Żydowska rodzina na skraju rozpadu

Żydowska rodzina na skraju rozpadu

Rabin Mati Kirschenbaum

Anioły wspinające się po drabinie i schodzące z niej, symbolizujące szczególny związek Jakuba z Wiekuistym. Jakub podstępem zmuszony do poślubienia Lei zamiast swojej ukochanej Racheli. Narodziny jedenastu z dwunastu synów Jakuba. Tragedia jedynej (znanej nam) córki Jakuba, Diny. To rzeczy, które przychodzą nam do głowy, kiedy myślimy o czytanej w tym tygodniu parszy Wajece. Rzadko kiedy skupiamy się na dalszej części dzisiejszego ustępu Tory, który dotyczy rozdzielenia gospodarstw Labana i Jakuba. Co przejmujące, ma on wiele do powiedzenia na temat stosunku państwa Izrael do judaizmu postępowego i konserwatywnego. Aby jednak zrozumieć jej przesłanie, musimy przypomnieć sobie wydarzenia, które doprowadziły do pogorszenia relacji między Labanem, bratem Rebeki, a jego bratankiem Jakubem.

Ich relacja zaczyna się od serdecznego spotkania rodzinnego. Laban przyjmuje Jakuba, uciekającego przed gniewem Ezawa, z wielką gościnnością i przez miesiąc traktuje go jak honorowego gościa. Niestety, Laban wkrótce zaczyna wykorzystywać miłość od pierwszego wejrzenia siostrzeńca do jego młodszej córki, Racheli. Najpierw każe Jakubowi pracować przez siedem lat, aby zdobyć prawo do poślubienia swojej ukochanej. Jednak w dniu ich długo wyczekiwanego ślubu Laban podstępem zmusza Jakuba do poślubienia jego starszej córki Lei zamiast Racheli. Intryga Labana zmusza Jakuba do przepracowania kolejnych siedmiu lat w służbie, zanim będzie mógł poślubić Rachelę. Wywołuje ona również gorzką rywalizację reprodukcyjną między dwiema siostrami, które teraz walczą o uwagę swojego wspólnego męża.

W wyniku tej rywalizacji rodzi się dwanaście dzieci (jedenastu synów i Dina). Obdarzony (i obciążony) tak licznym potomstwem Jakub zdaje sobie sprawę, że jego pełna zależność ekonomiczna od Labana nie pozwala mu na utrzymanie dzieci na odpowiednim poziomie. Dlatego prosi on Labana o pozwolenie na odejście z rodziną. W odpowiedzi Laban proponuje podanie ceny, jaką Jakub mógłby przyjąć w zamian za pozostanie z nim. Rozsądny Jakub nie prosi o stałą płacę. Zamiast niej prosi o możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w zakresie hodowli bydła i kóz. Od tej pory szczęście Jakuba będzie zależało od jego umiejętności pasterskich i zdolności adaptacyjnych, a nie od przychylności Labana. Decyzja Jakuba znajduje łaskę w oczach Wiekuistego; wkrótce staje się on człowiekiem zamożnym. Ten nowo uzyskany dostatek irytuje synów Labana, którzy czują się zagrożeni sukcesem Jakuba. Ich niezadowolenie jest zaraźliwe; wkrótce stosunek Labana do Jakuba wyraźnie się zmienia. To właśnie wtedy Bóg nakazuje Jakubowi opuścić Labana i wyruszyć w drugą podróż swojego życia. Rachel i Lea z całego serca popierają jego decyzję. Mówią:

Czy nie jesteśmy przez niego (Labana) postrzegane jako obce? Nie tylko nas sprzedał, ale zużył to, co za nas zapłacono. Z pewnością całe bogactwo, które Wiekuisty zabrał naszemu ojcu, należy do nas i do naszych dzieci. Zrób więc wszystko, co Ci powiedział Wieczny.
(Rdz 31,15-16)

Jakub i jego rodzina uciekają w tajemnicy. Zanim jednak wyruszą, Rachela zabiera swojemu ojcu terafim, tajemnicze przedmioty często kojarzone z przepowiadaniem przyszłości. Niestety dla uciekinierów, po krótkim pościgu dogania ich rozwścieczony Laban. Ponieważ Rachela uniemożliwia ojcu znalezienie terafim, Laban nie ma oczywistego pretekstu, by ich ścigać. Oznacza to, że Jakub i Laban muszą zająć się kluczowymi bolącymi punktami w ich relacji: trwałe wykorzystywanie Jakuba przez Labana oraz niechęć Labana do uznania autonomii rodziny zięcia.

Optymistycznie rzecz biorąc, historia znajduje pokojowe rozwiązanie. Laban i Jakub składają przysięgę, że nie będą się nawzajem krzywdzić; ich przysięga przywołuje pamięć o wspólnych przodkach i wspólnych wierzeniach. Stawiają też kamień, który ma wyznaczyć granicę między ich terytoriami i przypominać następnym pokoleniom o wzajemnym zobowiązaniu do pokojowego współistnienia.

Zmienna dynamika pomiędzy Labanem, córkami Labana i Jakubem przypomina mi skomplikowane relacje pomiędzy państwem Izrael/syjonizmem a postępowym judaizmem. Tak jak Jakub uciekający przed Ezawem znalazł schronienie u Labana, tak postępowi Żydzi przyjęli syjonizm, gdy w latach 30. ubiegłego wieku zagrożenie nazizmem stało się jasne. Kiedy Państwo Izrael stało się niepodległe, postępowy judaizm zakochał się w jego kulturowej żywotności, tak jak Jakub (Izrael) zakochał się w Racheli. Nie miało znaczenia, że państwo Izrael, w przeciwieństwie do pierwszej narzeczonej Jakuba, okazało się nie być w pełni tym, za czym tęsknili. Jego założyciele przekazali kontrolę nad sprawami religijnymi ortodoksyjnym rabinom, stawiając ruch postępowy w sytuacji Lei. Mimo to, tak jak Lea zaangażowała się w zdobycie uznania, a nawet miłości Jakuba, judaizm postępowy wiernie wspierał Państwo Izrael, mimo że nie uznawało ono postępowych ślubów i dawało ortodoksji monopol w dziedzinie żydowskich pogrzebów.

Niestety, z czasem stosunek wielu izraelskich polityków do postępowego i konserwatywnego judaizmu w kraju i za granicą zaczął przypominać traktowanie Jakuba przez Labana. Wielokrotnie składano obietnice większego uznania dla ruchu reformowanego i konserwatywnego w Izraelu, a następnie je odwoływano. Jednakże nowy rząd izraelski wyznaczył nowe dno w stosunkach między judaizmem postępowym i konserwatywnym a Państwem Izraela. W minionym tygodniu, pod naciskiem swoich ultraortodoksyjnych potencjalnych partnerów koalicyjnych, Likud, zwycięzca wyborów parlamentarnych w listopadzie 2022 r., zgodził się na zakończenie uznawania nieortodoksyjnych konwersji dla celów obywatelstwa. Jeśli ta ustawa wejdzie w życie, postępowi konwertyci bez żydowskich korzeni nie będą mogli dokonać aliji.

W takiej sytuacji nie byłoby nic dziwnego, gdyby Żydzi z wyboru powiedzieli za Rachelą i Leą:

Czy jest jeszcze dla nas jakaś część lub dziedzictwo w domu naszego ojca? […] Czy nie jesteśmy uznani przez Labana za obcych? Bo on nas sprzedał.
(Rdz 31,14-15)

Jako współcześni postępowi i konserwatywni Żydzi nie możemy pozwolić, by Izrael stał się dla nas obcy. Teraz jest czas, by głośno mówić o naszym wkładzie w Państwo Izraela, by wspierać kongregacje i organizacje, które promują postępową, egalitarną modlitwę i postępowe wartości w Izraelu.

Możemy nie być w stanie zbudować drabiny sięgającej nieba. I nie musimy nawet podejmować kroków w tym kierunku. To, co musimy teraz zrobić, to wyznaczyć granice w rozmowach, w które jesteśmy gotowi się zaangażować, ustalić normy, które pozwoliłyby zarówno progresywnym Żydom z diaspory, jak i progresywnym Izraelczykom być zauważonymi i szanowanymi przez resztę Ludu Izraela.

Boże, nazywamy Cię Curi – naszą skałą, skałą ustawioną na granicy domen Labana i Jakuba, aby przypomnieć im, jak wiele ich łączy. Prosimy o Twoją pomoc, aby przypomnieć rządowi Izraela, że Tora wzywa do żydowskiej jedności w różnorodności. Mamy nadzieję, że te słowa Tory staną się pewnego dnia podstawą bardziej sprawiedliwych i pełnych szacunku relacji między postępowymi Żydami a Izraelem. Oby ten czas nadszedł szybko i za naszych dni. Amen i Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

Studnie i stadiony

Studnie i stadiony

Rabin Mati Kirschenbaum

Gdyby kiedykolwiek rozegrano „Puchar Patriarchów” – konkurs popularności pomiędzy Abrahamem, Izaakiem, Jakubem i Józefem, czterema czołowymi postaciami męskimi w księdze Rodzaju, Izaak siłą rzeczy skończyłby na czwartym miejscu. Czy to kontrowersyjna teza? Zastanówmy się nad tym przez chwilę.

Kiedy myślimy o innych patriarchach, natychmiast przypominamy sobie historie o niezwykłych albo przynajmniej pamiętnych rzeczach, jakie uczynili. Abraham (wtedy Abram) posłuchał Bożego przykazania i wyruszył w drogę dla siebie i dla nas wszystkich, aby ustanowić monoteizm. Później okazał gościnność aniołom (a być może również samemu Wiekuistemu) w Mamre, zasłynął też z targowania się z Bogiem, aby ocalić Sodomę. Z kolei Jakub podstępem odebrał swojemu bratu Ezawowi pierworództwo, został podstępem zmuszony do poślubienia Lei zamiast Racheli i zmagał się aż do rana z tajemniczym, nadprzyrodzonym stworzeniem. Zaś ostatni, lecz nie mniej ważny – Józef – miał umiejętność interpretowania snów, został wicekrólem Egiptu i zaprosił powstający właśnie lud (wówczas była to bardziej rodzina) Izraela, aby osiedlili się w ziemi Goszen.

Są to wszystko barwne historie o postaciach, które aktywnie kształtowały los swojego ludu, zmieniając miejsce zamieszkania albo podejmując ryzykowne decyzje. W porównaniu z ich biografiami życie Izaaka nie wydaje się obfitować w burzliwe momenty. Poznajemy go po raz pierwszy jako dorosłego w słynnej, mrożącej krew w żyłach historii o Akedat Icchak, związaniu Izaaka, którą czytamy w Rosz Haszana. Jednakże historia ta skupia się w wymiarze teologicznym i narracyjnym raczej na Abrahamie niż na Izaaku. Ten ostatni jest, niestety, raczej przedmiotem aniżeli podmiotem tej opowieści. Niektórzy z was być może pamiętają, że, tak samo jak jego ojciec Abraham musiał ukrywać tożsamość Sary, podobnie Izaak musiał raz udawać, że jego żona Rebeka jest jego siostrą, aby oszczędzić jej romantycznych zabiegów króla Abimelecha z Gerar. Poza tymi dwoma zajściami życie Izaaka było stosunkowo ubogie w wydarzenia. Co więc robił? Czym zasłużył sobie na zaszczyt bycia jednym z naszych trzech patriarchów, podczas gdy charyzmatyczny Józef nie otrzymał tego pożądanego tytułu?

Czytana w tym tygodniu porcja Tory, Toldot, dostarcza nam dodatkowych informacji w kwestii zdawałoby się prozaicznego życia Izaaka. Choć nie podróżował tak jak jego ojciec Abraham, jego syn Jakub i wnuk Józef, Izaak miał zawsze dużo zajęć. Spędzał czas, zasiewając ziemię Kanaan i kopiąc liczne studnie, aby uczynić ją bardziej zdatną do zamieszkania. Izaak wielokrotnie napotykał sprzeciw ze strony innych mieszkańców ziemi, którzy zasypywali wykopane przez niego studnie. Nie osłabiło to jednak jego determinacji, aby poprawić warunki życia dla wszystkich mieszkańców tej ziemi. Kiedy pojawiały się konflikty, Izaak po prostu przenosił się do nowej lokalizacji w Kanaanie i kopał kolejną studnię.

Ostatecznie nawet przeciwnicy Izaaka uznali korzystny wpływ jego pracy na ziemię Kanaan. Król Abimelech z Gerar przybył do najnowszej wybudowanej przez Izaaka studni. Tam dwaj przywódcy złożyli sobie nawzajem przysięgę. Od tego momentu nie będzie już między nimi konfliktów, będą braćmi zjednoczonymi we wspólnym zadaniu uczynienia ziemi Kanaan lepszym miejscem. Oddanie Izaaka dla uczciwej, ciężkiej pracy dla dobra wszystkich przynosi efekty; zapewniło krótki, ale błogosławiony okres dobrobytu, pokoju i braterstwa. Pamięć o przysiędze, jaką złożyli wraz z Abimelechem została zachowana w nazwie miejsca, w którym zawarli pakt: Beer Szewa, „Studnia Przysięgi”, obecnie największe miasto na południu Izraela i stolica Negewu.

Ciężka praca, braterstwo, pokój. Te wartości ucieleśniane przez Izaaka mają być w zamierzeniu etyczną podstawą każdego międzynarodowego wydarzenia sportowego, w tym Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Niestety, tegoroczny mundial w Katarze zaprzecza wszystkim szczytnym ideałom, jakie powinien promować. W odróżnieniu od studni Izaaka, które powstały dzięki jego własnej ciężkiej pracy, stadiony katarskie i inna infrastruktura mundialowa zostały zbudowane przez migrantów ekonomicznych w warunkach przypominających niewolnictwo. Szacuje się, że nawet 15 000 pracowników migracyjnych zmarło, pracując przy projektach infrastrukturalnych zapoczątkowanych w Katarze od czasu, kiedy w 2010 r. FIFA przyznała mu organizację mundialu.

Splamiona krwią postawa Katarczyków wobec praw człowieka sięga dalej niż tylko złe traktowanie migrantów ekonomicznych. Osoby LGBTQ+, czy to rdzenni Katarczycy czy migranci ekonomiczni, mogą dostać karę do siedmiu lat więzienia za życie zgodnie z własną tożsamością. Muzułmanom grozi za to kara śmierci. Na skutek tego katarscy mieszkańcy LGBTQ+ żyją w ukryciu i strachu, a nie w pokoju, jaki Izaak próbował nieść wszystkim, których spotkał.

Jeśli mimo to postanowicie oglądać Mistrzostwa Świata, bądźcie świadomi cierpienia migrantów ekonomicznych, jakim przypłacono budowę jego infrastruktury. Bądźcie świadomi psychicznego cierpienia osób LGBTQ+, jakie zostało złożone na ołtarzu PR-u Kataru i FIFA. Co najbardziej rozczarowujące, mundial w Katarze świadczy o porażce międzynarodowej społeczności sportowej, aby podtrzymywać i promować wartości, które rzekomo reprezentują.

Na szczęście możemy promować właśnie te wartości, naśladując zachowania Izaaka i uosabiając jego mocne strony. Oto kilka przykładowych rzeczy, jakie możemy zrobić:

Możemy na przykład odmówić Alejnu w geście solidarności z katarską społecznością LGBTQ+.

Możemy chwalić piłkarzy, którzy wydają publiczne oświadczenia w sprawie homofobii i transfobii w Katarze.

Co więcej, możemy zwiększać świadomość o bezwzględnym wyzyskiwaniu przez Katar migrantów ekonomicznych, dzieląc się opowieściami o ofiarach mundialu spośród tej grupy (patrz https://blankspot.se/part-1-families-whose-dreams-were…/). Możemy odmówić Kadisz w ich pamięci przed rozpoczęciem każdego meczu.

Mówiąc prosto, możemy zareagować na mundial w taki sposób, w jaki zrobiłby to Izaak.

Jeśli tak uczynimy, zasłużymy sobie na zaszczyt nazywania się potomkami Izaaka nie tylko w sensie duchowym, ale również etycznym.

Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

 

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Kogo zaprosisz do swojego szałasu?

Kogo zaprosisz do swojego szałasu?

Rabin Mati Kirschenbaum

 Jedną z moich ulubionych tradycji związanych z Sukot jest Uszpizin, kabalistyczny zwyczaj „zapraszania” duchowych przodków ludu żydowskiego do naszych sukot każdego dnia święta. W ortodoksyjnym judaizmie lista gości ograniczała się do mężczyzn – byli to Abraham, Izaak, Jakub, Mojżesz, Aaron, Józef i Dawid. Każdy z tych gości miał reprezentować sefirę, odrębny aspekt Bożej obecności. Judaizm nie-ortodoksyjny stara się uzupełnić tę listę wspaniałymi bohaterkami biblijnymi. Jedna z proponowanych list obejmuje siedem biblijnych prorokiń – Sarę, Miriam, Deborę, Hannę, Abigail, Huldę i Esterę. Inni sugerowali, że siedem sefirot, czyli Boże atrybuty, uosabiane są przez Rut, Sarę, Rebekę, Miriam, Deborę, Tamar i Rachelę. Jak widzimy, nie ma jednoznacznej wykładni w kwestii odpowiednich gości, których powinniśmy zaprosić do naszych sukot. Nie muszą to być nawet postacie biblijne. Ważne, abyśmy czuli się zainspirowani ich przykładem, ich cnotami i sprawami, które reprezentują oraz dziedzictwem, z którym nas wiążą. Wystarczy pomyśleć o wielkich postaciach historii żydowskiej, które chcielibyśmy zaprosić na posiłek, aby poznać je osobiście. Jestem przekonany, że każdy z was ma swoje własne ulubione postacie. W ramach tegorocznych obchodów Sukot jako polski postępowy Żyd chciałbym przedstawić moich polskich Uszpizin – postacie z historii polsko-żydowskiej, które z wielką chęcią powitałbym w moim szałasie. Podobnie jak postacie biblijne, reprezentują one siedem sefirot – czyli boskie aspekty – naszego polskiego żydowskiego dziedzictwa.

  1. Janusz Korczak (1978-1942) – Chesed (Miłość i życzliwość).

Janusz Korczak uosabia miłość i życzliwość. Cecha ta została najlepiej wyrażona w jego słowach:[1]

 Jestem nie po to, aby mnie kochali i podziwiali, ale po to, abym ja działał i kochał. Nie jest obowiązkiem otoczenia, aby mnie kochać, ale ja mam obowiązek troszczenia się o świat, o człowieka.

  1. Julian Tuwim (1894-1953) – Gewura (Niezłomne trzymanie się własnych wartości)

Julian Tuwim uosabiał niezłomną determinację, aby głośno mówić o niesprawiedliwości. Jego wiersz, Do prostego człowieka, wyraża właśnie taką postawę:[2]

 Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”

Na alarm czarny druk uderzy

Gdy zaczną na tysięczną modłę

Ojczyznę szarpać deklinacją (…)

Że za ojczyznę – bić się trzeba (…)

O, przyjacielu nieuczony,

Mój bliźni z tej czy innej ziemi!

Wiedz, że na trwogę biją w dzwony

Króle z panami brzuchatemi; 

Wiedz, że to bujda, granda zwykła,

Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,

Że im gdzieś nafta z ziemi sikła

I obrodziła dolarami;       

Że coś im w bankach nie sztymuje,

Że gdzieś zwęszyli kasy pełne (…)

          

  1. Markus Jastrow (1829-1903) – Tiferet (Harmonia, Pojednanie)

Markus Jastrow był przekonany, że Żydzi i Polacy mogą zbudować wspólną przyszłość. Jego wygłoszone w 1861 roku kazanie wyraża nadzieję na przyszłość zdefiniowaną poprzez poczucie braterstwa pomiędzy naszymi narodami:[3]

Braterskiej szukam miłości, któraby mnie braci moich bratem uznała; szukam braterskiej tolerancji, któraby pozostawiła mi moje przekonanie acz odmienne w rzeczach, których Bóg jeden jest sędzią: szukam również i pobłażania braterskiego dla moich ułomności, które mi czasy niedoli narzuciły, kiedym jak Józef jęczał w ciemnej jamie wśród wężów i żmij; słowem: moich szukam braci, tych których nauka moja każe mi za braci uznawać. Otóż to, a nie co innego jest wołaniem Izraela i dziś i wszędzie, gdzie jeszcze braci znaleźć nie zdołał.”

 

  1. Pua Rakowska (1865-1955) – Neca (Wytrwałość)

Pua Rakowska poświęciła swoje życie na walkę o prawa kobiet. Jej słowa i życie ucieleśniają cnotę wytrwałości:[4]

Z taką nadzieją (na edukację) osiedliłam się w tym pierwszym roku w Warszawie; znalazłam pokój i wyżywienie dla siebie i mojej małej córeczki w pensjonacie. Żyłam skromnie, aby zaoszczędzić w tym roku na tyle dużo z pensji, aby móc wyjechać i studiować za granicą. Ale jedno bardzo mnie martwiło: czy powinnam zabrać oboje dzieci, czy zostawić chłopca na wychowanie mojemu ojcu. Obawiałam się, że taka edukacja oddali ode mnie moje dziecko, jako że bardzo różniliśmy się z ojcem pod względem duchowym, a odległość mogła wytworzyć przepaść pomiędzy mną i synem. Ta wewnętrzna walka trwała prawie cały rok i zakończyła się zwycięstwem matczynej miłości. Zdecydowałam, że skończę studia na uniwersytecie w Warszawie, gdzie wykładano po rosyjsku. Napisałam do rodziców, żeby przywieźli mi syna, wynajęłam małe mieszkanie w ubogiej dzielnicy i utrzymywałam się z mojej pensji.

 Kobiety powinny dołożyć wszelkich starań, aby obejmować stanowiska w gospodarce, we władzy ustawodawczej i rządzie.[5]

         Bruno Schulz (1892-1942) – Hod (Akceptacja)

Bruno Schulz zdawał sobie sprawę, że czasem wielkość znajdujemy w akceptacji naszych ograniczeń. Ujął to następująco:[6]

Zwykle fakty uszeregowane są w czasie, nanizane na jego ciąg jak na nitkę. Tam mają one swoje antecedensy i swoje konsekwencje, które tłoczą się ciasno, następują sobie na

pięty bez przerwy i bez luki. Ma to swoje znaczenie i dla narracji, której duszą jest ciągłość

i sukcesja.

      Czyżby czas był za ciasny dla wszystkich zdarzeń? Czy może się zdarzyć, aby już wszystkie miejsca w czasie były wyprzedane? Zatroskani, biegniemy wzdłuż tego całego pociągu zdarzeń, przygotowując się już do jazdy.

 

  1. Róża Luxemburg (1871-1919) – Jesod (Podstawowe zasady)

 Róża Luxemburg była przekonana, że wolność dla wszystkich powinna być podstawą sprawiedliwego społeczeństwa. Ujęła to następująco:[7]

Wolność tylko dla członków rządu, tylko dla członków partii – choćby nawet byli nie wiadomo jak liczni – nie jest wolnością. Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej.                                         

                         

  1. Zuzanna Ginczanka (1917-1945) – Malchut (Suwerenność, Niezależność)

Zuzanna Ginczanka mocno wierzyła, że każda jednostka ma prawo znaleźć własną drogę w życiu i przejść przez nią na własnych zasadach. Jej wiersz „Wyjaśnienie na Marginesie”  wyraża właśnie to przekonanie:[8]

Nie powstałam z prochu, nie obrócę się w proch.

Nie zstąpiłam z nieba i nie wrócę do nieba.

Jestem sama niebem, tak jak szklany strop.

Jestem sama ziemią, tak jak rodna gleba.

Nie uciekłam znikąd i nie wrócę tam.

Oprócz samej siebie nie znam innej dali.

W wzdętym płucu wiatru i w zwapnieniu skał

muszę siebie tutaj rozproszoną znaleźć.

Mam nadzieję, że zainspirowali was moi Uszpizin i Uszpizot. Podczas tegorocznego Sukot zachęcam was do zastanowienia się, którą ze słynnych historycznych postaci żydowskich chcielibyście spotkać. Kiedy o nich pomyślicie, dołączą do was w waszych sukot, niosąc z sobą mądrość i inspirację. Życzę wszystkim radosnego zakończenia Sukot!

Mati Kirschenbaum

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

[1] Janusz Korczak, Pamiętnik i inne pisma z getta (Warszawa: Wydawnictwo W.A.B., 2012).

[2] Tekst za: https://polska-poezja.com/julian-tuwim/do-prostego-czlowieka/ dostęp 14.10.2022.

[3] Markus Jastrow, „Modlitwa i Kazanie miane podczas nabożeństwa żałobnego odprawionego w d. 27. Adar 5621 (9. Marca 1861) za dusze ofiar poległych dnia 27. Lutego t. r.”, w: Kazania miane podczas ostatnich wypadków w Warszawie r. 1861, Poznań: Ludwik Merzbach, 1862), s. 19.

[4] Tłumaczenie własne na podstawie: Puah Rakovsky, My Life as a Radical Jewish Woman: Memoirs of a Zionist Feminist in Poland, ed. Paula Hyman (Bloomington: Indiana University Press, 2002), s.29.

[5] Pua Rakowska, „Czy można połączyć pracę społeczną z obowiązkami rodzinnemi?”, artykuł opublikowany w polskojęzycznym tygodniku dla Żydówek Ewa, 13 stycznia, 1929.

[6] Bruno Schulz, tekst za: https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/schulz-sanatorium-pod-klepsydra-genialna-epoka.pdf, Dostęp 14.10.2022

[7] Tłumaczenie za: https://quotepark.com/pl/cytaty/400374-roza-luksemburg-wolnosc-tylko-dla-zwolennikow-rzadu-tylko-dla-czl/ dostęp 14.10.2022

[8] Zuzanna Ginczanka, „Wyjaśnienie na marginesie” w: O centaurach, Warszawa: Wydawnictwo J. Przeworskiego, 1936, s. 26.