Żydowska rodzina na skraju rozpadu

Żydowska rodzina na skraju rozpadu

Rabin Mati Kirschenbaum

Anioły wspinające się po drabinie i schodzące z niej, symbolizujące szczególny związek Jakuba z Wiekuistym. Jakub podstępem zmuszony do poślubienia Lei zamiast swojej ukochanej Racheli. Narodziny jedenastu z dwunastu synów Jakuba. Tragedia jedynej (znanej nam) córki Jakuba, Diny. To rzeczy, które przychodzą nam do głowy, kiedy myślimy o czytanej w tym tygodniu parszy Wajece. Rzadko kiedy skupiamy się na dalszej części dzisiejszego ustępu Tory, który dotyczy rozdzielenia gospodarstw Labana i Jakuba. Co przejmujące, ma on wiele do powiedzenia na temat stosunku państwa Izrael do judaizmu postępowego i konserwatywnego. Aby jednak zrozumieć jej przesłanie, musimy przypomnieć sobie wydarzenia, które doprowadziły do pogorszenia relacji między Labanem, bratem Rebeki, a jego bratankiem Jakubem.

Ich relacja zaczyna się od serdecznego spotkania rodzinnego. Laban przyjmuje Jakuba, uciekającego przed gniewem Ezawa, z wielką gościnnością i przez miesiąc traktuje go jak honorowego gościa. Niestety, Laban wkrótce zaczyna wykorzystywać miłość od pierwszego wejrzenia siostrzeńca do jego młodszej córki, Racheli. Najpierw każe Jakubowi pracować przez siedem lat, aby zdobyć prawo do poślubienia swojej ukochanej. Jednak w dniu ich długo wyczekiwanego ślubu Laban podstępem zmusza Jakuba do poślubienia jego starszej córki Lei zamiast Racheli. Intryga Labana zmusza Jakuba do przepracowania kolejnych siedmiu lat w służbie, zanim będzie mógł poślubić Rachelę. Wywołuje ona również gorzką rywalizację reprodukcyjną między dwiema siostrami, które teraz walczą o uwagę swojego wspólnego męża.

W wyniku tej rywalizacji rodzi się dwanaście dzieci (jedenastu synów i Dina). Obdarzony (i obciążony) tak licznym potomstwem Jakub zdaje sobie sprawę, że jego pełna zależność ekonomiczna od Labana nie pozwala mu na utrzymanie dzieci na odpowiednim poziomie. Dlatego prosi on Labana o pozwolenie na odejście z rodziną. W odpowiedzi Laban proponuje podanie ceny, jaką Jakub mógłby przyjąć w zamian za pozostanie z nim. Rozsądny Jakub nie prosi o stałą płacę. Zamiast niej prosi o możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w zakresie hodowli bydła i kóz. Od tej pory szczęście Jakuba będzie zależało od jego umiejętności pasterskich i zdolności adaptacyjnych, a nie od przychylności Labana. Decyzja Jakuba znajduje łaskę w oczach Wiekuistego; wkrótce staje się on człowiekiem zamożnym. Ten nowo uzyskany dostatek irytuje synów Labana, którzy czują się zagrożeni sukcesem Jakuba. Ich niezadowolenie jest zaraźliwe; wkrótce stosunek Labana do Jakuba wyraźnie się zmienia. To właśnie wtedy Bóg nakazuje Jakubowi opuścić Labana i wyruszyć w drugą podróż swojego życia. Rachel i Lea z całego serca popierają jego decyzję. Mówią:

Czy nie jesteśmy przez niego (Labana) postrzegane jako obce? Nie tylko nas sprzedał, ale zużył to, co za nas zapłacono. Z pewnością całe bogactwo, które Wiekuisty zabrał naszemu ojcu, należy do nas i do naszych dzieci. Zrób więc wszystko, co Ci powiedział Wieczny.
(Rdz 31,15-16)

Jakub i jego rodzina uciekają w tajemnicy. Zanim jednak wyruszą, Rachela zabiera swojemu ojcu terafim, tajemnicze przedmioty często kojarzone z przepowiadaniem przyszłości. Niestety dla uciekinierów, po krótkim pościgu dogania ich rozwścieczony Laban. Ponieważ Rachela uniemożliwia ojcu znalezienie terafim, Laban nie ma oczywistego pretekstu, by ich ścigać. Oznacza to, że Jakub i Laban muszą zająć się kluczowymi bolącymi punktami w ich relacji: trwałe wykorzystywanie Jakuba przez Labana oraz niechęć Labana do uznania autonomii rodziny zięcia.

Optymistycznie rzecz biorąc, historia znajduje pokojowe rozwiązanie. Laban i Jakub składają przysięgę, że nie będą się nawzajem krzywdzić; ich przysięga przywołuje pamięć o wspólnych przodkach i wspólnych wierzeniach. Stawiają też kamień, który ma wyznaczyć granicę między ich terytoriami i przypominać następnym pokoleniom o wzajemnym zobowiązaniu do pokojowego współistnienia.

Zmienna dynamika pomiędzy Labanem, córkami Labana i Jakubem przypomina mi skomplikowane relacje pomiędzy państwem Izrael/syjonizmem a postępowym judaizmem. Tak jak Jakub uciekający przed Ezawem znalazł schronienie u Labana, tak postępowi Żydzi przyjęli syjonizm, gdy w latach 30. ubiegłego wieku zagrożenie nazizmem stało się jasne. Kiedy Państwo Izrael stało się niepodległe, postępowy judaizm zakochał się w jego kulturowej żywotności, tak jak Jakub (Izrael) zakochał się w Racheli. Nie miało znaczenia, że państwo Izrael, w przeciwieństwie do pierwszej narzeczonej Jakuba, okazało się nie być w pełni tym, za czym tęsknili. Jego założyciele przekazali kontrolę nad sprawami religijnymi ortodoksyjnym rabinom, stawiając ruch postępowy w sytuacji Lei. Mimo to, tak jak Lea zaangażowała się w zdobycie uznania, a nawet miłości Jakuba, judaizm postępowy wiernie wspierał Państwo Izrael, mimo że nie uznawało ono postępowych ślubów i dawało ortodoksji monopol w dziedzinie żydowskich pogrzebów.

Niestety, z czasem stosunek wielu izraelskich polityków do postępowego i konserwatywnego judaizmu w kraju i za granicą zaczął przypominać traktowanie Jakuba przez Labana. Wielokrotnie składano obietnice większego uznania dla ruchu reformowanego i konserwatywnego w Izraelu, a następnie je odwoływano. Jednakże nowy rząd izraelski wyznaczył nowe dno w stosunkach między judaizmem postępowym i konserwatywnym a Państwem Izraela. W minionym tygodniu, pod naciskiem swoich ultraortodoksyjnych potencjalnych partnerów koalicyjnych, Likud, zwycięzca wyborów parlamentarnych w listopadzie 2022 r., zgodził się na zakończenie uznawania nieortodoksyjnych konwersji dla celów obywatelstwa. Jeśli ta ustawa wejdzie w życie, postępowi konwertyci bez żydowskich korzeni nie będą mogli dokonać aliji.

W takiej sytuacji nie byłoby nic dziwnego, gdyby Żydzi z wyboru powiedzieli za Rachelą i Leą:

Czy jest jeszcze dla nas jakaś część lub dziedzictwo w domu naszego ojca? […] Czy nie jesteśmy uznani przez Labana za obcych? Bo on nas sprzedał.
(Rdz 31,14-15)

Jako współcześni postępowi i konserwatywni Żydzi nie możemy pozwolić, by Izrael stał się dla nas obcy. Teraz jest czas, by głośno mówić o naszym wkładzie w Państwo Izraela, by wspierać kongregacje i organizacje, które promują postępową, egalitarną modlitwę i postępowe wartości w Izraelu.

Możemy nie być w stanie zbudować drabiny sięgającej nieba. I nie musimy nawet podejmować kroków w tym kierunku. To, co musimy teraz zrobić, to wyznaczyć granice w rozmowach, w które jesteśmy gotowi się zaangażować, ustalić normy, które pozwoliłyby zarówno progresywnym Żydom z diaspory, jak i progresywnym Izraelczykom być zauważonymi i szanowanymi przez resztę Ludu Izraela.

Boże, nazywamy Cię Curi – naszą skałą, skałą ustawioną na granicy domen Labana i Jakuba, aby przypomnieć im, jak wiele ich łączy. Prosimy o Twoją pomoc, aby przypomnieć rządowi Izraela, że Tora wzywa do żydowskiej jedności w różnorodności. Mamy nadzieję, że te słowa Tory staną się pewnego dnia podstawą bardziej sprawiedliwych i pełnych szacunku relacji między postępowymi Żydami a Izraelem. Oby ten czas nadszedł szybko i za naszych dni. Amen i Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

Wells and World Cup stadiums

Wells and World Cup stadiums

Rabbi Mati Kirschenbaum

If there ever was a 'Patriarch Cup’ of popularity among Abraham, Isaac, Jakob and Joseph, four most prominent male characters in the book of Genesis, Isaac would be bound to land in fourth place. Sounds controversial? Let’s consider it for a moment.

When we think about other patriarchs, we immediately remember stories of amazing or, at the very least, memorable things they did. Abraham (then Abram) followed God’s command and went for himself and all of us to establish monotheism. Later he showed hospitality to angels (and perhaps the Eternal godself) in Mamre and famously bargained with God to spare Sodom. In turn, Jacob cheated his brother Esau out of his birth right, was tricked into marrying Lea instead of Rachel and wrestled with a mysterious supernatural being till dawn. Last but certainly not least, Joseph had the power to interpret dreams, became the viceroy of Egypt and invited the nascent people (then more of a family) of Israel to settle in the land of Goshen.

All these are vivid stories of characters actively shaping the fate of their people by moving or taking risky decisions. In comparison, Isaac’s life doesn’t seem to abound in turbulent moments. We first get to know him as an adult in the famously chilling story of Akedat Itzchak, the binding of Isaac, which we read on Rosh HaShanah. However, the theological and narrative focus of this story is put on Abraham rather than Isaac, the latter is, sadly, its object rather than a subject. Some of you might also remember that, just like his father Abraham had to hide Sarah’s identity, Isaac once had to pretend that his wife Rebecca was his sister to spare her romantic pursuits of King Abimelech of Gerar. Notwithstanding these two episodes, Isaac’s life was relatively uneventful. So what did he do? How did he merit the honour of being one of our three patriarchs when charismatic Joseph missed out on this coveted title?

This eek’s Torah portion, Toldot, fills us in on Isaac’s seemingly mundane life. Even though he doesn’t travel like his father Abraham, son Jacob and grandson Joseph, Isaac’s plate is always full. He busies himself sowing in the Land of Canaan and digging numerous wells to make it more habitable. Repeatedly, Isaac encounters opposition from other inhabitants of the land, who block the wells that he has dug. This doesn’t make him waiver in his resolve to improve living conditions for all who dwell in the land. When conflicts arise, Isaac simply moves away to a new location in Canaan and digs another well.

Ultimately, even his opponents recognise the beneficial impact that Isaac’s work has had in Canaan. King Abimelech of Gerar comes to the latest well Isaac has built. There, two leaders swear an oath to each other. From now on, there should be no conflict between them, they shall be brothers united in a common task of making the Land of Canaan a better place. Isaac’s commitment to honest hard work for the benefit of all pays off; it ushers in a short but blessed period of prosperity, peace and brotherhood. The memory of the oath he and Abimelech swore is preserved in the name of the place where their pact was made: Beer Sheva, the ‘Well of the Oath’, now the largest city in the South of Israel and the capital of the Negev.

Hard work, brotherhood, peace. These values embodied by Isaac are supposed to be the ethical underpinnings of any international sporting event, including the football World Cup. Unfortunately, this year’s World Cup in Qatar goes against all the lofty ideals it is supposed to promote. Unlike Isaac’s wells, which were built by the sweat of his brow, Qatari stadiums and other World Cup infrastructure were built by economic migrants in conditions akin to slavery. It is estimated that up to 15,000 migrant workers died working on infrastructure projected initiated in Qatar since the granting of the Cup by FIFA in 2010.

Qatar’s blood-stained human rights record extends beyond the treatment of economic migrants. LGBTQ+ individuals, be it native Qataris or economic migrants, can be punished with imprisonment of up to seven years for living out their identity. For Muslims, the punishment is death penalty. As a result, Qatari LGBTQ+ residents live in hiding and in fear, not in peace that Isaac tried to bring to all he encountered.

If you still decide to watch the World Cup, be mindful of the suffering of economic migrants that went into construction of its infrastructure. Be mindful of the mental anguish of LGBTQ+ individuals that was sacrificed on the altar of Qatar’s and FIFA’s PR. Most disappointingly, the World Cup in Qatar testifies to the failure of the international sporting community to uphold and promote values that they purport to represent.

Luckily, we can promote these very values by emulating Isaac’s behaviour, by channelling his strengths. Here are examples of some of the things we can do.

For instance, we can say Aleinu in solidarity with Qatari LGBTQ+ community.

We can praise footballers who make public statements addressing homophobia and transphobia in Qatar.

Moreover, we can raise awareness of Qatari ruthless exploitation of economic migrants by sharing the stories of the victims of the Cup among them (See https://blankspot.se/part-1-families-whose-dreams-were…/). We can say a Kaddish in their memory before each kick-off.

To put it simply, we can respond to the Cup the way Isaac would.

If we do so, we shall earn the merit of calling ourselves Isaac’s descendants not just in spiritual but also ethical sense.

Shabbat Shalom!

Mati Kirschenbaum

The position of man in the universe

The position of man in the universe

Thoughts on parashat Bereshit 

Menachem Mirski

God’s unity and oneness is a fundamental theological principle in Judaism. Shema Israel Adonai Eloheinu, Adonai Echad! – these are the words we recite twice a day, everyday. There are, however, passages in the Torah that seem, at first glance, to question this Divine unity:

And God said, “Let us make humankind in our image, after our likeness. They shall rule the fish of the sea, the birds of the sky, the cattle, the whole earth, and all the creeping things that creep on earth.” (Genesis 1:26)

The very form of  „let us make” as well as „in our image, after our likeness” served Christian theologians to justify their Trinitarian theology, which is an unacceptable position from the Jewish perspective. But what is then the proprer Jewish interpretation of these words spoken by God Himself?

Maimonides, Rabbi Isaac ben Moses Arama (known as Akeidah) and other commentators explain the expression „let us make” as an invitation to have the upper beings (the angels) and lower beings (the creatures on earth) involved in the creation of man. After God created the upper and lower beings, the need was felt for a creature that would link lower beings with the upper world, so that the lower beings would be able to exist. The man was created partly from the lower beings, from the dust of the earth, as they were created, but the life spirit in him comes from the upper, spiritual beings, like God and angels. This describes the general essence of man. Chazal in Midrash Rabbah 5 tell us that:

When the Holy One, Blessed be He, created man, He consulted with the ministering angels and said to them, „If I create him from the upper beings, he will live and not die, and if from the lower beings, he will die and not live. I will therefore create him from the upper and lower beings, so that if he lives he will die, and if he dies he will live.”

This is one of the most penetrating descriptions of man’s existential position. Both his essence and his existence is composed of the contradictory elements: life and death (with the goal of overcoming death and decay through creating life and through the life permeated with creation) as well as the spirit (from the upper beings) and the animalistic aspect (from the lower beings).

The man is therefore a pillar joining the two worlds. However, the goal of human existence is not only to unite these two worlds, but also to lift this lower world to the higher one. According to Rabbi Samson Raphael Hirsch, the Hebrew word for a man – adam – is not derived from adamah – the Hebrew word for the earth – but the other way around. Man is therefore a creative force which is to transform the surrounding reality so that it serves not only him, but also God and God’s plans. This idea is also included in the plural form in the Torah verse above: God uses this plural form just as a king uses the royal plural to stress that all of man’s actions are on behalf of the community and for the good of the community, and by community we mean all existing beings, the lower and the upper beings.

How is man to achieve these goals: joining these two worlds and elevating the lower world? Through actions through and within the Divine commandments – mitzvot – and this is a central element of human nature. Because man was created in the image of God he obtained special features differing from other creatures: intelligence, ability to understand the world and free will. However, man does not obtain these features at birth: every human being is meant to achieve this status over time. Therefore a man can ascend, to become God-like, but is also liable to fall into the abyss and become beast-like. On the practical level it all boils down to one ability: to say no to ourselves, to restrain our own natural impulses. According to the biblical metaphysics every creature acts in accordance with its natural tendencies and is a slave to its passions, but man can control his natural tendencies and that’s the most important way man resembles his Creator: that is the image of God that is part of his essence. We are to take care of the world and all the lower beings; but they, as well as nature and its resources, are to serve us in our duty to serve God. Our obligation is to find the proper balance in this structure; if we succeed in that, the entire world will not only survive but will grow and flourish.

 

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Pozycja człowieka we wszechświecie

Pozycja człowieka we wszechświecie

Refleksja nad paraszą Bereszit

Menachem Mirski

Jedność i jedyność Boga jest fundamentalną teologiczną zasadą judaizmu. Szema Israel Adonai Eloheinu, Adonai Echad! – to słowa, które recytujemy dwa razy dziennie, codziennie. Są jednak fragmenty Tory, które na pierwszy rzut oka wydają się kwestionować tę boską jedność:

I powiedział Bóg: „Uczyńmy ludzkość na nasz obraz, na nasze podobieństwo. Będą władać rybami morskimi, ptakami powietrznymi, bydłem, całą ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”. (Rodzaju 1:26)

Sama forma „uczyńmy”, jak również „na nasz obraz, na nasze podobieństwo” służyła teologom chrześcijańskim do uzasadnienia ich teologii trynitarnej, która z perspektywy żydowskiej jest stanowiskiem nie do przyjęcia. Ale jaka jest zatem właściwa żydowska interpretacja tych słów wypowiedzianych przez samego Boga?

Majmonides, rabin Izaak ben Moses Arama (znany jako Akejda) i inni komentatorzy wyjaśniają, iż wyrażenie „uczyńmy” jest zaproszeniem, aby wyższe istoty (aniołowie) i niższe istoty (stworzenia na ziemi – zwierzęta) wzięły udział w  stworzeniu człowieka. Po tym, jak Bóg stworzył wyższe i niższe istoty, pojawiła się potrzeba stworzenia, które połączy niższe istoty z wyższym światem, aby niższe istoty mogły istnieć. Człowiek został stworzony częściowo z niższych istot, z prochu ziemi, tak jak zostały one stworzone, ale duch życia w nim pochodzi od wyższych, duchowych istot, takich jak Bóg i aniołowie. To opisuje ogólną istotę i pozycję egzystencjalną człowieka. Nasi Mędrcy w Midraszu Bereszit Rabba 5 mówią nam, że:

Kiedy Święty, niech będzie Błogosławiony, stworzył człowieka, naradzał się ze służącymi Mu aniołami sługami, i powiedział im: „Jeśli stworzę go z wyższych istot, będzie żył, a nie umrze, a jeśli z niższych istot go stworzę, to umrze i nie będzie żył. Dlatego stworzę go z wyższych i niższych istot, w rezultacie czego jeśli będzie żył, to, umrze, a jeśli umrze, to będzie żył”.

To jeden z najbardziej wnikliwych opisów egzystencjalnej pozycji człowieka. Zarówno jego esencja, jak i jego egzystencja składają się z przeciwstawnych elementów: życia i śmierci (w celu przezwyciężenia śmierci i rozkładu poprzez tworzenie życia i poprzez życie przesycone stworzeniem) oraz ducha (od bytów wyższych) i aspektu zwierzęcego (od niższych istot).

Człowiek jest więc filarem łączącym dwa światy. Jednak celem ludzkiej egzystencji jest nie tylko zjednoczenie tych dwóch światów, ale także wyniesienie owego niższego świata. Według rabina Samsona Raphaela Hirscha hebrajskie słowo oznaczające człowieka – adam – nie pochodzi od adama – hebrajskiego słowa oznaczającego ziemię – lecz odwrotnie. Człowiek jest więc siłą twórczą, która ma przemieniać otaczającą rzeczywistość tak, aby służyła nie tylko jemu, ale i Bogu oraz Jego planom. Ta idea jest również zawarta we wspomnianej powyżej liczbie mnogiej użytej w naszym wersecie: Bóg używa  liczby mnogiej, tak jak król używa królewskiego, “dworskiego języka”, który jest w liczbie mnogiej, aby podkreślić, że wszystkie działania człowieka są w imieniu wspólnoty i dla dobra wspólnoty, a przez wspólnotę rozumiemy wszystkie istniejące istoty: niższe istoty i wyższe istoty.

Jak człowiek ma osiągnąć te cele: połączyć te dwa światy i dokonać wyniesienia owego niższego świata? Poprzez działania zgodnie z przykazaniami – micwot – i to jest zarazem centralny element ludzkiej natury. Ponieważ człowiek został stworzony na obraz Boga, uzyskał dzięki temu szczególne cechy różniące się od innych stworzeń: inteligencję, zdolność rozumienia świata i wolną wolę. Jednak człowiek nie nabywa tych cech w chwili narodzin: musi z czasem osiągnąć ten status. Dlatego człowiek może się wznieść, upodobnić do Boga, ale może też spaść w otchłań i upodobnić się do bestii. Ale, co istotne, na poziomie praktycznym wszystko sprowadza się do jednej umiejętności: powiedzenia sobie „nie”, powstrzymania własnych naturalnych impulsów. Według metafizyki biblijnej każde stworzenie działa zgodnie ze swoimi naturalnymi skłonnościami i jest niewolnikiem swoich namiętności, ale człowiek może kontrolować swoje naturalne skłonności i właśnie w tym aspekcie człowiek najbardziej przypomina swojego Stwórcę: to jest obraz Boga, który jest częścią jego esencji.

Naszym zadaniem jest więc troszczyć się o świat i wszystkie niższe istoty; jednakże one, podobnie jak przyroda i jej zasoby, mają nam również służyć – w naszym obowiązku służenia Bogu. Musimy więc znaleźć właściwy balans, równowagę w całej tej strukturze; jeśli nam się to uda, cały świat nie tylko przetrwa, ale będzie rósł i rozkwitał.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Nicawim

Modlitwa jako narzędzie podejmowania decyzji

Refleksja nad  paraszą Nicawim

 

Menachem Mirski

Modlitwa. Dlaczego się modlimy? Kiedy się modlimy? Czego oczekujemy od modlitwy? Jakie jest dzisiejsze znaczenie czy też funkcja modlitwy? Co dobrego płynie z doświadczenia modlitwy?

Są to wszystko ważne pytania dla ludzi religijnych i istnieje na nie wiele odpowiedzi. Ale zanim spróbujemy znów na nie odpowiedzieć, nakreślmy pokrótce tło historyczne. Wydaje się, że modlitwa nie była głównym elementem żydowskich praktyk religijnych w starożytności, choć znano ją od dość dawna. Choć pierwsze akty modlitwy opisane w Torze pojawiają się na  samym początku historii żydowskiej – pierwszą osobą modlącą się w Biblii jest Abraham (Rdz 20, 7), w samej Torze jest to czynność dość „spontaniczna”, czyli nieposiadająca ustrukturyzowanego, rytualnego charakteru. Oczywiście Mojżesz nieustannie komunikuje się z Bogiem i często wypowiada prośby, używając hebrajskiej partykuły נָא (na); jest to dialog między prorokiem a Bogiem.

Nasza porcja Tory na ten tydzień zaczyna się właśnie od tego typu spotkania z Bogiem. Po wejściu do Ziemi Obiecanej Izraelici dosłownie stoją przed Bogiem, aby potwierdzić Przymierze, które z Nim zawarli:

Stanęliście dzisiaj wszyscy przed Bogiem waszym יהוה – naczelnicy waszych plemion, wasi starsi i wasi nadzorcy, wszyscy mężowie izraelscy, wasze dzieci, wasze żony i twój obcy przybysz, który jest w twoim obozie, od tego, który drwa rąbie, aż do tego, który wodę czerpie, aby pod przysięgą wejść w przymierze z Bogiem twoim יהוה, jakie Bóg twój יהוה dziś z tobą zawiera, aby dziś ustanowić cię swoim ludem, a On będzie twoim Bogiem, jak obiecał i jak przysiągł twoim ojcom, Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Lecz nie tylko z wami zawieram to przymierze, obwarowane przysięgą, ale także z tym, który jest tutaj dziś z nami przed Bogiem naszym יהוה, oraz z tym, którego nie ma tu dziś z nami. (Pwt 29, 9-14).

Chociaż doświadczenie to ujmuje się jako posiadające wieczny charakter, istota opisanego powyżej wydarzenia różni się nieco od tego, co zwykle rozumiemy przez modlitwę od początku ery rabinicznej. „Podstawowy” czasownik opisujący tę czynność – לְהִתְפַּלֵּל (lehitpalel) pojawia się w całym Pięcioksięgu tylko 7 razy i występuje w kontekście działalności tylko dwóch osób –  Abrahama i Mojżesza. „Modlić się” w języku hebrajskim nie oznacza „prosić Boga o coś”, jak to się często rozumie w językach indoeuropejskich, ale „wystawiać się na sąd Boży”. Jednak pomimo tych niuansów językowych zjawisko modlitwy zdefiniowałbym szerzej, a mianowicie jako każde werbalne spotkanie z Bogiem, każdy rodzaj komunikacji z Bogiem. A to dlatego, że w moim przekonaniu nie każde werbalne spotkanie z Bogiem wiąże się z Jego sądem.

Modlitwa nigdy nie jest i nigdy nie była magiczną różdżką, która sprawia, że wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami. Prawdziwa, głęboka modlitwa jest zawsze dialogiem, chociaż odpowiedź od Boga, jaką otrzymujemy w ten czy inny sposób (czyli coś nam się przydarza w rzeczywistości lub po prostu w naszym życiu wewnętrznym) prawie nigdy nie jest natychmiastowa.

My, istoty ludzkie, nie powinniśmy modlić się o rzeczy, o których wiemy, że są niemożliwe, jak choćby modlitwa o zawieszenie praw grawitacji. Jak ujął to Abraham Joshua Heschel:

Modlitwa nie może przynieść wody na wyschnięte pola, naprawić zerwanego mostu lub odbudować zrujnowanego miasta; ale modlitwa może nawodnić jałową duszę, naprawić złamane serce i odbudować osłabioną wolę.

Z pewnością granica między tym, co jest możliwe, a tym, co nie jest, nie jest wyryta w kamieniu, nie jest jasno zdefiniowana. Jest to kwestia naszej wiary i naszej mądrości. Ludzie wielkiej wiary wyznaczają tę granicę gdzie indziej niż ludzie małej wiary. Niektórzy ludzie sądzą, że modlitwa nigdy nie ma bezpośredniego, obiektywnego wpływu na rzeczywistość. Niektórzy z nich uważają, że modlitwa w ogóle nie ma żadnego znaczenia; dla innych modlitwa jest tylko narzędziem autorefleksji lub samoprogramowania. Ale w moim przekonaniu w naszych czasach możliwy jest też inny sposób rozumienia modlitwy, bardziej obiektywny niż autorefleksja i samoprogramowanie.

Jestem głęboko przekonany, że to, czego dziś potrzebujemy, to fundamentalne rozróżnienie między teologią przyrody a teologią ducha. Tanach oraz literatura rabiniczna nie czynią między nimi wyraźnego rozróżnienia; jednak na przestrzeni historii odkryliśmy, że sfera przyrody i ducha to oddzielne obszary, którymi rządzą różne zestawy praw i zasad, mimo że uzupełniają się one i są mocno od siebie zależne. Rozwiązaniem, które bym zaproponował, jest teistyczna teologia ducha i deistyczna teologia przyrody. Krótko mówiąc, tylko duchowość i wszystko, co należy do sfery ludzkiej woli, może być bezpośrednio kontrolowane przez nas i przez Boga. Sfera przyrody została odgórnie zaprogramowana przez Boga i jako taka nie może być przedmiotem arbitralnych decyzji ani  chwilowych zmian. Granica między ludzkim wolnym wyborem a determinizmem przyrody jest jednocześnie granicą między teologią a nauką. Obie dziedziny działają w różny sposób, według odmiennych zasad, założeń i postulatów.

W jakiej zatem dziedzinie modlitwa będzie działać zgodnie z tego rodzaju filozofią? Odpowiedź brzmi: w każdej dziedzinie, w której dochodzi do podejmowania decyzji przez człowieka. W świecie istnieje pewien stopień wolności. Jednak nasza wolność nie jest absolutna i w sferze ludzkiej wolności nadal mamy do czynienia z siłami, które wpływają na nasze doświadczenia i decyzje. Nie wszystko w naszym życiu jest tak naprawdę zdeterminowane, wręcz przeciwnie, wiele doświadczanych przez nas rzeczy są niemal tylko i wyłącznie konsekwencjami naszych wyborów i decyzji. Przykładem może być choćby  bycie chorym lub zdrowym. Wszystko co robimy ma realne, obiektywne konsekwencje, które często są długoterminowe i trwałe.

W sferze ludzkiej wolności jednym z czynników, który prowadzi do pozytywnych bądź negatywnych rezultatów, jest modlitwa (lub jej brak). Nigdy nie będziemy tego pewni, ale może to być kluczowy czynnik, który zadecyduje o tym, czy sprawy potoczą się w taką czy inną stronę. Czynnik ludzki otwiera przestrzeń dla boskiego działania. Dlatego wszędzie tam, gdzie ludzka decyzja odgrywa jakąś rolę, tam modlitwa również może odgrywać rolę. Dlatego kiedy chcę, aby coś się wydarzyło, modlę się o to.

Decyzje medyczne – właśnie tam podejmowanie decyzji jest kluczowe i decyduje o sprawach życia i śmierci. Możesz się wyleczyć lub uratować dzięki dobrej decyzji i zabić się za sprawą decyzji złej, bezmyślnej lub niemrawej. W dawnych czasach, kiedy ludzie mieli znacznie mniejszą kontrolę nad rzeczywistością, było to codzienne doświadczenie. W obecnych czasach nasza kontrola nad rzeczywistością i zjawiskami naturalnymi ogromnie się rozszerzyła, lecz mimo to od czasu do czasu pojawia się owo doświadczenie całkowitej niepewności i braku kontroli. Dlatego bardzo ważne jest, aby być roztropnie przygotowanym do podejmowania w takich chwilach dobrych decyzji, ponieważ stawka może być niezwykle wysoka. „Roztropne przygotowanie” oznacza również przygotowanie duchowe poprzez żywienie nadziei i stawanie po stronie prawdziwych wartości.

Ilekroć w grę wchodzi wolna wola i swobodne podejmowanie decyzji – nie ma ścisłego determinizmu, mamy tylko do czynienia z siłami i czynnikami, które możemy zaakceptować lub którym możemy się przeciwstawić. W tym momencie rozum i nauka niczego nie narzucają; stają się tylko narzędziem, pomocnym narzędziem do podejmowania dobrych, właściwych decyzji. W sferze ludzkiej wolności kluczową rolę odgrywają nadzieja, wiara i motywacja. Myślimy o sobie i o naszych ciałach i traktujemy nasze ciała zgodnie z ideologią i systemem wartości, które uznajemy. Nasz los zależy od tego, w co wierzymy, a także od tego, jak bardzo jesteśmy zdeterminowani, zmotywowani i odpowiedzialni. Na przykład możesz pojechać do knajpy, upić się i zginąć w drodze powrotnej, jadąc po pijanemu na autostradzie. Możesz zostać w domu, przeczytać książkę lub obejrzeć film i dzięki temu pozostać przy życiu. Oczywiście nic takiego nie musi się zdarzyć, jeśli jesteś osobą odpowiedzialną; dla myślących i odpowiedzialnych ludzi przykład, który właśnie podałem, jest fałszywą alternatywą. Nadal możesz wybrać się do knajpy, ale wydać trochę więcej pieniędzy i zamówić taksówkę lub Ubera. Jaki ma to związek z modlitwą? Modlitwa wpaja nam wszystko, o czym mówi nasza religia: poglądy w kwestii znaczenia życia w społeczeństwie, znaczenia wszechświata, struktury wartości, znaczenia samokontroli, odpowiedzialności itp. Modlitwa żydowska jest również ważnym składnikiem żydowskiej tożsamości i wszystkiego, co uważamy za żydowskie wartości. Wszystko to jest nam wpajane poprzez modlitwę i zadecyduje o naszym losie –  poprzez nasze własne działania lub ich brak.

מִי יִחְיֶה, וּמִי יָמוּת, מִי בְקִצּוֹ, וּמִי לֹא בְּקִצּוֹ, מִי בַמַּיִם, וּמִי בָאֵשׁ, מִי בַחֶרֶב, וּמִי בַחַיָּה, מִי בָרָעָב, וּמִי בַצָּמָא, (…) מִי יַעֲנִי, וּמִי יַעֲשִׁיר, מִי יֻשְׁפַּל, וּמִי יָרוּם.

Kto będzie żył, a kto umrze, kto w odpowiednim czasie, a kto śmiercią przedwczesną, kto od wody, a kto od ognia, kto od miecza, a kto od dzikiego zwierzęcia, kto z głodu, a kto z pragnienia (…) kto zubożeje, a kto się wzbogaci, kto będzie poniżany, a kto wywyższany. (Unetane Tokef)

Szabat szalom i szana towa!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Shoftim

Politics and truth

Thoughts on parashat Shoftim

Menachem Mirski

You shall appoint magistrates and officials for your tribes, in all the settlements that your God יהוה is giving you, and they shall govern the people with due justice. (Deuteronomy 16:18, the first verse of parashat Shoftim)

There are three classical theories of truth that also define what truth is. The first, formulated by Aristotle, says that truth consists in conforming to reality: what is true is what is in accordance with reality. It sounds quite obvious. This definition, of course, is logically correct – it was formulated by one of the founding fathers of logic as an exact science. However, this definition suffers from one fundamental problem: to say that something is true, to confront an idea with reality, we need to know what the reality is, right? So, in order to check if something is true, we must know this reality in advance, or more specifically – the truth about it. So in order to know the truth, we must know the truth. Sounds like taken out of statements of some politicians.

The second classical theory of truth is the concept of (mutual) consistency. According to this concept, a thought, idea, or hypothesis is true if it is consistent with other theories and concepts that are commonly believed to be true. While this concept has some application (it is widely applied in science), it is riddled with problems: for example, we need to be absolutely sure that all our other knowledge, previously acquired, is true in order to conclude that the hypothesis we are investigating is true. It is enough that one element of this logically coherent puzzle is false and our entire system may fall apart like a house of cards. Obviously, one can always come up with all sorts of arguments and strenuously defend some theories until there is nothing left to defend. Moreover, the concept of consistency itself, devoid of the condition of „compliance with reality” paves the way for all kinds of bizarre theories and various, logically coherent, lofty-sounding pseudo-academic delusions that have inspired dozens of social experiments and brought poverty, starvation, wars and death to millions of people.

The third classic concept is the so-called pragmatic theory of truth. According to this concept, a thought, idea, or theory is true if it produces the effects it says it will produce. A specific version of this concept is expressed in this week’s Torah portion:

Whereupon יהוה said to me, “They have done well in speaking thus. I will raise up for them from among their own people a prophet like yourself, in whose mouth I will put My words and who will speak to them all that I command; […] And should you ask yourselves, “How can we know that the oracle was not spoken by יהוה ?” — if the prophet speaks in the name of יהוה and the oracle does not come true, that oracle was not spoken by יהוה; the prophet has uttered it presumptuously: do not stand in dread of that person. (Deuteronomy 18:17-18,21-22)

Obviously, all of this is expressed in a context that contains an underlying premise that everything that God thinks or says is true. So if a given idea comes from God, it will come true, it will have an effect in reality – it will work in practice in accordance with its intent. If, on the other hand, it does not come true, it does not act as it „should” according to itself, then it does not come from God; it is not true. According to the Torah, one should not be afraid of such an utterance or the person who utters it. (Deut 18:22) And this is a very important suggestion that can be understood in several ways, for example: such a man is not to be feared and his „truth” can or even should be ignored.

In reality, at least from a theoretical point of view, in order to get really  close to the truth, all three theories of truth above must be applied. So if, for example, we want to gain knowledge about which political party really wants our prosperity and will finally bring the 'messianic age’, and which only deceives us to use, abuse and betray us, and give us over to our enemies, we must be sure that: 1. We know the intentions, plans and competences of these people, ideally all of them, realistically – at least of their leadership (we would actually need to know the thoughts of these people, not just what they say publicly, and definitely not what other talking heads on TV say about them). 2. Our knowledge about them is logically consistent and we do not reject given information only because it does not fit into our „wishful” puzzle, 3. The ideas and plans that they implement bring the intended results (and they are the results we desire as well). However, in practice, the implementation of points 1 and 2 requires a lot of effort and is time-consuming. Therefore, living in professionalized societies, we rely on others in our diagnosis, e.g. the media to provide us with information. This, however, does not solve the problem, only moves it elsewhere: in this situation, we have to apply points 1 and 2 to our sources of information, and therefore to the media. And since the media very often says what politicians expect of them, the situation becomes a vicious circle and becomes pretty dramatic. So let’s forget points 1 and 2, and just focus on whether the given ideas bring (their intended) results – whether the things the people say bring intended and predicted by them results. This is a good sign because it means that those people are in touch with reality and are able to influence it in an intended way.

That’s basically all we can do. Everything else, especially if it sounds like nonsense – is inconsistent or out of touch with reality – is best ignored, as well as the people who utter it.

For their own good and for our peace of mind.

Shabbat shalom,

Menachem Mirski

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Matot-Masei

The thirst for justice that blinds

Thoughts on parashat Masei

Menachem Mirski 

Masei (“Travels”), typically read together with the preceding parasha ‘Matot’, is the final Torah portion in the Book of Numbers. It opens with a recollection of the places where the Israelites encamped in the desert; later God commands the Israelites to abide by the laws of the Torah upon conquering the promised land and to destroy idolatry in the Land of Israel. This week’s parasha also outlines Israel’s boundaries and presents detailed laws regarding the cities of refuge for accidental killers:

Speak to the Israelite people and say to them: When you cross the Jordan into the land of Canaan, you shall provide yourselves with places to serve you as cities of refuge to which [a man] who has killed someone — who has slain a person unintentionally — may flee. The cities shall serve you as a refuge from the avenger, so that the killer may not die unless he has stood trial before the assembly. The towns that you thus assign shall be six cities of refuge in all. Three cities shall be designated beyond the Jordan, and the other three shall be designated in the land of Canaan: they shall serve as cities of refuge. These six cities shall serve the Israelites and the resident aliens among them for refuge, so that any man who slays a person unintentionally may flee there. (Numbers 35:10-15)

The rest of the laws on this issue clarify some important details like the distinction between unintentional killing and murder, as well as the role of the avenger.

The 19th century American clergyman and writer Henry Clay Trumbull argued that the avenger (hebr. goel ha’dam) was responsible for securing for the victim’s family an equivalent of their loss of blood — the loss of life — by other blood, or by an agreed-upon payment for its value: „His mission was not vengeance, but equity. He was not an avenger, but a redeemer, a restorer, a balancer”. This explanation is in line with the meaning of the Hebrew word goel, which means redeemer. In addition, the law enforcement of the early Biblical times was usually private in its character: typically the local patriarch was both the family/tribe leader as well as the prosecutor and the judge, thus being the one who administered and enforced justice. The biblical law reckoned with both of these traditions and at the same time pushed for their modification. Therefore, the Torah has always insisted that only the person involved in the killing was to be held responsible, as well as on putting the enforcement of the law into the public domain. The privileges of the goel were so firmly rooted among the people that the provisions for the cities of refuge should be looked upon as a gradual shift from private to public law enforcement. In fact, the Torah still granted the avenger the right to kill when his victim left the city of refuge (Numbers 35:27).

The slaying of a human being, even if it occurs without evil intent, is always an injury, a wound to the community. The institution of sanctuary cities (hebr. arei miklat) had three basic purposes: it was a protective measure, to give everyone the opportunity to cool down their emotions. It also served as punishment for the accidental killer, because exile constituted a form of social death. The third but not less important purpose was to contain and isolate the sin that had been committed, for killing was understood to contaminate both the community and the Land (Numbers 35:32-34).

The accidental killers could leave their refugee cities only after the death of the high priest. This procedure had both a practical meaning – as a rule, it set a sufficiently long period of social isolation (though obviously not always), as well as a theological one – ultimately only (someone’s) death could redeem this sin and here the death of the high priest served as expiation:

For the high priest atones on behalf of Israel, and this incident happened during his lifetime. (Ibn Ezra on Numbers 35:25)

Similarly, Talmud argues that the death of the high priest formed an atonement (Makkot 11a) as the death of all pious individuals counted as an atonement (Yoma 38b; Moed Katan 28a). Maimonides argued that the death of the high priest was simply an event so shockingly upsetting to the Israelites that they dropped all thoughts of vengeance (The Guide for the Perplexed III:40). When it comes to the blood avenger, later rabbinic tradition ascribed to him role performed in modern times by a prosecuting attorney, who pleads on behalf of the victim the case against the criminal and therefore is responsible for bringing the offender to court, finding evidence against him, presenting the case to the court, and collecting damages from the offender.

One of the lessons we can draw from these considerations may be that we should keep a proper balance regarding various injustices done in the past, to us, to our people or country. Time is a measure of the variability of all things; reality is constantly renewing itself, bringing new things, both good and bad, both justice and injustice. However legitimate it is to demand justice, we should be careful not to fixate on issues that were once important, but became not so important with time. This kind of fixation can obscure the current problems facing the world, rendering us incapable of properly perceiving the reality around us, including new problems and injustices. Any anger, even the justified and well-founded one, can cloud our senses and our reason. Peace of mind seems to always be the right answer; it is always better to perceive and react to the world with a calm mind than through the prism of various emotions over which we often have no complete control.

Shabbat shalom

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Pinchas

Parashat Pinchas

Rabbi Alan Iser

If I were to ask the average Jew, anywhere in the world , what is the most important verse in the Torah, they would probably answer “Shema Yisrael” or maybe one of the Ten Commandments or “Love Your Neighbor as Yourself” from Leviticus. All are good choices. In fact, there is a rabbinic passage that asks and discusses this very same question. Several rabbis offer their opinions. One selects “Shema Yisrael”, another “Love Your Neighbor”. However, the verse which is chosen as the most important and most inclusive verse in the Torah is a seemingly insignificant verse in this week’s Torah portion. Rabbi Shimon ben Pazzi says the most inclusive verse is: “The first lamb you shall sacrifice in the morning and the second lamb you shall sacrifice in the evening.” (Numbers 28:4) (Introduction to Ein Yaakov).

What is this verse about? It is simply the commandment to bring two daily sacrifices to the Temple. Now, of course, the Temple sacrifices have been gone for almost two thousand years. Even in Rabbi Shimon ben Pazzi’s time, it had already been gone for two hundred years. So why did he choose this verse?

This verse is about the importance of constancy, consistency and devotion in religious life. Religious life and our relationship with God isn’t just about the high points in Jewish life, like Rosh Hashanah, Yom Kippur or Passover. It is about how we lead our lives every day. Do we show gratitude to God? Are we respectful to the elderly? Do we give charity? Are we kind to the people in our daily interactions, especially to the people we don’t know? If we are committed to God and Judaism, it is woven into the fabric of our daily existence. It is not just about the high points, it is about the mundane, simple aspects of our lives, applying Jewish values and principles to how we live.

What is true for our relationship with God and Judaism, is also true in all our relationships. We have ups and downs. We have electric moments of passion and joy, but those cannot be sustained. Truly committed relationships involve consistency and often the willingness to do the same thing, over and over, even if it is not exciting. Anyone who has small children, grandchildren or young nieces and nephews, knows what I am talking about. A sustained relationship means saying I will always be there for you, through the good and the bad.
In Judaism, the highest form of commitment to God was shown through the ages by Jews willing to die for their faith. Unfortunately, history has provided all-too-many examples of this. In Hebrew this is called Kiddush Hashem, sanctifying God’s name. However, we don’t have to pay this ultimate price to show our devotion to our religion. If, as a minority religion, our neighbors see that we are kind and charitable people who fulfill the biblical commandment of welcoming the stranger, and we are consistent and constant in our behavior, and they know we are doing this because we are Jews, then that, too, is a form of Kiddush Hashem.

One lamb in the morning, and one lamb in the evening really is a formula for an ideal Jewish life.

Rabin Alan Iser

Sh’lach

Be careful what you wish for, it might come true

Thoughts on parashat Sh’lach

Menachem Mirski

Our Torah portion for this week tells us a story of 12 spies sent by Moses to investigate the Promised land before conquering it. They return forty days later, carrying a huge cluster of grapes, a pomegranate and a fig, to report on a lush and bountiful land. But ten of the spies warn that the inhabitants of the land are giants and warriors “more powerful than we”; only Caleb and Joshua insist that the land can be conquered, as it was commanded by God.

Our rabbis analyzed this story from many perspectives. One of the issues they were particularly focused on can be expressed in the following questions: What was the sin of the spies who were sent to investigate the promised land? What did the spies do so dreadfully wrong that it brought the punishment of additional forty years of life on the desert for all the Israelites, making many of them never see the Promised land? One of the answers suggested by our rabbis is that they presented their biased opinion about the land and the possibility of conquering it instead of giving a relatively unbiased factual account on what the Promised land was like. According to Ramban, their goal was to gather the information about the land mainly for logistic purposes, to be able to develop a good strategy to conquer it; this, according to Rashi, is expressed in the name of the parasha shelach lecha – “send out (the spies) for yourself”. But none of that happened and it even seems that these ten spies were on the side of all the complainers among the Israelites who constantly murmured against Moses and God and wanted to come back to Egypt. They did not really go to investigate the land; they went there to collect the information that would prove their narrative, to use contemporary language.

What can we learn from it? The ten Israelite spies who lacked faith in God deemed the Promised land impossible to conquer. The remaining two, Joshua and Caleb, who had faith in God help were way more positive about the land and the ability to conquer it, although they admitted that the Divine help is necessary:

And Joshua son of Nun and Caleb son of Jephunneh, of those who had scouted the land, rent their clothes and exhorted the whole Israelite community: “The land that we traversed and scouted is an exceedingly good land. If pleased with us, יהוה will bring us into that land, a land that flows with milk and honey, and give it to us; only you must not rebel against יהוה. Have no fear then of the people of the country, for they are our prey: their protection has departed from them, but יהוה is with us. Have no fear of them! (Numbers 14:6-9)

The entire story can serve as an illustration of the 20th century proven epistemological view that our perception of the world (and ourselves) is dependent on our previously acquired knowledge about the world. In other words, we perceive and interpret everything that is around us (and within us, like our identity) in terms of what we have already learned, what we already believe about reality, through the entire cognitive apparatus that is the core structure of our knowledge and our belief system. This cognitive apparatus might be an adequate tool with an adequate language to describe reality; it might be a less adequate or completely inadequate tool for comprehending reality, and therefore a serious obstacle to our perception and ability to process information. It’s not a new concept. The idea that the human subject plays an active role in comprehending reality, was already developed in the writings of philosophers such as David Hume, Immanuel Kant, and some versions of it can already be found in the writings of ancient Greek philosophers. However, this knowledge/belief based determination of our perception and cognitive abilities, contrary to the opinions of some postmodern thinkers, does not create an absolute obstacle in our cognition would make it impossible for us to know the objective truths of the universe. We have already learned how to overcome these obstacles; much of what we call the methodology of science is about overcoming various cognitive limitations, including these ones. Generally speaking, scientific methodology has been very successful in this matter and it is important to mention this because some postmodern concepts completely blurred  the distinctions between science and pseudoscience, opening a path to the reign of ignorance, cognitive nihilism, bringing and perpetuating a variety of cognitive delusions.

Our perception is then determined by our knowledge and beliefs. All of that, in turn, influences our actions. What we believe to be true can have a tremendous impact on our actions and therefore on our fate. But fortunately our beliefs can usually be verified in practical life; therefore, whatever we do we should reflect on (practical) consequences of our beliefs and constantly ask ourselves questions like these: what my beliefs led me to? Do they make me happy? How do they influence my relationships with other people, including my loved ones? How do they influence my career? Are they helpful in achieving my life goals? Is there something I need to correct in my belief system? How, in fact, did I get to believe this and that? An so on.

Getting things wrong can have a bad impact on us; some consequences of our beliefs might be terrible for us, equally bad to those the Israelities faced in our biblical story. The only remedy for that is a prudent, reflective life in which we are able to critically look at our beliefs, even the most fundamental ones, and subject them to re-evaluation. Only this can ultimately save us from many things we never want to experience.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Bechukotai

Justice as a collective venture

Thoughts on parashat Bechukotai

Menachem Mirski

Our Torah portion for this week is called Bechukotai, which can be translated as “in my laws”. It starts with אם־בחקתי תלכו (im bechukotai telechulit. 'if you walk in my laws’) and centers on a brief but eloquent promise of blessings for those who follow God’s ways and an lengthy series of curses for those who reject God’s ways:

If you follow My laws and faithfully observe My commandments, I will grant your rains in their season, so that the earth shall yield its produce and the trees of the field their fruit. Your threshing shall overtake the vintage and your vintage shall overtake the sowing; you shall eat your fill of bread and dwell securely in your land […] I will look with favor upon you and make you fertile and multiply you […] I will establish My abode in your midst, and will not spurn you. I will be ever present in your midst: I will be your God, and you shall be My people. (Leviticus 26:3-5,9-12)

But if you do not obey me and do not observe all these commandments, if you reject My laws and spurn My rules, so that you do not observe all my commandments and you break my covenant, I in turn will do this to you: I will wreak misery upon you – consumption and fever, which cause the eyes to pine and body to languish; you shall saw your seed to no purpose, for your enemies shall eat it. I will set My face against you; you shall be routed by your enemies, and your foes shall dominate you […] Your land shall not yield its produce, nor shall the trees of the land yield their fruit. (Leviticus 26:14-20)

The entire passage of these blessings and curses is 43 verses long. The quotations above are only the excerpts that give us the general picture of what we are dealing here with. it is one more expression of the deuteronomic doctrine of the reward and punishment, which lies a the core of the oldest Jewish concept of justice, which can be summarized in one sentence: if you do good, you will be rewarded, if you do bad, you will be punished, which means that all your (moral) actions have consequences and determine your fate (in a pretty simple way). All of that implies individual responsibility for each and every action we take.

This Jewish doctrine of reward and punishment has been theologically challenged by the rabbis basically in two different ways. Firstly, it was seen through the lens of theodicy, which typically puts the human individual at its center and deals with the problem “why the wicked prosper and the righteous suffer”. The answer to that question depends on who is to take a bigger chunk of responsibility for what happens in this world, God or human beings. Another way the rabbis reflected on this doctrine has to do with the question: is there an undeserved suffering? Does the fact of suffering always imply a sin committed prior to it? Is moral wrongdoing the only cause of suffering? If the answer is yes, then it results in reversing the logical implication at the core of the entire concept: not only if you do bad, you will be punished, but also if you are suffering it means that you are punished and this means that you must have committed a sin. This radical answer is sometimes called the doctrine of retribution and it is theologically grounded in the Song of Moses (The Book of Deuteronomy, chapter 32), which defines the default moral and existential position of the Chosen People as pretty low: we are corrupt, stiff necked people, and for this reason we have a huge debt to the Eternal for his great deeds and the miracles He had performed to save us from Egyptian slavery and to lift us from our spiritual misery.

But there is yet another way we can approach this passage and it has to do with how we understand the pronoun 'you’ in it: whether this pronoun denotes a human individual or whether it is understood collectively and denotes the entire group of people. As mentioned above, the rabbis tended, although not exclusively, to view this doctrine through the individualistic lens (and that’s the typical way modern people view it), and this brought them to the problems mentioned above, however, if we understand it collectively, it completely changes the direction into which it leads us intellectually. If we understand it the latter way, it leads us to the vision of what the world will be like when it truly becomes God’s kingdom, when most members of the human community would follow God’s ways. It’s worth mentioning here that the Torah articulates here the necessity to view not only the people, but also the mitzvot in a collective way:

But if you do not obey me and do not observe all these commandments, if you reject My laws and spurn My rules, so that you do not observe all my commandments and you break my covenant, I in turn will do this to you […] (Leviticus 26:14)

Therefore you, the people of Israel, shall observe ALL my commandments, says God, and if you do so the righteous will (always) be rewarded and the wicked will (always) be punished. Thus, this doctrine will work only if the (vast) majority of the society would observe the (vast) majority of laws (we should have said that ALL people should observe ALL the divine laws to make this happen but given what we experience and know about human beings it seems to be a pretty unrealistic idea).

Only by creating a situation like that are we able to establish a system in which justice prevails. There will still be a margin of people experiencing injustice and unjust suffering – that seems unavoidable given, for example, the general lack of widespread, fundamental and rigid structure defining what’s the proper ethical conduct and what is not. There will always be cases of premeditated evil and inadvertent evil, which will result in undeserved human suffering. But our goal is to always limit the scope of possible wrongdoings and to constantly expand the sphere of justice, Divine law and all other Jewish values – love, devotion to communal life, education, truthfulness, kindness, respect and responsibility. All of that should be done maintaining a proper balance between individual freedoms and the interests of the community, which is a theme for another d’var Torah.

Shabbat shalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.