Vayishlach

Don’t worry, nothing is really happening

Thoughts on parashat Vayishlach

Menachem Mirski

Worry is psychologically consuming. Fear of the unknown may lead us to many irrational actions and reactions, some of which may hurt us or keep us in a mindset that limits us emotionally and intellectually, not allowing us to function normally and efficiently.

In this week’s parsha Jacob returns to Erec Israel after his 20-year stay at Laban’s in Charan. He prepares to meet with Esau at Seir, in Edom. He sends messengers to Esau in hope of a reconciliation. The messengers return to Jacob with a following message:

“We came to your brother Esau; he himself is coming to meet you, and there are four hundred men with him.” (Gen 32:7)

The news frightens Jacob greatly:

[…] in his anxiety, he divided the people with him, and the flocks and herds and camels, into two camps, thinking, “If Esau comes to the one camp and attacks it, the other camp may yet escape.” (Gen 32:8-9)

Jacob prepares for war. He prays, he sends Esau a large gift (consisting of hundreds of heads of livestock) to appease him. At some point, after crossing the ford of Jabbok, he is left alone and wrestles with an angel:

And a man wrestled with him until the break of dawn. When he saw that he had not prevailed against him, he wrenched Jacob’s hip at its socket, so that the socket of his hip was strained as he wrestled with him. Then he said, “Let me go, for dawn is breaking.” But he answered, “I will not let you go, unless you bless me.” Said the other, “What is your name?” He replied, “Jacob.” Said he, “Your name shall no longer be Jacob, but Israel, for you have striven  with  beings divine and human, and have prevailed.” (Gen 32:26-29)

According to the rabbis, the man/angel sent by God was a spiritual representation of Esau. He was sent to empower Jacob spiritually and to convince him that the meeting with Esau will be a success for both of them. However, even the fact of overcoming God Himself did not make Jacob calm. Just before meeting his brother, he reorganizes his retinue to possibly save those he loved the most:

He divided the children among Leah, Rachel, and the two maids, putting the maids and their children first, Leah and her children next, and Rachel and Joseph last. (Gen 33:1-2)

But ultimately all this fear and panic turns out to be something completely futile because:

Esau ran to greet him. He embraced him and, falling on his neck, he kissed him; and they wept. Looking about, he saw the women and the children. “Who,” he asked, “are these with you?” He answered, “The children with whom God has favored your servant.”

Jacob didn’t see Esau for more than 20 years and the last memory he had about him was that Esau promised to kill him. His fears were somewhat right and justified, but it seems that they determined his inner life too much. For example, the not entirely clear message he received from his envoys, was interpreted by him unambiguously negatively, as a direct threat to his and his family’s life. His own sense of guilt might have played some role in all of that. Obviously, based on the past behavior of Esav, Jacob’s fears seemed legitimate but because many years had passed since that time they were, in fact, only “theoretically legitimate”.

And that’s the point, that’s the major issue here. Everything Jacob did preparing himself to meet with his brother was based on speculation. He did not have a chance to verify his presumptions prior to the meeting, when he ultimately confronted them with reality. He was “in his bubble”, to use a contemporary colloquialism, and got stuck in it.

Experiences of that kind are becoming more and more common today, in the digital era. People become anxious, insecure and sometimes even terrified solely on the basis of supposedly true and rational information, which they themselves are unable to confront with reality. More and more people are afraid of things our grandparents would not treat seriously even for a second. Fear is commonly used as a tool to “divide and conquer” by various political demagogues, tyrannical governments and, unfortunately, various powerful media machines in the “democratic, free world”. There are people in this world, quite powerful, who want us to live in fear or to be constantly caught up in problems that are not really relevant. Population that is afraid or confused is much easier to control and manipulate. Information disseminated to the general public is often framed in the way to achieve that goal.

People today are often too preoccupied with their feelings, thoughts, as well as with not particularly real issues. They escalate in their minds everything they feel strongly about. Being worried all the time about “things that might happen” is psychologically damaging and detaches us from reality. It is similar to materialism and being caught up in buying things we don’t really need. It’s like chasing the wind. None of this makes any sense. From our individual, everyday perspective none of what happens on facebook or any other social media platform ultimately matters.

There is also no point in worrying about things that we know will eventually happen to us, such as old age and the diseases that will affect us then. “There is no point in experiencing now, in your imagination, the suffering that is to come in the future” – as the Polish philosopher, Tadeusz Kotarbiński, wrote.

The best way to end our fears and internal struggles is to confront our fears with reality. If we are unable to do so at the moment then prayer, studying Torah and other spiritual practices can help us to maintain the balance and to keep us sane and reasonable. If you are currently worried about something, try to remember your past worries that have never been substantiated. None of them ultimately mattered, right? At the end everything was perfectly fine. It will be so also this time.

 

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Wajiszlach

Nie martw się, nic się tak naprawdę nie dzieje

Refleksja nad paraszą Wajiszlach

Menachem Mirski

Zamartwianie się pochłania dużo sił psychicznych. Strach przed nieznanym może prowadzić nas do wielu irracjonalnych działań i reakcji; niektóre z nich mogą nas głęboko skrzywdzić albo podtrzymać w nas nastawienie, które ogranicza nas emocjonalnie i intelektualnie, nie pozwalając nam normalnie i efektywnie funkcjonować.

W czytanej w tym tygodniu paraszy Jakub wraca do Erec Israel po dwudziestoletnim pobycie u Labana w Charanie. Przygotowuje się na spotkanie z Ezawem w Seir, w Edomie. Wysyła posłańców do Ezawa w nadziei na pojednanie. Posłańcy wracają do Jakuba z następującą wiadomością:

Przyszliśmy do brata twego, do Ezawa, lecz on już idzie na twoje spotkanie, a jest z nim czterystu mężów.  (Rdz 32, 7)

Wieści te bardzo przerażają Jakuba:

Wtedy Jakub zląkł się bardzo i zatrwożył. Rozdzielił więc na dwa obozy ludzi, którzy z nim byli, owce, bydło i wielbłądy, pomyślał bowiem: Jeżeli Ezaw napadnie na jeden obóz i pobije go, wtedy ocaleje drugi obóz. (Rdz 32, 8-9)

Jakub szykuje się na wojnę. Modli się, wysyła Ezawowi pokaźny podarunek (składający się z setek sztuk żywego inwentarza), aby go udobruchać. W pewnym momencie, po przejściu przez bród Jabboku, zostaje sam i toczy walkę z aniołem:

I mocował się z nim pewien mąż aż do wzejścia zorzy. A gdy widział, że go nie przemoże, uderzył go w staw biodrowy i zwichnął staw biodrowy Jakuba, gdy się z nim mocował. I rzekł: Puść mnie, bo już wzeszła zorza. Ale on odpowiedział: Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz. Wtedy rzekł do niego: Jakie jest imię twoje?
I odpowiedział: Jakub. Wtedy rzekł: Nie będziesz już nazywał się Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi i zwyciężyłeś.  (Rdz 32, 26-29)

Wedle rabinów człowiek/anioł wysłany przez Boga był duchową reprezentacją Ezawa. Został wysłany, aby wzmocnić Jakuba duchowo i przekonać go, że spotkanie z Ezawem będzie sukcesem dla obu z nich. Jednakże nawet fakt pokonania samego Boga nie uspokoił Jakuba. Tuż przed spotkaniem z bratem dokonuje reorganizacji swojej świty, chcąc uratować tych, których najbardziej kochał:

Rozdzielił więc dzieci pomiędzy Leę, Rachelę i dwie służące. Na przedzie ustawił służące wraz z ich dziećmi, Leę z jej dziećmi za nimi, Rachelę zaś z Józefem na końcu. (Rdz 33, 1-2)

Ale ostatecznie cały ten strach i panika okazują się być zupełnie bezcelowe, jako że:

Ezaw wybiegł naprzeciw niego, objął go, rzucił mu się na szyję i ucałował go; i rozpłakali się. A gdy Ezaw podniósł oczy i ujrzał żony i dzieci, rzekł: A ci kim są dla ciebie? Odpowiedział: To dzieci, którymi Bóg łaskawie obdarzył sługę twego.

Jakub nie widział Ezawa od ponad 20 lat i ostatnie wspomnienie z nim związane było takie, że Ezaw obiecał go zabić. Jego obawy były poniekąd słuszne i usprawiedliwione, ale wydaje się, że nadmiernie determinowały jego życie wewnętrzne. Na przykład, nie do końca jasną wiadomość, którą otrzymał od swoich posłańców, zinterpretował w jednoznacznie negatywny sposób, jako bezpośrednie zagrożenie dla życia swojego i swojej rodziny.  Jego własne poczucie winy mogło odegrać w tym wszystkim jakąś rolę. Oczywiście w kontekście dawnego zachowania Ezawa obawy Jakuba wydawały się uprawnione, ale ponieważ od tamtych wydarzeń upłynęło już wiele lat, w rzeczywistości były one tylko „teoretycznie uprawnione”.

I o jest sedno sprawy, zasadnicza tutaj kwestia. Wszystko, co robił Jakub, aby przygotować się do spotkania ze swoim bratem, było oparte na spekulacjach. Nie miał szansy zweryfikować swoich założeń aż do czasu spotkania, kiedy to w końcu skonfrontował je z rzeczywistością. Był zamknięty w „swojej bańce”, żeby użyć współczesnego sformułowania, i w niej utknął.

Obecnie, w sferze cyfrowej, tego rodzaju doświadczenia są coraz częstsze. Ludzie stają się pełni lęku i odczuwają niepewność, a czasem wręcz przerażenie, tylko i wyłącznie na podstawie rzekomo prawdziwych i racjonalnych informacji, których nie są w stanie sami skonfrontować z rzeczywistością. Coraz więcej ludzi obawia się rzeczy, których nasi dziadkowie nie potraktowaliby poważnie nawet przez sekundę. Strach bywa często używany jako narzędzie, aby „dzielić i rządzić” przez różnych demagogów politycznych, przez despotyczne rządy oraz, niestety, przez różne potężne machiny medialne w „demokratycznym, wolnym świecie”. Są na tym świecie ludzie posiadający sporą władzę, którzy chcą, abyśmy żyli w strachu albo żebyśmy nieustannie zajmowali się problemami, które nie są tak naprawdę istotne. Ludność, która się boi albo jest zdezorientowana, o wiele łatwiej jest kontrolować i manipulować. Informacje rozpowszechniane wśród opinii publicznej są często przekazywane w taki sposób, aby osiągnąć taki cel.

Ludzie obecnie często zajmują się nadmiernie swoimi uczuciami, myślami oraz nieszczególnie realnymi problemami. Wyolbrzymiają w swoich umysłach wszystko, co wzbudza w nich silne emocje. Nieustanne zamartwianie się o „rzeczy, które mogą się wydarzyć” jest niszczące z psychologicznego punktu widzenia i odcina nas od rzeczywistości. Przypomina to materializm i skupianie się na kupowaniu rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy. Przypomina to pogoń za wiatrem. Żadna z tych rzeczy nie ma sensu. Z naszej indywidualnej, codziennej perspektywy nic z tego, co się dzieje na Facebooku albo na dowolnej innej platformie społecznościowej nie ma w ostatecznym rozrachunku znaczenia.

Nie ma też sensu zamartwiać się rzeczami, o których wiemy, że prędzej czy później nam się przytrafią, takimi jak starzenie się i choroby, które nas wtedy dopadną. „Nie ma sensu doświadczać teraz, w swojej wyobraźni, cierpienia, które nadejdzie w przyszłości” – jak pisał polski filozof Tadeusz Kotarbiński.

Najlepszym sposobem, aby położyć kres naszym lękom i wewnętrznym zmaganiom jest skonfrontowanie tych lęków z rzeczywistością. Jeśli w danym momencie nie jesteśmy w stanie tego zrobić, to wówczas modlitwa, studiowanie Tory i inne praktyki duchowe mogą pomóc nam zachować równowagę i zdrowy rozsądek oraz pozostać przy zdrowych zmysłach. Jeśli obecnie czymś się martwisz, spróbuj przypomnieć sobie swoje dawne obawy, które nigdy się nie zmaterializowały. Żadne z nich w ostatecznym rozrachunku nie miały znaczenia, prawda? Koniec końców wszystko dobrze się ułożyło. Tym razem też tak będzie.

Szabat szalom

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Toledot

When Something Goes Wrong, You May Have to Do the “Wrong” Thing

Thoughts on Parashat Toledot

 Menachem Mirski

The main theme for this week’s Torah portion is the struggle between Isaac’s two sons, Jacob and Esau. The struggle between them begins already in the womb: Jacob, still unborn, tries to pull Esau back into his mother’s womb.

But the children struggled in her womb, and she said, “If so, why do I exist? ”Meaning of Heb. uncertain. She went to inquire of the LORD, and the LORD answered her, “Two nations are in your womb, Two separate peoples shall issue from your body; One people shall be mightier than the other, And the older shall serve the younger.” When her time to give birth was at hand, there were twins in her womb. The first one emerged red, like a hairy mantle all over; so they named him Esau. Then his brother emerged, holding on to the heel of Esau; so they named him Jacob. Isaac was sixty years old when they were born. (Gen 25:22-26)

It was Jacob who was supposed to be Icchak’s firstborn, but things simply “went wrong”. The entire story of rivalry between the two brothers is about a reversal, a correction of “what went wrong” at the time of their birth, and God legitimizes it by foretelling the final outcome of this rivalry. This struggle is even reflected in Jacob’s name: the name Yaakov means heel holder or supplanter, and its root akav means to follow, to tail, to watch.

[Esau] said, “Was he, then, named Jacob that he might supplant me these two times? First he took away my birthright and now he has taken away my blessing!” And he added, “Have you not reserved a blessing for me?” (Gen 27:36)

In biblical times the birthright son was entitled to a double portion (that is, twice as much as any other son) of the father’s inheritance: one portion as a son, the second portion as the new head responsible for the whole family including the care of his mother and unmarried sisters (Gen 48:22, Deut. 21:17). Given the biblical descriptions of Esau’s character and lifestyle we can rightly conclude that is was not a good fit for the forefather of the Chosen People:

Jacob said, “First sell me your birthright.” And Esau said, “I am at the point of death, so of what use is my birthright to me?” But Jacob said, “Swear to me first.” So he swore to him, and sold his birthright to Jacob. (Gen 25:31-33)

First of all, Esau seems to be underestimating the privilege of being the firstborn, to say the least. Secondly, his hunting lifestyle leaves much to be desired. Ibn Ezra in his commentary to Gen 25:32 states that:

He was daily exposed to danger when he went out hunting, as an animal might kill him. Thus there was a possibility that he would predecease his father.

Given all of that it seems that Esau was not the most reliable person to bear all the responsibilities associated with being the firstborn, and we know that his father, Icchak, was advanced in years at that time.

This sheds additional light on Rebecca and Jacob’s deceptive actions to take Esau away from his birthright. The welfare of the whole family, tribe, the future of the chosen people and the fulfillment of God’s promise were at stake here. What was important here was not who was actually born first but who was a better fit for a leader of the tribe; a better fit – socially, psychologically and intellectually – to be the father of the Chosen People.

In ancient times, and basically until modernity, people didn’t question existing laws, regulations and customs as they do today. These laws and customs have always been “calculated” on large groups of people, and thus were not flexible and typically allowed no exceptions. The strictness of the law and custom “required” lying. In psychology, situations like these are called lie invitees. Rebecca and Jacob had to use a trick, to achieve a goal desired not only by them, but by God himself. In order to “correct the things that went wrong” at the beginning they had to act unethically. Our story is then a story about the necessity of an exception in custom and culture.

This is a story about the circumstances in which the existing ethics and law need to be questioned, suspended or broken for a higher purpose. It is about an exceptional situation where the only law is the will of God. We deal with a similar situation in Akeda (Gen 22) as well as in the story of Pinchas and Zimri (Num 25). The situation here seems to be less drastic, but it still posed a direct threat of the death of one of the people involved: Esau promised to kill Jacob, and therefore Jacob had to flee. Our story seems to convey a theological statement that God’s will sometimes override the Divine law. It’s not a norm, however, it’s an exception. This story can be also used as an illustration that sometimes reason, human design and common sense have to triumph over convention, a given state of affairs or even nature.

Shabbat shalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Toledot

Refleksja nad paraszą Toledot

Kiedy coś pójdzie nie tak, możesz być zmuszony do „niewłaściwego” działania

Menachem Mirski

Głównym motywem czytanej w tym tygodniu porcji Tory jest konflikt pomiędzy dwoma synami Izaaka, Jakubem i Ezawem. Spór pomiędzy nimi zaczyna się już w łonie matki: Jakub, jeszcze nienarodzony, próbuje wciągnąć Ezawa z powrotem do łona matki.

A gdy walczyły z sobą dzieci w jej łonie, pomyślała, jeżeli tak się zdarza, to czemu mnie to spotyka? [znaczenie hebr. nie jest jasne] Poszła więc zapytać Pana. A Pan rzekł do niej: Dwa narody są w łonie twoim i dwa ludy wyjdą z twych wnętrzności; Jeden naród będzie miał przewagę nad drugim, starszy będzie służył młodszemu. A gdy nadszedł czas porodu, okazało się, że w jej łonie były bliźnięta. I wyszedł pierwszy, rudy, cały jak płaszcz włochaty; i nazwano go Ezaw. Następnie wyszedł brat jego, a ręką swą trzymał za piętę Ezawa; i nazwano go Jakub. Izaak zaś miał sześćdziesiąt lat, gdy ich zrodził. (Rdz 25, 22-26)

To Jakub miał być pierworodnym synem Icchaka, ale sprawy po prostu „źle się ułożyły”. W całej historii rywalizacji między dwoma braćmi chodzi o odwrócenie, o naprawę tego, co „poszło nie tak” w momencie ich narodzin, i Bóg uprawomacnia ten stan rzeczy, przewidując ostateczny rezultat tej rywalizacji. Konflikt ten znajduje nawet odzwierciedlenie w imieniu Jakuba: imię Jaakow oznacza trzymający piętę albo podstępem zajmujący czyjeś miejsce, a jego rdzeń akaw oznacza śledzić, iść za kimś, obserwować.

Wtedy [Ezaw] rzekł: Słusznie nazwano go Jakub, podszedł mnie bowiem już dwukrotnie, wziął moje pierworodztwo, a teraz wziął moje błogosławieństwo. I rzekł jeszcze: Czy nie zachowałeś i dla mnie błogosławieństwa? (Rdz 27, 36)

W czasach biblijnych syn, któremu należało się pierworództwo, miał prawo do podwójnej części (czyli dwa razy więcej niż inni synowie) spadku po ojcu; jedną część dostawał jako syn, zaś drugą jako nowa głowa rodziny odpowiedzialna za całą rodzinę, włącznie z zadbaniem o swoją matkę i niezamężne siostry (Rdz 48, 22, Pwt 21, 17). Zważywszy na biblijne opisy charakteru Ezawa i jego stylu życia, możemy słusznie założyć, iż nie pasował on do roli praojca ludu wybranego:

Na to rzekł Jakub: Sprzedaj mi najpierw pierworodztwo twoje. A Ezaw rzekł: Oto jestem bliski śmierci, na cóż mi więc pierworodztwo? Jakub rzekł: Przysięgnij mi wpierw. I przysiągł mu, I sprzedał pierworodztwo swoje Jakubowi. (Rdz 25, 31-33)

Po pierwsze, Ezaw zdaje się, delikatnie mówiąc, nie doceniać przywileju bycia pierworodnym synem. Po drugie, jego łowiecki styl życia pozostawia wiele do życzenia. Ibn Ezra w swoim komentarzu do Rdz 25, 32 stwierdza:

Był on codziennie wystawiony na niebezpieczeństwo, kiedy szedł na polowanie, jako że mogło go zabić jakieś zwierzę. A zatem była możliwość, że umrze przed swoim ojcem.

Biorąc to wszystko pod uwagę, wydaje się że Ezaw nie był najbardziej wiarygodną osobą, aby sprostać wszystkim obowiązkom związanym z byciem pierworodnym synem, i wiemy, że jego ojciec, Icchak, był już w tym czasie w dość podeszłym wieku.

Rzuca to dodatkowe światło na zwodnicze działania Rebeki i Jakuba, aby odebrać Ezawowi pierworództwo. Stawką był tu dobrostan całej rodziny, plemienia, przyszłość ludu wybranego i spełnienie Bożej obietnicy. Ważne było tutaj nie to, kto faktycznie urodził się pierwszy, ale kto był lepszym kandydatem na przywódcę plemienia; lepszym kandydatem z perspektywy socjologicznej, psychologicznej i intelektualnej, aby być ojcem ludu wybranego.

W starodawnych czasach, a właściwie aż do czasów współczesnych, ludzie nie poddawali w wątpliwość istniejących praw, regulacji i zwyczajów, tak jak to robią dzisiaj. Owe prawa i zwyczaje zawsze były „obliczone” na duże grupy ludzi, a zatem nie były elastyczne i zwykle nie dopuszczały żadnych wyjątków. Rygoryzm prawa i zwyczaju „wymagał” kłamstwa. W psychologii tego typu sytuacje nazywane są zaproszeniem do kłamstwa. Rebeka i Jakub musieli uciec się do podstępu, aby osiągnąć cel pożądany nie tylko przez nich, ale również przez samego Boga. Aby „naprawić to, co poszło nie tak na początku” musieli postąpić nieetycznie. Nasza historia jest zatem opowieścią o konieczności istnienia wyjątków w zwyczajach i kulturze.

Jest to historia o okolicznościach, w których istniejąca etyka i prawo muszą być poddane w wątpliwość, zawieszone bądź naruszone w imię wyższego celu. Chodzi tutaj o wyjątkową sytuację, w której jedynym prawem jest wola Boga. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku Akedy (Rdz 22) oraz w historii o Pinchasie i Zimri (Lb 25). Tutaj sytuacja wydaje się być mniej drastyczna, ale wciąż wiązała się z bezpośrednią groźbą śmierci jednej z zaangażowanych w nią osób. Ezaw poprzysiągł zabić Jakuba, więc Jakub musiał uciec. Nasza historia zdaje się ilustrować teologiczne stwierdzenie, iż wola Boga unieważnia czasem Boże prawo. Nie jest to jednak norma, lecz wyjątek. Historia ta może też posłużyć za przykład tego, że czasem rozum, ludzkie plany i zdrowy rozsądek muszą zatriumfować nad konwencją, zastanym stanem rzeczy albo nawet przyrodą.

Szabat szalom,

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Thoughts on Parashat Vayera

A Clash With the Divine Reality of Eternal Transformation

Thoughts on Parashat Vayera

Menachem Mirski

Since human interests have an inherent tendency to come into conflict, no society can exist without laws and law-enforcement institutions. Thanks to laws which regulate interpersonal relations and their efficient enforcement an organized and peaceful societal life is possible, which in turn contributes to the development of that society – if the law is well-considered, wise and effective.

However, there are boundary situations in our lives when all the laws – or, to be more precise: almost all or their vast majority – are suspended. According to our tradition that suspension of laws occurs in life and death situations. To save human life (pikuach nefesh – literally watching over a soul) all existing moral laws can be suspended with the exception of three prohibitions: against murdering, immoral sexual relations (gilui arajot) and idolatry. And if someone’s close one dies, the mourner is not only exempted from a number of religious and secular duties, but some of them are explicitly forbidden (such as paid work – for at least 3 days, depending on the person’s financial status, or for example the study of Torah, which by definition is a joyful act).

So it seems that in Judaism the suspension of certain or almost all laws applies to situations which are – according to tradition – decided by God. God is the One who gives life and the One who takes it away; the One who interferes to save it and the One who seems to keep silent in the face of doomsday events on Earth. We have a similar situation, which leads to the suspension of certain moral laws, in the case of Akedah, i.e. the story of the Binding of Itzchak, which we read in our Torah portion for this week:

Some time afterward, God put Abraham to the test. He said to him, “Abraham,” and he answered, “Here I am.” And He said, “Take your son, your favored one, Isaac, whom you love, and go to the land of Moriah, and offer him there as a burnt offering on one of the heights that I will point out to you. (Gen 22:1-2)

As we know, there is an enormous amount of interpretations of this story, both within and outside the Jewish tradition. But we won’t be mentioning them here. I propose, quite reasonably, that we view Abraham’s and Itzchak’s situation as an example of those boundary situations, life and death situations, in which everything is decided by God. God is an endless potential for the world’s transformation. Since in one instance He can decide about the shape of the whole world, He can also decide to suspend its laws, which are secondary to the real world – they either describe it or they normalize it.

Considering that the most fundamental moral law – You shall not murder – is being suspended in the story of the Binding of Itzchak, we can rightly believe that all moral laws are being suspended here. In such a case the only law is the will of God Himself. God decides to put Abraham in this reality and this is what this test is about.

In our story God is disagreeing with Himself – at first he makes one decision (to sacrifice Itzchak), only to “change His mind” shortly after and save Itzchak from death. God puts Abraham in this situation on purpose to test his reaction. As we already know from the same parasha, Abraham is capable of arguing with God (the negotiations regarding the destruction of Sodom and Gomorrah, Gen 18:20-33). In this new situation God is checking if Abraham is also capable of being completely obedient to Him. Abraham passes this test (although unfortunately at the cost of his son’s psychological trauma) and God views him as a righteous one, and therefore worthy of being “the father of nations”.

Abraham’s trial is a test if he can fully embody God’s will, even if it’s incomprehensible. So not only are all the laws and ethics suspended here, but human reason as well. Abraham was capable of doing all this for the sake of carrying out God’s will, but that’s not all. In a sense this was only the beginning. An experience of a close one’s death, the nearness of a close one’s death or the nearness of one’s own death permanently changes our character. These are events which orient us in our lives. They ultimately teach us what is truly important, what is truly essential in life, and what is only an illusion, devoid of any meaning. They polarize us morally. That’s the baggage that Abraham came out with from this experience. Laws, both natural and moral ones, are secondary to Divine reality and are dependent on it. God is an endless potential for the world’s transformation. Abraham clashed with that endless, Divine reality of transformation and survived that clash by fully devoting himself to it. Until the very end he didn’t know if he’d ultimately become the father of the nations or not. At the end Itzchak was given to him once again, so the Divine promise has been fulfilled twice and the world has followed the path planned by God.

Shabbat Shalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Translated from Polish by: Marzena Szymańska-Błotnicka

Vajera

Zderzenie z boską rzeczywistością wiecznej przemiany

Refleksja nad paraszą Vajera

Menachem Mirski

Ponieważ interesy ludzkie mają z natury tendencję do bycia skonfliktowanymi, żadne społeczeństwo nie może istnieć bez prawa oraz instytucji egzekwujących. Dzięki prawu  regulującemu stosunki międzyludzkie i jego skutecznej egzekucji, możliwe jest zorganizowane i pokojowe życie w społeczeństwie, a to warunkuje z kolei rozwój tego społeczeństwa – jeśli owo prawo jest przemyślane, mądre i skuteczne.

Bywają jednak momenty graniczne w naszym życiu, gdy wszystkie prawa, lub bardziej precyzyjnie: niemal wszystkie lub ich znakomita większość – zostaje zawieszono. Wedle naszej tradycji owo zawieszenie praw następuje w sytuacjach życia i śmierci. Dla ratowania ludzkiego życia (pikuach nefesz – dosł. nadzór nad duszą) można zawiesić wszystkie istniejące prawa moralne z wyjątkiem trzech: zakazu mordowania, zakazu występnych stosunków seksualnych (gilui arajot) oraz zakazu oddawania się bałwochwalstwu. W sytuacji śmierci bliskiej osoby natomiast, żałobnik jest nie tylko zwolniony z całego szeregu religijnych oraz świeckich obowiązków, ale część z nich jest jednoznacznie zakazana (jak praca zarobkowa – co najmniej przez 3 dni, w zależności od statusu materialnego osoby, czy np. studiowanie Tory, które z definicji stanowi radość).

Wygląda więc na to, że zawieszenie pewnych lub prawie wszystkich praw w judaizmie dotyczy sytuacji, o których – wedle tradycji – decyduje Bóg. Bóg jest tym, który daje życie, i tym który je odbiera; tym, który ingeruje, by je ratować i tym, który zdaje się milczeć w obliczu sądnych wydarzeń na ziemi. Z podobną sytuacją, owocującą zawieszeniem pewnych praw moralnych, mamy do czynienia w Akedzie, czyli histori Związania Icchaka, która znajduje się w naszej porcji Tory na ten tydzień:

I stało się po wypadkach tych, że Bóg doświadczył Abrahama, i rzekł do niego: Abrahamie! A rzekł: “Oto jestem!”. I rzekł: “Weźże syna twojego, jedynaka twojego, którego miłujesz, Icchaka, a idź do ziemi Moria, i złóż go tam jako całopalenie, na jednej z gór, którą wskażę tobie. (Gen 22:1-2)

Historia ta, jak wiadomo, doczekała się ogromnej ilości interpretacji, zarówno w tradycji żydowskie, jak i poza jej ramami. Nie będziemy ich tutaj jednak referować. Proponuję, całkiem zasadnie zresztą, żebyśmy uznali sytuację, w której znajduje się Abraham i Icchak za przypadek owej sytuacji granicznej, sytuacji życia i śmierci, w której o wszystkim decyduje Bóg. Bóg to niekończący się potencjał przemiany świata. Skoro może w jednej chwili zadecydować o kształcie całego świata, może też zadecydować o zawieszeniu jego praw, które są wtórne wobec świata realnego – albo go opisują, albo go normalizują.

Biorąc pod uwagę, że najbardziej fundamentalne prawo moralne – Nie będziesz mordował – jest w historii Związania Icchaka zawieszone, można zasadnie uznać, że wszystkie prawa moralne zostają tutaj zawieszone. W takiej sytuacji jedynym prawem jest wola samego Boga. Bóg postanawia umieścić w tej rzeczywistości Abrahama i na tym właśnie polega ten test.

W naszej historii Bóg toczy spór sam ze sobą, najpierw decyduje się na jedno (złożenie ofiary z Icchaka) żeby niedługo potem “zmienić zdanie” i uchronić Icchaka od śmierci. Bóg celowo wprowadza Abrahama w tę sytuację, żeby sprawdzić jego reakcję. Wiemy już, z tej samej paraszy, że Abraham potrafi się z Bogiem spierać (negocjacje w sprawie zniszczenia Sodomy i Gomory, Gen 18:20-33). W nowej sytuacji Bóg sprawdza, czy Abraham jest zdolny też do całkowitego Mu posłuszeństwa. Abraham przechodzi ów test pozytywnie (choć niestety za cenę psychologicznej traumy swojego syna) i Bóg uznaje go za sprawiedliwego, a tym samym godnego bycia “ojcem narodów”.

Test Abrahama jest testem czy potrafi on całkowicie ucieleśnić wolę Boga, nawet jeśli jest ona niezrozumiała. Nie tylko więc wszelkie prawo i etyka zostają tu zawieszone, ale i ludzki rozum. Abraham był do tego wszystkiego zdolny w imię realizacji Boga, ale to jeszcze nie wszystko. W pewnym sensie to był dopiero początek. Doświadczenia śmierci bliskiej osoby, bliskości śmierci bliskiej osoby lub bliskości własnej śmierci zmieniają nasz charakter na stałe. Są to wydarzenia orientujące w naszym życiu. Pouczają nas ostatecznie o tym, co jest naprawdę ważne, co jest naprawdę istotne w życiu, a co jest tylko ułudą, nie mającą żadnego znaczenia. Polaryzują nas moralnie. Z takim bagażem wyszedł z tego doświadczenia Abraham. Prawa, zarówno naturalne jak i moralne, są wtóre wobec boskiej rzeczywistości i od niej zależne. Bóg to niekończący się potencjał przemiany świata. Abraham zderzył się ową nieskończoną, boską rzeczywistością przemiany i to zderzenie przetrwał przez całkowite się mu oddanie. Do końca nie wiedział, czy zostanie ostatecznie ojcem narodów czy nim nie zostanie. Ostatecznie Icchak został mu podarowany po raz kolejny, obietnica boska została więc wypełniona po dwakroć i świat podążył torem zaplanowanym przez Boga.

Szabat szalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Technologia i wychowanie

Technologia i wychowanie

Refleksja nad paraszą Bereszit

Menachem Mirski

Bóg stworzył świat, który jest dobry, lecz niedokończony. Zostawił swoje dzieło do dokończenia nam ludziom lub raczej do ciągłego jego dokańczania w kontekście zmian, które w świecie zachodzą. W zasięgu naszych ludzkich możliwości leżą zasadniczo dwa sposoby stwarzania / przemiany / dokańczania świata wokół nas: poprzez technologię, jej rozwój i aplikację, oraz poprzez wychowanie kolejnych pokoleń.

Te dwa sposoby przemiany świata zawsze były ze sobą w pewien sposób powiązane. To wynalezienie pisma umożliwiło przekazywanie wiedzy i doświadczenia kolejnym pokoleniom. Wynalezienie druku wywołało prawdziwą rewolucję w edukacji i ogromnie zwiększyło możliwości jej upowszechnienia. Współcześnie obie te dziedziny ludzkiej kreatywnej aktywności w świecie się jednak niebywale zbliżyły. Ponieważ technologia absolutnie przeniknęła wszystkie dziedziny i aspekty naszego życia, nigdy wcześniej nie miała tak ogromnego wpływu na wychowanie i edukację, a więc na kształtowanie jednostek ludzkich.

Ze zbliżeniem obu tych dziedzin, poza niewątpliwymi, rewolucyjnymi korzyściami, wiążą się także ogromne niebezpieczeństwa. Dobitne przykłady tego, jak technologia może negatywnie wpływać na formowanie się istot ludzkich znajdujemy w badaniach Dr Jean M. Twenge, profesor psychologii na Uniwersytecie Stanowym w San Diego, autorki ponad 120 publikacji naukowych i oraz książek Generation Me oraz The Narcissism Epidemic.

W swojej najnowszej książce iGen, autorka skupia się na przemianach jakie dokonały najnowsze zdobycze technologiczne naszych czasów: smartfony oraz media społecznościowe. Korzystając ze swoich obszernych badań, odkrywczych wywiadów i głębokiej analizy danych zgromadzonych od ponad 11 milionów respondentów na przestrzeni kilku dekad, Twenge pokazuje, że wyjątkowość osób z pokolenia iGen przejawia się również w sposobie spędzania czasu, zachowaniu, a wreszcie w zaskakującym stosunku do religii, seksualności i polityki. Owe przemiany, związane z całkowitą dominacją życia przez smartfony, odbijają się negatywnie na każdej sferze życia nastolatków, od interakcji społecznych po zdrowie psychiczne.

Media społecznościowe i sms-owanie w poważnym stopniu wyparły inne formy rekreacji i komunikowania się – iGen spędza mniej czasu z przyjaciółmi i rodziną, co powoduje niespotykany dotąd u młodych ludzi poziom lęku, depresji i samotności. W istocie, statystyki są co najmniej alarmujące.

Badania przeprowadzone trzy lata temu na młodych użytkownikach Instagrama (a podobne wyniki znane są w podobnych badaniach naukowych od wielu lat ) wykazały, że im dłużej nastoletnia dziewczyna spędza w mediach społecznościowych, tym bardziej prawdopodobne jest, że popadnie w depresję czy zaangażuje się w zachowania autodestrukcyjne jak krzywdzenie siebie, cięcie itp. Wskaźnik samobójstw podwoił się wśród dzieci w wieku 10-14 lat od 2007 roku i zwiększył czterokrotnie w przypadku dziewcząt w tej grupie wiekowej, wszystko to w miarę jak media społecznościowe stały się coraz bardziej popularne… Na tych internetowych platformach jest wiele dzieci w wieku 12 lat i młodszych, mimo że nie powinno ich tam być. Facebook, na przykład, konsekwentnie nie egzekwuje tego ograniczenia wiekowego, bowiem nikt nie zmusza ich jego egzekwowania. Korporacje zajmujące się mediami społecznościowymi działają bez jakichkolwiek regulacji prawnych w tej mierze, podczas gdy inne rzeczy, o których wiemy, że krzywdzą dzieci, są regulowane bardzo starannie. Niestety, firmy zajmujące się dużymi technologiami i mediami społecznościowymi zarabiają miliardy na naszych dzieciach, niszcząc im życie do tego stopnia, że ​​same się zabijają… i nikt tak naprawdę się tym nie przejmuje.

Ostatnie badania dowiodły, że każdy główny, negatywny wskaźnik zdrowia psychicznego nastolatków – skłonność do depresji, lęku, samookaleczanie i tendencje samobójcze – zaczął się eskalować już w momencie wprowadzenia smartfonów i kiedy stały się one popularne około 2012 roku. Życie nastolatków zmieniło się zasadniczo: przestali spędzać ze sobą najwięcej czasu osobiście i zaczęli komunikować się online za pośrednictwem platform takich jak Instagram. Ciągłe przebywanie w swoim pokoju na smartfonie zamiast przebywania z innymi ludźmi – to bardzo kiepska recepta na zdrowie psychiczne.

Niezależnie od tego, czy rzecz sprowadza się wyłącznie do smartfonu i mediów społecznościowych, czy nie, jest to część bardziej złożonego problemu obejmującego całkowitą zmianę zwykłego, „normalnego” stylu życia. Jest to bezwzględnie związane z zanikiem tradycyjnych wartości społecznych, takich jak przywiązanie do życia we wspólnocie ludzkiej, tak bardzo pielęgnowanej w tradycji żydowskiej. Wszystkie te tradycyjne wartości są nieustannie zapominane w świecie natychmiastowej gratyfikacji i nadmiernej stymulacji zmysłów, na które nieustannie wystawione są nasze dzieci.

Długofalowe konsekwencje tej sytuacji są trudne do przewidzenia, ale prawdopodobnie będą trwałe. Zniszczenie ludzkiego świata zaczyna się od zniszczenia młodych, wrażliwych i podatnych na zranienia ludzi. Jednym z fundamentów powstania i sukcesu nazizmu była tragedia młodych mężczyzn, przymusowo wciągniętych na fronty I Wojny Światowej. Zaszczepiła ona w ich młodych umysłach traumę, resentyment i w pokaźnej mierze zdeterminowała, kogo politycznie wsparli jako dorośli już mężczyźni dwie dekady później.

Kiedy zaś Wiekuisty widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie rzekł Wiekuisty: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem». (Gen 6:5-7)

Współczesna technologia jest w coraz mniejszym stopniu “jedynie narzędziem, które może być wykorzystane to w dobrych, to w złych celach”. Jej wpływ na nasze życie jest coraz głębszy i coraz częściej poza naszą indywidualną kontrolą. Oczywiście zło, które ludzkość sama sobie wyrządza poprzez niekontrolowany wpływ technologii na kształtowanie młodych istot ludzkich może nie mieć “wymiarów biblijnych”: Bóg ostatecznie obiecał, że nie sprowadzi na ziemię więcej katastrofy rozmiarów potopu (Gen 8:20-22). Ale w ludzkości jako takiej i w instytucjach, które ona tworzy cały czas drzemie potencjał wyrządzenia zła “biblijnych rozmiarów”, o czym przekonał nas dobitnie XX wiek. Bądźmy więc baczni, wyrozumiali, przewidujący i odpowiedzialni za to, jak geniusz “naszego pokolenia” wpływa na rozwój i kondycję młodego pokolenia, które wśród nas wzrasta, ponieważ kierunek, w którym ono pójdzie, wyznacza kierunek rozwoju całego świata.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Ki Tavo

Gratitude as a Jewish value

Thoughts on parashat Ki Tavo

Menachem Mirski

What are the Jewish values? Typically, when this question is raised, the following values are mentioned: devotion to live in community (Israel), education (Torah), governance of life by law (halacha), truthfulness and trustworthiness (emunah), justice and righteousness (tzedek), kindness and taking care of others (chesed), respect and dignity (kavod) and responsibility (acharayut). They all have their social and their religious dimension, and traditionally they were all put under one umbrella: belief in God. They can also be put under another umbrella: fixing up the world (tikkun haolam).  These values are at the core of our Jewish religious system. They remain forever unchangeable despite changes in our rituals, customs, despite halachic changes and even some changes in Jewish ethics. These core values are the felt commitments of lived religion; they remain the same even though their ritual and practical expressions may change.

However, these core values are not completely immune to erosion: a change in religious practices may cause their erosion and disintegration. This danger never disappears (that’s one of the reasons there are those who object to any changes in our religion and tradition) and it was specifically acute in the early stages of our religion’s development, when judaism was particularly vulnerable to a damaging influence from surrounding cultures which did not share many of the values of our religion. That’s why we read in our Torah portion for this week:

If you do not obey the LORD your God to observe faithfully all His commandments and laws which I enjoin upon you this day, all these curses shall come upon you and take effect: Cursed shall you be in the city and cursed shall you be in the country. Cursed shall be your basket and your kneading bowl. Cursed shall be the issue of your womb and the produce of your soil, the calving of your herd and the lambing of your flock. Cursed shall you be in your comings and cursed shall you be in your goings. The LORD will let loose against you calamity, panic, and frustration in all the enterprises you undertake, so that you shall soon be utterly wiped out because of your evildoing in forsaking Me. The LORD will make pestilence cling to you, until He has put an end to you in the land that you are entering to possess. The LORD will strike you with consumption, fever, and inflammation, with scorching heat and drought, with blight and mildew; they shall hound you until you perish […] The LORD will bring a nation against you from afar, from the end of the earth, which will swoop down like the eagle—a nation whose language you do not understand, a ruthless nation, that will show the old no regard and the young no mercy. It shall devour the offspring of your cattle and the produce of your soil, until you have been wiped out, leaving you nothing of new grain, wine, or oil, of the calving of your herds and the lambing of your flocks, until it has brought you to ruin. It shall shut you up in all your towns throughout your land until every mighty, towering wall in which you trust has come down. And when you are shut up in all

your towns throughout your land that the LORD your God has assigned to you, you shall eat your own issue, the flesh of your sons and daughters that the LORD your God has assigned to you, because of the desperate straits to which your enemy shall reduce you. (Deuteronomy 28:15-22,49-53)

These are only 13 verses out of the entire 54-verse passage that tells about what will happen to the Israelites when they disobey the Eternal. Disobeying means questioning the Divine laws and wisdom and it basically means the same today.

This disobedience starts with mere ingratitude towards the Holy One, which is diagnosed at the beginning of our Torah portion, where it stresses the necessity of the annual, mass and solemn sacrifice of the firstfruits (Deuteronomy 26:1-11). Rabbi Yitzhak Breuer eloquently summed up various interpretations of this ritual:

The bikkurim brought every year are an unparalleled demonstration of a happy and blessed nation living on its land in quiet and security. It is a demonstration of the sovereignty of the Holy One over the nation, which each year accepts anew, with bended knee and with bowed head, the land from its God. In that tremendous national joy, the nation offers up its confession, a national confession stemming from national joy.

The Torah is deeply aware of one of the essential features of human nature: when people become well-off and have a leisurely life, they develop a tendency to become conceited and to rebel against the existing norms and rules of life, as we see in the following verses:

When you have eaten your fill, and have built fine houses to live in, and your herds and flocks have multiplied, and your silver and gold have increased, and everything you own has prospered, beware lest your heart grow haughty and you forget the LORD your God—who freed you from the land of Egypt, the house of bondage. (Deuteronomy 8:12-14)

It all ends by abandoning the true values and in idol worship – today this most often means worshiping money, power, position and technology – namely the products of human hands and minds: the things that should never be worshiped by man. The worst case scenario is worship of man himself – cult of personality. All this, at the end of the day, leads us to decadence and all that it brings: depression, destruction of the social fabric and the decay of social and cultural life.

The remedy lies in the constant and true practice of gratitude towards the Eternal, for everything that is given to us, including every moment of our life. Therefore, it can be said that gratitude to the Eternal is the foundation on which all our Jewish values arise.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Ki Teitzei

Between collectivism and individualism

Thoughts on parashat Ki Teitzei

Menachem Mirski

I visited Poland over the last few weeks to perform my dad’s funeral and to help my mother to find herself living in new circumstances, without him. Not having a car throughout most of my four weeks’ trip I was dependent on public transportation. One day I got on the bus in Przemyśl and I went to the driver to get a ticket. I had no change in my wallet, so the driver could not sell me the ticket because he wasn’t able to give me the rest of the money. When I was walking back to my seat in the bus, an older, probably retired woman gave me 5 zloty and said “please go and buy this ticket”. I went back to the driver, got the ticket, thanked the woman and gave her back the rest.

Another day I got my mom a small tv so she could watch it at the rehab center she is currently in. She shares the room with three other women. She was very happy when she got it but her first instinct was to share it with others: “Put it please the way so the other women could also watch it”. I was thinking for a moment and then I said: “Well, if I do that, you won’t be able to watch it, only them”. “I can just listen to it” – she replied – “place it this way, at least for now”.

I’m bringing these stories because they show healthy collective thinking and actions. But is collective thinking always good and healthy? Is it something always recommended by our ‘community oriented’ religion?

Our Torah portion for this week contains the greatest number of laws among all the parashot: 72 positive and negative commandments. Among them are those pointing out to collective responsibility for one another in the society:

When you build a new house, you shall make a parapet for your roof, so that you do not bring bloodguilt on your house if anyone should fall from it. (Deuteronomy 22:8)

Another great example of good collective thinking are the laws of returning the lost animal/item:

If you see your fellow’s ox or sheep gone astray, do not ignore it; you must take it back to your fellow. If your fellow does not live near you or you do not know who he is, you shall bring it home and it shall remain with you until your fellow claims it; then you shall give it back to him. You shall do the same with his ass; you shall do the same with his garment; and so too shall you do with anything that your fellow loses and you find: you must not remain indifferent. If you see your fellow’s ass or ox fallen on the road, do not ignore it; you must help him raise it. (Deuteronomy 22:1-4)

Another set of laws teaches us social responsibility for the poor and needy:

When you reap the harvest in your field and overlook a sheaf in the field, do not turn back to get it; it shall go to the stranger, the fatherless, and the widow—in order that the LORD your God may bless you in all your undertakings. When you beat down the fruit of your olive trees, do not go over them again; that shall go to the stranger, the fatherless, and the widow. When you gather the grapes of your vineyard, do not pick it over again; that shall go to the stranger, the fatherless, and the widow. (Deuteronomy 24:19-21)

These laws are to teach us collective responsibility. I believe that most of them are to be internalized rather than enforced by the court due to the fact that situations of returning the lost item often do not involve more than one witness so their legal application is limited. But our parasha also contains commandments that definitely limit the scope of collective thinking and action:

Parents shall not be put to death for children, nor children be put to death for parents: a person shall be put to death only for his own crime. (Deuteronomy 24:16)

It is yet another expression of individual moral responsibility which is at the core of the Jewish concept of justice: if you do good you will be rewarded, if you do evil, you will be punished; nobody else should be punished for your sins, nobody else should be blamed for them and no man should be your scapegoat. If that happens, the system you have created is flawed and unjust.

Although it is not easy to make such a general statement, I believe that our religion is neither  individualist nor a purely collectivist in its nature. Both extremes, when applied exclusively, are harmful to society and human life. Radical individualism may cause indifference towards the needs and fate of others. Radical collectivism, not balanced by individual freedoms, brings forms group responsibility, which are never just and cause social conflicts as well as resentment, especially if mandated by force or the government. But most importantly, if something is ordained and enforced, it stops being voluntary. Thus, enforced collectivism often kills real, internalized, good collective thinking, together with empathy and compassion, which by its nature cannot be enforced by any law or system.

Collective thinking is always good when it’s voluntary.  A good, healthy life has both aspects, a collective and an individual one. It incorporates both perspectives in our daily life and chooses between them depending on the case. The laws in the Torah were given to us to teach us this necessary balance between what is individual and what is collective. These laws, together with maturity and experience, help us to know what perspective is appropriate in a given situation.

Shabbat shalom!

Menachem Mirski

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Ki Teicei

Między kolektywizmem, a indywidualizmem

Refleksja nad paraszą Ki Teicei

Menachem Mirski

Ostatnich kilka tygodni spędziłem w Polsce. Musiałem wyjechać aby poprowadzić pogrzeb taty i pomóc mamie odnaleźć się w nowych warunkach, bez niego. Nie mając samochodu przez większość mojej czterotygodniowej podróży, byłem uzależniony od transportu publicznego. Pewnego dnia wsiadłem do autobusu w Przemyślu i poszedłem do kierowcy po bilet. Nie miałem w portfelu żadnych drobnych, więc kierowca nie mógł mi sprzedać biletu, ponieważ nie miał mi wydać. Kiedy wracałem na swoje miejsce w autobusie, starsza kobieta, prawdopodobnie emerytka dała mi 5 zł i powiedziała „proszę idź i kup sobie ten bilet”. Wróciłem do kierowcy, wziąłem bilet, podziękowałem kobiecie i oddałem jej resztę.

Innego dnia kupiłem mamie mały telewizor, żeby mogła go oglądać w ośrodku rehabilitacyjnym, w którym obecnie się znajduje. Mama dzieli pokój z trzema innymi kobietami. Była bardzo szczęśliwa, kiedy go dostała, ale jej pierwszym odruchem było podzielenie się nim z innymi: „Postaw go tak, aby inne panie też mogły oglądać”. Zastanawiałem się przez chwilę, po czym powiedziałem: „Jak go tak postawię, to ty nie będziesz mogła go oglądać, tylko inne panie”. „Mi wystarczy, że będę słyszeć” – odpowiedziała – „postaw go w ten sposób, przynajmniej na razie”.

Przytaczam te historie, ponieważ przedstawiają one zdrowe formy kolektywnego myślenia i działania. Ale czy myślenie kolektywne jest zawsze dobre i zdrowe? Czy zawsze  jest zalecane przez naszą „zorientowaną na społeczność” religię?

Porcja Tory na ten tydzień zawiera największą liczbę praw spośród wszystkich paraszy: jest w niej aż 72 pozytywnych i negatywnych przykazań. Wśród nich są takie, które wskazują na konieczność zbiorowej odpowiedzialności za siebie nawzajem w społeczeństwie:

Jeśli zbudujesz nowy dom, uczynisz na dachu ogrodzenie, byś nie obciążył swego domu krwią, gdyby ktoś z niego spadł (Pwt 21:8)

Innym dobrym przykładem zdrowego kolektywnego myślenia są prawa zwrotu utraconego zwierzęcia/przedmiotu:

Jeśli zobaczysz zbłąkanego wołu swego brata albo sztukę mniejszego bydła, nie odwrócisz się od nich, lecz zaprowadzisz je z powrotem do swego brata. Jeśli brat twój nie jest blisko ciebie i jeśli go nie znasz, zaprowadzisz je do swego domu, będą u ciebie, aż przyjdzie ich szukać twój brat i wtedy mu je oddasz. Tak postąpisz z jego osłem, tak postąpisz z jego płaszczem, tak postąpisz z każdą rzeczą zgubioną przez swego brata – z tym, co mu zginęło, a tyś odnalazł: nie możesz od tego się odwrócić. Jeśli zobaczysz, że osioł twego brata albo wół jego upadł na drodze – nie odwrócisz się od nich, ale z nim razem je podniesiesz. (Pwt 22:1-4)

Kolejny zestaw praw uczy nas społecznej odpowiedzialności za biednych i potrzebujących:

Jeśli będziesz żął we żniwa na swoim polu i zapomnisz snopka na polu, nie wrócisz się, aby go zabrać, lecz zostanie dla obcego, sieroty i wdowy, aby ci błogosławił Pan, Bóg twój, we wszystkim, co czynić będą twe ręce. Jeśli będziesz zbierał oliwki, nie będziesz drugi raz trząsł gałęzi; niech zostanie coś dla obcego, sieroty i wdowy. Gdy będziesz zbierał winogrona, nie szukaj powtórnie pozostałych winogron; niech zostaną dla obcego, sieroty i wdowy. (Pwt 24:19-21)

Prawa te mają nas nauczyć kolektywnej odpowiedzialności za siebie nawzajem. Uważam, że celem większości z nich ma być ich zinternalizowanie aniżeli miałyby być egzekwowane przez sąd, z prostego faktu, że sytuacje zwrotu utraconego przedmiotu często mają jedynie jednego świadka, a więc ich egzekucja prawna jest ograniczone. Ale nasza parsza zawiera również przykazania, które zdecydowanie ograniczają zakres kolektywnego myślenia i działania:

Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech.  (Pwt 24:16)

Prawo to jest kolejnym wyrazem indywidualnej odpowiedzialności moralnej, która leży u podstaw żydowskiej koncepcji sprawiedliwości: jeśli czynisz dobro, zostaniesz nagrodzony, jeśli zrobisz zło, zostaniesz ukarany; nikt inny nie powinien być karany za twoje grzechy, nikt inny nie powinien być za nie obwiniany i żaden człowiek nie powinien być twoim kozłem ofiarnym. Jeśli tak się dzieje,  system, który stworzyłeś, jest wadliwy i niesprawiedliwy.

Chociaż nie jest rzeczą łatwą formułowanie tak ogólnych stwierdzeń, uważam, że nasza religia nie jest z natury ani indywidualistyczna, ani czysto kolektywistyczna. Obie skrajności, jeśli zastosowane jako jedyne, są szkodliwe dla społeczeństwa i życia ludzkiego. Radykalny indywidualizm może powodować obojętność na potrzeby i los innych. Radykalny kolektywizm, niezrównoważony wolnościami indywidualnymi, niesie ze sobą formy odpowiedzialności zbiorowej, które nigdy nie są sprawiedliwe i wywołują konflikty społeczne oraz resentymenty, zwłaszcza jeśli jest on wymuszony siłą lub przez rząd. Ale co najważniejsze, jeśli coś jest z góry zarządzone i egzekwowane, przestaje być dobrowolne. Tak więc wymuszony kolektywizm często zabija prawdziwe, zinternalizowane, dobre kolektywne myślenie, a także zabija empatię i współczucie, których, podług ich natury, nie można wymusić żadnym prawem ani systemem.

Kolektywne myślenie jest zawsze dobre, gdy jest dobrowolne. Dobre, zdrowe życie ma oba aspekty, kolektywny i indywidualny. Uwzględnia obie perspektywy w naszym codziennym doświadczeniu i wybiera między nimi w zależności od przypadku. Prawa zawarte w Torze zostały nam dane po to, aby nauczyć nas tej niezbędnej równowagi między tym, co indywidualne, a tym, co kolektywne. Te prawa, wraz z dojrzałością i doświadczeniem, pomagają nam rozpoznać, jaka perspektywa jest odpowiednia w danej sytuacji.

Szabat szalom!

Menachem Mirski

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.