Shemini

Things we deserved and things we didn’t deserve

Thoughts on parashat Shemini

Menachem Mirski 

Does everything (bad) that happens to us happen for a reason? If so, where should we look for answers? In theology, science or our moral conduct as individuals or groups? The Torah portion for this week brings up this topic. On the eighth day, following the seven days of their inauguration, Aaron and his sons begin to officiate as kohanim (priests); a fire comes down from God to consume the offerings on the altar, and the divine presence comes to dwell in the Sanctuary. Aaron’s two elder sons, Nadav and Avihu, offer a “foreign fire before God” and die before God. Aaron is silent in face of this tragedy. Moses and Aaron subsequently disagree as to a point of law regarding the offerings, but Moses concedes to Aaron that Aaron is in the right.

The reason that Nadav and Avihu died is mentioned in theTorah:

And the sons of Aharon took each his censer, and they put in them incense. And they offered before יהוה foreign fire which He had not commanded them.

(Leviticus 10:1)

Yet the Sages and the midrashim give numerous reasons and explanations as to what their sin was and why they died. Some commentators praise Aharon’s sons and consider them as exceptional people: the sons meant what they did for the best and did more than they were commanded. But they were punished because no man has the right to do more or less in the Divine service than he was commanded. Other commentators find serious faults in the actions of Aharon’s sons. Some claim that they showed disrespect for the Mishkan and the Divine service, for example, that they entered the Mishkan wearing the robes of a regular Kohen rather than those of a Kohen Gadol; they had previously imbibed wine; they offered a sacrifice which they had not been commanded to bring. There are also commentators who accuse them of improper behavior which discredited their priesthood: that they were arrogant and did not take wives because of their conceit, for they felt that no other family was as distinguished as theirs, and they did not have children; that they were not friendly to one another; they wanted to determine the halachah in the presence of their Rebbi (Moshe), or, they awaited the death of Moshe and Aharon, so that they could take over the leadership of the nation.

The list of reasons for their sudden death goes on and on. Thus, it is legitimate to ask why the Rabbis were not satisfied with the simple answer given by the Torah and had to bring all of the other reasons. The answer to that question lies in the two fundamental theological assumptions of rabbinic thinking with regard to theodicy: 1) Everything bad that happens to the (Jewish) people can be and generally should be seen as Divine punishment; 2) The rabbinic mind has always been sensitive to injustice, and consequently, to any sort of incommensurability of the Divine punishment. The first assumption actually belongs to the oldest strata of biblical theology and theodicy: God is always just and every suffering/injustice comes from human sin/error. It’s not the only theodicy in Judaism; other answers to the problem of evil, including various concepts of unjustified suffering, had been successively developed starting from the late Second Temple period. But the idea that every misfortune and suffering is a result of human and not Divine action marks the rabbinic mind definitely until Holocaust and to some extent even until today. Thus, regarding the second assumption, the Rabbis, seeing the disproportion of the punishment, had no other choice than to come up with a variety of reasons for it.

Whether it is right to see everything that happens to us through the lens of Divine reward/punishment is a very extensive topic. To see everything that way is more “faith oriented”, so to say, whereas to admit that there is undeserved pain and suffering seems to be more “reason oriented”. Both approaches have their pros and cons. To see everything through the lens of Divine punishment can be for us, and often is, a driving force to be more moral, more careful, more observant, namely, to be conscious of our own responsibilities. To admit that there is an undeserved pain and suffering opens our eyes and minds to everything we have no influence on and it often helps us deal with our feelings of guilt.

All that is particularly relevant in our political judgments today. There are always things we, as individuals, communities or nations could have done better. But there are also the things we had no influence on, even though we could sense long before that they would determine our fate in a way we would want to avoid. Let’s apply this to the current situation of Ukraine and the Ukrainian people: this country has a long record of corrupt governments and social injustices stemming from it. Had they done better in this matter, as a nation and society, their position right now would have probably been better. Even their president, Zelensky, with my entire sympathy and admiration towards him, committed several mistakes, like those in his speech in Knesset a few days ago: his comparisons of the present situation of Ukraine to the Holocaust, as well as his claims about the role of Ukrainians in saving Jews during that time, were very inaccurate. But none of what the Ukrainians and their leadership did or didn’t do in recent decades makes them deserve Putin’s Russia aggression. What the Ukrainian people absolutely deserve is greater support from the West, in every politically doable matter. But on the other hand, this fact should not make us blind to the difficult and painful events that took place in the course of Polish-Jewish-Ukrainian history. It’s not necessary to talk about these events right now but it’s also unnecessary to idealize the victims in order to help them to bring peace and justice.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Szemini

Rzeczy, na które zasłużyliśmy i te, na które nie zasłużyliśmy

Refleksja nad paraszą Szemini

Menachem Mirski 

Czy wszystko (złe), co nam się przytrafia, wydarza się z jakiegoś powodu? Jeśli tak, to gdzie szukać odpowiedzi? W teologii, nauce czy w naszym postępowaniu moralnym jako jednostek lub grup? Porcja Tory na ten tydzień porusza ten temat: ósmego dnia, po siedmiu dniach ich inauguracji, Aharon i jego synowie zaczynają sprawować urząd jako kohanim (kapłani); ogień zstępuje od Boga, aby strawić ofiary na ołtarzu, i tym samy przybywa boska obecność, aby zamieszkać w Sanktuarium. Dwaj starsi synowie Aharona, Nadab i Abihu, ofiarowują „obcy ogień przed Bogiem” i umierają. Aaron milczy w obliczu tej tragedii. Mosze i Aharon później nie zgadzają się co do kwestii halachicznej dotyczącej ofiar, ale ostatecznie Mojżesz przyznaje Aaronowi rację.

Powód śmierci Nadaba i Abihu jest podany w Torze:

I wzięli synowie Ahrona – Nadab i Abihu, każdy kadzielnicę swoję, i włożyli w nie ognia, i położyli nań kadzidła, i tak przynieśli przed oblicze Wiekuistego ogień obcy, którego nie przykazał im (Kapłańska 10:1).

Jednakże nasi mędrcy i ich midrasze podają liczne powody i wyjaśnienia, jaki był ich grzech i dlaczego umarli. Niektórzy komentatorzy chwalą synów Aharona i uważają ich za wyjątkowych ludzi: synowie wiedzieli, co robili, ich intencje były dobre, lecz zrobili więcej, niż im nakazano i zostali ukarani, ponieważ żaden człowiek nie ma prawa wykonywać w służbie Bożej więcej lub mniej, niż mu nakazano. Inni komentatorzy dopatrują się natomiast poważnych błędów w poczynaniach synów Aharona. Niektórzy twierdzą, że okazywali brak szacunku dla Miszkanu i służby Bożej, na przykład, że weszli do Miszkanu w szatach zwykłego Kohena, a nie Kohena Gadol; inne wyjaśnienie – wcześniej pili wino; złożyli ofiarę, której nie nakazano im złożyć. Są też komentatorzy, którzy zarzucają im niewłaściwe zachowanie, kompromitujące ich kapłaństwo: że byli aroganccy i nie żenili się z powodu swojej zarozumiałości, gdyż uważali, że żadna inna rodzina nie była tak wyróżniająca się jak ich, w rezultacie – że nie mieli dzieci; że nie byli dla siebie przyjaźni; że chcieli ustalić halachę w obecności ich Rebbi (Mosze) lub wręcz czekali na śmierć Moszego i Aharona, aby mogli przejąć przywództwo narodu.

Lista przyczyn ich nagłej śmierci jest długa. Dlatego uzasadnione jest pytanie, dlaczego rabini nie byli zadowoleni z prostej odpowiedzi udzielonej przez Torę i musieli podać te wszystkie inne powody. Odpowiedź na to pytanie tkwi w dwóch fundamentalnych założeniach teologicznych myśli rabinicznej w odniesieniu do teodycei: 1) Wszystko, co złe, co dzieje się z narodem (żydowskim) może być i powinno być postrzegane jako kara Boża; 2) Umysł rabiniczny zawsze był wrażliwy na niesprawiedliwość, a co za tym idzie, na jakąkolwiek niewspółmierność kary Bożej. Pierwsze założenie należy właściwie do najstarszych warstw teologii i teodycei biblijnej: Bóg jest zawsze sprawiedliwy, a każde cierpienie/niesprawiedliwość pochodzi z ludzkiego grzechu/błędu. To nie jedyna teodycea w judaizmie; inne odpowiedzi na problem zła, w tym różne koncepcje nieusprawiedliwionego cierpienia, były sukcesywnie rozwijane, począwszy od późnego okresu Drugiej Świątyni. Ale idea, że ​​każde nieszczęście i cierpienie jest wynikiem działania ludzkiego, a nie Boskiego, naznacza umysł rabina zdecydowanie aż do Holokaustu, a do pewnego stopnia nawet do dzisiaj. W związku z tym drugim założeniem rabini, widząc dysproporcję kary, nie mieli innego wyjścia, jak starać się odnaleźć różne jej inne przyczyny.

To, czy słuszne jest postrzeganie wszystkiego, co nam się przydarza, przez pryzmat Boskiej nagrody/kary, to bardzo obszerny temat. Widzenie wszystkiego w taki właśnie sposób nazwałbym „zorientowaniem na wiarę”, podczas gdy przyznanie, że istnieje w świecie niezasłużony ból i cierpienie, wydaje się być czymś bardziej „zorientowany na rozum czy rozsądek”. Oba podejścia mają swoje plusy i minusy. Spojrzenie na wszystko przez pryzmat kary Bożej może być dla nas i często jest siłą napędową, aby być bardziej moralnym, bardziej uważnym, bardziej spostrzegawczym, i np. bardziej świadomym swoich własnych obowiązków. Przyznanie się, że istnieje niezasłużony ból i cierpienie, otwiera także nasze oczy i umysły na wszystko, na co nie mamy wpływu i często pomaga nam radzić sobie z poczuciem winy.

Wszystko to jest szczególnie istotne w naszych dzisiejszych osądach politycznych. Zawsze są rzeczy, które my jako jednostki, społeczności lub narody mogliśmy zrobić lepiej. Ale są też rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu, choć już dawno wyczuwaliśmy, że zadecydują o naszym losie w sposób, którego chcielibyśmy uniknąć. Zastosujmy to do obecnej sytuacji Ukrainy i narodu ukraińskiego: kraj ten ma długą historię skorumpowanych rządów i wynikających z tego niesprawiedliwości społecznych. Gdyby radzili sobie lepiej w tej sprawie, jako naród i społeczeństwo, ich pozycja w tej chwili byłaby prawdopodobnie lepsza. Nawet ich prezydent Zełenski, z całą moją sympatią i podziwem dla niego, popełnił kilka błędów, jak te w swoim przemówieniu w Knesecie kilka dni temu: porównanie obecnej sytuacji Ukrainy do Holokaustu, a także twierdzenia o roli Ukraińców w ratowaniu Żydów w czasie Zagłady była bardzo nieadekwatne. Jednakże nic z tego, co Ukraińcy i ich przywódcy zrobili lub czego nie zrobili w ostatnich dziesięcioleciach, nie sprawia, że ​​zasługują na agresję Putina na Rosję. To, na co naród ukraiński absolutnie zasługuje, to większe wsparcie Zachodu w każdej politycznie możliwej sprawie. Z drugiej jednak strony fakt ten nie powinien przesłaniać nam trudnych i bolesnych wydarzeń, które miały miejsce w polsko-żydowsko-ukraińskiej historii. Nie trzeba koniecznie rozmawiać o tych wydarzeniach właśnie teraz, ale i też nie jest konieczne idealizowanie ofiar po to, aby pomóc im przywrócić pokój i sprawiedliwość na świecie.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Vayakhel

Defending our values requires sacrifices

Thoughts on parashat Vayakhel

 Menachem Mirski 

Our Torah portion for this week is among those that deal with the building of the Mishkan / Tabernacle. At the very beginning of our parasha Moses speaks to the Israelites about the necessary contributions they need to make in order to build the House in which God Himself resides.

Moses said further to the whole community of Israelites:This is what יהוה has commanded: Take from among you gifts to יהוה; everyone whose heart is so moved shall bring them—gifts for יהוה: gold, silver, and copper; blue, purple, and crimson yarns, fine linen, and goats’ hair; tanned ram skins, dolphin skins, and acacia wood; oil for lighting, spices for the anointing oil and for the aromatic incense; lapis lazuli and other stones for setting, for the ephod and the breastpiece. And let all among you who are skilled come and make all that יהוה has commanded: the Tabernacle, its tent and its covering, its clasps and its planks, its bars, its posts, and its sockets […] And everyone who excelled in ability and everyone whose spirit was moved came, bringing to יהוה an offering for the work of the Tent of Meeting and for all its service and for the sacral vestments. Men and women, all whose hearts moved them, all who would make an elevation offering of gold to יהוה, came bringing brooches, earrings, rings, and pendants — gold objects of all kinds. (Ex 35:4-11;21-22)

The Israelites brought these precious materials and did this work in the name of faith in fundamental, holy principles, as well as to build their national and religious identity and unity. Today all of this is in a deep crisis, especially in the Western World. We, people of the West, are narcissistic when it comes to our lifestyle and self-obsessed in terms of what we believe our role on Earth is. One of our fundamental mistakes is that we think that the entire world thinks like us and wants what we want, namely, economic prosperity and good life for every citizen. The thing is that this is not the case of countries ruled by dictators and oligarchs, like Russia, China or Iran.

In April 2019 the Levada Center pollster published a poll according to which 70 % of Russians believe that Stalin played a positive role in the history of Russia (only 19 percent viewed Stalin’s role negatively, down from 32 percent in 2016.) The prevalence of such a view in Russian society was almost unthinkable in the 90’s or even in the early 2000’s. Nostalgia for the „old greatness” of the Soviet Empire has significantly grown in the recent two decades and it doesn’t matter that the entire Russian economy has a GPD almost the same as the state of Florida. It doesn’t matter because the leadership of countries like Russia, China or Iran doesn’t care about the prosperity and good life of their citizens – it is actually at the very bottom of the list of their priorities. Their top priority is the “mythical greatness” of their countries, to which, unfortunately, a significant part of their society gives the green light (not forgetting, of course, about those who strongly protest against such mythomania). Thus I suppose that the economic sanctions will have a little, if at all, impact on Russia and her “imperial ambitions”.

Another problem that we have in our Western societies is that currently we can’t even unify what our chief social philosophy is or what our values are. We can’t even unify that our history has a deeper meaning and is worth reverence, or at least – respect. What is pervasive instead is self loathing, pointing fingers at each other and virtue signaling – pointing out who is smarter, more just and more moral, and it is usually “us” who are all those things. It all means nothing if there are no unified standards in this matter and if there are no commonly shared values, it becomes yet another driving force for social tribalism and political divisions. Without unifying standards more and more people involved in politics don’t care about values they used to stand for: all they care about is power, and that is the way they become more and more like Russian or Chinese oligarchs. Falsehoods like “everything is about power” openly spread in the Western intellectual and political discourse not only question all the values we believed in, all our morality and even ordinary decency. Platitudes like that are not only wrong; they are harmful because they relativize everything, open a path to Machiavellism and invite bad actors, like Putin, to the game.

But that’s enough bitterness, especially that our life is disgustingly comfortable compared to what the Ukrainian people experience at this moment, seeking shelter in the Kiev metro or deciding to find a refuge in Poland (like those who found shelter at the train station in my hometown, Przemyśl.) Times and moments like this should make us realize what are the real values on which our Western, free societies are founded; that there are things in life that are more important than comfort and everyday pleasures; that it is the fundamental values such as truth, justice and liberty that make our joyful and comfortable lives possible. The societies that don’t cherish these values drift fast towards the reality of Egypt, where tyrants or a small groups of oligarchs benefit enormously from work of impoverished masses that work from dawn to dusk without the day of rest, or, in an alternative scenario these masses have no work at all and no purpose of life other than survival, or no purpose at all, and nobody cares about it. That’s the reality that is looming everytime our true values are questioned. Maimonides believed that the essence of the first commandment is an unshakable faith in the Eternal and the minute we question His divinity, we question all our values, all our ethics, law and societal order. Absolutism can be a source of injustice, as history has shown numerous times, but there are times and places where being absolutely tied to our fundamental values is necessary and for the benefit of all of us. This, however, often requires sacrifices and that’s exactly the message Moses brought to our forefathers.

Shabbat shalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Wajakhel

Obrona naszych wartości wymaga ofiar

Refleksja nad paraszą Wajakhel

Menachem Mirski

Porcja Tory na ten tydzień jest jedną z tych, które omawiają budowę Miszkanu / Przybytku. Na samym początku naszej paraszy Mojżesz informuje Izraelitów o konieczności datków i innego rodzaju wkładu, jaki muszą oni wnieść, aby zbudować Dom, w którym zamieszkuje sam Bóg.

Tak przemówił następnie Mojżesz do całego zgromadzenia Izraelitów: «Oto co nakazał Wiekuisty mówiąc: „Dajcie z dóbr waszych daninę dla Wiekuistego”. Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Wiekuistego złoto, srebro, brąz, purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów oraz drzewo akacjowe, oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju namaszczania i pachnących kadzideł, kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału. Każdy uzdolniony z was winien przyjść i wykonać to, co Wiekuisty nakazał, to jest przybytek i jego namiot, przykrycia, kółka, deski, poprzeczki, słupy i podstawy […] Potem całe zgromadzenie Izraelitów odeszło od Mojżesza. Wnet jednak wszyscy, których skłoniło serce i duch ochoczy, przynieśli daninę dla Wiekuistego na budowę Namiotów Spotkania i na wszelką służbę w nim, oraz na święte szaty. Przyszli mężczyźni i kobiety, wszyscy ochoczego serca, przynosząc spinki, kolczyki, pierścienie, naszyjniki i wszelkie przedmioty ze złota; wszyscy złożyli Wiekuistemu dary ze złota dokonując gestu kołysania. (Ex 35:4-11;20-22)

Izraelici przynieśli te cenne materiały i wykonali te prace w imię wiary w fundamentalne, święte zasady, a także w celu budowania swojej narodowej i religijnej tożsamości oraz jedności. Dziś wszystko to znajduje się w głębokim kryzysie, zwłaszcza w świecie zachodnim. My, ludzie Zachodu, jesteśmy narcyzami, jeśli chodzi o nasz styl życia i mamy obsesję na punkcie tego, jaka jest nasza rola pośród innych ludów na Ziemi. Jednym z naszych podstawowych błędów jest przekonanie, że cały świat myśli tak jak my i chce tego, czego my chcemy, czyli gospodarczego dobrobytu i dobrego życia dla każdego obywatela. Rzecz w tym, że w krajach rządzonych przez dyktatorów i oligarchów, jak Rosja, Chiny czy Iran, sprawy się mają inaczej.

W kwietniu 2019 r. niezależne, rosyjskie centrum badań opinii publicznej Levada  opublikowało sondaż, według którego 70 proc. Rosjan uważało, że ​​Stalin odegrał pozytywną rolę w historii Rosji (tylko 19 proc. negatywnie oceniło rolę Stalina, w porównaniu z 32 proc. w 2016 r). Tak wielka popularność poglądu tego rodzaju w rosyjskim społeczeństwie byłaby nie do pomyślenia w latach 90, czy na początku pierwszej dekady XXI wieku. Nostalgia za „dawną wielkością” imperium sowieckiego znacznie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch dekad i nie ma tu znaczenia, że ​​PKB całej rosyjskiej gospodarki jest porównywalny np. z jednym stanem Ameryki – z Florydą. Nie ma to znaczenia, ponieważ przywódcy krajów takich jak Rosja, Chiny czy Iran nie dbają tak naprawdę o gospodarkę i dobrobyt swoich obywateli: znajdują się one na samym dole listy ich priorytetów. Ich naczelnym priorytetem jest natomiast „mityczna wielkość” ich krajów, czemu niestety znaczna część tych społeczeństw daje zielone światło (nie zapominając oczywiście o tych, którzy zdecydowanie protestują przeciwko takiej mitomanii). Z tego powodu przypuszczam, że sankcje gospodarcze będą miały niewielki, jeśli w ogóle, wpływ na Rosję i jej „imperialne ambicje”.

Innym problemem, który mamy w naszych zachodnich społeczeństwach, jest to, że nie  potrafimy nawet dojść do porozumienia w kwestii jaka jest nasza główna filozofia społeczna lub jakie są nasze (wspólne) wartości. Nie możemy się też dogadać w kwestii tego, że nasza historia ma głębszy sens i jest warta czci, lub przynajmniej szacunku. Tym, co jest natomiast coraz bardziej powszechne jest wstręt do samych siebie, wytykanie siebie nawzajem palcami i “sygnalizowanie cnoty” – wskazywanie, kto jest mądrzejszy, bardziej sprawiedliwy i bardziej moralny, i nie trzeba już dodawać to zawsze „my” nimi jesteśmy. Wszystko to nic nie znaczy, jeśli nie ma w tej kwestii jednolitych standardów i wspólnych wartości, staje się to kolejną siłą napędową plemienności społecznej i politycznych podziałów. Bez ujednolicenia standardów coraz więcej ludzi zaangażowanych w politykę nie dba o wartości, za którymi kiedyś opowiadali się: zależy im tylko na władzy i w ten sposób coraz bardziej upodabniają się do rosyjskich czy chińskich oligarchów. Kłamliwe frazesy, takie jak „we wszystkim chodzi wyłącznie o władzę” (ang. everything is about power), otwarcie rozpowszechniane w zachodnim dyskursie intelektualnym i politycznym, nie tylko kwestionują wszystkie wartości, w które niegdyś wierzyliśmy, całą naszą moralność, czy nawet zwykłą przyzwoitość. Takie frazesy są nie tylko błędne; są szkodliwe, bo wszystko relatywizują, otwierają drogę do makiawelizmu i zapraszają do gry złych graczy, takich jak Putin.

Ale dość już tej goryczy, zwłaszcza że nasze życie jest “obrzydliwie wygodne” w porównaniu z tym, co przeżywają w tej chwili Ukraińcy, szukając schronienia w kijowskim metrze lub decydując się na życie uchodźcy w Polsce (jak np. ci, którzy znaleźli schronienie na dworcu w moim rodzinnym mieście, Przemyślu.). Czasy i chwile jak te powinny nam uświadamiać czym są owe prawdziwe wartości na których są nasze zachodnie, wolne społeczeństwa ufundowane i że są w życiu rzeczy ważniejsze niż wygoda i codzienne przyjemności; że te podstawowe wartości, takie jak prawda, sprawiedliwość i wolność, właśnie umożliwiają nam owo radosne i wygodne życie. Społeczeństwa, które nie hołubią tych wartości, szybko dryfują w kierunku rzeczywistości znanej nam z biblijnego Egiptu, w której tyrani lub małe grupy oligarchów żyją z pracy zubożałych mas, pracujących od świtu do zmierzchu bez dnia odpoczynku, lub, w innym scenariuszu, masy te w ogóle nie mają pracy oraz innego celu  życia niż przetrwanie, i nikt się tym nie przejmuje. Tego rodzaju rzeczywistość wyziera za każdym razem, gdy kwestionowane są nasze prawdziwe wartości. Majmonides wierzył, że istotą pierwszego przykazania dekalogu jest niezachwiana wiara w Wiekuistego, a w chwili, gdy kwestionujemy Jego boskość, kwestionujemy wszystkie nasze wartości, całą naszą etykę, prawo i porządek społeczny. Absolutyzm, jak wiemy z historii, bywał źródłem wielkich niesprawiedliwości, jednakże są chwile i miejsca, w których bezwzględne przywiązanie do naszych fundamentalnych wartości jest konieczne, dla dobra nas wszystkich. To jednak często wymaga wyrzeczeń oraz poświęceń, i to jest właśnie przesłanie, które Mojżesz przyniósł naszym praojcom.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Tecawe

Bezpośrednia komunikacja z Wiekuistym

Refleksja nad paraszą Tecawe

Menachem Mirski

Czynienie rzeczy właściwych różni się od wzywania do lub usprawiedliwiania robienia właściwych rzeczy. Praktycznie rzecz biorąc, te dwie rzeczy nie zawsze idą w parze. Usprawiedliwione dobro nie jest bardziej dobre niż samo dobro, chociaż usprawiedliwienia mogą utrwalać więcej dobra. Podobnie, robienie czegoś złego różni się od próby wybielania lub usprawiedliwiania zła. Usprawiedliwione zło może się jednak stać o wiele bardziej złe niż to, co po prostu złe. W ludzkim świecie rzeczy na ogół dążą się ku złu jeśli są po prostu pozostawione same sobie i nikt o nic nie dba. Może mieć coś wspólnego ze strukturą wszechświata, prawami termodynamiki i entropii. Czasami w naszym życiu stajemy przed trudnymi decyzjami, w których mamy do czynienia ze sprzecznymi rozwiązaniami, które mogą mieć długotrwałe konsekwencje, ponieważ sprawy są bardzo spolaryzowane.

Gdy sprawy stoją na przysłowiowej krawędzi, gdzie jedna decyzja w jednym kierunku może zaowocować rozmaitymi profitami i błogosławieństwem, w drugim zaś kierunku może okazać się katastrofalna w skutkach. W takich trudnych chwilach ludzie w historii często powierzali swój los jakimś wyższym, niż ludzkie, instancjom, a przynajmniej wierzyli, że właśnie tak robią. W naszej porcji Tory na ten tydzień znajdujemy opis jednego z instrumentów, który służył bezpośredniej konsultacji z Najwyższym, właśnie w celu dokonania odpowiedniej decyzji:

Do pektorału dla zasięgania wyroczni włożysz urim i tummim, aby były na sercu Aarona, gdy będzie wchodził przed oblicze Pana. I tak będzie nosił Aaron zawsze na sercu swoim [pektorał] do zasięgania wyroczni dla Izraelitów przed obliczem Wiekuistego. (Wj 28:30)

Czym były Urim i Tummim? Były to bardzo tajemnicze elementy, często przedstawiane jako kamienie, które sprawiały, że napierśnik Arcykapłana “działał”. Napierśnik wykonany był z 12 drogocennych kamieni, na których wyryto imiona 12 plemion izraelskich. Komentarze Nachmanidesa podają za Talmudem (Joma 77), że na napierśniku znalazły się również imiona Patriarchów wraz ze słowami Sziwtei Jeshurun ​​– Plemiona Jeszuruna (Izraela). W ten sposób na napierśniku znalazły się wszystkie 22 litery alfabetu hebrajskiego. Urim i Tummim umieszczono wewnątrz napierśnika i przez nie właśnie Wiekuisty podświetlał niektóre litery imion na napierśniku, a Najwyższy Kapłan (Kohen Gadol) porządkował te litery w słowa. Na przykład, gdy Izraelici zapytali: „Kto powinien wystąpić z nami przeciwko Kananejczykom?” (Królewska 1:1), litery słowa „Jehuda” zaświeciły się wraz z literą jud Lewiego, ajin Szimona, lamed Lewiego i he Avahama, przeliterujących słowo ja’ale – „Jehuda wystąpi” (dosłownie “wzniesie się”, “wyjdzie na górę.”

Cały kapłański napierśnik nosi nazwę Choszen Miszpat, co po hebrajsku oznacza „napierśnik sądu” (Wj 28:15). Oryginalny napierśnik z Urim i Tummim zaginął wraz ze zniszczeniem Pierwszej Świątyni i od tego czasu nie został odnaleziony.

Ciekawą, symboliczną interpretację tego, czym był Choszen Miszpat i jego funkcji, można znaleźć w komentarzu Kli Yakara (rabina Shlomo Ephraima ben Aarona Luntschitza, 1550-1619, mieszkającego w Pradze). Kli Yakar cytuje innego komentatora, Akedę, który znajduje w postaci “napierśnika sądu” doszukuje się aluzji na do tego, jak winna działać żydowska sprawiedliwość. Każdy rząd miał trzy kamienie: jest to aluzja do batei din (sądów żydowskich) obsadzonych przez trzech sędziów. Niektóre kamienie były cenniejsze, inne mniej cenne – to uczy nas, że bogaci i biedni są równi w świetle prawa, a sprawy dotyczące małych kwot należy traktować równie poważnie, jak te dotyczące dużych kwot. Imiona synów Jaakowa zostały wyryte na kamieniach zgodnie z kolejnością ich urodzenia, aby nauczyć, że opinie zarówno starszych, jak i młodszych sędziów muszą być wysłuchane. Urim i Tummim zostały umieszczone w napierśniku, aby nauczać, że dajanim – „sędziowie w beit dinach” – niosą światło całemu światu. Sędziowie nazywani są „oczami społeczności”, ponieważ rzucają światło na kwestie, które wprawiają w zakłopotanie strony procesu.

Gdy ujmiemy to wszystko nieco bardziej ogólnie, poucza to nas, że sprawiedliwość jest zasadniczo przedsięwzięciem społecznym. W konsekwencji uczy to nas też o stronniczości naszego indywidualnego osądu człowieka. Uczy nas również, że szczytem sprawiedliwości jest obecny w niej Boski głos. Ten szczyt wyznacza jednocześnie ideał i najwyższą aspirację ludzkiego osądu. Dbajmy więc o ów ideał, bowiem bez niego nasz osąd będzie zawsze kulawy. Robienie czegoś dobrze, z długotrwałymi konsekwencjami, często wiąże się z różnymi przeszkodami, które “chcą” udaremnić nasze wysiłki. Tym, co sprawia, że nie ustajemy w naszych wysiłkach osiągnięcia dobra jest właśnie boskie światło, które jesteśmy w stanie objąć rozumem i to ono ostatecznie przezwycięża wszelką ciemność.

Szabat szalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Mishpatim

 The perpetual cycle of seeing the bad only

Thoughts on parashat Mishpatim

 Menachem Mirski 

The country is difficult when everything seems to be the simplest to everyone
The country is beautiful when everything seems bad to everyone

Marek Grechuta, Jeszcze pożyjemy / Yet we will live

Parashat Mishpatim is extraordinarily rich in laws, judgements and statutes governing every facet of human existence. Many laws and norms found in our sidra are specifications of the laws contained in the Decalogue, which is in the previous Torah portion. This comprehensive legislation covers relations between man and man, man and society, man and his enemy and even between man and animal or plant. And while some of them may appear out of date at first glance, some of them are timeless and unquestionably relevant also in today’s world:

And you shall be holy men to me: neither shall you eat any meat that is torn of beasts in the field; you shall cast it to the dogs. Thou shalt not raise a false report: put not thy hand with the wicked to be an unrighteous witness. Thou shalt not follow a multitude to do evil; neither shalt thou speak in a cause to incline after a multitude to pervert justice: nor shalt thou favor a poor man in his cause. (Ex 22:30-23:1-3)

The first one, about not eating meat that is torn from an animal, is obvious to all of us. But I included it in the quotation above because for me they are logically a whole (and this whole is part of a larger whole). I believe that the essence of these words is the following: you shall be mindful and civilized, starting with what we eat and ending with our social behavior and political involvement. Not a lot of commentary is required to these words, that seem to be self-evident. But our parasha contains more wisdom regarding social life, and one of the most important of these is expressed in our parasha twice:

You shall not wrong a stranger or oppress him, for you were strangers in the land of Egypt. (Ex 22:20)

Also thou shalt not oppress a stranger: for you know the heart of a stranger, seeing you were strangers in the land of Miżrayim. (Ex 23:9)

The idea to treat the stranger fairly / love him (because you were strangers in the land Egypt) is expressed in the Torah at least a dozen times. One might well ask why the Torah places so much emphasis on this. I believe that the answer is the following: The Torah is fully aware of the historical cycle of oppression happening between various nations and social groups, sees evil in it and therefore orders us not to act on the impulse of retaliation, in order to break this cycle.

This idea is extremely relevant today, especially because from Marx, throughout the twentieth century to the present day, it has become very popular to view history as an endless conflict between the oppressors and the oppressed. Some thinkers and academics see this concept even as a key to understanding the entire human history. Not questioning the fact that the processes of reciprocal, perpetual oppression take place in human history, I strongly disagree that it is THE KEY to understand history and society. Furthermore, I believe that viewing history only through this lens is very simplistic. Why? Because people fundamentally cooperate and viewing history exclusively through the lens of perpetual oppression makes us overlook this positive process of cooperation which is the fundament of our civilization, civilizational development and the source of everything good that humanity brought to the world!

I understand why some people so strongly insist on viewing history and social affairs through the oppressor/oppressed lens: being particularly focused on what is still bad in our society is often a sign of great concern for the good of society. This idea is captured in the song by the Polish singer and poet, Marek Grechuta, which I quoted at the beginning: The country is beautiful when everything seems bad to everyone. But the problem is that it cuts both ways. Being completely one-sided and overly negative in perceiving the world and human affairs does a great psychological harm to us and our communities. Talking all the time about various groups fighting and oppressing each other makes us resentful and causes a desire for revenge to sprout in us. This leads people create various harmful concepts like the one of “good discrimination” (i.e. because people from one group historically oppressed another group of people it is now good and just to reverse the process and oppress the former oppressors, as a group). If we lose control over it and let these feelings escalate, it will only lead to violence. And this is exactly what the Torah wants to prevent us from doing, at the very beginning of this entire process!  The essential part of it is forgiveness: if you want to be forgiven, you have to be able to forgive others, no matter what their identity is. The Torah teaches:

You shall not take vengeance or bear a grudge against your countrymen. Love your fellow as yourself: I am the LORD. (Lev 19:18)

The concept of breaking the cycle of perpetual, mutual oppression has the same goal as other laws in our parasha, including these quoted above: to raise us to a higher civilizational level. Thus, let us not be fooled by all sorts of concepts that question the wisdom of the Torah and let us continue in the process of social and moral self-improvement.

 

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Miszpatim

Niekończący się cykl widzenia tylko tego, co złe

Refleksja nad paraszą Miszpatim

 Menachem Mirski

Ciężki jest kraj, gdy wszystko wszystkim, wydaje się najprostsze
Piękny jest kraj, gdy wszystko wszystkim, wydaje się jeszcze złe
Marek Grechuta, Jeszcze pożyjemy

Parasza Miszpatim zawiera nadzwyczajne bogactwo praw, orzeczeń i statutów regulujących wszystkie aspekty ludzkiego istnienia. Wiele praw i norm znajdujących się w naszej sidrze stanowi doprecyzowanie praw zawartych w Dekalogu, który przedstawiono w poprzedniej porcji Tory. To kompleksowe prawodawstwo obejmuje relacje pomiędzy jednym a drugim człowiekiem, człowiekiem a społeczeństwem, człowiekiem i jego wrogiem, a nawet pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem czy rośliną. I choć część z nich może się wydawać na pierwszy rzut oka przestarzała, niektóre są ponadczasowe i niewątpliwie mają zastosowanie również w dzisiejszym świecie:

Ludźmi świętymi bądźcie Mi: mięsa, rozszarpanego w polu nie jadajcie – dla psa rzućcie je. Nie rozsiewaj wieści kłamliwej, nie łącz ręki twojej ze złoczyńcą aby być świadkiem bezprawia. Nie bądź po stronie większości by czynić zło i nie stawaj po stronie większości [lub: silnych, możnych] by wypaczać prawo. Także faktu, że ktoś jest biedny nie uwzględniaj w sporze jego. (Wj 22, 30-23, 1-3)

Pierwsze, dotyczące niejedzenia mięsa wyszarpanego ze zwierzęcia, jest dla nas wszystkich oczywiste. Uwzględniłem je jednak w powyższym cytacie, gdyż dla mnie stanowią one całość z logicznego punktu widzenia (a ta całość jest częścią większej całości). Uważam, że istota tych słów jest następująca: będziesz uważny i cywilizowany, zaczynając od tego, co jesz, a kończąc na naszym zachowaniu społecznym i zaangażowaniu politycznym. Słowa te wydają się samooczywiste i  nie wymagają zbytniego komentarza. Ale nasza porcja Tory zawiera więcej mądrości dotyczących życia społecznego, a jedna z najważniejszych została w naszej paraszy wyrażona dwukrotnie:

Cudzoziemca nie będziesz krzywdził, ani uciskał go, bo cudzoziemcami byliście w ziemi Micraim. (Wj 22, 20)

Cudzoziemca nie uciskaj; wszak wyście świadomi stanu duszy cudzoziemca, bo cudzoziemcami byliście w ziemi Micraim. (Wj 23, 9)

Koncepcja, aby traktować cudzoziemca sprawiedliwie/miłować go (bo byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej) zostaje wyrażona w Torze co najmniej tuzin razy. Można by się zapytać, dlaczego Tora kładzie na to tak duży nacisk. Myślę, że odpowiedź jest następująca: Tora w pełni zdaje sobie sprawę z historycznego cyklu prześladowań dokonującego się pomiędzy różnymi narodami i grupami społecznymi i dostrzega w tym zło, nakazuje nam więc, abyśmy nie działali pod wpływem odruchu zemsty, tak aby przełamać ten cykl.

Idea ta jest dziś niezwykle aktualna, zwłaszcza dlatego, że zaczynając od Marksa, na przestrzeni dwudziestego wieku i aż po dzień dzisiejszy bardzo popularne stało się postrzeganie historii jako niekończącego się konfliktu pomiędzy prześladowcami i prześladowanymi. Niektórzy myśliciele i badacze akademiccy upatrują nawet w tej koncepcji klucza do zrozumienia całej ludzkiej historii. Nie kwestionując faktu, że procesy wzajemnego, nieustannego  prześladowania mają faktycznie miejsce w ludzkiej historii, zdecydowanie nie zgadzam się, że jest to KLUCZ do zrozumienia historii i społeczeństwa. Co więcej, sądzę, że postrzeganie historii tylko przez taki pryzmat jest bardzo uproszczone. Dlaczego? Dlatego, że ludzie w fundamentalny sposób współpracują ze sobą i postrzeganie historii wyłącznie przez pryzmat nieustannych prześladowań sprawia, że przeoczamy ów pozytywny proces współpracy, który stanowi fundament naszej cywilizacji, rozwoju cywilizacyjnego oraz jest źródłem wszelkiego dobra, jakie ludzkość przyniosła światu!

Rozumiem, dlaczego niektórzy tak mocno nalegają na postrzeganie historii i spraw społecznych przez pryzmat kategorii prześladowcy/prześladowanego: skupianie się szczególnie na tym, co jest wciąż złe w naszym społeczeństwie, bywa często oznaką wielkiej troski o dobro społeczeństwa. Ta koncepcja została wyrażona w piosence Marka Grechuty, którą zacytowałem na początku: Piękny jest kraj, gdy wszystko wszystkim wydaje się jeszcze złe. Ale problem jest taki, że jest to obosieczny miecz. Całkowita jednostronność i nazbyt negatywne postrzeganie świata i ludzkich spraw wyrządza nam oraz naszym społecznościom dużą krzywdę psychologiczną. Nieustanne rozmawianie o różnych grupach walczących i prześladujących się nawzajem wzbudza w nas poczucie urazy i sprawia, że kiełkuje w nas pragnienie zemsty. Prowadzi to ludzi do formułowania różnych szkodliwych koncepcji, takich jak ta o „dobrej dyskryminacji” (tzn. że ponieważ na przestrzeni historii osoby z jednej grupy prześladowały inną grupę osób, to teraz dobrze i sprawiedliwie jest odwrócić ten proces i prześladować wcześniejszych prześladowców jako grupę). Jeśli utracimy nad tym kontrolę i pozwolimy na eskalację tych uczuć, doprowadzi to tylko do przemocy. A dokładnie przed takim zachowaniem chce nas ustrzec Tora na samym początku całego tego procesu! Zasadniczą jego częścią jest przebaczenie: jeśli chcesz je otrzymać, musisz umieć przebaczać innym, bez względu na ich tożsamość. Tora uczy:

Nie mścij się i nie żyw urazy wobec synów narodu twojego; a miłuj bliźniego swego jak siebie samego, jam jest Wiekuisty! (Kpł 19:18)

Koncepcja przełamywania cyklu niekończących się, wzajemnych prześladowań ma ten sam cel, co inne prawa przedstawione w naszej paraszy, łącznie z tymi zacytowanymi powyżej: wynieść nas na wyższy poziom cywilizacyjny. Nie dajmy się więc zwieść różnego rodzaju koncepcjom, które zaprzeczają mądrości Tory i nie ustawajmy w procesie społecznego i moralnego samodoskonalenia się.

Szabat szalom

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

 

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Beshalach

The enslaving power of habit and comfort

Thoughts on parashat Beshalach

Menachem Mirski

Tyranny never gives up on its own. With a very few historical exceptions, it has never subsided until it was completely defeated. And there are typically no polite, peaceful, democratic methods to unseat the tyrant. It has to be done in a radical way.

This is one of the lessons from this week’s Torah portion. Pharaoh did not abandon his dream of keeping the Israelites captive until he suffered a final defeat and his armies were sunk into the sea. The Israelites who left slavery have achieved liberty and physical freedom. But they carried with themselves their slave mentality. As long as things were going clearly their way, as long as everything went smoothly, they were happy and content. When the Egyptians suffered their final defeat, drowning in the sea, the Israelites joined Moses in the most joyous and extatic song of praise and gratitude to God:

And when Israel saw the wondrous power which the LORD had wielded against the Egyptians, the people feared the LORD; they had faith in the LORD and His servant Moses. Then Moses and the Israelites sang this song to the LORD. They said:

I will sing to the LORD, for He has triumphed gloriously;

Horse and driver He has hurled into the sea…

(Ex 14:31-15:1)

But the minute they encountered problems, challenges and when things suddenly became difficult – they were immediately willing to give up their freedoms and go back to Egyptian slavery. They conveniently forgot how Egypt had afflicted and tortured them:

The Israelites said to them [Moses and Aaron]: “If only we had died by the hand of the LORD in the land of Egypt, when we sat by the fleshpots, when we ate our fill of bread! For you have brought us out into this wilderness to starve this whole congregation to death.” (Ex 16:3)

They immediately forgot the infinite kindness of the Eternal, who redeemed them in the most wondrous way… In their weakness, they were able to think almost only about the here and now; they were able to think about the past and future only very selectively. It looks like their logic was as simple as that: “We don’t have food. Where did we have food? In Egypt. So let’s go back to Egypt.”

That is what the slave mentality about – about being (permanently) powerless and turning to whoever has power at the moment. Mentality of this kind is also about lack of faith, lack of self-respect and short sightenness, but at the core of the slave mentality is weakness, weakness of any kind – physical, emotional, psychological, intellectual and spiritual. Human beings have a capacity to be slaves in all these realms separately. We can be enslaved physically by people or conditions that overpower us. Then we need to find strength (not necessarily a physical one) to overpower the force that enslaves us. We can be enslaved emotionally, while fully free in other realms, but to live a full life we need to be able to break the yoke of this emotional slavery as well. We can also be enslaved intellectually or spiritually; if that’s the case then our “lower” freedoms don’t matter a lot. Physical freedom is important but it is not enough to make us fully free people; it is not as important as intellectual independence and spiritual freedom. Physical freedom has no meaning and no purpose if it is not guided by free intelect and independent spirit, that is the source of identity, psychological integrity, meaning and purpose. Only then we are able to enjoy all our freedoms and pursue happiness. Thus, the intellectual and spiritual freedoms are in fact the sources of all the “lower” freedoms – the psychological, emotional and physical one. That is why the Israelites needed Moses and his guidance – only a free man, raised among free people, without the slave mentality and victimhood syndrome could have liberated them.

To avoid the intellectual or spiritual enslavement we need to be able to constantly reevaluate our views and ideas, lest we become slaves to them. We do, sometimes, stick to the theories and ideas even if we know they don’t work (for us) anymore. Additionally, just as the Israelites constantly forgot about the true, miserable reality of Egypt, so too we tend to diminish or understate the evils we were once subjected to. I’m sure that many people in Poland heard the phrase “Life was not that bad in the Communist bloc, wasn’t it?” This phenomenon is the result of our innate, psychological tendency to idealize our past, which is usually a helpful adaptation mechanism, although, as it turns out, the effects of this mechanism are not always positive.

Thus, in order to be fully free we need to be able to counter ourselves – to counter our feelings, our views and even to challenge our entire belief system. All of that is necessary to be able to separate the (informational) wheat from the chaff and pursue intellectually meaningful and coherent life in the times of widespread misguidance and confusion.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Beszalach

Zniewalająca potęga nawyku i komfortu

Refleksja nad paraszą Beszalach

Menachem Mirski

Tyrania nigdy nie poddaje się sama z siebie. Z bardzo nielicznymi wyjątkami nigdy w historii nie ustąpiła, zanim nie została całkowicie pokonana. I zwykle nie ma grzecznych, pokojowych, demokratycznych metod, aby odsunąć tyrana od władzy. Trzeba to zrobić przy pomocy radykalnych środków.

Taka jest właśnie jedna z lekcji, jaką można wynieść z czytanej w tym tygodniu porcji Tory. Faraon nie porzucił swojego marzenia o przetrzymywaniu Izraelitów w niewoli aż do chwili, gdy został ostatecznie pokonany i jego wojska zatonęły w morzu. Izraelici, którzy uciekli z niewoli, zyskali wolność i swobodę fizyczną. Ale wciąż nieśli z sobą swoją niewolniczą mentalność. Dopóki wszystko szło wyraźnie po ich myśli, dopóki wszystko przebiegało gładko, byli szczęśliwi i zadowoleni. Kiedy Egipcjanie ponieśli ostateczną klęskę i utonęli w morzu, Izraelici dołączyli do Mojżesza w przeradosnej i ekstatycznej pieśni wysławiania i dziękczynienia Bogu:

I widział Israel moc wielką, którą okazał Wiekuisty nad Micrejczykami, i obawiał się lud Wiekuistego, i uwierzyli w Wiekuistego i w Mojżesza, sługę Jego.  Wtedy zaśpiewał Mojżesz i [dzieci] Izraela pieśń tę Wiekuistemu, a rzekli w tych słowach:

„Zaśpiewam Wiekuistemu, bo wzniósł się wielce; rumaka i jeźdźca jego wtrącił w morze! (…)    (Wj 14, 31-15, 1)

Ale w pierwszym momencie, kiedy napotkali problemy i wyzwania, i kiedy nagle sytuacja zrobiła się trudna – natychmiast byli gotowi wyrzec się swoich swobód i powrócić do egipskiej niewoli. Wygodnie zapomnieli o tym, jak Egipt ich nękał i dręczył:

„I rzekli do nich [do Mojżesza i Aarona] [dzieci] Israela: „Gdybyśmy też pomarli byli z ręki Wiekuistego w ziemi Micraim, gdyśmy bywało siadali przy garnku mięsa, gdyśmy jadali chleb do syta! Boście wszak wywiedli nas na tę puszczę, aby zamorzyć cały ten tłum głodem!”
(Wj 16:3)

Natychmiast zapomnieli o nieskończonej dobroci Wiekuistego, który wybawił ich w przecudowny sposób… W swojej słabości potrafili myśleć prawie wyłącznie o tym, co jest tu i teraz; byli w stanie myśleć o przeszłości i przyszłości tylko w bardzo wybiórczy sposób. Wydaje się, że kierowali się taką oto prostą logiką: „Nie mamy jedzenia. Gdzie mieliśmy jedzenie? W Egipcie. A więc wróćmy do Egiptu”.

Niewolniczą mentalność można opisać następująco: jestem (permanentnie) bezsilny i zwracam się do kogokolwiek kto akurat w danej chwili ma władzę. Tego rodzaju mentalność to też brak wiary, brak szacunku do samego siebie i krótkowzroczność, ale sednem niewolniczej mentalności jest właśnie słabość, każdego rodzaju słabość – fizyczna, emocjonalna, psychologiczna, intelektualna i duchowa.  Ludzie mogą być niewolnikami w każdej z tych sfer, rozpatrywanych oddzielnie. Możemy być zniewoleni w wymiarze fizycznym przez ludzi albo przez obezwładniające nas warunki. Wtedy musimy znaleźć siłę (niekoniecznie fizyczną), aby przezwyciężyć zniewalające nas siły. Możemy być zniewoleni emocjonalnie, będąc jednocześnie w pełni wolni w innych sferach jednak, aby żyć pełnią życia musimy być również w stanie wyzwolić się z jarzma tej niewoli emocjonalnej. Możemy być też zniewoleni intelektualnie albo duchowo; w takim przypadku nasze „niższe” wolności nie mają zbytniego znaczenia. Wolność fizyczna jest ważna, ale nie wystarczy, aby uczynić nas w pełni wolnymi ludźmi; nie jest tak samo ważna, co niezależność intelektualna i wolność duchowa. Wolność fizyczna nie ma znaczenia ani celu, jeśli nie będzie nią kierować wolny intelekt i niezależny duch, które są źródłem tożsamości, spójności psychologicznej, sensu i poczucia celu. Tylko wtedy możemy cieszyć się wszystkimi naszymi wolnościami i dążyć do szczęśliwości. A zatem intelektualne i duchowe wolności są w istocie źródłem wszystkich „niższych” wolności – psychologicznej, emocjonalnej i fizycznej. Właśnie dlatego Izraelici potrzebowali Mojżesza i jego przewodnictwa – tylko wolny człowiek, wychowywany pośród wolnych ludzi, bez mentalności niewolniczej i syndromu ofiary mógł ich uwolnić.

 

Aby uniknąć intelektualnego albo duchowego zniewolenia, musimy być gotowi nieustannie poddawać ponownej ocenie nasze poglądy i pomysły, tak abyśmy nie zostali ich niewolnikami. Czasem trzymamy się różnych teorii i pomysłów nawet jeśli wiemy, że już się (w naszym przypadku) nie sprawdzają. Co więcej, tak samo jak Izraelici nieustannie zapominali o prawdziwych, ponurych realiach Egiptu, tak samo i my mamy skłonność do zaniżania albo umniejszania różnych form zła, którym byliśmy niegdyś poddawani. Jestem przekonany, że wiele osób w Polsce słyszało stwierdzenie „życie w bloku komunistycznym nie było takie złe, czyż nie?”. To zjawisko jest efektem naszej wrodzonej, psychologicznej skłonności do idealizowania naszej przeszłości, co bywa zwykle pomocnym mechanizmem adaptacyjnym, chociaż, jak się okazuje, skutki tego mechanizmu nie zawsze są pozytywne.

A zatem, aby być w pełni wolni, musimy być gotowi przeciwstawiać się samym sobie – przeciwstawiać się naszym uczuciom, naszym poglądom, a nawet być gotowi podważyć cały nasz system przekonań. Wszystko to jest konieczne, aby móc oddzielić (informacyjne) ziarno od plew i starać się prowadzić przepełnione sensem intelektualnym i spójne życie w czasach szerzącego się wprowadzania w błąd i powszechnej dezorientacji.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Mikec

Refleksja nad paraszą Mikec

Menachem Mirski

Jak żyć? Na jakiej podstawie dokonywać życiowych wyborów? Ufać Bogu, sobie, czy też innym ludziom, np. tym co zasiadają w rządzie? A może ufać wyłącznie niektórym ludziom, albo np. ekspertom oraz nauce i technologii? Odpowiedzi na te pytania można oczywiście znaleźć w Torze i literaturze rabinicznej. Zeszłotygodniowa porcja Tory kończy się historią, w której Józef interpretuje sny podczaszego i przełożonego piekarzy. Wedle proroctw zawartych w obu snach przełożony piekarzy zostaje skazany na śmierć, podczaszy natomiast zostaje przywrócony do pracy na dworze faraona. Józef wie, że tak się stanie, dlatego prosi podczaszego:

Jeśli nie zapomnisz o mnie, kiedy będzie ci się dobrze działo, okaż mi życzliwość: wspomnij o mnie faraonowi, aby mnie uwolnił z tego miejsca.(Gen 40:14)

W porcji Tory na ten tydzień czytamy, że Józef musiał czekać dwa lata na to, by wydostać się z więzienia:

W dwa lata później faraon miał sen. [Śniło mu się, że] stał nad Nilem. I oto z Nilu wyszło siedem krów pięknych i tłustych, które zaczęły się paść wśród sitowia.(Gen 41:1-2)

W jakim celu Tora wspomina w ogóle ten wątek? Dlaczego musiało upłynąć 2 lata, by faraonowi przydarzył się sen, który tylko Józef mógł wytłumaczyć? Wedle midrasza Bereszit Rabba Józef musiał spędzić dodatkowe dwa lata więzieniu, bowiem musiał się wypełnić boski plan dla świata oraz narodu Izraela. Midrasz dodaje jednak jeden szczegół: owe dwa lata odpowiadają dwóm słowom, które “nieopatrznie” Józef wypowiedział do podczaszego:

Jeśli nie zapomnisz o mnie […] wspomnij o mnie faraonowi […] (Gen 40:14)

Józef został ukarany, bowiem słowa te dowodzą jego desperacji i jednocześnie braku wiary w Wiekuistego. Józef zgrzeszył, bo nie zawierzył Wiekuistemu, lecz polegał na jednym, zwykłym człowieku (co zresztą brzmi dość racjonalnie, biorąc pod uwagę możliwości i ograniczenia oraz siły i słabości przeciętnego człowieka). Został ukarany, ponieważ Józef był cadik, a Adonaj medakdek im cadikim k’chut ha’saara – W stosunku do sprawiedliwych Wiekuisty jest skrupulatny co do jednego włosa. Istotą bycia sprawiedliwym jest więc niezwykła skrupulatność oraz całkowite zawierzenie Bogu, w każdym aspekcie naszego życia. Wszystko sprowadza się do wypełniania boskiego prawa i wiary w Wiekuistego; wszystko bowiem co nas spotyka w życiu pochodzi od Niego (w tym oczywiście rozmaite kary i nagrody). Z drugiej jednak strony mamy w tradycji rabinicznej jasno wyrażoną doktrynę, że nigdy, a zwłaszcza w sytuacjach trudnych, nie należy oczekiwać, “że zdarzy się cud” i nie należy na takowej wierze polegać:

Nie należy nigdy stać w niebezpiecznym miejscu mówiąc, że ci na Wysokościach dokonają dla nas cudu, żeby się nie okazało, że ostatecznie nie dokonali dla nas cudu. I, co więcej, nawet jeśli dokonają dla nas cudu, to odejmą go z naszych zasług. (Talmud Babiloński, Szabat 32a)

Czy istnieje zatem sprzeczność pomiędzy tymi dwiema koncepcjami? Nie, jeśli lepiej sprecyzujemy na czym wiara w Boga polega. Przede wszystkim, wiara w Wiekuistego nie sprowadza się do wiary w cuda. Zdecydowana większość dróg, które nam Bóg w naszym życiu wskazuje nie ma charakteru cudownego, lecz całkowicie zwyczajny i naturalny. Poleganie na cudach jest postrzegane jako “testowanie Boga” i jest zabronione:

Nie będziecie wystawiali na próbę Pana, Boga waszego, jak wystawialiście Go na próbę w Massa (Pwt 6:16)

W istocie, w Massa Izraelici wydali Boga na próbę: stojąc przed Górą Horeb, w oczekiwaniu aż Mojżesz cudownie wydobędzie dla nich wodę ze skały, pytali:

Czy też Wiekuisty jest rzeczywiście wśród nas, czy nie? (Ex 17:8)

Wróćmy do pytań, które postawiliśmy na wstępie: Jak żyć i na jakiej podstawie mamy dokonywać życiowych wyborów? Ufać Bogu, sobie, czy też innym ludziom, np. tym, co zasiadają w rządzie? A może wyłącznie niektórym ludziom, np. ekspertom oraz nauce i technologii? Z pewnością nie należy stawiać niczego na jedną kartę oraz nie zostawiać wszystkiego Bogu, któremu jednak należy ufać. Należy więc myśleć wielotorowo w każdej sytuacji i mieć kilka alternatywnych planów. Należy ufać i ludziom, i sobie, i nauce i technologii, wszystkim jednak z rozwagą oraz niezbędnym krytycyzmem.  Zaufanie Bogu polega przede wszystkim na wypełnianiu jego przykazań. Jeśli chodzi zaś o nasze wobec Niego oczekiwania, to tak, można oczekiwać od Boga pomocy w każdej życiowej sytuacji. Nie należy jednak oczekiwać, że odpowiedź ze strony Boga będzie miała charakter cudowny, niezwykły, lub, że będzie dokładnie wedle naszej myśli. Bóg podsuwa nam zwykle wiele różnych rozwiązań; nie zawsze są one takie, jakie wyobrażamy sobie, że będą, choć często są nim bliskie. Józef zaufał jednej możliwości; możliwości, której Bóg akurat nie rozważał w swoich zamiarach. Odpowiedź Boga może mieć różnoraki charakter: Wiekuisty daje nam mądrość, na przykład, a także inspirację, motywację do działania i eliminuje przed nami przeszkody. By jednak dostąpić pomocy i opieki z Jego strony, musimy otworzyć swoje serce i umysł na świat możliwie jak najbardziej szeroko, tak, by umieć dostrzec to, co Wiekuisty dla nas zaplanował, bowiem wszystko co się wokół nas wydarza stanowi – zwykle “nieświadomy samego siebie” – element boskiego planu.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.