Thoughts on Pesach 5782

Leave Behind

Thoughts on Pesach 5782

Menachem Mirski

This Friday at sunset we will mark the beginning not only of Shabbat, but also the festival of Pesach, which is one of the main pillars of our religious experience and our identity. Passover is a festival of freedom and joy, but also of certain duties and necessary sacrifices which are supposed to shape us psychologically so that we become conscious “owners of freedom”:

The Egyptians urged the people on, impatient to have them leave the country, for they said, “We shall all be dead.” So the people took their dough before it was leavened, their kneading bowls wrapped in their cloaks upon their shoulders… Moreover, a mixed multitude went up with them, and very much livestock, both flocks and herds. And they baked unleavened cakes of the dough that they had taken out of Egypt, for it was not leavened, since they had been driven out of Egypt and could not delay; nor had they prepared any provisions for themselves. (Ex 12:33-34;38-39)

The above story is the source of a law according to which during Pesach we don’t eat not only leavened bread, but also any kind of products containing chametz, i.e. made based on the leaven of five grains: rye, wheat, spelt, oat and barley, or containing even trace amounts of them, if the process of their production could have led to the creation of leaven. Not only eating, but also owning these products on Pesach is forbidden.

Sometimes it is generally said that we do all this to commemorate those events; but this statement is not correct, since this tradition is based on a “stronger” rabbinical rule expressed in the Mishna (Pesachim 10:5): “In each and every generation a person must view himself as though he personally left Egypt, as it is stated: ‘And you shall tell your son on that day, saying: It is because of this which the Lord did for me when I came forth out of Egypt’ (Exodus 13:8)”. This rabbinical rule is almost ordering us to “embody” the fact of leaving Egypt, so that we never go back there again and so that once and for all we can remain free people, which in the human world has always been and still remains a challenge, often an uneasy challenge.

That’s among others the reason why our tradition abounds in rituals and laws helping us “embody” the experience of the exodus from Egypt. Some of them are laws regarding chametz:

When one searches for chametz on the night of the fourteenth or the day of the fourteenth [of the month of Nissan] or in the middle of the festival, he should recite the blessing before he begins to search: Blessed are You, Lord our God, King of the Universe, who has sanctified us with His commandments and has commanded us about destruction of chametz. And he searches and seeks [it] in all of the places into which we introduce chametz, as we have explained. (Maimonides, Mishneh Torah, Leavened and Unleavened Bread 3:6)

And he searches and seeks [it] in all of the places into which we introduce chametz…– such a search can be very time consuming or actually never ending, if someone treats this matter very meticulously. So we don’t become obsessed over this, the Rabbis decided that there must be a rule limiting the practice of searching and getting rid of the chametz:

And when he finishes searching – if he searched on the night of the fourteenth or on the day of the fourteenth [Nissan] before the sixth hour, he must nullify all of the chametz that remained in his possession and that he does not see. And he should say, “All the chametz that is in my possession that I have not seen – behold it is like dust.” (Maimonides, Mishneh Torah, Leavened and Unleavened Bread 3:7)

Therefore we are obliged to end the search for the chametz at a certain point and recognize that we’ve done everything in our power and seal this with the above mentioned statement. In my opinion what’s very important here is that we should use such “limiting rules” not only with regards to chametz, but also many other areas of our lives. Let us then engage in an intellectual experiment and let’s consider that chametz is: a burden, a problem, a hardship, a yoke or – a weakness or addiction. All such things are obstacles limiting our freedom. We should be always eliminating them from our lives. In many cases we should be as meticulous as with the searching for and destruction of chametz, otherwise the problems and burdens will quickly come back to us. But here we also need a “limiting rule”, so that we don’t become obsessed with fighting against all these things, since this can yield contrary to expected effects. For example focusing obsessively on one’s own weaknesses or an exaggerated search for evil in everything that surrounds us, even if the motivation behind it is positive, doesn’t make our life better. At a certain point while fighting against such things we must simply recognize that we’ve done a lot, that we’ve done all that was in our power, seal it with a blessing, leave those burdens and weaknesses behind us and keep on living our lives, not letting ourselves be determined by something we have already largely overcome, yet not completely.

Shabbat shalom,

Chag Pesach Sameach!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Refleksja na Pesach 5782

Zostawić za sobą

Refleksja na Pesach 5782

Menachem Mirski

W najbliższy piątek, o zachodzie słońca, rozpoczyna się nie tylko szabat, ale także i święto Pesach, będące jednym z głównych filarów naszego religijnego doświadczenia i naszej tożsamości. Święto Pesach jest świętem wolności i radości, ale i pewnych obowiązków oraz koniecznych wyrzeczeń, mających nas psychologicznie uformować tak, żebyśmy byli świadomymi “posiadaczami wolności”:

I nalegali Micrejczycy na lud, by ich czemprędzej wyprawić z kraju, bo rzekli: “Wszyscy pomrzemy”. I poniósł lud ciasto swoje, zanim się zakwasiło, donice swoje obwinięte w zwierzchnie szaty swe, na barkach swoich. […] I także różnoplemiennego ludu mnóstwo wyszło z nimi i trzody, i stada, dobytek wielki bardzo. I wypiekli ciasto, które wynieśli z Micraim, na placki przaśne; ponieważ się nie zakwasiło, bo wypędzeni zostali z Micraim, a nie mogli się zatrzymywać; a także zapasów nie przygotowali sobie. (Wj 12:33-34;38-39)

Powyższa historia jest źródłem prawa, wedle którego nie jemy w Pesach nie tylko chleba kwaszonego, ale także wszelkich produktów zawierający chamec, tzn. sporządzonych na zakwasie z pięciu zbóż: żyta, pszenicy, orkiszu, owsa i jęczmienia, jaki też zawierające choćby śladowe ich ilości, jeśli proces ich produkcji mógł doprowadzić do powstania zakwasu. Nie tylko jedzenie, ale i posiadanie tych produktów jest w Pesach zakazane.

Potocznie mawia się czasem, że robimy to wszystko na pamiątkę owych wydarzeń; stwierdzenie to jednak nie jest adekwatne, bowiem owa tradycja opiera się na “mocniejszej” rabinicznej zasadzie, wyrażonej w Misznie (Pesachim 10:5): W każdym pokoleniu człowiek winien postrzegać siebie tak, jakby osobiście opuścił Egipt, jest bowiem napisane: I opowiesz synowi twojemu dnia onego, mówiąc: to dla tego, co uczynił mi Wiekuisty, gdym wychodził z Micraim. Owa rabiniczna zasada nakazuje nam niemalże “ucieleśnić” fakt wyjścia z Egiptu, po to, ażeby nigdy do niego już nie wracać i aby raz na zawsze pozostać ludźmi wolnymi, co w świecie ludzkim zawsze było i jest wciąż wyzwaniem, często niełatwym wyzwaniem.

Między innymi z tego właśnie powodu nasza tradycja obfituje w rytuały i prawa pomagające nam “ucieleśnić” doświadczenie wyjścia z Egiptu. Jednymi spośród nich są prawa dotyczące chamecu:

Szukając chamecu w nocy lub w ciągu dnia czternastego [miesiąca Nissan], lub w czasie święta, należy odmówić błogosławieństwo, zanim zacznie się szukać: Błogosławiony jesteś, Boże nasz, Królu Wszechświata, który uświęciłeś nas swoimi przykazaniami i nakazałeś nam zniszczenie chamecu. Szukamy [go] we wszystkich miejscach, do których mogliśmy go zanieść, jak wyjaśniliśmy powyżej. (Majmonides, Miszne Tora, Kwaszony i niekwaszony chleb 3:6)

Szukamy [go] we wszystkich miejscach, do których mogliśmy go zanieść… – takie poszukiwania mogą być bardzo czasochłonne lub wręcz nie mieć końca, jeśli ktoś traktuje sprawę bardzo skrupulatnie. Byśmy więc nie popadli w obsesję w tej kwestii, rabini uznali, że potrzebna jest reguła ograniczająca praktykę poszukiwania i pozbywania się chamecu:

A kiedy skończymy poszukiwania – jeśli szukaliśmy w nocy czternastego lub w ciągu dnia, czternastego [Nissan] przed godziną szóstą, musimy unicestwić cały chamec, który pozostał w naszym posiadaniu i ten, którego nie widzimy. I powinniśmy powiedzieć: „Cały chamec, który jest w moim posiadaniu, a którego nie widziałem, jest jak proch”. (Majmonides, Miszne Tora, Kwaszony i niekwaszony chleb 3:7)

Jesteśmy zatem zobligowani zakończyć poszukiwania chamecu w pewnym momencie i uznać, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy i przypieczętować to powyższą deklaracją. Co jest moim zdaniem bardzo tutaj istotne to to, że tego rodzaju “zasady ograniczające” powinniśmy stosować nie tylko wobec chamecu, ale i w wielu innych dziedzinach naszego życia. Zróbmy więc intelektualny eksperyment i uznajmy chamec za: ciężar, kłopot, uciążliwość, brzemię, albo – słabość czy uzależnienie. Wszystkie tego rodzaju zjawiska stanowią przeszkody ograniczające naszą wolność. Powinniśmy je stale z naszego życia eliminować. W wielu przypadkach powinniśmy być tak skrupulatni, jak z szukaniem i unicestwianiem chamecu, inaczej kłopoty i uciążliwości szybko do nas wrócą. Jednakże i tu potrzebujemy “zasady ograniczającej” żeby nie popaść w obsesję w walce z tymi wszystkimi zjawiskami, bowiem to może przynieść efekty przeciwne do zamierzonych. Obsesyjne skupianie się na własnych słabościach, na przykład, lub też przesadne doszukiwanie się zła we wszystkim wokół, choćby pozytywnie motywowane, nie czyni naszego życia lepszym. W pewnym momencie walki z tymi zjawiskami musimy po prostu uznać, że zrobiliśmy dużo, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, przypieczętować to błogosławieństwem, zostawić owe ciężary i słabości za sobą, i iść przez życie dalej, nie dając się determinować czemuś, co w dużym stopniu już przezwyciężyliśmy, choć jeszcze nie całkowicie.

Szabat szalom,

Chag Pesach sameach!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Neal Brostoff: Polish Jewish Art Music

Beit Polska and Friends of Jewish Renewal in Poland present a new series

Freighted Legacies: The Culture and History of Jewish Interactions in Poland

Neal Brostoff:  Polish Jewish Art Music

Klezmer music has dominated the conversations about the post-communist Jewish culture renaissance in Poland.

However, creative activity in art music (classical music) has its own proud history, beginning with the virtuoso pianist and composer Maria Szymanowska in the late 18th century We will listen to one of her nocturnes, which strongly influenced Frederic Chopin’s compositional style. The webinar will offer an overview of primarily 20th century music of the Polish-Jewish experience, including the work of Krzysztof Penderecki (not Jewish) whose powerful Kaddish Oratorio concludes with the version of the Kaddish prayer sung at the High Holydays morning services. Szymon Laks survived Auschwitz, where he conducted the inmates’ orchestra. We will learn about his haunting art song on the poem of Antoni Slonimski, Elegy for the Lost Jewish Villages.

The program’s presenter, Neal Brostoff, taught courses in Jewish and Israeli music history and Jewish music  performance in UCLA’s Departments of Ethnomusicology and Musicology from 2011 to 2016. Mr. Brostoff has also served as the music programs coordinator for the Mickey Katz Endowed Chair in Jewish Music at UCLA. He has taught Jewish music courses at Loyola Marymount University and at American Jewish University in Los Angeles. In his professional career, Mr. Brostoff has produced Jewish music concerts and festivals and has lectured on Jewish music topics. He has also served as director of cultural affairs for the Israeli Consulate in Los Angeles and as a music specialist at the Skirball Cultural Center. Active as a cantorial accompanist and choir director, Mr. Brostoff served congregations Adat Ari El and Temple Aliyah in Los Angeles from 1971 to 2007. He holds undergraduate and graduate degrees in music from Mount St. Mary’s College and California State University, Fullerton.

 

********************************************************************
LINKS:
FREIGHTED LEGACIES
THE CULTURE AND HISTORY OF JEWISH INTERACTIONS IN POLAND
https://www.jewishrenewalinpoland.com/freighted-legacies/

 

DONATE:
Cedaka צדקה PAYPAL
paypal.me/BeitPolska

Bank transfer details

Beit Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich
Account number:
Bank Pekao S.A.
IBAN: PL47 1240 1040 1111 0010 3311 7066
SWIFT/BIC: PKOPPLPW
Transfer title: „Donation for statutory objectives for Beit Warszawa”

Shemini

Things we deserved and things we didn’t deserve

Thoughts on parashat Shemini

Menachem Mirski 

Does everything (bad) that happens to us happen for a reason? If so, where should we look for answers? In theology, science or our moral conduct as individuals or groups? The Torah portion for this week brings up this topic. On the eighth day, following the seven days of their inauguration, Aaron and his sons begin to officiate as kohanim (priests); a fire comes down from God to consume the offerings on the altar, and the divine presence comes to dwell in the Sanctuary. Aaron’s two elder sons, Nadav and Avihu, offer a “foreign fire before God” and die before God. Aaron is silent in face of this tragedy. Moses and Aaron subsequently disagree as to a point of law regarding the offerings, but Moses concedes to Aaron that Aaron is in the right.

The reason that Nadav and Avihu died is mentioned in theTorah:

And the sons of Aharon took each his censer, and they put in them incense. And they offered before יהוה foreign fire which He had not commanded them.

(Leviticus 10:1)

Yet the Sages and the midrashim give numerous reasons and explanations as to what their sin was and why they died. Some commentators praise Aharon’s sons and consider them as exceptional people: the sons meant what they did for the best and did more than they were commanded. But they were punished because no man has the right to do more or less in the Divine service than he was commanded. Other commentators find serious faults in the actions of Aharon’s sons. Some claim that they showed disrespect for the Mishkan and the Divine service, for example, that they entered the Mishkan wearing the robes of a regular Kohen rather than those of a Kohen Gadol; they had previously imbibed wine; they offered a sacrifice which they had not been commanded to bring. There are also commentators who accuse them of improper behavior which discredited their priesthood: that they were arrogant and did not take wives because of their conceit, for they felt that no other family was as distinguished as theirs, and they did not have children; that they were not friendly to one another; they wanted to determine the halachah in the presence of their Rebbi (Moshe), or, they awaited the death of Moshe and Aharon, so that they could take over the leadership of the nation.

The list of reasons for their sudden death goes on and on. Thus, it is legitimate to ask why the Rabbis were not satisfied with the simple answer given by the Torah and had to bring all of the other reasons. The answer to that question lies in the two fundamental theological assumptions of rabbinic thinking with regard to theodicy: 1) Everything bad that happens to the (Jewish) people can be and generally should be seen as Divine punishment; 2) The rabbinic mind has always been sensitive to injustice, and consequently, to any sort of incommensurability of the Divine punishment. The first assumption actually belongs to the oldest strata of biblical theology and theodicy: God is always just and every suffering/injustice comes from human sin/error. It’s not the only theodicy in Judaism; other answers to the problem of evil, including various concepts of unjustified suffering, had been successively developed starting from the late Second Temple period. But the idea that every misfortune and suffering is a result of human and not Divine action marks the rabbinic mind definitely until Holocaust and to some extent even until today. Thus, regarding the second assumption, the Rabbis, seeing the disproportion of the punishment, had no other choice than to come up with a variety of reasons for it.

Whether it is right to see everything that happens to us through the lens of Divine reward/punishment is a very extensive topic. To see everything that way is more “faith oriented”, so to say, whereas to admit that there is undeserved pain and suffering seems to be more “reason oriented”. Both approaches have their pros and cons. To see everything through the lens of Divine punishment can be for us, and often is, a driving force to be more moral, more careful, more observant, namely, to be conscious of our own responsibilities. To admit that there is an undeserved pain and suffering opens our eyes and minds to everything we have no influence on and it often helps us deal with our feelings of guilt.

All that is particularly relevant in our political judgments today. There are always things we, as individuals, communities or nations could have done better. But there are also the things we had no influence on, even though we could sense long before that they would determine our fate in a way we would want to avoid. Let’s apply this to the current situation of Ukraine and the Ukrainian people: this country has a long record of corrupt governments and social injustices stemming from it. Had they done better in this matter, as a nation and society, their position right now would have probably been better. Even their president, Zelensky, with my entire sympathy and admiration towards him, committed several mistakes, like those in his speech in Knesset a few days ago: his comparisons of the present situation of Ukraine to the Holocaust, as well as his claims about the role of Ukrainians in saving Jews during that time, were very inaccurate. But none of what the Ukrainians and their leadership did or didn’t do in recent decades makes them deserve Putin’s Russia aggression. What the Ukrainian people absolutely deserve is greater support from the West, in every politically doable matter. But on the other hand, this fact should not make us blind to the difficult and painful events that took place in the course of Polish-Jewish-Ukrainian history. It’s not necessary to talk about these events right now but it’s also unnecessary to idealize the victims in order to help them to bring peace and justice.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Szemini

Rzeczy, na które zasłużyliśmy i te, na które nie zasłużyliśmy

Refleksja nad paraszą Szemini

Menachem Mirski 

Czy wszystko (złe), co nam się przytrafia, wydarza się z jakiegoś powodu? Jeśli tak, to gdzie szukać odpowiedzi? W teologii, nauce czy w naszym postępowaniu moralnym jako jednostek lub grup? Porcja Tory na ten tydzień porusza ten temat: ósmego dnia, po siedmiu dniach ich inauguracji, Aharon i jego synowie zaczynają sprawować urząd jako kohanim (kapłani); ogień zstępuje od Boga, aby strawić ofiary na ołtarzu, i tym samy przybywa boska obecność, aby zamieszkać w Sanktuarium. Dwaj starsi synowie Aharona, Nadab i Abihu, ofiarowują „obcy ogień przed Bogiem” i umierają. Aaron milczy w obliczu tej tragedii. Mosze i Aharon później nie zgadzają się co do kwestii halachicznej dotyczącej ofiar, ale ostatecznie Mojżesz przyznaje Aaronowi rację.

Powód śmierci Nadaba i Abihu jest podany w Torze:

I wzięli synowie Ahrona – Nadab i Abihu, każdy kadzielnicę swoję, i włożyli w nie ognia, i położyli nań kadzidła, i tak przynieśli przed oblicze Wiekuistego ogień obcy, którego nie przykazał im (Kapłańska 10:1).

Jednakże nasi mędrcy i ich midrasze podają liczne powody i wyjaśnienia, jaki był ich grzech i dlaczego umarli. Niektórzy komentatorzy chwalą synów Aharona i uważają ich za wyjątkowych ludzi: synowie wiedzieli, co robili, ich intencje były dobre, lecz zrobili więcej, niż im nakazano i zostali ukarani, ponieważ żaden człowiek nie ma prawa wykonywać w służbie Bożej więcej lub mniej, niż mu nakazano. Inni komentatorzy dopatrują się natomiast poważnych błędów w poczynaniach synów Aharona. Niektórzy twierdzą, że okazywali brak szacunku dla Miszkanu i służby Bożej, na przykład, że weszli do Miszkanu w szatach zwykłego Kohena, a nie Kohena Gadol; inne wyjaśnienie – wcześniej pili wino; złożyli ofiarę, której nie nakazano im złożyć. Są też komentatorzy, którzy zarzucają im niewłaściwe zachowanie, kompromitujące ich kapłaństwo: że byli aroganccy i nie żenili się z powodu swojej zarozumiałości, gdyż uważali, że żadna inna rodzina nie była tak wyróżniająca się jak ich, w rezultacie – że nie mieli dzieci; że nie byli dla siebie przyjaźni; że chcieli ustalić halachę w obecności ich Rebbi (Mosze) lub wręcz czekali na śmierć Moszego i Aharona, aby mogli przejąć przywództwo narodu.

Lista przyczyn ich nagłej śmierci jest długa. Dlatego uzasadnione jest pytanie, dlaczego rabini nie byli zadowoleni z prostej odpowiedzi udzielonej przez Torę i musieli podać te wszystkie inne powody. Odpowiedź na to pytanie tkwi w dwóch fundamentalnych założeniach teologicznych myśli rabinicznej w odniesieniu do teodycei: 1) Wszystko, co złe, co dzieje się z narodem (żydowskim) może być i powinno być postrzegane jako kara Boża; 2) Umysł rabiniczny zawsze był wrażliwy na niesprawiedliwość, a co za tym idzie, na jakąkolwiek niewspółmierność kary Bożej. Pierwsze założenie należy właściwie do najstarszych warstw teologii i teodycei biblijnej: Bóg jest zawsze sprawiedliwy, a każde cierpienie/niesprawiedliwość pochodzi z ludzkiego grzechu/błędu. To nie jedyna teodycea w judaizmie; inne odpowiedzi na problem zła, w tym różne koncepcje nieusprawiedliwionego cierpienia, były sukcesywnie rozwijane, począwszy od późnego okresu Drugiej Świątyni. Ale idea, że ​​każde nieszczęście i cierpienie jest wynikiem działania ludzkiego, a nie Boskiego, naznacza umysł rabina zdecydowanie aż do Holokaustu, a do pewnego stopnia nawet do dzisiaj. W związku z tym drugim założeniem rabini, widząc dysproporcję kary, nie mieli innego wyjścia, jak starać się odnaleźć różne jej inne przyczyny.

To, czy słuszne jest postrzeganie wszystkiego, co nam się przydarza, przez pryzmat Boskiej nagrody/kary, to bardzo obszerny temat. Widzenie wszystkiego w taki właśnie sposób nazwałbym „zorientowaniem na wiarę”, podczas gdy przyznanie, że istnieje w świecie niezasłużony ból i cierpienie, wydaje się być czymś bardziej „zorientowany na rozum czy rozsądek”. Oba podejścia mają swoje plusy i minusy. Spojrzenie na wszystko przez pryzmat kary Bożej może być dla nas i często jest siłą napędową, aby być bardziej moralnym, bardziej uważnym, bardziej spostrzegawczym, i np. bardziej świadomym swoich własnych obowiązków. Przyznanie się, że istnieje niezasłużony ból i cierpienie, otwiera także nasze oczy i umysły na wszystko, na co nie mamy wpływu i często pomaga nam radzić sobie z poczuciem winy.

Wszystko to jest szczególnie istotne w naszych dzisiejszych osądach politycznych. Zawsze są rzeczy, które my jako jednostki, społeczności lub narody mogliśmy zrobić lepiej. Ale są też rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu, choć już dawno wyczuwaliśmy, że zadecydują o naszym losie w sposób, którego chcielibyśmy uniknąć. Zastosujmy to do obecnej sytuacji Ukrainy i narodu ukraińskiego: kraj ten ma długą historię skorumpowanych rządów i wynikających z tego niesprawiedliwości społecznych. Gdyby radzili sobie lepiej w tej sprawie, jako naród i społeczeństwo, ich pozycja w tej chwili byłaby prawdopodobnie lepsza. Nawet ich prezydent Zełenski, z całą moją sympatią i podziwem dla niego, popełnił kilka błędów, jak te w swoim przemówieniu w Knesecie kilka dni temu: porównanie obecnej sytuacji Ukrainy do Holokaustu, a także twierdzenia o roli Ukraińców w ratowaniu Żydów w czasie Zagłady była bardzo nieadekwatne. Jednakże nic z tego, co Ukraińcy i ich przywódcy zrobili lub czego nie zrobili w ostatnich dziesięcioleciach, nie sprawia, że ​​zasługują na agresję Putina na Rosję. To, na co naród ukraiński absolutnie zasługuje, to większe wsparcie Zachodu w każdej politycznie możliwej sprawie. Z drugiej jednak strony fakt ten nie powinien przesłaniać nam trudnych i bolesnych wydarzeń, które miały miejsce w polsko-żydowsko-ukraińskiej historii. Nie trzeba koniecznie rozmawiać o tych wydarzeniach właśnie teraz, ale i też nie jest konieczne idealizowanie ofiar po to, aby pomóc im przywrócić pokój i sprawiedliwość na świecie.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Eliyana Adler „Survival on the Margins”

Beit Polska and Friends of Jewish Renewal in Poland present a new series

Freighted Legacies: The Culture and History of Jewish Interactions in Poland

Eliyana Adler „Survival on the Margins: Polish Jewish Refugees in the Wartime Soviet Union”

The implementation of the August 1939 accord between Germany and the Soviet Union (Molotov-Ribbentrop) erased Poland. The Jews in the Soviet controlled sector of the former Poland, many of whom fled eastward or were deported by Soviet authorities or simply exiled to vast howling regions found a paradoxical refuge. They were at a far remove from unfolding persecutions and murders the Germans planed. The narrative about the fate of the 200,000 Polish Jewish refugees in the Soviet Union remained peripheral to the study of the Holocaust for over 75 years. Dr. Adler’s ground breaking work has opened up these areas of study for the English speaking audiences.

In the Soviet Union, refuge was an arduous path including meager food, hard labor, freezing temperatures, illness, inadequate shelter, and the Soviet system – all, were a tortuous obstacles to survival. Initially Jewish Poles were designate to the Artic regions – “Siberia” and later, other locations in central Asia. After the war, they were allowed to return to Poland, where they discovered the full extent of the Holocaust’s destruction. By 1946, these Jewish Poles were the majority in the Displaced Persons camps established in Germany. Their story was subsumed into the main Holocaust narratives.

In a prescient supplementary essay What’s in a Name? How Titles Construct and Convey Knowledge about Migrants, Adler frames for us some of the difficulty and complexity facing those of us who seek to understand the circuitous paths of Polish Jewish Refugees. Dr. Adler remarks cross temporal boundaries to indirectly, comment on contemporary and historical constructs about migrants. Dr. Eliyana Adler’s ground breaking study employs the still meager Soviet era archival sources but foregrounds the recollections of survivors. Adler’s work confronts us with several questions: how we understand the Holocaust? What does it mean to be a survivor? We are left to understand and ponder the paradoxes of history.

********************************************************************
LINKS:
FREIGHTED LEGACIES
THE CULTURE AND HISTORY OF JEWISH INTERACTIONS IN POLAND
https://www.jewishrenewalinpoland.com/freighted-legacies/

CLICK HERE TO BUY THE BOOK
https://www.hup.harvard.edu/catalog.php?isbn=9780674988026

EXCERPT FROM SURVIVAL ON THE MARGINS
https://www.jewishrenewalinpoland.com/wp-content/uploads/2022/03/Adler-Intro.pdf

EXCERPT FROM SURVIVAL ON THE MARGINS. (POLISH)
https://www.jewishrenewalinpoland.com/wp-content/uploads/2022/03/Introduction_Adler_POL.pdf

DONATE:
Cedaka צדקה PAYPAL
paypal.me/BeitPolska

Bank transfer details

Beit Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich
Account number:
Bank Pekao S.A.
IBAN: PL47 1240 1040 1111 0010 3311 7066
SWIFT/BIC: PKOPPLPW
Transfer title: „Donation for statutory objectives for Beit Warszawa”

Vayakhel

Defending our values requires sacrifices

Thoughts on parashat Vayakhel

 Menachem Mirski 

Our Torah portion for this week is among those that deal with the building of the Mishkan / Tabernacle. At the very beginning of our parasha Moses speaks to the Israelites about the necessary contributions they need to make in order to build the House in which God Himself resides.

Moses said further to the whole community of Israelites:This is what יהוה has commanded: Take from among you gifts to יהוה; everyone whose heart is so moved shall bring them—gifts for יהוה: gold, silver, and copper; blue, purple, and crimson yarns, fine linen, and goats’ hair; tanned ram skins, dolphin skins, and acacia wood; oil for lighting, spices for the anointing oil and for the aromatic incense; lapis lazuli and other stones for setting, for the ephod and the breastpiece. And let all among you who are skilled come and make all that יהוה has commanded: the Tabernacle, its tent and its covering, its clasps and its planks, its bars, its posts, and its sockets […] And everyone who excelled in ability and everyone whose spirit was moved came, bringing to יהוה an offering for the work of the Tent of Meeting and for all its service and for the sacral vestments. Men and women, all whose hearts moved them, all who would make an elevation offering of gold to יהוה, came bringing brooches, earrings, rings, and pendants — gold objects of all kinds. (Ex 35:4-11;21-22)

The Israelites brought these precious materials and did this work in the name of faith in fundamental, holy principles, as well as to build their national and religious identity and unity. Today all of this is in a deep crisis, especially in the Western World. We, people of the West, are narcissistic when it comes to our lifestyle and self-obsessed in terms of what we believe our role on Earth is. One of our fundamental mistakes is that we think that the entire world thinks like us and wants what we want, namely, economic prosperity and good life for every citizen. The thing is that this is not the case of countries ruled by dictators and oligarchs, like Russia, China or Iran.

In April 2019 the Levada Center pollster published a poll according to which 70 % of Russians believe that Stalin played a positive role in the history of Russia (only 19 percent viewed Stalin’s role negatively, down from 32 percent in 2016.) The prevalence of such a view in Russian society was almost unthinkable in the 90’s or even in the early 2000’s. Nostalgia for the „old greatness” of the Soviet Empire has significantly grown in the recent two decades and it doesn’t matter that the entire Russian economy has a GPD almost the same as the state of Florida. It doesn’t matter because the leadership of countries like Russia, China or Iran doesn’t care about the prosperity and good life of their citizens – it is actually at the very bottom of the list of their priorities. Their top priority is the “mythical greatness” of their countries, to which, unfortunately, a significant part of their society gives the green light (not forgetting, of course, about those who strongly protest against such mythomania). Thus I suppose that the economic sanctions will have a little, if at all, impact on Russia and her “imperial ambitions”.

Another problem that we have in our Western societies is that currently we can’t even unify what our chief social philosophy is or what our values are. We can’t even unify that our history has a deeper meaning and is worth reverence, or at least – respect. What is pervasive instead is self loathing, pointing fingers at each other and virtue signaling – pointing out who is smarter, more just and more moral, and it is usually “us” who are all those things. It all means nothing if there are no unified standards in this matter and if there are no commonly shared values, it becomes yet another driving force for social tribalism and political divisions. Without unifying standards more and more people involved in politics don’t care about values they used to stand for: all they care about is power, and that is the way they become more and more like Russian or Chinese oligarchs. Falsehoods like “everything is about power” openly spread in the Western intellectual and political discourse not only question all the values we believed in, all our morality and even ordinary decency. Platitudes like that are not only wrong; they are harmful because they relativize everything, open a path to Machiavellism and invite bad actors, like Putin, to the game.

But that’s enough bitterness, especially that our life is disgustingly comfortable compared to what the Ukrainian people experience at this moment, seeking shelter in the Kiev metro or deciding to find a refuge in Poland (like those who found shelter at the train station in my hometown, Przemyśl.) Times and moments like this should make us realize what are the real values on which our Western, free societies are founded; that there are things in life that are more important than comfort and everyday pleasures; that it is the fundamental values such as truth, justice and liberty that make our joyful and comfortable lives possible. The societies that don’t cherish these values drift fast towards the reality of Egypt, where tyrants or a small groups of oligarchs benefit enormously from work of impoverished masses that work from dawn to dusk without the day of rest, or, in an alternative scenario these masses have no work at all and no purpose of life other than survival, or no purpose at all, and nobody cares about it. That’s the reality that is looming everytime our true values are questioned. Maimonides believed that the essence of the first commandment is an unshakable faith in the Eternal and the minute we question His divinity, we question all our values, all our ethics, law and societal order. Absolutism can be a source of injustice, as history has shown numerous times, but there are times and places where being absolutely tied to our fundamental values is necessary and for the benefit of all of us. This, however, often requires sacrifices and that’s exactly the message Moses brought to our forefathers.

Shabbat shalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Wajakhel

Obrona naszych wartości wymaga ofiar

Refleksja nad paraszą Wajakhel

Menachem Mirski

Porcja Tory na ten tydzień jest jedną z tych, które omawiają budowę Miszkanu / Przybytku. Na samym początku naszej paraszy Mojżesz informuje Izraelitów o konieczności datków i innego rodzaju wkładu, jaki muszą oni wnieść, aby zbudować Dom, w którym zamieszkuje sam Bóg.

Tak przemówił następnie Mojżesz do całego zgromadzenia Izraelitów: «Oto co nakazał Wiekuisty mówiąc: „Dajcie z dóbr waszych daninę dla Wiekuistego”. Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Wiekuistego złoto, srebro, brąz, purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów oraz drzewo akacjowe, oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju namaszczania i pachnących kadzideł, kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału. Każdy uzdolniony z was winien przyjść i wykonać to, co Wiekuisty nakazał, to jest przybytek i jego namiot, przykrycia, kółka, deski, poprzeczki, słupy i podstawy […] Potem całe zgromadzenie Izraelitów odeszło od Mojżesza. Wnet jednak wszyscy, których skłoniło serce i duch ochoczy, przynieśli daninę dla Wiekuistego na budowę Namiotów Spotkania i na wszelką służbę w nim, oraz na święte szaty. Przyszli mężczyźni i kobiety, wszyscy ochoczego serca, przynosząc spinki, kolczyki, pierścienie, naszyjniki i wszelkie przedmioty ze złota; wszyscy złożyli Wiekuistemu dary ze złota dokonując gestu kołysania. (Ex 35:4-11;20-22)

Izraelici przynieśli te cenne materiały i wykonali te prace w imię wiary w fundamentalne, święte zasady, a także w celu budowania swojej narodowej i religijnej tożsamości oraz jedności. Dziś wszystko to znajduje się w głębokim kryzysie, zwłaszcza w świecie zachodnim. My, ludzie Zachodu, jesteśmy narcyzami, jeśli chodzi o nasz styl życia i mamy obsesję na punkcie tego, jaka jest nasza rola pośród innych ludów na Ziemi. Jednym z naszych podstawowych błędów jest przekonanie, że cały świat myśli tak jak my i chce tego, czego my chcemy, czyli gospodarczego dobrobytu i dobrego życia dla każdego obywatela. Rzecz w tym, że w krajach rządzonych przez dyktatorów i oligarchów, jak Rosja, Chiny czy Iran, sprawy się mają inaczej.

W kwietniu 2019 r. niezależne, rosyjskie centrum badań opinii publicznej Levada  opublikowało sondaż, według którego 70 proc. Rosjan uważało, że ​​Stalin odegrał pozytywną rolę w historii Rosji (tylko 19 proc. negatywnie oceniło rolę Stalina, w porównaniu z 32 proc. w 2016 r). Tak wielka popularność poglądu tego rodzaju w rosyjskim społeczeństwie byłaby nie do pomyślenia w latach 90, czy na początku pierwszej dekady XXI wieku. Nostalgia za „dawną wielkością” imperium sowieckiego znacznie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch dekad i nie ma tu znaczenia, że ​​PKB całej rosyjskiej gospodarki jest porównywalny np. z jednym stanem Ameryki – z Florydą. Nie ma to znaczenia, ponieważ przywódcy krajów takich jak Rosja, Chiny czy Iran nie dbają tak naprawdę o gospodarkę i dobrobyt swoich obywateli: znajdują się one na samym dole listy ich priorytetów. Ich naczelnym priorytetem jest natomiast „mityczna wielkość” ich krajów, czemu niestety znaczna część tych społeczeństw daje zielone światło (nie zapominając oczywiście o tych, którzy zdecydowanie protestują przeciwko takiej mitomanii). Z tego powodu przypuszczam, że sankcje gospodarcze będą miały niewielki, jeśli w ogóle, wpływ na Rosję i jej „imperialne ambicje”.

Innym problemem, który mamy w naszych zachodnich społeczeństwach, jest to, że nie  potrafimy nawet dojść do porozumienia w kwestii jaka jest nasza główna filozofia społeczna lub jakie są nasze (wspólne) wartości. Nie możemy się też dogadać w kwestii tego, że nasza historia ma głębszy sens i jest warta czci, lub przynajmniej szacunku. Tym, co jest natomiast coraz bardziej powszechne jest wstręt do samych siebie, wytykanie siebie nawzajem palcami i “sygnalizowanie cnoty” – wskazywanie, kto jest mądrzejszy, bardziej sprawiedliwy i bardziej moralny, i nie trzeba już dodawać to zawsze „my” nimi jesteśmy. Wszystko to nic nie znaczy, jeśli nie ma w tej kwestii jednolitych standardów i wspólnych wartości, staje się to kolejną siłą napędową plemienności społecznej i politycznych podziałów. Bez ujednolicenia standardów coraz więcej ludzi zaangażowanych w politykę nie dba o wartości, za którymi kiedyś opowiadali się: zależy im tylko na władzy i w ten sposób coraz bardziej upodabniają się do rosyjskich czy chińskich oligarchów. Kłamliwe frazesy, takie jak „we wszystkim chodzi wyłącznie o władzę” (ang. everything is about power), otwarcie rozpowszechniane w zachodnim dyskursie intelektualnym i politycznym, nie tylko kwestionują wszystkie wartości, w które niegdyś wierzyliśmy, całą naszą moralność, czy nawet zwykłą przyzwoitość. Takie frazesy są nie tylko błędne; są szkodliwe, bo wszystko relatywizują, otwierają drogę do makiawelizmu i zapraszają do gry złych graczy, takich jak Putin.

Ale dość już tej goryczy, zwłaszcza że nasze życie jest “obrzydliwie wygodne” w porównaniu z tym, co przeżywają w tej chwili Ukraińcy, szukając schronienia w kijowskim metrze lub decydując się na życie uchodźcy w Polsce (jak np. ci, którzy znaleźli schronienie na dworcu w moim rodzinnym mieście, Przemyślu.). Czasy i chwile jak te powinny nam uświadamiać czym są owe prawdziwe wartości na których są nasze zachodnie, wolne społeczeństwa ufundowane i że są w życiu rzeczy ważniejsze niż wygoda i codzienne przyjemności; że te podstawowe wartości, takie jak prawda, sprawiedliwość i wolność, właśnie umożliwiają nam owo radosne i wygodne życie. Społeczeństwa, które nie hołubią tych wartości, szybko dryfują w kierunku rzeczywistości znanej nam z biblijnego Egiptu, w której tyrani lub małe grupy oligarchów żyją z pracy zubożałych mas, pracujących od świtu do zmierzchu bez dnia odpoczynku, lub, w innym scenariuszu, masy te w ogóle nie mają pracy oraz innego celu  życia niż przetrwanie, i nikt się tym nie przejmuje. Tego rodzaju rzeczywistość wyziera za każdym razem, gdy kwestionowane są nasze prawdziwe wartości. Majmonides wierzył, że istotą pierwszego przykazania dekalogu jest niezachwiana wiara w Wiekuistego, a w chwili, gdy kwestionujemy Jego boskość, kwestionujemy wszystkie nasze wartości, całą naszą etykę, prawo i porządek społeczny. Absolutyzm, jak wiemy z historii, bywał źródłem wielkich niesprawiedliwości, jednakże są chwile i miejsca, w których bezwzględne przywiązanie do naszych fundamentalnych wartości jest konieczne, dla dobra nas wszystkich. To jednak często wymaga wyrzeczeń oraz poświęceń, i to jest właśnie przesłanie, które Mojżesz przyniósł naszym praojcom.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Parashat Ki Tisa

Parashat Ki Tisa

(Shemot 30:11 – 34:35)

 

Miriam   Klimova,

rabbinical student   at   Hebrew   Union College in Jerusalem
and the Rabbi of  the  „Shirat   ha-Jam” congregation in Haifa.

           

It’s said that whatever we think about has a tendency to come true. But can we control our thoughts?

The mysterious bond between Moshe and the invisible God must have been a source of endless discussions and doubts among the people. At the beginning of parashat Ki Tisa Moshe is alone on the top of Mount Sinai, where he receives detailed instructions from God regarding the building and functioning of the Tabernacle. In the meantime the people of Israel are left alone, without their leader. Uncontrollable thoughts are filling their heads and are sowing a seed of fear in them. The prolonged absence of Moshe provokes deep anxiety – he disappeared! He said that he was going up the mountain to God, but the Israelites, tired of the desert, need God to be down here, next to them. Why is he spending so much time on that mountain? Does God, who needed only one night to dry up the water and to lead the Israelites through the sea, now need forty days and forty nights to carve 10 Commandments on two tablets?! We must act, we must take matters into our own hands! But how? Maybe we should make us a deity, and then God’s power will enter into it and show us the correct path? Moshe is still not coming back, so even more distressing thoughts appear – that this God of his has disappeared along with him, and these thoughts are slowly starting to drive them crazy.

We are tormented by questions about the people’s morality; how could they have come back to idolatry so quickly?! But did they really view the calf as a change of God? Moshe was a visible link to an invisible God. The Israelites did not think that God could be created from the gold of their decorations. This is a mistaken understanding of ancient beliefs. The calf was their new link to God and it was supposed to replace not God, but “this man Moshe”.

Aaron had nothing against this. He was convinced that the people would not believe in a God who cannot be seen. While Moshe demands an unconditional submission to an omnipotent, invisible Deity, Aaron wants to  express the idea of God in a way that can be understood. We can assume that this wasn’t strictly speaking idolatry. An abstract idea of divinity poses a great challenge for modern people, not to mention in the ancient times.

Why choose a calf? They have just been saved from Egyptian slavery. More than one generation was born there and of course they were being raised under the influence of the surrounding culture. Indeed the two main incidents of idolatry described in the Tanach are directly connected to ancient Egypt. One – described in parashat Ki Tisa, and the other was initiated by Yeroboam after he successfully took control over the fragmented Israeli kingdom  (1 Kings 12). The two stories have several things in common. First of all, in both cases the objects of cult had the shape of calves or caws, and secondly: these events took place in a difficult interim period, when the nation needed a sense of safety and unity. The link to Egypt is not an accident. The ancient Egyptians worshiped several deities which made use of the images of bulls and cows. There was a widespread cult of a heavenly cow – the goddess Hathor, sometimes presented as a cow, and then as a woman with a cow’s head and with a solar disk between the horns. A cow was perceived as life-giving; it sustained life through its milk, it was even said about certain Pharaohs that they were fed by Hathor.

Hathor as a cow suckling Hatshepsut, a female pharaoh,  at Hatshepsut’s temple at Deir el-Bahari, 15th century BC

The goddess-cow strengthened, sustained and granted divinity to royal rule. When Yeroboam wanted to further unify his people, he probably made use of “pop-culture”. And similarly the Israelites, while left without a leader, on a hostile territory, with helpless families, in a time of need turned to a familiar cult in order to save themselves in a difficult situation.

Could this incident, which has left such a deep mark in Israel’s memory, have been avoided? Could they have overcome the fear that had poisoned their lives on more than one occasion? Could they have controlled their thoughts?

A similar question is raised in the story „Sipur chasidi”. It describes how a certain Chassid once came to Dov Ber of Mezeritch, called the Great Magid[1], to ask a question and share his doubts if freedom of choice applies to our thoughts as well – “The Torah forbids us to think evil thoughts. But what can we do when evil thoughts come to our mind? Can man control their thoughts?!”. Rather than giving him an answer, the Magid sent him to a remote place, Zhytomyr, to one of his students, rabbi Zeev. In the middle of winter, after weeks of travel, the Chassid knocked on the door, but there was no answer. With nowhere to go, he kept knocking on the door, while the Rabbi himself, just a couple of steps away from him, was reading by a warm fireplace… Finally Rabbi Zeev got up from his chair, he opened the door and welcomed the Chassids with his characteristic kindness and hospitality. After regaining his strength, the Chassid mustered the courage to ask his question. And Rabbi Zeev smiled and said: “I’ve already answered your question”. With his behavior the Rabbi wanted to show that I am the master in my home: “I let in whoever I want, and whoever I don’t want, I keep them outside”.

This story teaches us that every person is the master of their thoughts and only they can decide who can enter and who cannot. If there is chaos in our head, we won’t be able to fulfill our desires, fear will be bringing us down like a heavy stone, and a bad mood will not let us enjoy the rays of sunshine on our face.

The past few years have been a difficult experience for all of us – sickness, decisions about vaccinations, worrying about our loved ones, remote work or even losing one’s job, and also war conflicts. And although Moshe is not present in our lives as well, we shall not give up. And let us thank our ancestors, the Israelites on Sinai, for the possibility to learn from their mistakes.

May there be a will… that we learn how to control our thoughts and actions, so that each one of us can decide autonomously who can enter into our house-mind. After all, positive thinking, optimism and a sense of happiness require conscious skills!

Shabbat Shalom!

Miriam Klimova,
Rabbinic student at HUC in Jerusalem, 
A Rabbi at the Shirat ha-Yam congregation in Haifa.

 

 

 

 

 

 

 

     Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

[1] Dov Ber (18th century) was a student of Baal Shem Tov and after his death he succeeded him as the Chassidic leader.

Paraszat Ki Tisa

Paraszat Ki Tisa

(Szemot 30:11 – 34:35)

Miriam Klimova,

studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

 

Mówi się, że to, o czym myślimy, ma tendencję do urzeczywistniania się. Ale czyż człowiek może kontrolować swoje myśli?

Tajemnicza więź Moszego z niewidzialnym Bogiem musiała być źródłem nieustannych dyskusji i wątpliwości wśród ludu. Na początku paraszy Ki Tisa Mosze jest sam na szczycie góry Synaj, gdzie otrzymuje od Boga szczegółowe instrukcje dotyczące budowy i funkcjonowania Przybytku. Tymczasem naród został sam, pozbawiony swojego przywódcy. Niekontrolowane myśli wypełniają ich głowy i zasiewają w nich ziarno strachu. Przedłużająca się nieobecność Moszego wywołuje głęboki niepokój – zniknął! Powiedział, że idzie na górę do Boga, podczas gdy zmęczeni pustynią Izraelici potrzebują, aby Bóg był na dole obok nich. Dlaczego on tak długo siedzi na tej górze? Czy Bóg, który w ciągu nocy wysuszył wodę i przeprowadził Izraelitów przez morze, potrzebuje czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyrzeźbić 10 przykazań na dwóch tablicach?! Trzeba działać, wziąć sprawy w swoje ręce! Ale jak? Może zrobić sobie bożka, a wtedy moc Boża wejdzie w niego i wskaże im właściwą drogę?  Mosze wciąż nie wraca, więc kolejne przygnębiające myśli, że ten jego Bóg zniknął razem z nim, zaczynają powoli doprowadzać ich do szaleństwa.

Męczy nas pytanie o moralność ludu, jak mogli tak szybko powrócić do bałwochwalstwa?! Ale czy tak naprawdę w cielcu widzieli zamianę Boga? Mosze był widzialną więzią z niewidzialnym Bogiem. Izraelici nie myśleli, że Bóg może być stworzony ze złota ich ozdób. Jest to błędne zrozumienie starożytnych wierzeń. Cielec był ich nowym łącznikiem z Bogiem i miał zastąpić nie Boga, a „tego człowieka Moszego”.

Aaron nie miał nic przeciwko. Jest przekonany, że ludzie nie uwierzą w Boga, którego nie można zobaczyć. Podczas gdy Mosze żąda bezwarunkowego podporządkowania się wszechmocnemu, niewidzialnemu bóstwu, Aaron chce wyrazić ideę Boga w sposób zrozumiały. Możemy założyć, że nie było to bałwochwalstwo w ścisłym znaczeniu tego słowa. Czysta idea boskości jest wielkim wyzwaniem dla człowieka współczesnego, co już mówić o czasach starożytnych.

Dlaczego właśnie cielec? Dopiero co zostali uratowani z niewoli egipskiej. Tam urodziło się niejedno pokolenie i oczywiście wychowywali się pod wpływem otaczającej kultury. Faktycznie dwa główne przypadki bałwochwalstwa w Tanachu są bezpośrednio związane ze starożytnym Egiptem. Jeden – opisany w paraszy Ki Tisa, a drugi został zapoczątkowany przez Jeroboama po tym, jak z powodzeniem przejął kontrolę nad rozdrobnionym królestwem izraelskim (1 Krl 12). Dwie historie mają kilka wspólnych cech. Po pierwsze w obu przypadkach obiekty kultu miały kształt cieląt lub krów, i po drugie –  wydarzenia miały miejsce w trudnym okresie przejściowym, gdy naród potrzebował poczucia bezpieczeństwa i jedności. Związek z Egiptem nie jest przypadkowy. Starożytni Egipcjanie czcili kilka bóstw, które wykorzystywały wizerunki byków i krów. Rozpowszechniony był kult niebiańskiej krowy – bogini Hathor, która czasami przedstawiana była pod postacią krowy, później jako kobieta z głową krowy i dyskiem słonecznym pomiędzy rogami. Krowa była postrzegana jako życiodajna; podtrzymywała życie poprzez swoje mleko, mówiło się nawet o niektórych faraonach, że byli karmieni przez Hathor.

Hathor jako krowa karmiąca Hatszepsut, kobietę-faraona, w świątyni
 Hatszepsut w Deir el-Bahari, XV w. p.n.e.

Krowa-bogini wzmacniała, podtrzymywała i nadawała boskość królewskim rządom. Jeroboam, chcąc jeszcze bardziej zjednoczyć swój lud, prawdopodobnie sięgnął do „popkultury”. Podobnie Izraelici będąc bez przywódcy, na wrogim terytorium, z bezbronnymi rodzinami, w czasie potrzeby zwrócili się do znajomego kultu, aby uratować się z trudnej sytuacji.

Czy można było uniknąć incydentu, który pozostawił tak głęboki ślad w pamięci Izraela? Czy byli w stanie zwalczyć lęk, który niejednokrotnie zatruwał im życie? Czy mogli zapanować nad swoimi myślami?

Podobne pytanie pojawia się w opowiadaniu „Sipur chasidi”. Opisuje jak pewien chasyd przyszedł kiedyś do Dow Bera z Międzyrzecza zwanego Wielkim Magidem[1] z pytaniem i zwątpieniem, czy wolność wyboru odnosi się również do naszych myśli – „Tora zabrania nam myśleć o złych myślach. Ale co można zrobić, gdy złe myśli przychodzą do głowy? Czy człowiek może kontrolować swoje myśli?!”. Zamiast odpowiedzi Magid wysłał go do dalekiego Żytomierza do jednego ze swoich uczniów, rabina Zeewa. W środku zimy, po tygodniach drogi chasyd zapukał do drzwi, ale nie otrzymał odpowiedzi. Nie mając dokąd pójść, pukał do drzwi, podczas gdy sam rabin, zaledwie kilka kroków dalej, czytał przy ciepłym palenisku… W końcu rabin Zeew podniósł się z krzesła, otworzył drzwi i przyjął chasydów z charakterystyczną dla siebie serdecznością i gościnnością. Po odzyskaniu sił chasyd odważył się zadać swoje pytanie. A rabin Zeew uśmiechnął się i powiedział: „Odpowiedziałem już na twoje pytanie”. Swoim zachowaniem rabin pragnął pokazać, że jestem panem w swoim domu: „Kogo chcę, tego wpuszczam, a kogo nie chcę, tego zostawiam na zewnątrz”.

Morał tej opowieści jest taki, że każdy człowiek jest panem swoich myśli i tylko on może decydować, kto wchodzi, a kto nie. Jeśli w naszej głowie będzie panował chaos, nie będziemy w stanie urzeczywistniać naszych pragnień, strach ciężkim kamieniem będzie ciągnął nas w dół, zły nastrój nie pozwoli cieszyć się promieniami słońca na twarzy.

Ostatnie kilka lat były dla nas wszystkich trudnym doświadczeniem – choroba, decyzje o szczepieniach, strach o bliskich, praca zdalna lub w ogóle utrata pracy, ponadto konflikty wojenne. I chociaż w naszym życiu też nie ma Moszego, nie poddamy się. A naszym przodkom Izraelitom na Synaju podziękujemy za możliwość uczenia się na ich błędach.

Niech będzie taka wola… abyśmy nauczyli się kierować swoimi myślami i działaniami, aby każdy z nas samodzielnie decydował, kogo wpuszczać do swojego domu-umysłu. Przecież pozytywne myślenie, optymizm czy poczucie szczęścia wymaga świadomej umiejętności!

Szabat Szalom!

Miriam Klimova,
Rabbinic student at HUC in Jerusalem, 
A Rabbi at the Shirat ha-Yam congregation in Haifa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[1] Dow Ber (18 wiek) był uczniem Baal Szem Towa, a po jego śmierci został jego następcą jako przywódca chasydów.