach synów Aharona. Niektórzy twierdzą, że okazywali brak szacunku dla Miszkanu i służby Bożej, na przykład, że weszli do Miszkanu w szatach zwykłego Kohena, a nie Kohena Gadol; inne wyjaśnienie – wcześniej pili wino; złożyli ofiarę, której nie nakazano im złożyć. Są też komentatorzy, którzy zarzucają im niewłaściwe zachowanie, kompromitujące ich kapłaństwo: że byli aroganccy i nie żenili się z powodu swojej zarozumiałości, gdyż uważali, że żadna inna rodzina nie była tak wyróżniająca się jak ich, w rezultacie – że nie mieli dzieci; że nie byli dla siebie przyjaźni; że chcieli ustalić halachę w obecności ich Rebbi (Mosze) lub wręcz czekali na śmierć Moszego i Aharona, aby mogli przejąć przywództwo narodu.

Lista przyczyn ich nagłej śmierci jest długa. Dlatego uzasadnione jest pytanie, dlaczego rabini nie byli zadowoleni z prostej odpowiedzi udzielonej przez Torę i musieli podać te wszystkie inne powody. Odpowiedź na to pytanie tkwi w dwóch fundamentalnych założeniach teologicznych myśli rabinicznej w odniesieniu do teodycei: 1) Wszystko, co złe, co dzieje się z narodem (żydowskim) może być i powinno być postrzegane jako kara Boża; 2) Umysł rabiniczny zawsze był wrażliwy na niesprawiedliwość, a co za tym idzie, na jakąkolwiek niewspółmierność kary Bożej. Pierwsze założenie należy właściwie do najstarszych warstw teologii i teodycei biblijnej: Bóg jest zawsze sprawiedliwy, a każde cierpienie/niesprawiedliwość pochodzi z ludzkiego grzechu/błędu. To nie jedyna teodycea w judaizmie; inne odpowiedzi na problem zła, w tym różne koncepcje nieusprawiedliwionego cierpienia, były sukcesywnie rozwijane, począwszy od późnego okresu Drugiej Świątyni. Ale idea, że ​​każde nieszczęście i cierpienie jest wynikiem działania ludzkiego, a nie Boskiego, naznacza umysł rabina zdecydowanie aż do Holokaustu, a do pewnego stopnia nawet do dzisiaj. W związku z tym drugim założeniem rabini, widząc dysproporcję kary, nie mieli innego wyjścia, jak starać się odnaleźć różne jej inne przyczyny.

To, czy słuszne jest postrzeganie wszystkiego, co nam się przydarza, przez pryzmat Boskiej nagrody/kary, to bardzo obszerny temat. Widzenie wszystkiego w taki właśnie sposób nazwałbym „zorientowaniem na wiarę”, podczas gdy przyznanie, że istnieje w świecie niezasłużony ból i cierpienie, wydaje się być czymś bardziej „zorientowany na rozum czy rozsądek”. Oba podejścia mają swoje plusy i minusy. Spojrzenie na wszystko przez pryzmat kary Bożej może być dla nas i często jest siłą napędową, aby być bardziej moralnym, bardziej uważnym, bardziej spostrzegawczym, i np. bardziej świadomym swoich własnych obowiązków. Przyznanie się, że istnieje niezasłużony ból i cierpienie, otwiera także nasze oczy i umysły na wszystko, na co nie mamy wpływu i często pomaga nam radzić sobie z poczuciem winy.

Wszystko to jest szczególnie istotne w naszych dzisiejszych osądach politycznych. Zawsze są rzeczy, które my jako jednostki, społeczności lub narody mogliśmy zrobić lepiej. Ale są też rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu, choć już dawno wyczuwaliśmy, że zadecydują o naszym losie w sposób, którego chcielibyśmy uniknąć. Zastosujmy to do obecnej sytuacji Ukrainy i narodu ukraińskiego: kraj ten ma długą historię skorumpowanych rządów i wynikających z tego niesprawiedliwości społecznych. Gdyby radzili sobie lepiej w tej sprawie, jako naród i społeczeństwo, ich pozycja w tej chwili byłaby prawdopodobnie lepsza. Nawet ich prezydent Zełenski, z całą moją sympatią i podziwem dla niego, popełnił kilka błędów, jak te w swoim przemówieniu w Knesecie kilka dni temu: porównanie obecnej sytuacji Ukrainy do Holokaustu, a także twierdzenia o roli Ukraińców w ratowaniu Żydów w czasie Zagłady była bardzo nieadekwatne. Jednakże nic z tego, co Ukraińcy i ich przywódcy zrobili lub czego nie zrobili w ostatnich dziesięcioleciach, nie sprawia, że ​​zasługują na agresję Putina na Rosję. To, na co naród ukraiński absolutnie zasługuje, to większe wsparcie Zachodu w każdej politycznie możliwej sprawie. Z drugiej jednak strony fakt ten nie powinien przesłaniać nam trudnych i bolesnych wydarzeń, które miały miejsce w polsko-żydowsko-ukraińskiej historii. Nie trzeba koniecznie rozmawiać o tych wydarzeniach właśnie teraz, ale i też nie jest konieczne idealizowanie ofiar po to, aby pomóc im przywrócić pokój i sprawiedliwość na świecie.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Eliyana Adler „Survival on the Margins”

Beit Polska and Friends of Jewish Renewal in Poland present a new series

Freighted Legacies: The Culture and History of Jewish Interactions in Poland

Eliyana Adler „Survival on the Margins: Polish Jewish Refugees in the Wartime Soviet Union”

The implementation of the August 1939 accord between Germany and the Soviet Union (Molotov-Ribbentrop) erased Poland. The Jews in the Soviet controlled sector of the former Poland, many of whom fled eastward or were deported by Soviet authorities or simply exiled to vast howling regions found a paradoxical refuge. They were at a far remove from unfolding persecutions and murders the Germans planed. The narrative about the fate of the 200,000 Polish Jewish refugees in the Soviet Union remained peripheral to the study of the Holocaust for over 75 years. Dr. Adler’s ground breaking work has opened up these areas of study for the English speaking audiences.

In the Soviet Union, refuge was an arduous path including meager food, hard labor, freezing temperatures, illness, inadequate shelter, and the Soviet system – all, were a tortuous obstacles to survival. Initially Jewish Poles were designate to the Artic regions – “Siberia” and later, other locations in central Asia. After the war, they were allowed to return to Poland, where they discovered the full extent of the Holocaust’s destruction. By 1946, these Jewish Poles were the majority in the Displaced Persons camps established in Germany. Their story was subsumed into the main Holocaust narratives.

In a prescient supplementary essay What’s in a Name? How Titles Construct and Convey Knowledge about Migrants, Adler frames for us some of the difficulty and complexity facing those of us who seek to understand the circuitous paths of Polish Jewish Refugees. Dr. Adler remarks cross temporal boundaries to indirectly, comment on contemporary and historical constructs about migrants. Dr. Eliyana Adler’s ground breaking study employs the still meager Soviet era archival sources but foregrounds the recollections of survivors. Adler’s work confronts us with several questions: how we understand the Holocaust? What does it mean to be a survivor? We are left to understand and ponder the paradoxes of history.

********************************************************************
LINKS:
FREIGHTED LEGACIES
THE CULTURE AND HISTORY OF JEWISH INTERACTIONS IN POLAND
https://www.jewishrenewalinpoland.com/freighted-legacies/

CLICK HERE TO BUY THE BOOK
https://www.hup.harvard.edu/catalog.php?isbn=9780674988026

EXCERPT FROM SURVIVAL ON THE MARGINS
https://www.jewishrenewalinpoland.com/wp-content/uploads/2022/03/Adler-Intro.pdf

EXCERPT FROM SURVIVAL ON THE MARGINS. (POLISH)
https://www.jewishrenewalinpoland.com/wp-content/uploads/2022/03/Introduction_Adler_POL.pdf

DONATE:
Cedaka צדקה PAYPAL
paypal.me/BeitPolska

Bank transfer details

Beit Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich
Account number:
Bank Pekao S.A.
IBAN: PL47 1240 1040 1111 0010 3311 7066
SWIFT/BIC: PKOPPLPW
Transfer title: „Donation for statutory objectives for Beit Warszawa”

Vayakhel

Defending our values requires sacrifices

Thoughts on parashat Vayakhel

 Menachem Mirski 

Our Torah portion for this week is among those that deal with the building of the Mishkan / Tabernacle. At the very beginning of our parasha Moses speaks to the Israelites about the necessary contributions they need to make in order to build the House in which God Himself resides.

Moses said further to the whole community of Israelites:This is what יהוה has commanded: Take from among you gifts to יהוה; everyone whose heart is so moved shall bring them—gifts for יהוה: gold, silver, and copper; blue, purple, and crimson yarns, fine linen, and goats’ hair; tanned ram skins, dolphin skins, and acacia wood; oil for lighting, spices for the anointing oil and for the aromatic incense; lapis lazuli and other stones for setting, for the ephod and the breastpiece. And let all among you who are skilled come and make all that יהוה has commanded: the Tabernacle, its tent and its covering, its clasps and its planks, its bars, its posts, and its sockets […] And everyone who excelled in ability and everyone whose spirit was moved came, bringing to יהוה an offering for the work of the Tent of Meeting and for all its service and for the sacral vestments. Men and women, all whose hearts moved them, all who would make an elevation offering of gold to יהוה, came bringing brooches, earrings, rings, and pendants — gold objects of all kinds. (Ex 35:4-11;21-22)

The Israelites brought these precious materials and did this work in the name of faith in fundamental, holy principles, as well as to build their national and religious identity and unity. Today all of this is in a deep crisis, especially in the Western World. We, people of the West, are narcissistic when it comes to our lifestyle and self-obsessed in terms of what we believe our role on Earth is. One of our fundamental mistakes is that we think that the entire world thinks like us and wants what we want, namely, economic prosperity and good life for every citizen. The thing is that this is not the case of countries ruled by dictators and oligarchs, like Russia, China or Iran.

In April 2019 the Levada Center pollster published a poll according to which 70 % of Russians believe that Stalin played a positive role in the history of Russia (only 19 percent viewed Stalin’s role negatively, down from 32 percent in 2016.) The prevalence of such a view in Russian society was almost unthinkable in the 90’s or even in the early 2000’s. Nostalgia for the „old greatness” of the Soviet Empire has significantly grown in the recent two decades and it doesn’t matter that the entire Russian economy has a GPD almost the same as the state of Florida. It doesn’t matter because the leadership of countries like Russia, China or Iran doesn’t care about the prosperity and good life of their citizens – it is actually at the very bottom of the list of their priorities. Their top priority is the “mythical greatness” of their countries, to which, unfortunately, a significant part of their society gives the green light (not forgetting, of course, about those who strongly protest against such mythomania). Thus I suppose that the economic sanctions will have a little, if at all, impact on Russia and her “imperial ambitions”.

Another problem that we have in our Western societies is that currently we can’t even unify what our chief social philosophy is or what our values are. We can’t even unify that our history has a deeper meaning and is worth reverence, or at least – respect. What is pervasive instead is self loathing, pointing fingers at each other and virtue signaling – pointing out who is smarter, more just and more moral, and it is usually “us” who are all those things. It all means nothing if there are no unified standards in this matter and if there are no commonly shared values, it becomes yet another driving force for social tribalism and political divisions. Without unifying standards more and more people involved in politics don’t care about values they used to stand for: all they care about is power, and that is the way they become more and more like Russian or Chinese oligarchs. Falsehoods like “everything is about power” openly spread in the Western intellectual and political discourse not only question all the values we believed in, all our morality and even ordinary decency. Platitudes like that are not only wrong; they are harmful because they relativize everything, open a path to Machiavellism and invite bad actors, like Putin, to the game.

But that’s enough bitterness, especially that our life is disgustingly comfortable compared to what the Ukrainian people experience at this moment, seeking shelter in the Kiev metro or deciding to find a refuge in Poland (like those who found shelter at the train station in my hometown, Przemyśl.) Times and moments like this should make us realize what are the real values on which our Western, free societies are founded; that there are things in life that are more important than comfort and everyday pleasures; that it is the fundamental values such as truth, justice and liberty that make our joyful and comfortable lives possible. The societies that don’t cherish these values drift fast towards the reality of Egypt, where tyrants or a small groups of oligarchs benefit enormously from work of impoverished masses that work from dawn to dusk without the day of rest, or, in an alternative scenario these masses have no work at all and no purpose of life other than survival, or no purpose at all, and nobody cares about it. That’s the reality that is looming everytime our true values are questioned. Maimonides believed that the essence of the first commandment is an unshakable faith in the Eternal and the minute we question His divinity, we question all our values, all our ethics, law and societal order. Absolutism can be a source of injustice, as history has shown numerous times, but there are times and places where being absolutely tied to our fundamental values is necessary and for the benefit of all of us. This, however, often requires sacrifices and that’s exactly the message Moses brought to our forefathers.

Shabbat shalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Wajakhel

Obrona naszych wartości wymaga ofiar

Refleksja nad paraszą Wajakhel

Menachem Mirski

Porcja Tory na ten tydzień jest jedną z tych, które omawiają budowę Miszkanu / Przybytku. Na samym początku naszej paraszy Mojżesz informuje Izraelitów o konieczności datków i innego rodzaju wkładu, jaki muszą oni wnieść, aby zbudować Dom, w którym zamieszkuje sam Bóg.

Tak przemówił następnie Mojżesz do całego zgromadzenia Izraelitów: «Oto co nakazał Wiekuisty mówiąc: „Dajcie z dóbr waszych daninę dla Wiekuistego”. Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Wiekuistego złoto, srebro, brąz, purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów oraz drzewo akacjowe, oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju namaszczania i pachnących kadzideł, kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału. Każdy uzdolniony z was winien przyjść i wykonać to, co Wiekuisty nakazał, to jest przybytek i jego namiot, przykrycia, kółka, deski, poprzeczki, słupy i podstawy […] Potem całe zgromadzenie Izraelitów odeszło od Mojżesza. Wnet jednak wszyscy, których skłoniło serce i duch ochoczy, przynieśli daninę dla Wiekuistego na budowę Namiotów Spotkania i na wszelką służbę w nim, oraz na święte szaty. Przyszli mężczyźni i kobiety, wszyscy ochoczego serca, przynosząc spinki, kolczyki, pierścienie, naszyjniki i wszelkie przedmioty ze złota; wszyscy złożyli Wiekuistemu dary ze złota dokonując gestu kołysania. (Ex 35:4-11;20-22)

Izraelici przynieśli te cenne materiały i wykonali te prace w imię wiary w fundamentalne, święte zasady, a także w celu budowania swojej narodowej i religijnej tożsamości oraz jedności. Dziś wszystko to znajduje się w głębokim kryzysie, zwłaszcza w świecie zachodnim. My, ludzie Zachodu, jesteśmy narcyzami, jeśli chodzi o nasz styl życia i mamy obsesję na punkcie tego, jaka jest nasza rola pośród innych ludów na Ziemi. Jednym z naszych podstawowych błędów jest przekonanie, że cały świat myśli tak jak my i chce tego, czego my chcemy, czyli gospodarczego dobrobytu i dobrego życia dla każdego obywatela. Rzecz w tym, że w krajach rządzonych przez dyktatorów i oligarchów, jak Rosja, Chiny czy Iran, sprawy się mają inaczej.

W kwietniu 2019 r. niezależne, rosyjskie centrum badań opinii publicznej Levada  opublikowało sondaż, według którego 70 proc. Rosjan uważało, że ​​Stalin odegrał pozytywną rolę w historii Rosji (tylko 19 proc. negatywnie oceniło rolę Stalina, w porównaniu z 32 proc. w 2016 r). Tak wielka popularność poglądu tego rodzaju w rosyjskim społeczeństwie byłaby nie do pomyślenia w latach 90, czy na początku pierwszej dekady XXI wieku. Nostalgia za „dawną wielkością” imperium sowieckiego znacznie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch dekad i nie ma tu znaczenia, że ​​PKB całej rosyjskiej gospodarki jest porównywalny np. z jednym stanem Ameryki – z Florydą. Nie ma to znaczenia, ponieważ przywódcy krajów takich jak Rosja, Chiny czy Iran nie dbają tak naprawdę o gospodarkę i dobrobyt swoich obywateli: znajdują się one na samym dole listy ich priorytetów. Ich naczelnym priorytetem jest natomiast „mityczna wielkość” ich krajów, czemu niestety znaczna część tych społeczeństw daje zielone światło (nie zapominając oczywiście o tych, którzy zdecydowanie protestują przeciwko takiej mitomanii). Z tego powodu przypuszczam, że sankcje gospodarcze będą miały niewielki, jeśli w ogóle, wpływ na Rosję i jej „imperialne ambicje”.

Innym problemem, który mamy w naszych zachodnich społeczeństwach, jest to, że nie  potrafimy nawet dojść do porozumienia w kwestii jaka jest nasza główna filozofia społeczna lub jakie są nasze (wspólne) wartości. Nie możemy się też dogadać w kwestii tego, że nasza historia ma głębszy sens i jest warta czci, lub przynajmniej szacunku. Tym, co jest natomiast coraz bardziej powszechne jest wstręt do samych siebie, wytykanie siebie nawzajem palcami i “sygnalizowanie cnoty” – wskazywanie, kto jest mądrzejszy, bardziej sprawiedliwy i bardziej moralny, i nie trzeba już dodawać to zawsze „my” nimi jesteśmy. Wszystko to nic nie znaczy, jeśli nie ma w tej kwestii jednolitych standardów i wspólnych wartości, staje się to kolejną siłą napędową plemienności społecznej i politycznych podziałów. Bez ujednolicenia standardów coraz więcej ludzi zaangażowanych w politykę nie dba o wartości, za którymi kiedyś opowiadali się: zależy im tylko na władzy i w ten sposób coraz bardziej upodabniają się do rosyjskich czy chińskich oligarchów. Kłamliwe frazesy, takie jak „we wszystkim chodzi wyłącznie o władzę” (ang. everything is about power), otwarcie rozpowszechniane w zachodnim dyskursie intelektualnym i politycznym, nie tylko kwestionują wszystkie wartości, w które niegdyś wierzyliśmy, całą naszą moralność, czy nawet zwykłą przyzwoitość. Takie frazesy są nie tylko błędne; są szkodliwe, bo wszystko relatywizują, otwierają drogę do makiawelizmu i zapraszają do gry złych graczy, takich jak Putin.

Ale dość już tej goryczy, zwłaszcza że nasze życie jest “obrzydliwie wygodne” w porównaniu z tym, co przeżywają w tej chwili Ukraińcy, szukając schronienia w kijowskim metrze lub decydując się na życie uchodźcy w Polsce (jak np. ci, którzy znaleźli schronienie na dworcu w moim rodzinnym mieście, Przemyślu.). Czasy i chwile jak te powinny nam uświadamiać czym są owe prawdziwe wartości na których są nasze zachodnie, wolne społeczeństwa ufundowane i że są w życiu rzeczy ważniejsze niż wygoda i codzienne przyjemności; że te podstawowe wartości, takie jak prawda, sprawiedliwość i wolność, właśnie umożliwiają nam owo radosne i wygodne życie. Społeczeństwa, które nie hołubią tych wartości, szybko dryfują w kierunku rzeczywistości znanej nam z biblijnego Egiptu, w której tyrani lub małe grupy oligarchów żyją z pracy zubożałych mas, pracujących od świtu do zmierzchu bez dnia odpoczynku, lub, w innym scenariuszu, masy te w ogóle nie mają pracy oraz innego celu  życia niż przetrwanie, i nikt się tym nie przejmuje. Tego rodzaju rzeczywistość wyziera za każdym razem, gdy kwestionowane są nasze prawdziwe wartości. Majmonides wierzył, że istotą pierwszego przykazania dekalogu jest niezachwiana wiara w Wiekuistego, a w chwili, gdy kwestionujemy Jego boskość, kwestionujemy wszystkie nasze wartości, całą naszą etykę, prawo i porządek społeczny. Absolutyzm, jak wiemy z historii, bywał źródłem wielkich niesprawiedliwości, jednakże są chwile i miejsca, w których bezwzględne przywiązanie do naszych fundamentalnych wartości jest konieczne, dla dobra nas wszystkich. To jednak często wymaga wyrzeczeń oraz poświęceń, i to jest właśnie przesłanie, które Mojżesz przyniósł naszym praojcom.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Parashat Ki Tisa

Parashat Ki Tisa

(Shemot 30:11 – 34:35)

 

Miriam   Klimova,

rabbinical student   at   Hebrew   Union College in Jerusalem
and the Rabbi of  the  „Shirat   ha-Jam” congregation in Haifa.

           

It’s said that whatever we think about has a tendency to come true. But can we control our thoughts?

The mysterious bond between Moshe and the invisible God must have been a source of endless discussions and doubts among the people. At the beginning of parashat Ki Tisa Moshe is alone on the top of Mount Sinai, where he receives detailed instructions from God regarding the building and functioning of the Tabernacle. In the meantime the people of Israel are left alone, without their leader. Uncontrollable thoughts are filling their heads and are sowing a seed of fear in them. The prolonged absence of Moshe provokes deep anxiety – he disappeared! He said that he was going up the mountain to God, but the Israelites, tired of the desert, need God to be down here, next to them. Why is he spending so much time on that mountain? Does God, who needed only one night to dry up the water and to lead the Israelites through the sea, now need forty days and forty nights to carve 10 Commandments on two tablets?! We must act, we must take matters into our own hands! But how? Maybe we should make us a deity, and then God’s power will enter into it and show us the correct path? Moshe is still not coming back, so even more distressing thoughts appear – that this God of his has disappeared along with him, and these thoughts are slowly starting to drive them crazy.

We are tormented by questions about the people’s morality; how could they have come back to idolatry so quickly?! But did they really view the calf as a change of God? Moshe was a visible link to an invisible God. The Israelites did not think that God could be created from the gold of their decorations. This is a mistaken understanding of ancient beliefs. The calf was their new link to God and it was supposed to replace not God, but “this man Moshe”.

Aaron had nothing against this. He was convinced that the people would not believe in a God who cannot be seen. While Moshe demands an unconditional submission to an omnipotent, invisible Deity, Aaron wants to  express the idea of God in a way that can be understood. We can assume that this wasn’t strictly speaking idolatry. An abstract idea of divinity poses a great challenge for modern people, not to mention in the ancient times.

Why choose a calf? They have just been saved from Egyptian slavery. More than one generation was born there and of course they were being raised under the influence of the surrounding culture. Indeed the two main incidents of idolatry described in the Tanach are directly connected to ancient Egypt. One – described in parashat Ki Tisa, and the other was initiated by Yeroboam after he successfully took control over the fragmented Israeli kingdom  (1 Kings 12). The two stories have several things in common. First of all, in both cases the objects of cult had the shape of calves or caws, and secondly: these events took place in a difficult interim period, when the nation needed a sense of safety and unity. The link to Egypt is not an accident. The ancient Egyptians worshiped several deities which made use of the images of bulls and cows. There was a widespread cult of a heavenly cow – the goddess Hathor, sometimes presented as a cow, and then as a woman with a cow’s head and with a solar disk between the horns. A cow was perceived as life-giving; it sustained life through its milk, it was even said about certain Pharaohs that they were fed by Hathor.

Hathor as a cow suckling Hatshepsut, a female pharaoh,  at Hatshepsut’s temple at Deir el-Bahari, 15th century BC

The goddess-cow strengthened, sustained and granted divinity to royal rule. When Yeroboam wanted to further unify his people, he probably made use of “pop-culture”. And similarly the Israelites, while left without a leader, on a hostile territory, with helpless families, in a time of need turned to a familiar cult in order to save themselves in a difficult situation.

Could this incident, which has left such a deep mark in Israel’s memory, have been avoided? Could they have overcome the fear that had poisoned their lives on more than one occasion? Could they have controlled their thoughts?

A similar question is raised in the story „Sipur chasidi”. It describes how a certain Chassid once came to Dov Ber of Mezeritch, called the Great Magid[1], to ask a question and share his doubts if freedom of choice applies to our thoughts as well – “The Torah forbids us to think evil thoughts. But what can we do when evil thoughts come to our mind? Can man control their thoughts?!”. Rather than giving him an answer, the Magid sent him to a remote place, Zhytomyr, to one of his students, rabbi Zeev. In the middle of winter, after weeks of travel, the Chassid knocked on the door, but there was no answer. With nowhere to go, he kept knocking on the door, while the Rabbi himself, just a couple of steps away from him, was reading by a warm fireplace… Finally Rabbi Zeev got up from his chair, he opened the door and welcomed the Chassids with his characteristic kindness and hospitality. After regaining his strength, the Chassid mustered the courage to ask his question. And Rabbi Zeev smiled and said: “I’ve already answered your question”. With his behavior the Rabbi wanted to show that I am the master in my home: “I let in whoever I want, and whoever I don’t want, I keep them outside”.

This story teaches us that every person is the master of their thoughts and only they can decide who can enter and who cannot. If there is chaos in our head, we won’t be able to fulfill our desires, fear will be bringing us down like a heavy stone, and a bad mood will not let us enjoy the rays of sunshine on our face.

The past few years have been a difficult experience for all of us – sickness, decisions about vaccinations, worrying about our loved ones, remote work or even losing one’s job, and also war conflicts. And although Moshe is not present in our lives as well, we shall not give up. And let us thank our ancestors, the Israelites on Sinai, for the possibility to learn from their mistakes.

May there be a will… that we learn how to control our thoughts and actions, so that each one of us can decide autonomously who can enter into our house-mind. After all, positive thinking, optimism and a sense of happiness require conscious skills!

Shabbat Shalom!

Miriam Klimova,
Rabbinic student at HUC in Jerusalem, 
A Rabbi at the Shirat ha-Yam congregation in Haifa.

 

 

 

 

 

 

 

     Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

[1] Dov Ber (18th century) was a student of Baal Shem Tov and after his death he succeeded him as the Chassidic leader.

Paraszat Ki Tisa

Paraszat Ki Tisa

(Szemot 30:11 – 34:35)

Miriam Klimova,

studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

 

Mówi się, że to, o czym myślimy, ma tendencję do urzeczywistniania się. Ale czyż człowiek może kontrolować swoje myśli?

Tajemnicza więź Moszego z niewidzialnym Bogiem musiała być źródłem nieustannych dyskusji i wątpliwości wśród ludu. Na początku paraszy Ki Tisa Mosze jest sam na szczycie góry Synaj, gdzie otrzymuje od Boga szczegółowe instrukcje dotyczące budowy i funkcjonowania Przybytku. Tymczasem naród został sam, pozbawiony swojego przywódcy. Niekontrolowane myśli wypełniają ich głowy i zasiewają w nich ziarno strachu. Przedłużająca się nieobecność Moszego wywołuje głęboki niepokój – zniknął! Powiedział, że idzie na górę do Boga, podczas gdy zmęczeni pustynią Izraelici potrzebują, aby Bóg był na dole obok nich. Dlaczego on tak długo siedzi na tej górze? Czy Bóg, który w ciągu nocy wysuszył wodę i przeprowadził Izraelitów przez morze, potrzebuje czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyrzeźbić 10 przykazań na dwóch tablicach?! Trzeba działać, wziąć sprawy w swoje ręce! Ale jak? Może zrobić sobie bożka, a wtedy moc Boża wejdzie w niego i wskaże im właściwą drogę?  Mosze wciąż nie wraca, więc kolejne przygnębiające myśli, że ten jego Bóg zniknął razem z nim, zaczynają powoli doprowadzać ich do szaleństwa.

Męczy nas pytanie o moralność ludu, jak mogli tak szybko powrócić do bałwochwalstwa?! Ale czy tak naprawdę w cielcu widzieli zamianę Boga? Mosze był widzialną więzią z niewidzialnym Bogiem. Izraelici nie myśleli, że Bóg może być stworzony ze złota ich ozdób. Jest to błędne zrozumienie starożytnych wierzeń. Cielec był ich nowym łącznikiem z Bogiem i miał zastąpić nie Boga, a „tego człowieka Moszego”.

Aaron nie miał nic przeciwko. Jest przekonany, że ludzie nie uwierzą w Boga, którego nie można zobaczyć. Podczas gdy Mosze żąda bezwarunkowego podporządkowania się wszechmocnemu, niewidzialnemu bóstwu, Aaron chce wyrazić ideę Boga w sposób zrozumiały. Możemy założyć, że nie było to bałwochwalstwo w ścisłym znaczeniu tego słowa. Czysta idea boskości jest wielkim wyzwaniem dla człowieka współczesnego, co już mówić o czasach starożytnych.

Dlaczego właśnie cielec? Dopiero co zostali uratowani z niewoli egipskiej. Tam urodziło się niejedno pokolenie i oczywiście wychowywali się pod wpływem otaczającej kultury. Faktycznie dwa główne przypadki bałwochwalstwa w Tanachu są bezpośrednio związane ze starożytnym Egiptem. Jeden – opisany w paraszy Ki Tisa, a drugi został zapoczątkowany przez Jeroboama po tym, jak z powodzeniem przejął kontrolę nad rozdrobnionym królestwem izraelskim (1 Krl 12). Dwie historie mają kilka wspólnych cech. Po pierwsze w obu przypadkach obiekty kultu miały kształt cieląt lub krów, i po drugie –  wydarzenia miały miejsce w trudnym okresie przejściowym, gdy naród potrzebował poczucia bezpieczeństwa i jedności. Związek z Egiptem nie jest przypadkowy. Starożytni Egipcjanie czcili kilka bóstw, które wykorzystywały wizerunki byków i krów. Rozpowszechniony był kult niebiańskiej krowy – bogini Hathor, która czasami przedstawiana była pod postacią krowy, później jako kobieta z głową krowy i dyskiem słonecznym pomiędzy rogami. Krowa była postrzegana jako życiodajna; podtrzymywała życie poprzez swoje mleko, mówiło się nawet o niektórych faraonach, że byli karmieni przez Hathor.

Hathor jako krowa karmiąca Hatszepsut, kobietę-faraona, w świątyni
 Hatszepsut w Deir el-Bahari, XV w. p.n.e.

Krowa-bogini wzmacniała, podtrzymywała i nadawała boskość królewskim rządom. Jeroboam, chcąc jeszcze bardziej zjednoczyć swój lud, prawdopodobnie sięgnął do „popkultury”. Podobnie Izraelici będąc bez przywódcy, na wrogim terytorium, z bezbronnymi rodzinami, w czasie potrzeby zwrócili się do znajomego kultu, aby uratować się z trudnej sytuacji.

Czy można było uniknąć incydentu, który pozostawił tak głęboki ślad w pamięci Izraela? Czy byli w stanie zwalczyć lęk, który niejednokrotnie zatruwał im życie? Czy mogli zapanować nad swoimi myślami?

Podobne pytanie pojawia się w opowiadaniu „Sipur chasidi”. Opisuje jak pewien chasyd przyszedł kiedyś do Dow Bera z Międzyrzecza zwanego Wielkim Magidem[1] z pytaniem i zwątpieniem, czy wolność wyboru odnosi się również do naszych myśli – „Tora zabrania nam myśleć o złych myślach. Ale co można zrobić, gdy złe myśli przychodzą do głowy? Czy człowiek może kontrolować swoje myśli?!”. Zamiast odpowiedzi Magid wysłał go do dalekiego Żytomierza do jednego ze swoich uczniów, rabina Zeewa. W środku zimy, po tygodniach drogi chasyd zapukał do drzwi, ale nie otrzymał odpowiedzi. Nie mając dokąd pójść, pukał do drzwi, podczas gdy sam rabin, zaledwie kilka kroków dalej, czytał przy ciepłym palenisku… W końcu rabin Zeew podniósł się z krzesła, otworzył drzwi i przyjął chasydów z charakterystyczną dla siebie serdecznością i gościnnością. Po odzyskaniu sił chasyd odważył się zadać swoje pytanie. A rabin Zeew uśmiechnął się i powiedział: „Odpowiedziałem już na twoje pytanie”. Swoim zachowaniem rabin pragnął pokazać, że jestem panem w swoim domu: „Kogo chcę, tego wpuszczam, a kogo nie chcę, tego zostawiam na zewnątrz”.

Morał tej opowieści jest taki, że każdy człowiek jest panem swoich myśli i tylko on może decydować, kto wchodzi, a kto nie. Jeśli w naszej głowie będzie panował chaos, nie będziemy w stanie urzeczywistniać naszych pragnień, strach ciężkim kamieniem będzie ciągnął nas w dół, zły nastrój nie pozwoli cieszyć się promieniami słońca na twarzy.

Ostatnie kilka lat były dla nas wszystkich trudnym doświadczeniem – choroba, decyzje o szczepieniach, strach o bliskich, praca zdalna lub w ogóle utrata pracy, ponadto konflikty wojenne. I chociaż w naszym życiu też nie ma Moszego, nie poddamy się. A naszym przodkom Izraelitom na Synaju podziękujemy za możliwość uczenia się na ich błędach.

Niech będzie taka wola… abyśmy nauczyli się kierować swoimi myślami i działaniami, aby każdy z nas samodzielnie decydował, kogo wpuszczać do swojego domu-umysłu. Przecież pozytywne myślenie, optymizm czy poczucie szczęścia wymaga świadomej umiejętności!

Szabat Szalom!

Miriam Klimova,
Rabbinic student at HUC in Jerusalem, 
A Rabbi at the Shirat ha-Yam congregation in Haifa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[1] Dow Ber (18 wiek) był uczniem Baal Szem Towa, a po jego śmierci został jego następcą jako przywódca chasydów.

Parashat Yitro

Parashat Yitro – פרשת יתרו

Shmot 18:1-20:23

Miriam Klimova,
Rabbinical student at Hebrew Union College in Jerusalem and the Rabbi of the „Shirat ha-Jam” congregation in Haifa.

Does human behavior depend on one’s nationality? One’s character, thinking and feeling, wisdom – do they depend on one’s ethnic background or religion?

This week, as we read Parasha Yitro, we are in one of the most important Shabbats in terms of Torah reading. After about ten weeks from their liberation, the Israelites have set up a camp in front of a holy mountain. The exodus from Egypt represents the physical birth of Israel as a nation, but the spiritual meaning of its existence is supposed to be defined exactly here – at Mount Sinai. Without the revelation and the covenant Israel would not differ in any way from other nations; it is exactly thanks to them that the Israelites will become a goy kadosh – a holy people. It’s worth emphasizing that the covenant will be made not only with those present at that moment,  but   “both with those who are standing here with us this day before the Eternal, our God and with those who are not with us here this day.”, which means even with the yet unknown descendants of those who witnessed it. (Dvarim 29:14).

The scene looks very dramatic: thunders, lightning, clouds of smoke and fire, the sound of the shofar sounding louder and louder. The Midrash describes the giving of the Torah as a mysterious and powerful event. In the Babylonian Talmud in Tractate Shabbat 88A it says that God forced the people of Israel to accept the Torah on Mount Sinai:

„Va-itjacvu be-tachtit ha-har” – “they took their places at the foot of the mountain” (Shemot 19:17). Rabbi Avdimi bar Ḥama bar Ḥasa said: the Jewish people actually stood beneath the mountain, and the verse teaches that the Holy One, Blessed be He, overturned the mountain above the Jews like a tub, and said to them: If you accept the Torah, excellent, and if not, there will be your burial.

We can find a similar story about a “mountain hanging over the Israelites” in Tractate Avoda Zara 2B. The story’s background is a question about other nations of the world and their right to accept the Torah. According to the Talmud God had already offered to give the Torah to other nations earlier, but they didn’t want it. So, when He came to the Israelites:

 “…the Holy One, Blessed be He, overturned the mountain above the Jews like a tub, and said to them: If you accept the Torah, excellent, and if not, there will be your burial”

That’s what the Midrash says…  Whether we believe these words or not, in our parasha the Israelites will become “chosen among all nations(Shmot 19:5). The promise of a special chosenness will be the key factor in Jewish life for thousands of years. It is exactly in parasha Yitro where the culmination point of the Book of Shmot takes place – God is revealed to the people of Israel. God reveals the fundamental rules of the Torah which we call the Ten Commandments or the Decalogue.

Why is such an important Parasha named after a goy – a Midianite priest? Who was this man? Why did he come? From where and for what purpose?

Rabbi Gil Nativ, Phd, believes that according to the traditional rule the name of this week’s Parasha should be “Vaishma”, after its first meaningful word:

 „and Yitro heard…” (Shmot 18:1).

Just like Parashot Vayetze and Vayishlach in the book of Bereshit and  Vaikra at the beginning of the book of Vaikra, Vayelech in the Book of Devarim. Each of these names is a past tense verb in the third person singular. Nonetheless, our tradition preferred to name this Parasha after  Mose’s father-in-law – Yitro.

The Torah portrays him as a man of strong religious beliefs, hospitality and wisdom. It was him who gave shelter to a refugee from Egypt and gave him his daughter Tzipora as a wife. During the meeting Moshe told his father-in-law everything that God had done to the Pharaoe and the Egyptians and how God had liberated his nation. Yitro rejoiced after hearing that and made offerings to the God of Israel!

Yitro gave Moshe wise advice on how to enforce justice (Shmot 18:19-23), and in a later passage in the Book of Bemidbar he was invited by Moshe to join Israel permanently during the conquering and settlement in Canaan. Although he declined this invitation, he came back to his country as a loyal friend of Israel – he was Israel’s friend from the moment when he became related to Moshe.

Midrash Vajikra Raba 9:3 tells a story about a man who didn’t know the Torah or even how to say a blessing, but he behaved appropriately towards people. This story led to the creation of a Talmudic rule, according to which  “Derech Eretz kadma la-Tora” – appropriate behavior precedes the Torah.

Yitro is a wonderful example of this rule, especially since he is someone who comes from the outside and not from the people of Israel. He appears  before the offering of the Torah to share his wisdom and teach us appropriate behavior. This way the Talmud states loud and clear that it’s possible, and even worthwhile, to learn from persons who are not part of the Jewish people!

Every person deserves respect from others. But often our pride, our prejudices and our fear make us blind. In contemporary times we find ourselves in a multicultural environment on a daily basis. People can be good, people can be bad. But dividing them based on the color of their skin, their ethnic and national background, their religion or lack thereof, sexual orientation, gender, age or disabilities shows a lack of respect towards God Himself, who created everyone in His image and likeness. No person can declare that they’re better than others.

Yitro was not a Jew, and Moses was a refugee. If he spoke Hebrew, he must have certainly had a heavy Egyptian accent.

May there be a will that we learn how to see in front of us first and foremost a human being.

בָּרוּךְ אַתָּה יְהֹוָה אֱלֹהֵינוּ מֶלֶךְ הָעוֹלָם פֹּקֵחַ עִוְרִים:

„Blessed are You, o Adonai, our God, who rules the universe, opening the eyes of the blind”. (Siddur, Morning blessings)

Shabbat Shalom!

Miriam Klimova,
Rabbinic student at HUC in Jerusalem, 
A Rabbi at the Shirat ha-Yam congregation in Haifa.

Paraszat Jitro

Paraszat Jitro – פרשת יתרו

Szmot 18:1-20:23

Miriam Klimova,
studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

Czy zachowanie człowieka zależy od narodowości? Charakter, myślenie i odczuwanie, mądrość – czy zależą od pochodzenia etnicznego lub wyznania?

W tym tygodniu, czytając paraszę Jitro, jesteśmy w jednym z najważniejszych szabatów pod względem czytania Tory. Po około dziesięciu tygodniach od wyzwolenia Izraelici rozbili obóz naprzeciwko świętej góry. Wyjście z Egiptu stało się fizycznymi narodzinami Izraela jako narodu, jednak duchowe znaczenie jego istnienia ma nastąpić właśnie tu – na Górze Synaj. Bez objawienia i przymierza Izrael nie różniłby się niczym od innych narodów; to właśnie dzięki nim Izraelici staną się goj kadosz – ludem świętym. Warto podkreślić, iż przymierze zawarte będzie nie tylko z obecnymi w tamtej chwili,  „lecz z każdym, który tu z wami  stoi dziś przed obliczem Wiekuistego, Boga waszego, i z tym, którego tu nie ma dzisiaj”, to znaczy nawet z nieznanymi na razie potomkami samych jego świadków (Dwarim 29:14).

Scena wygląda niezwykle dramatycznie: grzmoty, błyskawice, kłęby dymu i ognia, dźwięk szofaru rozbrzmiewa coraz głośniej i głośniej. Midrasze opisują dawanie Tory jako tajemnicze i potężne wydarzenie. W Talmudzie Babilońskim Traktat Szabat 88A opowiada się, że Bóg zmusił lud Izraela do przyjęcia Tory na górze Synaj:

„Wa-itjacwu be-tachtit ha-har” – „uszykowali się pod górą” (Szemot 19:17). Powiedział Raw Awdimi bar Chama bar Chasa: naród Izraela rzeczywiście stanął pod górą, werset ten uczy, że Święty, błogosławiony, przewrócił górę nad Izraelitami jak wannę i powiedział do nich: „Albo przyjmiecie Torę teraz, albo będziecie pochowani tutaj!”

Podobną opowieść o „wiszącej nad Izraelitami górze” spotykamy w Traktacie Awoda Zara 2 B. Historia toczy się na tle pytania odnośnie innych narodów świata i ich prawa do przyjęcia Tory. Według Talmudu Bóg już wcześniej zaproponował podarować Torę   innym narodom, jednak one nie chciały jej przyjąć. Więc gdy przyszedł do Izraelitów:

 „… Święty, błogosławiony, przewrócił górę nad nimi jak wannę i powiedział: „Albo przyjmiecie Torę teraz, albo będziecie pochowani tutaj!”.

Tyle midrasz…  Uwierzymy tym słowom czy nie, w naszej paraszy Izraelici staną się „wybranymi z pomiędzy wszystkich ludów” (Szmot 19:5). Obietnica szczególnego wyboru będzie kluczowym czynnikiem w życiu żydowskim przez tysiąclecia. To właśnie w paraszy Jitro następuje punkt kulminacyjny Księgi Szmot, objawienie się Boga ludowi izraelskiemu. Bóg objawia podstawowe zasady Tory, które nazywamy Dziesięcioma Przykazaniami lub Dekalogiem.

Dlaczego tak ważna parasza nazywa się od imienia goja – kapłana Midianu? Kim był ten człowiek? Dlaczego przyszedł? Skąd i w jakim celu?

Rabin dr Gil Nativ uważa, że według tradycyjnej zasady nazwa paraszy w tym tygodniu powinna była brzmieć „Waiszma”, jak pierwsze znaczące jej słowo:

 „I usłyszał Jitro…” (Szmot 18:1).

Podobnie jak parasze „Wajece”, „Wajiszlach” w księdze Bereszit i „Wajikra” na początku Księgi Wajikra, „Wajelech” w Księdze Dewarim. Każda z tych nazw jest czasownikiem czasu przeszłego w trzeciej osobie liczby pojedynczej. Mimo to tradycja wolała nazwać paraszę imieniem teścia Moszego – Jitro.

Tora przedstawia go jako człowieka o silnych religijnych przekonaniach, gościnności i mądrości. To on zapewnił schronienie uchodźcy z Egiptu i dał mu za żonę swoją córkę Ciporę.  W czasie spotkania Mosze opowiedział swemu teściowi wszystko, co Bóg uczynił faraonowi i Egipcjanom, i jak Bóg wybawił jego naród. Jitro cieszył się z tego i złożył ofiary dla Boga Izraela!

Jitro udzielił Moszemu mądrej rady, jak wymierzać sprawiedliwość (Szmot 18:19-23), a w późniejszej wzmiance w Księdze Bemidbar został zaproszony przez Moszego do przyłączenia się na stałe do Izraela podczas podboju i zasiedlania Kanaanu. Chociaż odrzucił to zaproszenie, powrócił do swego kraju jako lojalny przyjaciel Izraela, jakim był od chwili, gdy został spokrewniony z Moszem.

W Midraszu Wajikra Raba 9:3 znajdziemy opowieść o człowieku, który nie znał Tory, a nawet nie umiał powiedzieć błogosławieństwa, ale zachowywał się właściwie wobec ludzi. Opowieść ta spowodowała ustanowienie zasady talmudycznej, według której „Derech Erec kadma la-Tora” –   właściwe zachowanie poprzedza Torę.

Jitro jest cudownym przykładem tej zasady. Właśnie on, osoba, która pochodzi z zewnątrz, a nie z narodu Izraela. Przychodzi przed darowaniem Tory, aby podzielić się swoją mądrością, nauczyć nas właściwego zachowania. Tym samym Talmud głośno stwierdza, że można, a nawet warto uczyć się od ludzi, którzy nie są częścią narodu żydowskiego!

Każdy człowiek zasługuje na szacunek ze strony innych. Jednak często nasza duma, nasze uprzedzenia, nasz strach czynią nas ślepymi. W czasach współczesnych codziennie znajdujemy się w środowisku wielokulturowym. Ludzie bywają dobrzy, ludzie bywają źli. Ale dzielenie ze względu na kolor skóry, pochodzenie etniczne i narodowość, wyznanie lub jego brak, orientację seksualną, płeć, wiek czy niepełnosprawność jest przejawem braku szacunku dla samego Boga, który stworzył każdego na swój obraz i podobieństwo. Żaden człowiek nie może uznawać siebie za lepszego od innych.

Jitro nie był Żydem, a Mosze był uchodźcą. Jeśli mówił po hebrajsku, to na pewno miał ciężki akcent egipski.

Niech będzie taka wola, abyśmy nauczyli się widzieć przed sobą przede wszystkim człowieka.

בָּרוּךְ אַתָּה יְהֹוָה אֱלֹהֵינוּ מֶלֶךְ הָעוֹלָם פֹּקֵחַ עִוְרִים:

„Błogosławiony jesteś, o Adonaj, nasz Boże, co władasz wszechświatem, otwierający oczy ślepym”. (Sidur, Błogosławieństwa poranne)

Szabat Szalom!

Miriam Klimova,- studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie

Emisariusze Freuda

Beit Polska and Friends of Jewish Renewal in Poland prezentują serię:

Freighted Legacies:The Culture and History of Jewish Interactions in Poland

Emisariusze Freuda- Kulturowy transfer psychoanalizy do polskiej inteligencji przed II Wojną Światową

Dr Lena Magnone, jest specjalistką od historii psychoanalizy i jej wpływu na kulturę polską, ukończyła habilitację pięć lat temu. Jest autorką książki „Emisariusze Freuda- Kulturowy transfer psychoanalizy do polskiej inteligencji przed II Wojną Światową”. W trakcie webinaru przyglądamy się niektórym aspektom tego 1100-stronicowego opus magnum, które zostało wydane w języku polskim, a obecnie jest tłumaczone na język angielski przez dr Tul’si Bhambry .W książce „Emisariusze Freuda” autorka omawia trajektorie życia polskich Żydów, zbuntowanych mężczyzn i kobiet, którzy dołączyli do Zygmunta Freuda na najwcześniejszym etapie formowania się ruchu psychoanalitycznego, oraz ich wysiłki na rzecz zaszczepienia psychoanalizy w wykształconych polskich środowiskach przed II wojną światową. Ludzie ci przetłumaczyli Freuda na język polski, zapoznali neurologów i inne osoby z wykształceniem medycznym z ideami Freuda, również polskich pisarzy, antropologów, filozofów i grupy syjonistyczne, takie jak HaSzomer HaTzair. W swoim webinarium Lena Magnone przedstawi biografie kilku pierwszych psychoanalityków polskiego pochodzenia żydowskiego (Ludwig Jekels, Helena Deutsch, Beata Rank, Eugenia Sokolnicka i Gustaw Bychowski), zastanowi się nad wyzwaniami żydowskiej i polskiej tożsamości w kluczowym moment upadku imperiów, odzyskania niepodległości przez Polskę oraz przy powstaniu nazizmu. W webinarze uczestniczą również znani tłumacze; dr Tul’si Bhambry and dr Lewis Barth-psychoanalityk i badacz midraszów.

Serdecznie zapraszamy!

 

Cedaka צדקה

Wspieraj Beit Polska Beit Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich nr konta: 47 1240 1040 1111 0010 3311 7066 Bank Pekao S.A. Tytuł: Darowizna na cele statutowe Cedaka

PAYPAL Związek wyznaniowy Beit Polska paypal.me/BeitPolska

Miriam Klimova – Historia i struktura Kabalat Szabat

Miriam Klimova – „Historia i struktura Kabalat Szabat”

Wykład z dnia 27.11.2021

sesja studiowania z Miriam Klimovą, studentką rabinacką w Hebrew Union College w Jerozolimie oraz rabinką kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.
W wieczór szabatowy nabożeństwo rozpoczyna się od kilku psalmów oraz poematu liturgicznego Lecha Dodi, które łącznie określane są jako Kabalat Szabat – Przyjęcie Szabatu. Czy zwyczaj ten był praktykowany już w czasach biblijnych, w czasie pierwszej i drugiej Świątyni, czy chociażby w czasach Talmudycznych lub post-Talmudycznych? Aby odpowiedzieć na to pytanie sięgniemy do klasycznych źródeł żydowskich – Tory, Talmudu i komentarzy. Odwołamy się do mistyków żydowskich z Safed, miasta położonego na północy Izraela, do nowych zwyczajów, które wprowadzili. Przede wszystkim jednak weźmiemy do ręki Sidur – modlitewnik i zapoznamy się z tekstami i strukturą nabożeństwa na wieczór Szabatowy.

Serdecznie zapraszamy!

Cedaka צדקה
Wspieraj Beit Polska
Beit Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich
nr konta: 47 1240 1040 1111 0010 3311 7066
Bank Pekao S.A.
Tytuł: Darowizna na cele statutowe
Cedaka צדקה
PAYPAL
Związek wyznaniowy Beit Polska
paypal.me/BeitPolska