The position of man in the universe

The position of man in the universe

Thoughts on parashat Bereshit 

Menachem Mirski

God’s unity and oneness is a fundamental theological principle in Judaism. Shema Israel Adonai Eloheinu, Adonai Echad! – these are the words we recite twice a day, everyday. There are, however, passages in the Torah that seem, at first glance, to question this Divine unity:

And God said, “Let us make humankind in our image, after our likeness. They shall rule the fish of the sea, the birds of the sky, the cattle, the whole earth, and all the creeping things that creep on earth.” (Genesis 1:26)

The very form of  „let us make” as well as „in our image, after our likeness” served Christian theologians to justify their Trinitarian theology, which is an unacceptable position from the Jewish perspective. But what is then the proprer Jewish interpretation of these words spoken by God Himself?

Maimonides, Rabbi Isaac ben Moses Arama (known as Akeidah) and other commentators explain the expression „let us make” as an invitation to have the upper beings (the angels) and lower beings (the creatures on earth) involved in the creation of man. After God created the upper and lower beings, the need was felt for a creature that would link lower beings with the upper world, so that the lower beings would be able to exist. The man was created partly from the lower beings, from the dust of the earth, as they were created, but the life spirit in him comes from the upper, spiritual beings, like God and angels. This describes the general essence of man. Chazal in Midrash Rabbah 5 tell us that:

When the Holy One, Blessed be He, created man, He consulted with the ministering angels and said to them, „If I create him from the upper beings, he will live and not die, and if from the lower beings, he will die and not live. I will therefore create him from the upper and lower beings, so that if he lives he will die, and if he dies he will live.”

This is one of the most penetrating descriptions of man’s existential position. Both his essence and his existence is composed of the contradictory elements: life and death (with the goal of overcoming death and decay through creating life and through the life permeated with creation) as well as the spirit (from the upper beings) and the animalistic aspect (from the lower beings).

The man is therefore a pillar joining the two worlds. However, the goal of human existence is not only to unite these two worlds, but also to lift this lower world to the higher one. According to Rabbi Samson Raphael Hirsch, the Hebrew word for a man – adam – is not derived from adamah – the Hebrew word for the earth – but the other way around. Man is therefore a creative force which is to transform the surrounding reality so that it serves not only him, but also God and God’s plans. This idea is also included in the plural form in the Torah verse above: God uses this plural form just as a king uses the royal plural to stress that all of man’s actions are on behalf of the community and for the good of the community, and by community we mean all existing beings, the lower and the upper beings.

How is man to achieve these goals: joining these two worlds and elevating the lower world? Through actions through and within the Divine commandments – mitzvot – and this is a central element of human nature. Because man was created in the image of God he obtained special features differing from other creatures: intelligence, ability to understand the world and free will. However, man does not obtain these features at birth: every human being is meant to achieve this status over time. Therefore a man can ascend, to become God-like, but is also liable to fall into the abyss and become beast-like. On the practical level it all boils down to one ability: to say no to ourselves, to restrain our own natural impulses. According to the biblical metaphysics every creature acts in accordance with its natural tendencies and is a slave to its passions, but man can control his natural tendencies and that’s the most important way man resembles his Creator: that is the image of God that is part of his essence. We are to take care of the world and all the lower beings; but they, as well as nature and its resources, are to serve us in our duty to serve God. Our obligation is to find the proper balance in this structure; if we succeed in that, the entire world will not only survive but will grow and flourish.

 

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Pozycja człowieka we wszechświecie

Pozycja człowieka we wszechświecie

Refleksja nad paraszą Bereszit

Menachem Mirski

Jedność i jedyność Boga jest fundamentalną teologiczną zasadą judaizmu. Szema Israel Adonai Eloheinu, Adonai Echad! – to słowa, które recytujemy dwa razy dziennie, codziennie. Są jednak fragmenty Tory, które na pierwszy rzut oka wydają się kwestionować tę boską jedność:

I powiedział Bóg: „Uczyńmy ludzkość na nasz obraz, na nasze podobieństwo. Będą władać rybami morskimi, ptakami powietrznymi, bydłem, całą ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”. (Rodzaju 1:26)

Sama forma „uczyńmy”, jak również „na nasz obraz, na nasze podobieństwo” służyła teologom chrześcijańskim do uzasadnienia ich teologii trynitarnej, która z perspektywy żydowskiej jest stanowiskiem nie do przyjęcia. Ale jaka jest zatem właściwa żydowska interpretacja tych słów wypowiedzianych przez samego Boga?

Majmonides, rabin Izaak ben Moses Arama (znany jako Akejda) i inni komentatorzy wyjaśniają, iż wyrażenie „uczyńmy” jest zaproszeniem, aby wyższe istoty (aniołowie) i niższe istoty (stworzenia na ziemi – zwierzęta) wzięły udział w  stworzeniu człowieka. Po tym, jak Bóg stworzył wyższe i niższe istoty, pojawiła się potrzeba stworzenia, które połączy niższe istoty z wyższym światem, aby niższe istoty mogły istnieć. Człowiek został stworzony częściowo z niższych istot, z prochu ziemi, tak jak zostały one stworzone, ale duch życia w nim pochodzi od wyższych, duchowych istot, takich jak Bóg i aniołowie. To opisuje ogólną istotę i pozycję egzystencjalną człowieka. Nasi Mędrcy w Midraszu Bereszit Rabba 5 mówią nam, że:

Kiedy Święty, niech będzie Błogosławiony, stworzył człowieka, naradzał się ze służącymi Mu aniołami sługami, i powiedział im: „Jeśli stworzę go z wyższych istot, będzie żył, a nie umrze, a jeśli z niższych istot go stworzę, to umrze i nie będzie żył. Dlatego stworzę go z wyższych i niższych istot, w rezultacie czego jeśli będzie żył, to, umrze, a jeśli umrze, to będzie żył”.

To jeden z najbardziej wnikliwych opisów egzystencjalnej pozycji człowieka. Zarówno jego esencja, jak i jego egzystencja składają się z przeciwstawnych elementów: życia i śmierci (w celu przezwyciężenia śmierci i rozkładu poprzez tworzenie życia i poprzez życie przesycone stworzeniem) oraz ducha (od bytów wyższych) i aspektu zwierzęcego (od niższych istot).

Człowiek jest więc filarem łączącym dwa światy. Jednak celem ludzkiej egzystencji jest nie tylko zjednoczenie tych dwóch światów, ale także wyniesienie owego niższego świata. Według rabina Samsona Raphaela Hirscha hebrajskie słowo oznaczające człowieka – adam – nie pochodzi od adama – hebrajskiego słowa oznaczającego ziemię – lecz odwrotnie. Człowiek jest więc siłą twórczą, która ma przemieniać otaczającą rzeczywistość tak, aby służyła nie tylko jemu, ale i Bogu oraz Jego planom. Ta idea jest również zawarta we wspomnianej powyżej liczbie mnogiej użytej w naszym wersecie: Bóg używa  liczby mnogiej, tak jak król używa królewskiego, “dworskiego języka”, który jest w liczbie mnogiej, aby podkreślić, że wszystkie działania człowieka są w imieniu wspólnoty i dla dobra wspólnoty, a przez wspólnotę rozumiemy wszystkie istniejące istoty: niższe istoty i wyższe istoty.

Jak człowiek ma osiągnąć te cele: połączyć te dwa światy i dokonać wyniesienia owego niższego świata? Poprzez działania zgodnie z przykazaniami – micwot – i to jest zarazem centralny element ludzkiej natury. Ponieważ człowiek został stworzony na obraz Boga, uzyskał dzięki temu szczególne cechy różniące się od innych stworzeń: inteligencję, zdolność rozumienia świata i wolną wolę. Jednak człowiek nie nabywa tych cech w chwili narodzin: musi z czasem osiągnąć ten status. Dlatego człowiek może się wznieść, upodobnić do Boga, ale może też spaść w otchłań i upodobnić się do bestii. Ale, co istotne, na poziomie praktycznym wszystko sprowadza się do jednej umiejętności: powiedzenia sobie „nie”, powstrzymania własnych naturalnych impulsów. Według metafizyki biblijnej każde stworzenie działa zgodnie ze swoimi naturalnymi skłonnościami i jest niewolnikiem swoich namiętności, ale człowiek może kontrolować swoje naturalne skłonności i właśnie w tym aspekcie człowiek najbardziej przypomina swojego Stwórcę: to jest obraz Boga, który jest częścią jego esencji.

Naszym zadaniem jest więc troszczyć się o świat i wszystkie niższe istoty; jednakże one, podobnie jak przyroda i jej zasoby, mają nam również służyć – w naszym obowiązku służenia Bogu. Musimy więc znaleźć właściwy balans, równowagę w całej tej strukturze; jeśli nam się to uda, cały świat nie tylko przetrwa, ale będzie rósł i rozkwitał.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Who will you invite to your Sukkah?

Who will you invite to your Sukkah?

Rabin Mati Kirschenbaum

 One of my favourite Sukkot traditions is Ushpizin, a Kabbalistic custom of ‘inviting’ spiritual ancestors of the Jewish people to the Sukkah on every day of the festival. In Orthodox Judaism, the guest list was limited to males: Abraham, Isaac, Jacob, Moses, Aaron, Joseph and David. Each of these guests was supposed to represent a sefirah, a distinct aspect of Divine presence. Non-Orthodox Judaism tried to complement this list with illustrious Biblical heroines. One of the suggested lists included seven biblical prophetesses: Sarah, Miriam, Deborah, Hannah, Abigail, Hulda, and Esther. Others suggested that seven sefirot, divine attributes are embodied by Ruth, Sarah, Rebecca, Miriam, Deborah, Tamar, and Rachel. As you can see, there isn’t one clear understanding regarding the right guests who we should invite to our Sukkot. They don’t even have to be biblical characters. What matters is that we are inspired by their example, by virtues and causes they represent, by the heritage they connect us with. All we have to do is to think of great figures from Jewish history that we would want to invite for a meal, to get to know in person. I am sure that each of you has your personal favourites. This Sukkot, as a Polish Progressive Jew, I would like to introduce to my Polish Ushpizin – characters from Polish Jewish history – that I would love to welcome to my Sukkah. Just like the biblical characters, they represent seven sefirot – Divine aspects – our Polish Jewish heritage.

Janusz Korczak (1978-1942) – Chesed (Loving Kindness).

Janusz Korczak embodies loving kindness. This quality is best expressed in his words:[1]

 I exist not to be loved and admired, but to love and act. It is not the duty of

those around me to love me. Rather, it is my duty to be concerned about the

world, about man.

Julian Tuwim (1894-1953) – Gevurah (Steadfast commitment to one’s values)

Julian Tuwim embodied steadfast dedication to speaking up in the face of injustice. His poem, the Common Man, expresses this sentiment:[2]

 When press begins the battle-cry

That nation needs to unify

And for your country you must die…

Dear brainwashed friend, my neighbor dear

Brother from this, or other nation

Know that the cries of anger, fear,

Are nothing but manipulation

by fat-cats, kings who covet riches,

And feed off your sweat and blood – the leeches!

When call to arms engulfs the land

It means that somewhere oil was found,

Shooting 'blackgold’ from underground!

It means they found a sneaky way

To make more money, grab more gold

But this is not what you are told!

 

 Markus Jastrow (1829-1903) – Tiferet (Harmony, reconciliation)

Markus Jastrow believed that Jews and Poles can build a future together. His sermon, delivered in 1861, expresses the hope for the future defined by sense of brotherhood between our nations:[3]

I am seeking brotherly love that would recognise me as the brother of my

brothers; I am seeking brotherly tolerance, that would let me uphold my

convictions, however different they may be, when it comes to matters of which

only God can serve as a judge; Furthermore, I am seeking brotherly

understanding for my weaknesses, brought upon me by times of misery, when,

just like Joseph, I was groaning in a dark pit surrounded by serpents and

vipers; in other words; I am seeking my brothers, those whom my teachings

command me to recognise as my brothers. – Such is precisely the call of the

people of Israel both today and in all places where they still have not been able

to find their brothers.

Puah Rakovsky (1865-1955) – Netzah (Perseverance)

Puah Rakovsky devoted her life  to the struggle for women’s rights. Her words and life embody the virtue of perseverance:[4]

With that hope in mind (education), I settled in Warsaw that first year, finding

room and board for myself and my little daughter in a boarding house. I lived

frugally so that I could save enough from my income that year to be able to

travel abroad to study. But one thing bothered me very much: should I take

both children with me or leave the boy to be educated by my father. I was

afraid that such an education would separate my own child from me since my

father and I were far apart spiritually, and the distance was liable to open a

chasm between me and my son. This internal struggle lasted almost a whole

year and ended with a triumph of maternal love. I decided I could complete

my studies at a university of Warsaw, where instruction would be in Russian. I

wrote wrote my parents to bring my son to me, rented a small apartment in a

poor neighbourhood, and made do on my salary.

 

It is incumbent on women to, making the highest effort, obtain positions in

economy, legislature and government.[5]

Bruno Schulz (1892-1942) – Hod (Acceptance)

Bruno Schulz was aware that sometimes we find greatness in accepting our limitations. He wrote:[6]

Ordinary facts are arranged within time, strung along its length as on a thread.

There they have their antecedents and their consequences, which crowd

tightly together and press hard one upon the other without any pause. This

has its importance for any narrative, of which continuity and successiveness

are the soul.

Could it be that time is too narrow for all events? Could it happen that all the

seats within time might have been sold? Worried, we run along the train of

events, preparing ourselves for the journey.

 Rosa Luxemburg (1871-1919) – Yesod (Foundational principles)

 Rosa Luxemburg believed that freedom for all should be a foundation of a just society. She wrote:[7]

Freedom only for the members of the government, only for the members of

the Party — though they are quite numerous — is no freedom at all. Freedom

is always the freedom of dissenters.

 

Zuzanna Ginczanka (1917-1945) – Malchut (Sovereignty, Independence)

Zuzanna Ginczanka was a firm believer that each individual has the right to find their own path in life and to thread it on their own terms. Her poem ‘Justified in The Margins’ expresses this belief:[8]

I did not come from dust, so I won’t go back to dust.

I did not come from heaven so I am not heaven-bound.

I myself am heaven, a sky of purest glass.

And earth itself am I, a child of native ground.

I did not run at all, so I won’t be running back.

Apart from my own self, all else is unconfined.

My lungs bellowing wind all sediments do crack

And I, fragmented, here now myself must find.

 

I hope you were inspired by my Ushpizin and Ushpizot. This Sukkot,  I encourage you to think about which famous historical Jews you would like to meet. When you think about them, they will join you in your Sukkah, bringing insight and inspiration. I wish you all a happy end of Sukkkot!

 

Mati Kirschenbaum

[1] Janusz Korczak, Ghetto Diary (New Haven: Yale University Press, 2003), 69.

[2] Translation found on https://allpoetry.com/The-Common-Man, accessed October 12, 2022.

[3] Markus Jastrow, „Modlitwa i Kazanie miane podczas nabożeństwa żałobnego odprawionego w d. 27. Adar 5621 (9. Marca 1861) za dusze ofiar poległych dnia 27. Lutego t. r.” [Prayer and sermon delivered at the mourning service conducted on Adar 27th 5621 (March 9th 1861) in memory of the souls of the Victims fallen on February 27th this year] (1861), in Kazania miane podczas ostatnich wypadków w Warszawie r. 1861 [Sermons given during the latest incidents in Warsaw in 1861] (Poznan: Ludwik Merzbach, 1862), 19. English translation (unpublished) by Marzena Szymańska-Błotnicka

[4] Puah Rakovsky, My Life as a Radical Jewish Woman: Memoirs of a Zionist Feminist in Poland, ed.

Paula Hyman (Bloomington: Indiana University Press, 2002), 29.

[5] My translation of Puah Rakovsky, ‘Czy można połączyć pracę społeczną z obowiązkami rodzinnemi?’

[Can one combine community work with family obligations?], article published in Ewa [Eve.

Polish-language weekly newspaper for Jewish women], January 13, 1929

[6] Bruno Schulz, The Street of Crocodiles and Other Stories, (London:Penguin Classics, 2008), 129.

[7] My translation of the quote from Rosa Luxemburg, Gesammelte Werke, vol. 4, (Berlin (Ost): Dietz

Verlag, 1983), 359.

[8] Zuzanna Ginczanka, „Wyjaśnienie na marginesie.” [Justified in The Margins] in O centaurach [Of

Centaurs] (Warszawa: Wydawnictwo J. Przeworskiego, 1936), 26. Translation of the poem Wyjaśnienie na marginesie [Justified in The Margins] found at

http://off-press.org/main/wp-content/uploads/2016/03/OF-CENTAURS-layout-NEW-DRAFT-EN-P

L-V1.pdf (accessed

 

Nicawim

Modlitwa jako narzędzie podejmowania decyzji

Refleksja nad  paraszą Nicawim

 

Menachem Mirski

Modlitwa. Dlaczego się modlimy? Kiedy się modlimy? Czego oczekujemy od modlitwy? Jakie jest dzisiejsze znaczenie czy też funkcja modlitwy? Co dobrego płynie z doświadczenia modlitwy?

Są to wszystko ważne pytania dla ludzi religijnych i istnieje na nie wiele odpowiedzi. Ale zanim spróbujemy znów na nie odpowiedzieć, nakreślmy pokrótce tło historyczne. Wydaje się, że modlitwa nie była głównym elementem żydowskich praktyk religijnych w starożytności, choć znano ją od dość dawna. Choć pierwsze akty modlitwy opisane w Torze pojawiają się na  samym początku historii żydowskiej – pierwszą osobą modlącą się w Biblii jest Abraham (Rdz 20, 7), w samej Torze jest to czynność dość „spontaniczna”, czyli nieposiadająca ustrukturyzowanego, rytualnego charakteru. Oczywiście Mojżesz nieustannie komunikuje się z Bogiem i często wypowiada prośby, używając hebrajskiej partykuły נָא (na); jest to dialog między prorokiem a Bogiem.

Nasza porcja Tory na ten tydzień zaczyna się właśnie od tego typu spotkania z Bogiem. Po wejściu do Ziemi Obiecanej Izraelici dosłownie stoją przed Bogiem, aby potwierdzić Przymierze, które z Nim zawarli:

Stanęliście dzisiaj wszyscy przed Bogiem waszym יהוה – naczelnicy waszych plemion, wasi starsi i wasi nadzorcy, wszyscy mężowie izraelscy, wasze dzieci, wasze żony i twój obcy przybysz, który jest w twoim obozie, od tego, który drwa rąbie, aż do tego, który wodę czerpie, aby pod przysięgą wejść w przymierze z Bogiem twoim יהוה, jakie Bóg twój יהוה dziś z tobą zawiera, aby dziś ustanowić cię swoim ludem, a On będzie twoim Bogiem, jak obiecał i jak przysiągł twoim ojcom, Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Lecz nie tylko z wami zawieram to przymierze, obwarowane przysięgą, ale także z tym, który jest tutaj dziś z nami przed Bogiem naszym יהוה, oraz z tym, którego nie ma tu dziś z nami. (Pwt 29, 9-14).

Chociaż doświadczenie to ujmuje się jako posiadające wieczny charakter, istota opisanego powyżej wydarzenia różni się nieco od tego, co zwykle rozumiemy przez modlitwę od początku ery rabinicznej. „Podstawowy” czasownik opisujący tę czynność – לְהִתְפַּלֵּל (lehitpalel) pojawia się w całym Pięcioksięgu tylko 7 razy i występuje w kontekście działalności tylko dwóch osób –  Abrahama i Mojżesza. „Modlić się” w języku hebrajskim nie oznacza „prosić Boga o coś”, jak to się często rozumie w językach indoeuropejskich, ale „wystawiać się na sąd Boży”. Jednak pomimo tych niuansów językowych zjawisko modlitwy zdefiniowałbym szerzej, a mianowicie jako każde werbalne spotkanie z Bogiem, każdy rodzaj komunikacji z Bogiem. A to dlatego, że w moim przekonaniu nie każde werbalne spotkanie z Bogiem wiąże się z Jego sądem.

Modlitwa nigdy nie jest i nigdy nie była magiczną różdżką, która sprawia, że wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami. Prawdziwa, głęboka modlitwa jest zawsze dialogiem, chociaż odpowiedź od Boga, jaką otrzymujemy w ten czy inny sposób (czyli coś nam się przydarza w rzeczywistości lub po prostu w naszym życiu wewnętrznym) prawie nigdy nie jest natychmiastowa.

My, istoty ludzkie, nie powinniśmy modlić się o rzeczy, o których wiemy, że są niemożliwe, jak choćby modlitwa o zawieszenie praw grawitacji. Jak ujął to Abraham Joshua Heschel:

Modlitwa nie może przynieść wody na wyschnięte pola, naprawić zerwanego mostu lub odbudować zrujnowanego miasta; ale modlitwa może nawodnić jałową duszę, naprawić złamane serce i odbudować osłabioną wolę.

Z pewnością granica między tym, co jest możliwe, a tym, co nie jest, nie jest wyryta w kamieniu, nie jest jasno zdefiniowana. Jest to kwestia naszej wiary i naszej mądrości. Ludzie wielkiej wiary wyznaczają tę granicę gdzie indziej niż ludzie małej wiary. Niektórzy ludzie sądzą, że modlitwa nigdy nie ma bezpośredniego, obiektywnego wpływu na rzeczywistość. Niektórzy z nich uważają, że modlitwa w ogóle nie ma żadnego znaczenia; dla innych modlitwa jest tylko narzędziem autorefleksji lub samoprogramowania. Ale w moim przekonaniu w naszych czasach możliwy jest też inny sposób rozumienia modlitwy, bardziej obiektywny niż autorefleksja i samoprogramowanie.

Jestem głęboko przekonany, że to, czego dziś potrzebujemy, to fundamentalne rozróżnienie między teologią przyrody a teologią ducha. Tanach oraz literatura rabiniczna nie czynią między nimi wyraźnego rozróżnienia; jednak na przestrzeni historii odkryliśmy, że sfera przyrody i ducha to oddzielne obszary, którymi rządzą różne zestawy praw i zasad, mimo że uzupełniają się one i są mocno od siebie zależne. Rozwiązaniem, które bym zaproponował, jest teistyczna teologia ducha i deistyczna teologia przyrody. Krótko mówiąc, tylko duchowość i wszystko, co należy do sfery ludzkiej woli, może być bezpośrednio kontrolowane przez nas i przez Boga. Sfera przyrody została odgórnie zaprogramowana przez Boga i jako taka nie może być przedmiotem arbitralnych decyzji ani  chwilowych zmian. Granica między ludzkim wolnym wyborem a determinizmem przyrody jest jednocześnie granicą między teologią a nauką. Obie dziedziny działają w różny sposób, według odmiennych zasad, założeń i postulatów.

W jakiej zatem dziedzinie modlitwa będzie działać zgodnie z tego rodzaju filozofią? Odpowiedź brzmi: w każdej dziedzinie, w której dochodzi do podejmowania decyzji przez człowieka. W świecie istnieje pewien stopień wolności. Jednak nasza wolność nie jest absolutna i w sferze ludzkiej wolności nadal mamy do czynienia z siłami, które wpływają na nasze doświadczenia i decyzje. Nie wszystko w naszym życiu jest tak naprawdę zdeterminowane, wręcz przeciwnie, wiele doświadczanych przez nas rzeczy są niemal tylko i wyłącznie konsekwencjami naszych wyborów i decyzji. Przykładem może być choćby  bycie chorym lub zdrowym. Wszystko co robimy ma realne, obiektywne konsekwencje, które często są długoterminowe i trwałe.

W sferze ludzkiej wolności jednym z czynników, który prowadzi do pozytywnych bądź negatywnych rezultatów, jest modlitwa (lub jej brak). Nigdy nie będziemy tego pewni, ale może to być kluczowy czynnik, który zadecyduje o tym, czy sprawy potoczą się w taką czy inną stronę. Czynnik ludzki otwiera przestrzeń dla boskiego działania. Dlatego wszędzie tam, gdzie ludzka decyzja odgrywa jakąś rolę, tam modlitwa również może odgrywać rolę. Dlatego kiedy chcę, aby coś się wydarzyło, modlę się o to.

Decyzje medyczne – właśnie tam podejmowanie decyzji jest kluczowe i decyduje o sprawach życia i śmierci. Możesz się wyleczyć lub uratować dzięki dobrej decyzji i zabić się za sprawą decyzji złej, bezmyślnej lub niemrawej. W dawnych czasach, kiedy ludzie mieli znacznie mniejszą kontrolę nad rzeczywistością, było to codzienne doświadczenie. W obecnych czasach nasza kontrola nad rzeczywistością i zjawiskami naturalnymi ogromnie się rozszerzyła, lecz mimo to od czasu do czasu pojawia się owo doświadczenie całkowitej niepewności i braku kontroli. Dlatego bardzo ważne jest, aby być roztropnie przygotowanym do podejmowania w takich chwilach dobrych decyzji, ponieważ stawka może być niezwykle wysoka. „Roztropne przygotowanie” oznacza również przygotowanie duchowe poprzez żywienie nadziei i stawanie po stronie prawdziwych wartości.

Ilekroć w grę wchodzi wolna wola i swobodne podejmowanie decyzji – nie ma ścisłego determinizmu, mamy tylko do czynienia z siłami i czynnikami, które możemy zaakceptować lub którym możemy się przeciwstawić. W tym momencie rozum i nauka niczego nie narzucają; stają się tylko narzędziem, pomocnym narzędziem do podejmowania dobrych, właściwych decyzji. W sferze ludzkiej wolności kluczową rolę odgrywają nadzieja, wiara i motywacja. Myślimy o sobie i o naszych ciałach i traktujemy nasze ciała zgodnie z ideologią i systemem wartości, które uznajemy. Nasz los zależy od tego, w co wierzymy, a także od tego, jak bardzo jesteśmy zdeterminowani, zmotywowani i odpowiedzialni. Na przykład możesz pojechać do knajpy, upić się i zginąć w drodze powrotnej, jadąc po pijanemu na autostradzie. Możesz zostać w domu, przeczytać książkę lub obejrzeć film i dzięki temu pozostać przy życiu. Oczywiście nic takiego nie musi się zdarzyć, jeśli jesteś osobą odpowiedzialną; dla myślących i odpowiedzialnych ludzi przykład, który właśnie podałem, jest fałszywą alternatywą. Nadal możesz wybrać się do knajpy, ale wydać trochę więcej pieniędzy i zamówić taksówkę lub Ubera. Jaki ma to związek z modlitwą? Modlitwa wpaja nam wszystko, o czym mówi nasza religia: poglądy w kwestii znaczenia życia w społeczeństwie, znaczenia wszechświata, struktury wartości, znaczenia samokontroli, odpowiedzialności itp. Modlitwa żydowska jest również ważnym składnikiem żydowskiej tożsamości i wszystkiego, co uważamy za żydowskie wartości. Wszystko to jest nam wpajane poprzez modlitwę i zadecyduje o naszym losie –  poprzez nasze własne działania lub ich brak.

מִי יִחְיֶה, וּמִי יָמוּת, מִי בְקִצּוֹ, וּמִי לֹא בְּקִצּוֹ, מִי בַמַּיִם, וּמִי בָאֵשׁ, מִי בַחֶרֶב, וּמִי בַחַיָּה, מִי בָרָעָב, וּמִי בַצָּמָא, (…) מִי יַעֲנִי, וּמִי יַעֲשִׁיר, מִי יֻשְׁפַּל, וּמִי יָרוּם.

Kto będzie żył, a kto umrze, kto w odpowiednim czasie, a kto śmiercią przedwczesną, kto od wody, a kto od ognia, kto od miecza, a kto od dzikiego zwierzęcia, kto z głodu, a kto z pragnienia (…) kto zubożeje, a kto się wzbogaci, kto będzie poniżany, a kto wywyższany. (Unetane Tokef)

Szabat szalom i szana towa!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Shoftim

Politics and truth

Thoughts on parashat Shoftim

Menachem Mirski

You shall appoint magistrates and officials for your tribes, in all the settlements that your God יהוה is giving you, and they shall govern the people with due justice. (Deuteronomy 16:18, the first verse of parashat Shoftim)

There are three classical theories of truth that also define what truth is. The first, formulated by Aristotle, says that truth consists in conforming to reality: what is true is what is in accordance with reality. It sounds quite obvious. This definition, of course, is logically correct – it was formulated by one of the founding fathers of logic as an exact science. However, this definition suffers from one fundamental problem: to say that something is true, to confront an idea with reality, we need to know what the reality is, right? So, in order to check if something is true, we must know this reality in advance, or more specifically – the truth about it. So in order to know the truth, we must know the truth. Sounds like taken out of statements of some politicians.

The second classical theory of truth is the concept of (mutual) consistency. According to this concept, a thought, idea, or hypothesis is true if it is consistent with other theories and concepts that are commonly believed to be true. While this concept has some application (it is widely applied in science), it is riddled with problems: for example, we need to be absolutely sure that all our other knowledge, previously acquired, is true in order to conclude that the hypothesis we are investigating is true. It is enough that one element of this logically coherent puzzle is false and our entire system may fall apart like a house of cards. Obviously, one can always come up with all sorts of arguments and strenuously defend some theories until there is nothing left to defend. Moreover, the concept of consistency itself, devoid of the condition of „compliance with reality” paves the way for all kinds of bizarre theories and various, logically coherent, lofty-sounding pseudo-academic delusions that have inspired dozens of social experiments and brought poverty, starvation, wars and death to millions of people.

The third classic concept is the so-called pragmatic theory of truth. According to this concept, a thought, idea, or theory is true if it produces the effects it says it will produce. A specific version of this concept is expressed in this week’s Torah portion:

Whereupon יהוה said to me, “They have done well in speaking thus. I will raise up for them from among their own people a prophet like yourself, in whose mouth I will put My words and who will speak to them all that I command; […] And should you ask yourselves, “How can we know that the oracle was not spoken by יהוה ?” — if the prophet speaks in the name of יהוה and the oracle does not come true, that oracle was not spoken by יהוה; the prophet has uttered it presumptuously: do not stand in dread of that person. (Deuteronomy 18:17-18,21-22)

Obviously, all of this is expressed in a context that contains an underlying premise that everything that God thinks or says is true. So if a given idea comes from God, it will come true, it will have an effect in reality – it will work in practice in accordance with its intent. If, on the other hand, it does not come true, it does not act as it „should” according to itself, then it does not come from God; it is not true. According to the Torah, one should not be afraid of such an utterance or the person who utters it. (Deut 18:22) And this is a very important suggestion that can be understood in several ways, for example: such a man is not to be feared and his „truth” can or even should be ignored.

In reality, at least from a theoretical point of view, in order to get really  close to the truth, all three theories of truth above must be applied. So if, for example, we want to gain knowledge about which political party really wants our prosperity and will finally bring the 'messianic age’, and which only deceives us to use, abuse and betray us, and give us over to our enemies, we must be sure that: 1. We know the intentions, plans and competences of these people, ideally all of them, realistically – at least of their leadership (we would actually need to know the thoughts of these people, not just what they say publicly, and definitely not what other talking heads on TV say about them). 2. Our knowledge about them is logically consistent and we do not reject given information only because it does not fit into our „wishful” puzzle, 3. The ideas and plans that they implement bring the intended results (and they are the results we desire as well). However, in practice, the implementation of points 1 and 2 requires a lot of effort and is time-consuming. Therefore, living in professionalized societies, we rely on others in our diagnosis, e.g. the media to provide us with information. This, however, does not solve the problem, only moves it elsewhere: in this situation, we have to apply points 1 and 2 to our sources of information, and therefore to the media. And since the media very often says what politicians expect of them, the situation becomes a vicious circle and becomes pretty dramatic. So let’s forget points 1 and 2, and just focus on whether the given ideas bring (their intended) results – whether the things the people say bring intended and predicted by them results. This is a good sign because it means that those people are in touch with reality and are able to influence it in an intended way.

That’s basically all we can do. Everything else, especially if it sounds like nonsense – is inconsistent or out of touch with reality – is best ignored, as well as the people who utter it.

For their own good and for our peace of mind.

Shabbat shalom,

Menachem Mirski

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Szoftim

Polityka oraz prawda

Refleksja nad paraszą Szoftim

Menachem Mirski 

Sędziów i urzędników ustanowisz sobie we wszystkich bramach twoich, które Wiekuisty, Bóg twój, da tobie w pokoleniach twoich, aby sądzili lud sądem sprawiedliwym. (Pwt 16:18, pierwszy werset paraszy Szoftim).

Istnieją trzy klasyczne teorie prawdy, definiujące zarazem czym jest prawda. Pierwsza z nich, sformułowana przez Arystotelesa, mówi, iż prawdą jest to, co jest zgodne z rzeczywistością. Brzmi to dość oczywiście. Definicja ta jest oczywiście logicznie poprawna – w końcu sformułował ją jeden z “ojców założycieli” logiki, jako nauki ścisłej. Boryka się jednak ona jednym fundamentalnym problemem: żeby stwierdzić, że coś jest zgodne z rzeczywistością, musimy wiedzieć jaka jest owa rzeczywistość, prawda? Tak więc, żeby sprawdzić, czy coś jest prawdą musimy znać ową rzeczywistość wcześniej, a konkretniej – prawdę o niej. Żeby więc poznać prawdę musimy znać prawdę. Brzmi jak wyjęte z wypowiedzi niektórych polityków.

Druga klasyczna teoria prawdy to koncepcja spójności. Wedle tej koncepcji dana myśl, idea  czy hipoteza jest prawdziwa jeśli jest zgodna z innymi teoriami i koncepcjami uznanymi powszechnie za prawdziwe. Jakkolwiek teoria ta ma pewne zastosowanie, roi się w niej od problemów: np. musimy mieć całkowitą pewność, że cała nasza pozostała wiedza, wcześniej zdobyta, jest prawdziwa, by stwierdzić prawdziwość hipotezy, którą badamy. Wystarczy, że jeden element całej tej spójnej logicznie układanki jest fałszywy i cały nasz system może się rozpaść jak domek z kart. Może, choć nie musi, można tutaj wymyślać różnego rodzaju argumenty i usilnie bronić jakieś teorii, aż do momentu, kiedy już nie ma czego bronić. Ponadto, sama spójność, pozbawiona warunku “zgodności z rzeczywistością” toruje drogę do opanowania świata wszelkiego rodzaju dziwacznym teoriom lud rozmaitym, spójnym logicznie i górnolotnie brzmiącym, pseudo akademickim urojeniom, które zainspirowały dziesiątki eksperymentów społecznych i sprowadziły nędzę, wojny oraz śmierć milionów ludzi.

Trzecia klasyczna koncepcja to tzw. pragmatyczna teoria prawdy. Wedle tej koncepcji dana myśl, idea lub teoria jest prawdziwa, jeśli wywołuje skutki, o których mówi, że wywoła. W porcji Tory na ten tydzień mamy swoistą wersję tej koncepcji:

Rzekł wtedy Wiekuisty do mnie [tj. do Mojżesza]: pięknem to, co powiedzieli! Proroka ustanowię im spośród braci ich, podobnego tobie, i włożę słowa Moje w usta jego, i będzie im mówił wszystko, cokolwiek mu rozkażę […] A gdybyś rzekł w sercu swojem: jakże mam poznać słowo, którego nie wypowiedział (ustami proroka) Wiekuisty? Cokolwiek by wyrzekł prorok w imię Wiekuistego, a nie stałoby się to słowo, ani spełniło się – jest to słowo, którego nie wyrzekł Wiekuisty, rozmyślnie wyrzekł je prorok: nie trwóż się przed nim! (Pwt 18:17-18,21-22)

Wszystko to jest tutaj oczywiście wypowiedziane w kontekście, którego fundamentalnym założeniem jest to, że wszystko co myśli lub mówi Bóg jest prawdziwe. Jeśli więc dana idea pochodzi od Boga, będzie się spełniać, będzie działać w praktyce. Jeśli natomiast się nie spełnia, nie działa tak jak “powinna” wedle samej siebie, nie pochodzi od Boga, nie jest prawdą. Nie należy się też, wedle Tory, przed taką wypowiedzią, tudzież osobą, która ją wypowiada, trwożyć (Pwt 18:22). I to jest bardzo ważna sugestia, którą można rozumieć na kilka sposobów, na przykład: nie należy się takiego człowieka obawiać a jego “prawdy” można, lub wręcz należy, zignorować.

 W rzeczywistości, a przynajmniej z teoretycznego punktu widzenia, żeby naprawdę poznać prawdę, należy zastosować wszystkie trzy powyższe teorie prawdy. Jeśli więc chcemy na przykład zdobyć wiedzę na temat która partia polityczna chce naprawdę naszego dobrobytu i sprowadzi ‘epokę mesjańską’, a która nas tylko oszukuje, by nas wykorzystać, zdradzić i wydać na pastwę naszych wrogów, musimy mieć pewność, że: 1. Znamy intencje, plany i kompetencje owych ludzi, idealnie rzecz biorąc wszystkich, realnie przynajmniej kierownictwa (musielibyśmy znać myśli owych ludzi, a nie tylko to co publicznie mówią, i nie to, co mówią o nich inne gadające głowy w TV). 2. Nasza wiedza na ich temat jest logicznie spójna i nie odrzucamy danych informacji tylko dlatego, że nie pasują do naszej “życzeniowej” układanki, 3. Pomysły i plany, które oni realizują przynoszą zamierzone przez nich skutki (i są to zarazem skutki, których pożądamy). Jednakże w praktyce realizacja punktów 1 i 2 jest wymaga sporego wysiłku i jest czasochłonna. Dlatego też, żyjąc w społeczeństwach sprofesjonalizowanych, w naszej diagnozie polegamy na innych, np. na mediach, które dostarczają nam informacji. Problem w tym, że to nie rozwiązuje problemu, tylko przenosi go gdzie indziej: w tej sytuacji musimy zastosować punkty 1 i 2 do źródeł naszych informacji, a więc do mediów. A ponieważ media bardzo często mówią to, czego oczekują od nich politycy, sytuacja staje się błędnym kołem i jest dramatyczna. Zapomnijmy więc o punktach 1 i 2, i skupmy się tylko na tym, czy dane idee przynoszą (zamierzone przez nie) rezultaty, a więc czy to, co mówią owi ludzie sprawdza się w praktyce, czy nie, wywołuje zamierzone skutki, czy nie. To dobry znak, bo to znaczy, że mają oni kontakt z rzeczywistością i jakąś nad nią kontrolę.

To wszystko, co w zasadzie możemy zrobić. Wszystko inne, zwłaszcza jeśli brzmi jak nonsens – jest niespójne lub wygląda na oderwane od rzeczywistości –  najlepiej zignorować, jak i osoby, które ten nonsensy wypowiadają.

Dla ich dobra oraz dla naszego spokoju ducha.

Szabat szalom,

Menachem Mirski

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Uwaga: ubóstwo

Uwaga: ubóstwo

Rabin Mati Kirschenbaum

Nie da się tego ukryć – ceny poszybowały w górę. W lipcu inflacja w Polsce sięgnęła 15,5%, tempo wzrostu cen jest najwyższe od prawie 25 lat. Nic dziwnego, że rząd podniósł stopy procentowe w celu ograniczenia dynamiki wzrostu cen. Skutki inflacji dotykają wszystkich, od młodych dorosłych martwiących czy stać ich będzie na zaciągnięcie lub dalsze spłacanie kredytu mieszkaniowego, do seniorów zaniepokojonych topniejącą siłą nabywczą ich emerytur. Nie jest to specyficznie polski problem – po inwazji Rosji na Ukrainę z rosnącymi kosztami życia mierzy się niemal cała Europa. Rządy państw europejskich wdrażają różnorakie strategie zapobiegające obniżaniu się stopy życiowej obywateli. Niemcy i Hiszpania postanowiły pomóc obniżyć wydatki obywateli na transport poprzez wprowadzenie tanich lub bezpłatnych przejazdów kolejowych. Wielka Brytania zaoferowała wszystkim swoim obywatelom dodatek energetyczny, obniżyła podatki komunalne płacone przez większość gospodarstw domowych oraz zdecydowała się wspomóc obywateli pobierających świadczenia społeczne specjalnym dodatkiem kompensującym zwiększone koszty życia. W Polsce rząd wprowadził wakacje kredytowe dla kredytobiorców, planowane jest wprowadzenie powszechnego dodatku energetycznego. Wprowadzeniu każdej z form pomocy obywatelom towarzyszą dyskusje dotyczące ich skuteczności i zasadności. Te ostatnie wynikają z rozbieżności poglądów na temat grup, którym powinno się okazać wsparcie. Dyskusje na temat pomocy obywatelom w trudnych czasach są zatem jednocześnie publicznymi debatami na temat progu ubóstwa wymagającego interwencji społeczeństwa.

W czytanej przez nas w tym tygodniu parszy Ree Mojżesz wymienia grupy społeczne, którym Izraelici mieli udzielić finansowego wsparcia w postaci udziału w dziesięcinie po wkroczeniu do Ziemi Izraela. Należeli do nich pozbawieni własnej ziemi Lewici, wdowy, sieroty oraz obcokrajowcy. Cechą wspólną tych grup był brak udziału w ziemi, głównym czynniku produkcji, co uzależniało przetrwanie należących do nich jednostek od materialnego wsparcia wspólnoty.  Nie oznaczało to jednak, że pomoc materialna miała ograniczać się wyłącznie do jednostek niezdolnych do samodzielnego utrzymania się.

Mojżesz poucza bowiem Izraelitów, że mają udzielić pomocy finansowej w postaci pożyczki każdemu Izraelicie, który tego potrzebuje. Pożyczka ta miała być umorzona wraz z nadejściem roku szabatowego. Co ważne, Mojżesz zabronił Izraelitom uchylać się od pożyczania pieniędzy innym gdy zbliżał się rok szabatowy, w którym wszystkie długi były anulowane. Udzielający pożyczek musieli się zatem liczyć z możliwością ich rychłego umorzenia.

Prawo ustanowione przez Mojżesza okazało się zbyt rygorystyczne. Zamożni Izraelici nie byli skłonni udzielać pożyczek bez gwarancji ich zwrotu. Dlatego w pierwszym wieku przed naszą erą Hillel Starszy wprowadził instytucję prozbulu, klauzuli w umowach pożyczek przenoszącej formalnie status wierzyciela z jednostek na sądy rabinackie. Zabezpieczało to interesy pożyczkodawców, gdyż długi wobec sądów nie ulegały umorzeniu w trakcie roku szabatowego. Gwarancja zwrotu pożyczek przełożyła się na ich zwiększoną podaż, na czym skorzystali pożyczkobiorcy.

Ustanowione przez Mojżesza i Hillela prawa były odpowiedzią na cechy ludzkiej natury utrudniające nam udzielanie pomocy bliźnim w potrzebie. Mojżesz nakazał Izraelitom udzielać pomocy niezdolnym do samodzielnego utrzymania się w odpowiedzi na brak solidarności, pozwalający nam przypisywać ubóstwo indywidualnym cechom, nieodwołalnie oddzielających potrzebujących od potentatów. Nazywając ubogich braćmi reszty społeczności Mojżesz kwestionował ten wykluczający podział. Wprowadzenie przez Hillela instytucja prozbulu wynikało ze zrozumienia wyzwania jakim dla większości z nas jest znalezienie równowagi między egoizmem i altruizmem. Obydwaj mędrcy rozumieli, że skuteczna walka z ubóstwem wymaga systemu społecznego w którym wsparcie potrzebujących szłoby w parze z akceptacją dążenia jednostek do zapewnienia sobie dobrobytu. W Talmudzie Babilońskim, w traktacie Ketubot odnajdujemy dyskusję na temat zakresu pomocy której społeczność powinna udzielić potrzebującym.

Wedle anonimowej opinii mędrców społeczność powinna zagwarantować osobom ubiegającym się o pomoc wsparcie pozwalające im przetrwać. Mędrcy byli jednak przeciwni udzielaniu pomocy zbiedniałym bogaczom pragnącym utrzymać  wysoki status materialny. Pomimo tego, Talmud przytacza historię Hillela który kupił zubożałemu bogaczowi konia i jako herold zapowiadał jego przybycie do następnej wioski.

Rabini przytaczają też historię niedawno zubożałego mężczyzny który poprosił Rabina Nehemiasza o możliwość stołowania się u niego. Nechemiasz zgodził się wyrażając obawę czy mężczyźnie, przyzwyczajonemu do mięsa i wina, wystarczy skromny miska soczewicy którą mógł mu zaoferować. Przeczucie Rabina Nehemiasza okazało się słuszne, jego podopieczny niebawem zmarł. Rabin Nehemiasz miał z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia. Mędrcy jednak byli przekonani, że winny był mężczyzna nie będący w stanie przystosować się do skromniejszego stylu życia.

Wreszcie rabini przytaczają historię zubożałego bogacza pragnącego utrzymać swój dotychczasowy styl życia na koszt społeczności. Gdy Rawa, jeden z najwybitniejszych mędrców mieszkających w Babilonii, krytykuje koszt związany z zapewnieniem takich posiłków, jego interlokutor stwierdza, że prowadził on wystawne życie z woli Wiekuistego. Zaraz potem siostra Rawy niespodziewanie przynosi mu w prezencie ulubione jedzenie nędzarza. Rawa traktuje to jako znak z niebios, przeprasza swojego rozmówcę i ugaszcza go wystawnym posiłkiem. Co istotne, historia ta wydaje się traktować ten akt jako jednorazowe wydarzenie.

Powyższe historie zdają się sugerować, że w czasach kryzysu większość mędrców Talmudu zalecałaby nam podjęcie działań zapewniających jak największej liczbie potrzebujących ich podstawowe potrzeby. Osoby zamożne mogły liczyć na wsparcie jeśli ich wysoka pozycja materialna miała, ze względu na swoją symbolikę, wpływ na utrzymanie obowiązującego społeczno-religijnego ładu. We współczesnym demokratycznym społeczeństwie taką rolę pełnią funkcjonariusze państwowi najwyższej rangi, np. Prezydent RP.

Znajdujące się w Talmudzie debaty dowodzą, że pytanie na temat najbardziej sprawiedliwego podział środków przeznaczonych na walkę z ubóstwem w trudnych czasach, mają długi rodowód. Sądzę, że Talmud celowo nie przytacza na nie odpowiedzi. Jej brak ma nas skłonić do namysłu nad dzisiejszym ubóstwem i sposobami jego przezwyciężenia. Jestem pewien, że inspirowane tym namysłem czyny pomogą nam radzić sobie ze skutkami inflacji. Mam też nadzieję, że przybliżą one nadejście świata w którym ubóstwo i wojna będą tylko złym wspomnieniem. Oby ten dzień nadszedł szybko i za naszych dni.

Szabat Szalom.

Mati Kirschenbaum

Va’etchanan

Faith as a remedy against the obsession of control

Thoughts on Parashat Va’etchanan

Menachem Mirski

What are mitzvot/commandments? The word commandment has many synonyms, such as command, recommendation, indication, regulation, guideline, order, norm, imperative, rule, instruction, directive… Using these synonyms, we can say that commandments are certain directives that order or recommend to do something. And while for the vast majority of the commandments of the Torah this kind of definition would not be problematic at all, in the parashah we read this week we have two commandments that elude this understanding, namely:

You shall love your God יהוה with all your heart and with all your soul and with all your might. (Deuteronomy 6:5)

which is obviously the first line of our daily V’ahavta prayer; the second of these commandments begins the repetition of the Decalogue:

I יהוה am your God who brought you out of the land of Egypt, the house of bondage:  (Deuteronomy 5:6)

This mitzvah seems to completely fall short of our definition of a commandment; primarily because it is not expressed in a normative language at all, it seems to be simply a statement of a fact. Yet this verse is considered a commandment in our tradition, and the one of the most fundamental! It is understood as the commandment to believe in God, and everything is based on it – the entire normative, moral and ritual code of the Torah.

This problem troubled the rabbis, who asked how could you command faith in God or the love of God or neighbor? This question led some commentators to conclude that the term mitzvah / commandment could not apply these verses. The medieval Spanish philosopher Hasdai Crescas argued that:

The very nature of the term „mitzvah” implies by definition that it can only apply to matters of free will and choice. But believing that God exists is one of those things that are not subject to free will and choice. Accordingly, the term mitzvah (commandment) cannot apply here.

Likewise, Abrawanel, a 15th-century Sephardic biblical commentator, believed that the first commandment was merely a prelude to subsequent commandments and commands, a declaration informing the Children of Israel who addressed them. Our tradition, however, rejected this view and placed both mitzvahs in the 613 commandments of the Torah. Ibn Ezra pointed out that there are more commandments of this kind, like those prescribing certain states of mind or emotion:

You shall not hate your kinsfolk in your heart. Reprove your kin but* incur no guilt on their account. (Leviticus 19:17)

You shall not take vengeance or bear a grudge against members of your people. Love your fellow [Israelite] as yourself: I am יהוה. (Leviticus 19:18)

This group also includes the last commandment of the decalogue, which forbids coveting one’s neighbor’s spouse, as well as things at his disposal.

There are (at least) two ways of understanding this issue with different but complementary practical implications. The first is that the commandments ordering us to certain states of mind or feelings are to teach us the self-control that is necessary for a conscious and moral life. According to this approach, action is understood very broadly and also includes the processes taking place inside us. The second understanding defines the aforementioned commandments as general principles from which all the more detailed commandments for practical actions per se derive. Thus, the commandment „You shall love Adonai your God” finds its fulfillment in keeping all God’s commandments. Thus, love, both for God and for the neighbor, is not limited only to specific feelings and emotions – it acquires a practical character, and thus real, deep and true.

In my opinion, these commandments, understood as general principles, are at the same time the deeper grounding for all specific commandments: they are the source of the appropriate kavanah in our moral actions. These general commandments remind us that the purpose of our actions is to build a better world for us and our descendants. With the right kavanah, genuine love and faith, our actions gain a deeper meaning.

While one of the fundamental, practical goals of our religion and of our entire religious law system is to teach us discipline and self-control, we should be aware of their limitations. Many of our actions ultimately go beyond ourselves and we often don’t have control over their outcomes, especially the more distant ones. Where our control ends, faith begins. If our actions are motivated by good, positive intentions, we have a right to believe that God will lead our actions to the ultimate and good goals we have intended. (He usually does it with the hands of good and righteous people, although He has many other impenetrable ways as well.) Human arrogance and the obsession with controlling everything and everyone do a great deal of damage to our lives, both private and social, especially if they are accompanied by a fake collectivism in thinking that does not respect our individual rights and personal freedoms. Faith understood in the above-mentioned way teaches us humility, awareness of our own limitations and is a spiritual remedy for the above-mentioned destructive forces and endeavors.

 

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Waetchanan

Wiara jako remedium przeciw obsesji kontroli

Refleksja nad paraszą Waetchanan

Menachem Mirski

Czym są micwot/przykazania? Słowo przykazanie ma wiele synonimów takich jak polecenie, zalecenie, wskazanie, zarządzenie, wytyczna, rozkaz, nakaz, norma, imperatyw, nakaz, komenda, zasada, prawidło, pouczenie, dyrektywa… Używając tychże synonimów można powiedzieć, iż przykazania to pewne dyrektywy nakazujące bądź zalecające uczynienie czegoś. I jakkolwiek dla znakomitej większości przykazań Tory tego rodzaju definicja nie jest w najmniejszym stopniu problematyczna, w porcji Tory, którą czytamy w tym tygodniu mamy dwa przykazania, które wymykają się temu rozumieniu, a mianowicie:

A będziesz miłował Wiekuistego, Boga twego, całym sercem swoim, i całą duszą swoją, i wszystkimi swoimi zasobami. (Pwt 6:5)

które stanowi oczywiście pierwszy wers naszej codziennej modlitwy We’achawta; drugie natomiast spośród owych przykazań rozpoczyna powtórzenie Dekalogu:

Jam Wiekuisty, Bóg twój, który Cię wywiódł z ziemi Micraim, z domu niewoli! (Pwt 5:6)

Ta micwa zdaje się kompletnie nie pasować do naszej definicji przykazania; przede wszystkim dlatego, że w ogóle nie jest ona wyrażona w języku normatywnym, wydaje się być po prostu stwierdzeniem pewnego faktu. A jednak werset ten jest w naszej tradycji uważany za przykazanie i to jedno z najbardziej fundamentalnych! Jest ono rozumiane jako przykazanie wiary w Boga i na nim opiera się wszystko – cały normatywny, moralny i rytualny kodeks Tory.

Problem ten nurtował rabinów, jak bowiem można nakazać wiarę w Boga lub miłość Boga lub bliźniego? Pytanie to doprowadziło komentatorów do wniosku, że termin micwa / przykazanie nie może mieć tutaj zastosowania. Średniowieczny, hiszpański filozof Chasdaj Crescas twierdził, że:

Sama natura terminu „micwa” wskazuje z definicji, że może on mieć zastosowanie tylko do kwestii podlegających wolnej woli i wyborowi. Ale wiara w istnienie Boga jest jedną z tych rzeczy, które nie podlegają wolnej woli i wyborowi. W związku z tym termin micwa (przykazanie) nie może mieć do nich zastosowania.

Podobnie Abrawanel, XV-wieczny sefardyjski komentator biblijny, uważał, że pierwsze przykazanie jest zaledwie wstępem do kolejnych przykazań i nakazów, deklaracją informującą Dzieci Izraela, Kto się do nich zwraca. Nasza tradycja odrzuciła jednakże ten pogląd i zaliczyła obie micwy do 613 przykazań Tory. Ibn Ezra wskazał, że istnieje więcej tego rodzaju przykazań, jak te nakazujące określone stany umysłu lub stany emocjonalne:

Nie będziesz chował w sercu swoim nienawiści do bliźniego swego. (Kpł 19:17)

Nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Wiekuisty! (Kpł 19:18)

Do nich zalicza się również ostatnie przykazanie dekalogu, zakazujące pożądania żony bliźniego swego, a także rzeczy pozostających w jego dyspozycji.

Istnieją (przynajmniej) dwa sposoby rozumienia tej kwestii mające różne, choć komplementarne, konsekwencje praktyczne. Pierwsze jest takie, iż przykazania nakazujące nam określonych stanów umysłu lub uczuć mają nas nauczyć samokontroli, która jest niezbędna dla świadomego oraz moralnego życia. Wedle tego ujęcia działanie rozumiane jest bardzo szeroko i obejmuje także procesy zachodzące wewnątrz nas. Drugie rozumienie definiuje wspomniane przykazania jako zasady ogólne, z których wynikają wszystkie, bardziej szczegółowe przykazania nakazujące praktyczne działania per se. Tym samym przykazanie “Będziesz miłował Boga swego” znajduje swoje wypełnienie w przestrzeganiu wszystkich boskich przykazań. Tym samym miłość, zarówno Boga, jak i bliźniego, nie sprowadza się wyłącznie do określonych uczuć, emocji – zyskuje charakter praktyczny, a dzięki temu realny, głęboki i prawdziwy.

W mojej opinii owe przykazania, rozumiane jako ogólne zasady, stanowią jednocześnie głębsze ugruntowania dla wszystkich konkretnych przykazań: są one źródłem odpowiedniej kawany (ugruntowanej intencji) w naszych moralnych działaniach. Owe ogólne przykazania przypominają nam o tym, że celem naszych działań jest budowa lepszego świata, dla nas i naszych potomków.  Z odpowiednią kawaną, prawdziwą miłością i wiarą nasze działania zyskują głębszy sens.

I choć jednym z fundamentalnych, praktycznych celów naszej religii i całego naszego systemu prawa religijnego jest nauczenie nas dyscypliny i samokontroli, to powinniśmy mieć świadomość ich ograniczoności. Wiele spośród naszych działań ostatecznie wykracza poza nas samych i tracimy kontrolę nad ich skutkami, zwłaszcza tymi bardziej odległymi. Tam gdzie kończy się nasza kontrola zaczyna się wiara. Jeśli nasze działania motywowane są dobrymi, pozytywnymi intencjami, mamy prawo wierzyć, iż Bóg doprowadzi nasze działania do ostatecznych, zamierzonych przez nas dobrych celów. (On czyni to zwykle rękami dobrych i sprawiedliwych ludzi, choć ma też wiele innych, nieprzeniknionych sposobów). Ludzka arogancja oraz obsesja kontroli wszystkiego i wszystkich czynią bardzo wiele szkód w naszym życiu, zarówno prywatnym i społecznym, zwłaszcza jeśli towarzyszy im fałszywy kolektywizm w myśleniu, nie respektujący naszych indywidualnych praw i wolności osobistych. Wiara pojęta w przedstawiony wyżej sposób uczy nas pokory, świadomości własnych ograniczeń i stanowi duchowe remedium dla wspomnianych destrukcyjnych sił oraz dążeń.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Matot-Masei

The thirst for justice that blinds

Thoughts on parashat Masei

Menachem Mirski 

Masei (“Travels”), typically read together with the preceding parasha ‘Matot’, is the final Torah portion in the Book of Numbers. It opens with a recollection of the places where the Israelites encamped in the desert; later God commands the Israelites to abide by the laws of the Torah upon conquering the promised land and to destroy idolatry in the Land of Israel. This week’s parasha also outlines Israel’s boundaries and presents detailed laws regarding the cities of refuge for accidental killers:

Speak to the Israelite people and say to them: When you cross the Jordan into the land of Canaan, you shall provide yourselves with places to serve you as cities of refuge to which [a man] who has killed someone — who has slain a person unintentionally — may flee. The cities shall serve you as a refuge from the avenger, so that the killer may not die unless he has stood trial before the assembly. The towns that you thus assign shall be six cities of refuge in all. Three cities shall be designated beyond the Jordan, and the other three shall be designated in the land of Canaan: they shall serve as cities of refuge. These six cities shall serve the Israelites and the resident aliens among them for refuge, so that any man who slays a person unintentionally may flee there. (Numbers 35:10-15)

The rest of the laws on this issue clarify some important details like the distinction between unintentional killing and murder, as well as the role of the avenger.

The 19th century American clergyman and writer Henry Clay Trumbull argued that the avenger (hebr. goel ha’dam) was responsible for securing for the victim’s family an equivalent of their loss of blood — the loss of life — by other blood, or by an agreed-upon payment for its value: „His mission was not vengeance, but equity. He was not an avenger, but a redeemer, a restorer, a balancer”. This explanation is in line with the meaning of the Hebrew word goel, which means redeemer. In addition, the law enforcement of the early Biblical times was usually private in its character: typically the local patriarch was both the family/tribe leader as well as the prosecutor and the judge, thus being the one who administered and enforced justice. The biblical law reckoned with both of these traditions and at the same time pushed for their modification. Therefore, the Torah has always insisted that only the person involved in the killing was to be held responsible, as well as on putting the enforcement of the law into the public domain. The privileges of the goel were so firmly rooted among the people that the provisions for the cities of refuge should be looked upon as a gradual shift from private to public law enforcement. In fact, the Torah still granted the avenger the right to kill when his victim left the city of refuge (Numbers 35:27).

The slaying of a human being, even if it occurs without evil intent, is always an injury, a wound to the community. The institution of sanctuary cities (hebr. arei miklat) had three basic purposes: it was a protective measure, to give everyone the opportunity to cool down their emotions. It also served as punishment for the accidental killer, because exile constituted a form of social death. The third but not less important purpose was to contain and isolate the sin that had been committed, for killing was understood to contaminate both the community and the Land (Numbers 35:32-34).

The accidental killers could leave their refugee cities only after the death of the high priest. This procedure had both a practical meaning – as a rule, it set a sufficiently long period of social isolation (though obviously not always), as well as a theological one – ultimately only (someone’s) death could redeem this sin and here the death of the high priest served as expiation:

For the high priest atones on behalf of Israel, and this incident happened during his lifetime. (Ibn Ezra on Numbers 35:25)

Similarly, Talmud argues that the death of the high priest formed an atonement (Makkot 11a) as the death of all pious individuals counted as an atonement (Yoma 38b; Moed Katan 28a). Maimonides argued that the death of the high priest was simply an event so shockingly upsetting to the Israelites that they dropped all thoughts of vengeance (The Guide for the Perplexed III:40). When it comes to the blood avenger, later rabbinic tradition ascribed to him role performed in modern times by a prosecuting attorney, who pleads on behalf of the victim the case against the criminal and therefore is responsible for bringing the offender to court, finding evidence against him, presenting the case to the court, and collecting damages from the offender.

One of the lessons we can draw from these considerations may be that we should keep a proper balance regarding various injustices done in the past, to us, to our people or country. Time is a measure of the variability of all things; reality is constantly renewing itself, bringing new things, both good and bad, both justice and injustice. However legitimate it is to demand justice, we should be careful not to fixate on issues that were once important, but became not so important with time. This kind of fixation can obscure the current problems facing the world, rendering us incapable of properly perceiving the reality around us, including new problems and injustices. Any anger, even the justified and well-founded one, can cloud our senses and our reason. Peace of mind seems to always be the right answer; it is always better to perceive and react to the world with a calm mind than through the prism of various emotions over which we often have no complete control.

Shabbat shalom

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.