Pride Month Sermon

Pride Month Sermon

 

Mati Kirschenbaum

Being an LGBT person in Poland is a sport discipline requiring a will to fight and fortitude. A few years ago I would have compared it to a 3000m steeplechase race. It is an exhausting athletic discipline, but after the first lap around the stadium you already know what to expect, the obstacles do not change. Thanks to this, despite the growing fatigue, subsequent laps are technically easier.

However, over the course of the past two years the number of obstacles faced by LGBT people in Poland has increased and it’s still increasing. Five voivodeship and dozens of smaller local government entities have passed resolutions deeming themselves “LGBT ideology-free” zones or simply “LGBT-free” zones. Last year’s equality march in Białystok was met with a wave of violence and the opponents of the march in Lublin brought home-made bomb to it. All this happened with the support of the Catholic Church, which called LGBT people the “rainbow plague”.

This year the condoning of discrimination and violence has moved to the national level. On June 13th, while defending the homophobic rhetoric of the government’s representatives, President Andrzej Duda stated that “they are trying to convince us [Poles], that [LGBT persons] are people, when in fact it is simply an ideology.” A member of his electoral campaign, MP Przemysław Czarnek, echoed his words, saying: “Let’s stop listening to this nonsense about some human rights or equality. These people are not equal to normal people.”

Within less than two weeks from President Duda’s words Poland has witnessed a wave of assaults on LGBT people; among others, Andrzej Duda’s former barber was beaten up. At least one person committed suicide because of the rhetoric of the President of Poland. For two weeks now I’ve been obsessively reading articles about these incidents. At first I didn’t know why I was so shaken up by them. Only yesterday did I realize that the reports full of descriptions of verbal and physical abuse have reminded me about an event in my life that I would rather erase from my memory.

On New Year’s Eve 2008 I got beaten up by three thugs in the center of Wrocław. The assault’s motive was robbery, but while my assailants were kicking me (everywhere, including the head, luckily along the skull), they were yelling homophobic slogans. Covered in blood I came back home, from where my friend’s father took me to the hospital. At the hospital a helpful doctor manually realigned my displaced nose without anesthesia (yes, it hurt) and he prescribed me painkillers and tranquillizers. I was really lucky that no one kicked me in the head from a different angle – or I might not be here today.

Why am I writing about this today?

Because most Polish LGBT persons are facing either verbal or physical abuse.

Because while you cannot beat up “LGBT ideology”, you can definitely beat up a person – for example me.

Because when I reported the assault, the policeman said that the accompanying homophobic shouts were not relevant to the case, since Poland does not prosecute homophobia- and transphobia- motivated crimes. And then he refused to mention them in the case file.

Because Poland does not treat homophobic motives for violence on par with  other groups at risk of violence.

Because I find it terrifying that 12 years later the situation of LGBT persons in Poland has not improved.

Because I don’t want to be treated as a second-class citizen as a Polish LGBT person.

Because I want to show today’s LGBT youth that one can still lead a good life following such a trauma.

Because discrimination, fear and lately also violence is something Polish LGBT persons face every day. And this won’t change unless you undertake actions to help them. Here and now, in the last days of the Month of Pride in being an LGBT person; the pride that Polish LGBT people often have to hide.

Mati Kirschenbaum

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

 

Kazanie na Miesiąc Dumy

Kazanie na Miesiąc Dumy

Mati Kirschenbaum

 

Bycie osobą LGBT w Polsce jest dyscypliną sportową wymagającą woli walki i hartu ducha. Jeszcze kilka lata temu porównałbym je do biegu na 3000 metrów z przeszkodami. Jest to wyczerpującą konkurencja lekkoatletyczna, ale po pierwszym okrążeniu stadionu wiadomo czego się spodziewać, przeszkody nie ulegają zmianie. Dzięki temu, mimo narastającego zmęczenia, kolejne okrążenia są technicznie łatwiejsze.

W ciągu ostatnich dwóch lat przeszkód dla bycia osobą LGBT w Polsce jednak przybyło i są one coraz wyższe. Pięć województw i dziesiątki mniejszych jednostek samorządu terytorialnego przyjęło uchwały określające je jako strefy „wolne od ideologii LGBT” lub po prostu „wolne od LGBT”. Zeszłoroczny marsz równości w Białymstoku spotkał się z falą przemocy, na marsz w Lublinie jego przeciwnicy przynieśli domowej roboty bombę. Wszystko to przy wsparciu Kościoła Katolickiego, nazywającego osoby LGBT „tęczową zarazą”.

W tym roku przyzwolenie na dyskryminację i przemoc przeniosło się na poziom ogólnopolski. 13 czerwca, broniąc homofobicznej retoryki przedstawicieli rządu, Prezydent Andrzej Duda stwierdził, że „nam [Polakom] próbuje się wmówić, że [osoby LGBT] to ludzie, a to jest po prostu ideologia”.  Wtórował mu członek jego sztabu wyborczego, poseł Przemysław Czarnek, mówiąc: „skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka, czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”.

W ciągu niecałych dwóch tygodni od słów Prezydenta Dudy, w Polsce doszło do fali napaści na osoby LGBT, pobity został między innymi były fryzjer Andrzeja Dudy. Co najmniej jedna osoba popełniła samobójstwo z powodu retoryki Prezydenta RP. Od dwóch tygodni obsesyjnie czytam artykuły na temat tych zajść. Na początku nie wiedziałem dlaczego tak mnie one poruszyły. Dopiero wczoraj uświadomiłem sobie, że relacje pełne opisów słownej i fizycznej przemocy przypomniały mi o wydarzeniu z mojego życia, które wolałbym wymazać z pamięci.

W Sylwestra 2008 zostałem pobity przez trzech bandziorów w centrum Wrocławia. Napad miał podłoże rabunkowe, ale moi oprawcy kopiąc mnie (wszędzie, w tym i w głowę, na szczęście wzdłuż czaszki) wykrzykiwali homofobiczne hasła. Zalany krwią wróciłem do domu, skąd ojciec znajomego zabrał mnie do szpitala. W szpitalu uczynny doktor nastawił mi ręcznie i bez znieczulenia (tak, bolało) przesunięty nos i wypisał środki przeciwbólowe i uspokajające. Miałem wielkie szczęście, że nikt nie kopnął mnie w głowę pod innym kątem – mogłoby mnie dziś tu nie być.

Dlaczego dziś o tym pisze?

Bo z przemocą – słowną lub fizyczną – spotyka się większość polskich osób LGBT.

Bo „ideologii LGBT” nie można pobić, ale osobę – na przykład mnie – już tak.

Bo policjant do którego zgłosiłem moje pobicie powiedział, że towarzyszące mu homofobiczne okrzyki nie miały znaczenia dla sprawy, gdyż Polska nie ściga zbrodni motywowanych homofobią i transfobią. Potem odmówił wpisania wzmianki o nich do akt.

Bo Polska nie traktuje homofobicznych pobudek przemocy na równi z przynależnością do innych grup narażonych na przemoc.

Bo przeraża mnie, że 12 lat później sytuacja osób LGBT w Polsce się nie poprawiła.

Bo nie zgadzam się na bycie obywatelem drugiej kategorii jako polska osoba LGBT.

Bo chce pokazać dzisiejszym młodym LGBT, że życie po takiej traumie może się dobrze ułożyć.

Bo doświadczenie dyskryminacji, strachu, a ostatnio także przemocy to codzienność polskich osób LGBT. To się nie zmieni o ile nie podejmiesz działań aby im pomóc. Tu i teraz, w ostatnich dniach Miesiąca Dumy z bycia osobą LGBT; dumy, którą polscy LGBT muszą często ukrywać.

 

Mati Kirschenbaum

Whom Can We Trust?

Whom Can We Trust?

Mati Kirschenbaum

This week’s Parasha Bechukotai concludes the so called “Holiness Code” – i.e. chapters 17-26 from the Book of Leviticus which describe the ritual and moral prohibitions aimed at making the people of Israel a nation aspiring to holiness. The beginning of our Parasha coincides with the summary of the Code in which we find the description of the blessings and curses which are to befell the Israelites if they will – or will not – keep the Eternal’s commandments after entering the Land of Israel. The reward shall be prosperity and peace, whereas the punishment will entail the devastation of the land of Israel, the exile of the Israelites, fear, hunger and humiliation suffered in a foreign land. However, the punishment will not last forever – the Eternal shall not forsake the remnant of His people and eventually He will remember the covenant with Abraham, Isaac and Jacob.

A reference to the covenant with God can also be found in the Haftarah to our Parasha – that is in chapter 16 and 17 of Jeremiah’s prophecy. In the Haftarah we find the following statement:

אָרוּר הַגֶּבֶר אֲשֶׁר יִבְטַח בָּאָדָם

Cursed is he who trusts in man (Jr 17:5.)

Here is how Jeremiah describes such a person:

He shall be like a bush in the desert, which does not sense the coming of good: It is set in the scorched places of the wilderness, in a barren land without inhabitant (Jr 17:6.)

So where can we find hope? Jeremiah lets us know without a shadow of doubt, as he states:

בָּרוּךְ הַגֶּבֶר, אֲשֶׁר יִבְטַח בַּיהוָה; וְהָיָה יְהוָה, מִבְטַחוֹ

Blessed is he who trusts in the Eternal, whose trust is the Eternal alone (Jr 17:7.)

This Sunday we are going to elect the Polish representatives to the European Parliament. Many of us feel that we are voting for the lesser evil. We do not feel that we can trust our politicians. And we don’t have to: Jeremiah teaches us that in fact we can truly trust only the Eternal. But this doesn’t mean that, full of mistrust, we should abstain from voting. On the contrary, we must vote, keeping in mind the subsequent words of Jeremiah:

עָקֹב הַלֵּב מִכֹּל, וְאָנֻשׁ הוּא; מִי, יֵדָעֶנּוּ. אֲנִי יְהוָה חֹקֵר לֵב, בֹּחֵן כְּלָיוֹת:  וְלָתֵת לְאִישׁ כִּדְרָכָו, כִּפְרִי מַעֲלָלָיו.

Most devious is the heart (the source of human intellect); It is perverse — who can fathom it? I the Eternal, probe the heart, search the mind (one’s character) — to repay every man according to his ways, with the proper fruit of his deeds (Jr 17:9-10.)

Jeremiah teaches us that politicians make mistakes which stem from their human, imperfect nature. Ultimately it will be the Eternal who shall judge their mistakes and hold them accountable for them. But for now we must believe that by trusting the Eternal and His teachings we will be able to choose the best politicians that our society is capable of electing. May you all cast a well-thought-out vote on Sunday. And for now – may you have a peaceful Shabbat! Shabbat Shalom!

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Mati Kirschenbaum

Komu możemy zaufać?

Komu możemy zaufać?

Mati Kirschenbaum

 Czytana przez nas w tym tygodniu parsza Bechukotaj zamyka tak zwany Kodeks Świętości, rozdziały 17-26 Księgi Kapłańskiej poświęcone rytualnym i moralnym zakazom mającym na celu uczynienie ludu Izraela narodem aspirującym do świętości. Początek naszej parszy przypada na podsumowanie Kodeksu, w którym znajdziemy opis błogosławieństw i przekleństw mających spaść na Izraelitów, jeśli będą — lub nie będą — oni posłuszni poleceniom Wiekuistego po wkroczeniu do Ziemi Izraela. Nagrodą jest pomyślność i pokój. Karą zaś — spustoszenie Ziemi Izraela, wygnanie Izraelitów, strach, głód i poniżenie na obczyźnie. Kara nie ma jednak trwać wiecznie – Wiekuisty nie opuści resztki Swojego ludu i w końcu przypomni sobie o przymierzu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem.

Do tematu przymierza z Bogiem nawiązuje haftara do naszej parszy — rozdział 16 i 17 proroctwa Jeremiasza. W haftarze  znajdujemy następujące stwierdzenie:

אָרוּר הַגֶּבֶר אֲשֶׁר יִבְטַח בָּאָדָם

Przeklęty jest człowiek, który pokłada nadzieję w innym człowieku. (Jr 17,5)

Takiego człowieka Jeremiasz opisuje następująco:

jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście: wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. (Jr 17,6)

W czym zatem mamy pokładać nadzieję? Jeremiasz nie pozostawia nam co do tego żadnych wątpliwości, mówiąc:

בָּרוּךְ הַגֶּבֶר, אֲשֶׁר יִבְטַח בַּיהוָה; וְהָיָה יְהוָה, מִבְטַחוֹ

Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Wiekuistym, i Wiekuisty jest jego otuchą. (Jr 17,7)

W niedzielę wybieramy polskich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim. Wielu z nas ma poczucie, że głosuje na mniejsze zło. Nie mamy poczucia, że ufamy naszym politykom. I nie musimy: Jeremiasz uczy nas, że tak naprawdę możemy ufać tylko Wiekuistemu. Nie oznacza to jednak, że mamy, pełni nieufności, powstrzymać się od głosowania. Przeciwnie, musimy głosować, pamiętając o kolejnych słowach Jeremiasza:

 עָקֹב הַלֵּב מִכֹּל, וְאָנֻשׁ הוּא; מִי, יֵדָעֶנּוּ. אֲנִי יְהוָה חֹקֵר לֵב, בֹּחֵן כְּלָיוֹת:  וְלָתֵת לְאִישׁ כִּדְרָכָו, כִּפְרִי מַעֲלָלָיו

Serce (źródło ludzkiego intelektu) jest bardziej zdradliwe niż wszystko inne, jest ono słabe; któż je zbada? Ja, Wiekuisty, zgłębiam serce, badam wnętrze (charakter) człowieka, aby oddać każdemu według jego postępowania, stosownie do owoców jego starań. (Jr 17,9-10).

Jeremiasz uczy nas, że politycy popełniają błędy, co wynika z ludzkiej, niedoskonałej natury. W ostatecznym rozrachunku to Wiekuisty oceni ich błędy i wyciągnie ich konsekwencje. Teraz jednak musimy wierzyć, że ufając Wiekuistemu i Jego naukom jesteśmy w stanie wybrać najlepszych polityków, na jakich stać nasze społeczeństwo. Życzę Wam wszystkim oddania przemyślanego głosu w niedzielę.

 

A już teraz – Szabat Szalom!

 

Mati Kirschenbaum

Has the Time Come For a Jubilee Year?

Has the Time Come For a Jubilee Year?

 Mati Kirschenbaum

In this week’s Torah portion, Behar, we find the description of the laws of a jubilee year, a year in which property returns to its previous owners. The practise of a jubilee year is described as follows:

And you shall count seven sabbaths of years for yourself, seven times seven years; and there shall be to you the days of seven sabbaths of years, exactly forty and nine years.  Then you shall make a proclamation with the blast of the horn on the tenth day of the seventh month; in the day of atonement you shall make proclamation with the horn throughout all your land. And you shall sanctify the fiftieth year, and proclaim liberty throughout the land to all the inhabitants thereof; it shall be a jubilee for you; and you shall return every man to his possession, and you shall return every man to his family.

(Leviticus 25:8-10)

The description of the jubilee seems to suggest that every forty nine years Israelite society went through a social ‘reboot’, during which property which previously changed hands came back to its previous owner. This idea might make many of us deeply uncomfortable. After all, in the world of long lifespans, a jubilee every 50 years is an event that almost all of us would live through during their lifetime. I also believe that most of us would not be happy if, for instance, our flat, bought with the help of a mortgage for 35 years, returned to its previous owner just because the jubilee year has come.

This feeling of discomfort stems from our estrangement from biblical reality. We function in a skills-based economy, in which we earn our livelihood selling our skills and not the fruit of our land. In contrast, biblical society was mostly agricultural – most Israelites worked as shepherds and farmers. For them, selling their land to someone else meant a transformation into a hired labourer, a social class only one notch above slaves. When such hired labourers fell into debt, they sold their freedom, and became slaves. Both the act of selling one’s land and that of selling one’s freedom were made null and void during the jubilee year, when the land was returned to its original owner and the slave was freed and returned to his family. What was the reason for it? Why would Torah annul transactions that were part and parcel of economic life in the ancient Middle East?

Traditional commentaries gave differing answers to those questions. One explanation found in the Sifra, commentary on the book of Leviticus, stipulated that the return of lands to their original owners was supposed to maintain land ownership of Israelite tribes, thus securing peace between them. Sifra also states that Israelite slaves were released because being enslaved made it impossible to serve their ultimate master – God – with full, unrestricted devotion. Medieval Spanish commentator Abraham Ibn Ezra emphasised the importance of personal freedom by comparing a person deprived of freedom to a bird in a cage which, ultimately, loses its will to live.

It seems that the laws of the jubilee years were supposed to secure both  individual freedom and societal harmony in the ancient Israelite society. But how are they relevant to our lives in the modern Western world, where slavery is a thing of the past? What do they mean in democratic society, which respects the inviolability of property rights?

I think we should look at the laws of the jubilee year through the prism of inequalities that threaten the stability of our world. One of them is the ever growing inequality between the global rich and the global poor of today. For instance, in 2018 the richest 1% of world’s population controlled 45% of global worth, while 64% of world’s population owned only 2% of world’s worth. This inequality is even more glaring if we look at the skyrocketing growth of the wealth of the world’s richest individuals. In 2009, the combined wealth of world’s 380 richest people matched the wealth of the bottom half of world’s population. In 2017, the wealth of only 42 richest individuals was enough to equal the value of the assets of the bottom half. The inequality has grown markedly.

Don’t get me wrong, I don’t advocate a communist revolution as a cure to rising inequality. I only want to point out that today’s excessive inequality is as harmful to the society as it was in the biblical times. Nationally, it weakens social cohesion, antagonises different segments of society, and fosters the development of right-wing populist movements looking for a scapegoat. Globally, disproportionate wealth disparity leads to the growth of fundamentalism in societies that feel colonised, sparks civil wars, and motivates people to dramatic, often deadly, attempts to get to developed countries.

The consequences of income and opportunity inequality are acutely felt in our society, and result in its deep political division. This Shabbat, the Shabbat before the European Parliament Elections, I encourage you to look beyond mutual recriminations of our politicians and to ask yourself the following questions: which party, which policy can lead to a more equal, less divided society? What can I do to bring about a modern jubilee year so need today in this country, in Europe, in the world. Shabbat Shalom!

Mati Kirschenbaum

Czy nadszedł czas na rok jubileuszowy?

Czy nadszedł czas na rok jubileuszowy?

 Mati Kirschenbaum

W czytanej w tym tygodniu paraszy Behar znajdziemy opis praw dotyczących roku jubileuszowego – roku, w którym wszelka własność wraca do jej pierwotnego właściciela. Praktyka obchodzenia roku jubileuszowego została przedstawiona w następujący sposób:

Naliczysz sobie siedem lat sabatowych, siedem razy po siedem lat. Czas tych siedmiu lat sabatowych obejmować będzie czterdzieści dziewięć lat. W dziesiątym dniu siódmego miesiąca każesz zadąć w róg. W dniu pojednania każecie dąć w rogi po całej waszej ziemi. Poświęcicie pięćdziesiąty rok i obwołacie w ziemi wolność dla wszystkich jej mieszkańców. Będzie to dla was rok jubileuszowy. Wrócicie każdy do dawnej swej własności i wrócicie każdy do swojej rodziny.

(Kpł 25, 8-10)

Opis jubileuszu zdaje się sugerować, że co czterdzieści dziewięć lat w społeczeństwie izraelickim dochodziło do swoistego „zrestartowania”, w ramach którego własność, która wcześniej przechodziła z rąk do rąk, powracała do jej pierwotnego właściciela. Koncepcja ta może wywołać u wielu z nas uczucie głębokiego dyskomfortu. W końcu w świecie cechującym się długą przewidywalnością życia przypadający co pięćdziesiąt lat jubileusz jest wydarzeniem, które prawie wszyscy z nas mieliby okazję przeżyć za swojego życia. Sądzę też, że większość z nas nie byłaby zadowolona, gdyby na przykład nasze mieszkanie, zakupione dzięki wsparciu w postaci zaciągniętego na 35 lat kredytu hipotecznego, miało powrócić do swojego poprzedniego właściciela tylko dlatego, że nadszedł rok jubileuszowy.

To uczucie dyskomfortu wynika z naszego oderwania od rzeczywistości biblijnej. My sami funkcjonujemy w gospodarce opartej na umiejętnościach, w ramach której zarabiamy na życie, sprzedając nasze umiejętności, a nie owoce naszej ziemi. Dla odróżnienia, społeczeństwo biblijne było w dużej mierze społeczeństwem rolniczym – większość Izraelitów pracowało w charakterze pasterzy i rolników. Dla nich sprzedaż ich ziemi komuś innemu była równoznaczna z przemienieniem się w pracownika najemnego, należącego do klasy społecznej plasującej się tylko oczko wyżej od niewolników. Gdy tacy pracownicy najemni popadali w długi, sprzedawali swoją wolność i stawali się niewolnikami. Zarówno akt sprzedaży własnej ziemi jak i sprzedaży własnej wolności były unieważniane podczas roku jubileuszowego, kiedy to ziemia była zwracana jej pierwotnemu właścicielowi, zaś niewolników wyzwalano i mogli wrócić do swoich rodzin. Jaki stał za tym powód? Dlaczego Tora postanowiła anulować transakcje, które stanowiły nieodłączną część życia gospodarczego na starożytnym Bliskim Wschodzie?

Tradycyjne komentarze przedstawiają odmienne odpowiedzi na te pytania. Zgodnie z wyjaśnieniem pochodzącym z Sifry, czyli komentarza do księgi Kapłańskiej, powrót ziemi do jej pierwotnych właścicieli miał w zamierzeniu służyć zachowaniu stanu posiadania ziemi przez plemiona izraelickie, zapewniając tym samym między nimi pokój. Sifra stwierdza również, że izraelickich niewolników uwalniano dlatego, iż stan zniewolenia uniemożliwiał im służenie ich prawdziwemu panu – czyli Bogu – z pełnym, niczym nieograniczonym oddaniem. Średniowieczny hiszpański komentator Abraham Ibn Ezra podkreślał znaczenie osobistej wolności, porównując osobę pozbawioną wolności do ptaka w klatce, który ostatecznie traci chęć do życia.

Wydaje się, że prawa dotyczące lat jubileuszowych miały służyć zapewnieniu zarówno jednostkowej wolności, jak również harmonii społecznej w starożytnym społeczeństwie izraelickim. Jakie mają one jednak znaczenie i zastosowanie w naszym życiu jako mieszkańców współczesnego świata zachodniego, w którym niewolnictwo odeszło już do przeszłości? Co oznaczają one w demokratycznym społeczeństwie szanującym nienaruszalność prawa własności?

Sądzę, że powinniśmy postrzegać prawa roku jubileuszowego przez pryzmat nierówności, które zagrażają stabilności naszego świata. Jednym z takich zagrożeń jest wciąż narastająca obecnie w skali globalnej nierówność pomiędzy bogatymi i biednymi. Na przykład, w roku 2018 najbogatszy 1% światowej ludności kontrolował 45% globalnego bogactwa, podczas gdy 64% światowej populacji posiadało tylko 2% światowego bogactwa. Ta nierówność jeszcze bardziej rzuca się w oczy, jeśli przyjrzymy się wzrastającemu w zawrotnym tempie bogactwu najbogatszych jednostek na świecie. W 2009 roku łączny majątek najbogatszych 380 ludzi na świecie odpowiadał stanowi posiadania całej biedniejszej połowy ludzkości. W 2017 roku bogactwo zgromadzone przez zaledwie czterdzieści dwie najbogatsze jednostki dorównywało wartości majątku posiadanego przez biedniejszą połowę ludzkości. Nierówności wyraźnie się powiększyły.

Nie chciałbym zostać źle zrozumiany, nie postuluję tu komunistycznej rewolucji jako remedium na wzrastające nierówności. Chcę tylko zwrócić uwagę, że dzisiejsze nadmierne nierówności są równie szkodliwe dla społeczeństwa, jak miało to miejsce w czasach biblijnych. W skali narodowej fakt ten osłabia spójność społeczną, antagonizuje różne grupy społeczne i sprzyja rozwojowi prawicowych ruchów populistycznych, które poszukują kozła ofiarnego. W skali globalnej nieproporcjonalny rozkład bogactwa prowadzi do narastania fundamentalistycznych postaw w społeczeństwach, które czują się skolonizowane, stanowi zarzewie wojen domowych i skłania ludzi do podejmowania dramatycznych, często kończących się śmiercią prób dostania się do krajów rozwiniętych.

Konsekwencje nierówności pod względem dochodu i szans są dotkliwie odczuwane w naszym społeczeństwie i skutkują występującymi w nim głębokimi podziałami politycznymi. W ten szabat, w szabat przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, zachęcam was do spojrzenia poza wzajemne oskarżenia naszych polityków i do zadania sobie następujących pytań: wybór której partii i którego programu może doprowadzić do powstania bardziej równego i mniej podzielonego społeczeństwa? Co mogę zrobić, aby doprowadzić do nastania współczesnego roku jubileuszowego, którego tak bardzo dziś potrzebujemy w tym kraju, w Europie i na całym świecie.

Szabat szalom!

Mati Kirschenbaum

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

What does the Tabernacle symbolize?

What does the Tabernacle symbolize?  

Mati Kirschenbaum

Adonai, enthroned on cherubim, is king, peoples tremble, the earth quakes. (Ps 99:1.)

We recite these words every week during Kabbalat Shabbat. They refer to the vision of the Eternal sitting on the cherubim in the Tabernacle, whose construction is being described in this week’s Torah portion Terumah. In this Parashat we read about the instructions regarding how to construct the Tabernacle which Moses received from the Eternal. Moses conveys these instructions to the Israelites, ordering every person whose heart so moves them to give offerings which will be used to build the Tabernacle. Its completion is supposed to allow the Eternal to dwell AMONG the Israelites. This way of phrasing it suggests that, contrary to Middle-Eastern deities, whose temples were considered to be their homes, the Eternal was not going to live in the Tabernacle. The Tabernacle was meant to be only His symbolic dwelling. However, the instructions regarding the way in which this dwelling should be built are very detailed. We could ask why a structure holding a purely symbolical meaning is being described in such a detailed way.

Our scholars were interested in this question already in ancient times. Josephus, the Jewish historian who lived in the first century of the common era, claimed that the Tabernacle symbolizes our world. The two parts of the Tabernacle which the priests had access to –  the Courtyard and the Holy Place, were supposed to symbolize heaven and earth, whereas the Holy of Holies was supposed to symbolize the place of God’s presence which was  inaccessible to humans. The twelve loaves of bread were meant to symbolize the twelve months of the year. The four kinds of materials from which the curtains of the Tabernacle were made were supposed to symbolize the four elements.

On the other hand, Shemot Rabba, the collection of Midrashim on the Book of Exodus, views the Tabernacle as an earthly manifestation of the Eternal’s creative power. According to this  interpretation the curtains in the Tabernacle symbolize the sky, which according to Psalm 104:2 was spread by the Eternal. The division between the Holy of Holies and the Holy Place was supposed to symbolize the division of the waters caused by the creation of the heavenly vault, as described in Genesis 1:6. The lights in the Tabernacle were supposed to remind that all Light comes from the Eternal.

The above mentioned interpretations of the Tabernacle’s construction provide different explanations as to why the instructions are so detailed. However, what they have in common is the belief that the Tabernacle represents the multidimensionality of the world created by the Eternal. This model shows us that in this world we do not have access to all the aspects of reality. However, we are able to learn a lot as we try to portray them using the means which are available to us. Moreover, the very process of building such a model brings us closer to the Eternal.

Nowadays building a Tabernacle for the Eternal does not entail erecting impressive constructions. Today we build such a Tabernacle by means of good deeds. Every act of helping your neighbor, every demonstration of our social engagement contributes to erecting a Tabernacle here and now, a Tabernacle in which the Eternal will dwell among us. May this moment arrive speedily in our days. Ken Yehi Ratzon Bimhera Beyameynu. Shabbat Shalom!

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Mati Kirschenbaum

 

 

Co symbolizuje Przybytek Zgromadzenia?

Co symbolizuje Przybytek Zgromadzenia?

Mati Kirschenbaum

 

Adonaj to Król, drżyjcie narody. Siedzi na cherubach, zadrżyj ziemio. (Ps 99, 1)

Słowa te wypowiadamy co tydzień w trakcie Kabbalat Szabat. Odwołują się one do wizji Wiekuistego siedzącego na cherubach w Przybytku Zgromadzenia, którego budowę opisuje czytana przez nas w tym tygodniu parsza Truma. Parsza ta opisuje instrukcje dotyczące budowy Przybytku Zgromadzenia, które Mojżesz otrzymał od Wiekuistego. Mojżesz przekazuje te instrukcje Izraelitom, nakazując wszystkim, których skłania do tego serce, złożenie daniny na rzecz budowy Przybytku. Jego ukończenie ma umożliwić Wiekuistemu zamieszkanie WŚRÓD Izraelitów. To sformułowanie sugeruje, że, w odróżnieniu od bliskowschodnich bóstw, których świątynie były postrzegane jako ich domostwa, Wiekuisty nie miał mieszkać w Przybytku. Przybytek miał być tylko jego symbolicznym domostwem. Instrukcje dotyczące budowy tego domostwa są jednak bardzo dokładne. Możemy zadać sobie pytanie, dlaczego budowla o czysto symbolicznym znaczeniu opisana jest w tak szczegółowy sposób.

Pytanie to zajmowało naszych uczonych już w starożytności. Józef Flawiusz, żydowski historyk żyjący w pierwszym wieku naszej ery, twierdził, że Przybytek symbolizuje nasz świat. Dwie części Przybytku dostępne kapłanom, Dziedziniec i Święte Miejsce, miały symbolizować niebo i ziemię, Święte Świętych miało zaś symbolizować niedostępne dla ludzi miejsce przebywania Boga. Dwanaście bochenków chleba miało symbolizować dwanaście miesięcy w roku. Cztery rodzaje materiałów, z których wykonane były zasłony Przybytku miały symbolizować cztery żywioły.

Z kolei Szemot Raba, zbiór midraszy na temat Księgi Wyjścia, interpretuje Przybytek jako ziemskie unaocznienie stwórczej siły Wiekuistego. W tej interpretacji zasłony w Przybytku symbolizują niebo, które, według Psalmu 104, 2, zostało rozpostarte przez Wiekuistego. Podział między Świętym Świętych a Miejscem Świętym miał symbolizować podział wód poprzez stworzenie sklepienia niebieskiego, opisany w Księdze Rodzaju 1, 6. Światła w Przybytku miały przypominać o pochodzeniu wszelkiego Światła od Wiekuistego.

Opisane powyżej interpretacje budowy Przybytku wyjaśniają szczegółowość instrukcji na różne sposoby. Ich cechą wspólną jest przekonanie, że Przybytek reprezentuje wielowymiarowość świata stworzonego przez Wiekuistego. Model ten pokazuje nam, że nie jesteśmy w stanie w tym świecie przeniknąć wszystkich aspektów rzeczywistości. Jesteśmy jednak w stanie wiele się nauczyć, próbując ją przedstawić korzystając z dostępnych nam środków. Co więcej, sam proces budowy takiego modelu zbliża nas do Wiekuistego.

W dzisiejszych czasach wznoszenie Przybytku dla Wiekuistego nie wiąże się z wznoszeniem imponujących budowli. Przybytek ten wznosimy obecnie przez dobre uczynki. Każdy akt pomocy bliźnim, każdy przejaw naszego zaangażowania społecznego przyczynia się do wzniesienia tu i teraz Przybytku, w którym wśród nas zamieszka Wiekuisty. Niech ta chwila nadejdzie za naszych dni. Ken jehi racon bimhera bejamejnu.

Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

Dobry przykład wskazuje drogę

Dobry przykład wskazuje drogę

 

Mati Kirschenbaum

W pierwszych słowach czytanej przez nas w tym tygodniu parszy Jitro dowiadujemy się, że wieść o wyjściu Izraelitów z Egiptu i ich zwycięstwie nad Amalekiem dotarła do Jitro, teścia Mojżesza. Słysząc tak dobre wieści, Jitro stwierdza, że jego córce Ciporze, żonie Mojżesza, oraz jej dwóm synom nie będzie grozić niebezpieczeństwo, jeśli dołączą oni do prowadzonych przez ich ojca i męża Izraelitów. Jitro udaje się zatem w podróż do góry Synaj, pod którą obozuje właśnie Mojżesz. Spotkanie z rodziną po długiej rozłące jest dla Mojżesza źródłem wielkiej radości. Nie ma on jednak czasu specjalnie się tym cieszyć, jest on w stanie poświęcić swoim najbliższym zaledwie jeden wieczór. Już następnego dnia musi  wracać do pracy. Jej charakter nasza parsza opisuje w następujący sposób:

Nazajutrz zasiadł Mojżesz, aby sądzić lud. I stał tłum przed Mojżeszem od rana do wieczora.

(Wyj. 18, 13)

Jitro, mający wieloletnie doświadczenie w przewodzeniu Midianitami, nie pochwala tego sposobu sprawowania przez Mojżesza przywództwa. Dlatego udziela on Mojżeszowi następującej rady:

Nie jest dobre to, co czynisz. Zamęczysz siebie i lud, który przy tobie stoi, gdyż taka praca jest dla ciebie za ciężka, i sam jej nie możesz podołać. Teraz posłuchaj rady, jaką ci daję, a Bóg niechaj będzie z tobą: Sam bądź przedstawicielem swego ludu przed Bogiem i przedstawiaj Bogu jego sprawy. Pouczaj lud dokładnie o przepisach i prawach, i pouczaj go o drodze, jaką winien chodzić, i o uczynkach, jakie winien spełniać. A wyszukaj sobie z całego ludu dzielnych, bojących się Boga i nieprzekupnych mężów, którzy się brzydzą niesprawiedliwym zyskiem, i ustanów ich przełożonymi już to nad tysiącem, już to nad setką, już to nad pięćdziesiątką i nad dziesiątką, aby mogli sądzić lud w każdym czasie. Ważniejsze sprawy winni ci przedkładać, sprawy jednak mniejszej wagi sami winni załatwiać. Odciążysz się w ten sposób, gdyż z tobą poniosą ciężar. (Wyj. 18, 17-22)

Zgodnie z radą Jitro Mojżesz mianuje wśród Izraelitów kierowników odpowiedzialnych za rozstrzyganie spraw mniejszej rangi; sam odpowiedzialny jest za kontakt z Wiekuistym i ze starszyzną Izraela. Uwolniony od balastu zajmowania się najdrobniejszymi problemami Izraelitów, Mojżesz może następnie wspiąć się na górę Synaj, aby tam, podczas spotkania z Bogiem, otrzymać Torę. Można powiedzieć, że porady Jitro stanowią fundament, bez którego Mojżesz nie potrafiłby zbudować systemu społecznego wcielającego w życie wartości objawione mu na górze Synaj. Potraficie sobie wyobrazić społeczeństwo, w którym jedna osoba jest odpowiedzialna zarówno za nauczenie społeczeństwa jak postępować, jak i za przestrzeganie prawa? Nie sądzę, aby takie społeczeństwo mogło sprawnie funkcjonować. Parsza Jitro uczy nas, że charyzmatyczni przywódcy nie są w stanie udźwignąć ciężaru zarządzania wielkimi projektami społecznymi bez struktur organizacyjnych umożliwiających im realizację skomplikowanych celów. To właśnie te struktury pozwalają następnym pokoleniom działać zgodnie z duchem wartości ich poprzedników.

Myślę, że wielu z nas wciąż nie może dojść do siebie po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zastanawiamy się, co możemy zrobić, by pamięć o nim nie została zapomniana. Boimy się, że jego śmierć jest oznaką przemiany Polski w podzielony, pełen nienawiści kraj, w którym otwartość na innych narażona jest na nienawiść i przemoc.

Parsza Jitro uczy nas, że możemy przeciwdziałać takim tendencjom. Możemy kontynuować dziedzictwo Pawła Adamowicza poprzez kontynuację jego dzieła, poprzez włączenie się w działania realizujące jego ideały. Tak jak on możemy wymagać od naszych samorządów wprowadzenia programów wspierających integrację imigrantów. Tak jak Paweł Adamowicz możemy wspierać prawa osób LGBT. Tak jak Paweł Adamowicz możemy publicznie deklarować, że patriotyzm lokalny i duma z bycia Europejczykiem wzmacniają nasze przywiązanie do Polski, a nie je osłabiają. Zachowując się w ten sposób, wzmocnimy te struktury w naszym społeczeństwie, które realizują ideały Pawła Adamowicza.

Jitro, teściowi Mojżesza, nie dane jest uczestniczyć w nadaniu Tory na Synaju. Wraca on do swojego kraju, zanim do niego dochodzi. Jego zasługi dla ludu Izraela nie zostają jednak zapomniane, parsza zawierająca opis zawarcia przymierza Boga z Izraelem nosi jego imię. Paweł Adamowicz nie doczekał Polski realizującej w pełni bliskie mu ideały. W ten Szabat zachęcam Was do zastanowienia się, co możecie zrobić, aby wizja Polski, w którą wierzył Paweł Adamowicz, stała się rzeczywistością ku jego pamięci. Zichrono liwracha — niech jego pamięć stanie się dla nas błogosławieństwem.

Mati Kirschenbaum

A Good Example Shows the Way

A Good Example Shows the Way

Mati Kirschenbaum

In the opening words of this week’s Torah portion Yitro we find out that the news of the Israelites’ exodus from Egypt and their victory over Amalek has reached Yitro, Moses’ father-in-law. Upon hearing such good tidings Yitro decides that his daughter Tzipora, Moses’ wife, and her two sons will no longer face any danger if they join the Israelites who are being led by their father and husband. Thus Yitro sets out on a journey to Mount Sinai, at the foot of which Moses has set camp. Seeing his family after a long separation brings Moses great joy. However, he doesn’t have much time to enjoy their company – he is able to spend only one evening with his close ones. The next day he has to go back to work. Here is how our Parashat describes his work:

Next day, Moses sat as magistrate among the people, while the people stood about Moses from morning until evening. (Exodus 18:13.)

Yitro, who has many years of experience in leading the Midianites, does not like the style of leadership exercised by Moses. Therefore he gives his son-in-law the following advice:

The thing you are doing is not right; you will surely wear yourself out, and these people as well. For the task is too heavy for you; you cannot do it alone. Now listen to me. I will give you counsel, and God be with you! You represent the people before God: you bring the disputes before God, and enjoin upon them the laws and the teachings, and make known to them the way they are to go and the practices they are to follow. You shall also seek out from among all the people capable men who fear God, trustworthy men who spurn ill-gotten gain. Set these over them as chiefs of thousands, hundreds, fifties, and tens, and let them judge the people at all times. Have them bring every major dispute to you, but let them decide every minor dispute themselves. Make it easier for yourself by letting them share the burden with you. (Exodus 18:17-22.)

Following Yitro’s advice, Moses appoints some of the Israelites as chiefs responsible for judging issues of smaller importance, whereas from now on he will be responsible for communicating with the Eternal and with Israel’s elders. Freed from the burden of dealing with the smallest of the Israelites’ problems, Moses can now climb up Mount Sinai, where, during his meeting with God, he will receive the Torah. We could say that Yitro’s advice acts as a foundation without which Moses would not be able to build a social system which embodies the values that were revealed to him on Mount Sinai. Could you imagine a society in which one person is responsible both for teaching the members of the society how they should behave as well as for making sure that they abide by the law? I don’t think such a society would be able to function smoothly. Parashat Yitro teaches us that charismatic leaders are not able to shoulder the burden of managing great social projects without the organizational structures which make it possible for them to carry out complicated tasks. It is exactly owing to such structures that subsequent generations are able to act in agreement with the spirit of the values embraced by their predecessors.

I believe that many of us still cannot come to grips with the killing of Paweł Adamowicz, the mayor of Gdańsk. We wonder what actions we could undertake to make sure that his memory won’t be forgotten. We are afraid that his death is a sign that Poland has transformed into a country riddled with division and hatred, a country in which showing openness towards others might provoke hatred and violence.

Parashat Yitro teaches us that we can counteract such tendencies. We can carry on the heritage of Paweł Adamowicz by continuing his work, by taking part in actions which fulfill the ideals that he embraced. Just like he did, we can demand that our local governments introduce programs supporting the integration of immigrants. Just like Paweł Adamowicz we can support the rights of people from the LGBT community. Just like Paweł Adamowicz we can publicly declare that local patriotism and a sense of pride in being Europeans actually strengthen our attachment to Poland rather than weakening it. By acting this way we’ll be strengthening those structures in our society which promote the ideals that Paweł Adamowicz held very dear.

Yitro, Moses’ father-in-law, was not destined to participate in the offering of the Torah on Sinai. He goes back to his country before that event takes place. However, his service and assistance to the people of Israel will not be forgotten – the Parashat containing the description of how God and Israel entered into a covenant carries his name. Paweł Adamowicz did not live to see Poland fully implementing the ideals that he embraced. This Shabbat I encourage you to reflect on what kind of actions you could undertake to make sure that the vision of Poland which Paweł Adamowicz believed in can come true in honor of his memory. Zichrono livracha — may his memory be for a blessing.

Mati Kirschenbaum

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka