Pinchas

Pinchas

Mati Kirschenbaum

Alfred Hitchcock, zapytany jak przyciągnąć uwagę widzów, powiedział: „film powinien zacząć się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie ma tylko rosnąć.” Czytana przez nas w tym tygodniu parsza Pinchas kontynuuje historię przyciągającą naszą uwagę poprzez ciągłe budowanie napięcia. Zachęcamy was do wyobrażenia sobie, że oglądacie film na jej podstawie.  Jego pierwsze minuty przedstawiają Izraelitów dopuszczających się nierządu z Moabitkami. W następnej scenie Moabitki nakłaniają Izraelitów do składania ofiar moabickim bożkom. W kolejnych kadrach widzimy wybuch epidemii zesłanej przez Wiekuistego jako kara za ich występki. Zaraz potem Mojżesz rozkazuje starszyźnie Izraela ukaranie Izraelitów dopuszczających się nierządu i bałwochwalstwa. Słowa Mojżesza trafiają w próżnię – widzimy jak bogato odziany Izraelita – Zimri – prowadzi do swojego namiotu Midianitkę – Kozbi. Mojżesz i starszyzna Izraela patrzą na to bezradnie. Gdy Zimri znika w namiocie, widzimy Izraelitów opłakujących zmarłych – epidemia trwa w najlepsze. Nagle widzimy jak młody kapłan –  Pinchas – opuszcza zgromadzenie starszyzny. To co dzieje się później nasz scenariusz (Tora) opisuje w pierwszych słowach naszej parszy:

„Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona, chwycił w rękę włócznię, opuścił zgromadzenie, poszedł za Izraelitą do komory namiotu i przebił ich obydwoje, mężczyznę Izraelitę i kobietę – przez jej łono. I ustała plaga wśród Izraelitów. Zginęło ich wtedy dwadzieścia cztery tysiące. Mówił znowu Wiekuisty do Mojżesza: Pinchas, syn Eleazara, syna kapłana Aarona, odwrócił mój gniew od Izraelitów, gdyż zapłonął pośród nich zazdrością. Dlatego nie wytraciłem zupełnie Izraelitów w mojej zazdrości. Oznajmij więc: Oto Ja zawieram z nim przymierze pokoju. Będzie to dla niego i dla jego potomstwa po nim przymierze, które mu zapewni kapłaństwo na wieki, ponieważ okazał się zazdrosnym o swego Boga i dokonał przebłagania w imieniu Izraelitów.” (Lb 25,10-13)

Zabójstwo jako sposób na wyjście z ciężkiego położenia może nie razić nas w filmach. Jednak z całą pewnością nie chcielibyśmy rozwiązywać w ten sposób problemów w prawdziwym życiu. Nic zatem dziwnego, że historia Pinchasa budzi nasz wewnętrzny sprzeciw. Nasze obiekcje rodzi zwłaszcza reakcja Wiekuistego na postępowanie Pinchasa. Obraz Wiekuistego nagradzajacego przemocowe zachowanie nie jest zgodny z teologią współczesnego judaizmu postępowego.

Dlatego na pierwszy rzut oka ciężko nam znaleźć współczesne przesłanie parszy Pinchas. Lliteratatura rabiniczna nie pomaga nam w znalezieniu odpowiedzi na to pytanie. Znajdujemy w niej wiele wypowiedzi gloryfikujących postępowanie Pinchasa. W traktacie Sanhedryn Talmudu Babilońskiego czytamy, że Wiekuisty pomógł Pinchasowi w zabójstwie na sześć sposobów! Lektura tych interpretacji pogłębia poczucie obcości, które odczuwamy czytając o Wiekuistym zawierającym z Pinchasem „przymierze pokoju”.

Z pomocą przychodzi nam sposób w jaki słowa „przymierze pokoju” zapisane jest w zwoju Tory. W słowie szalom (pokój) w literze waw, zapisywanej zazwyczaj za pomocą nieprzerwanej pionowej linii, znajduje się wyrwa. Nasza tradycja uczy nas, że sposób w jaki słowa a nawet litery zostały zapisane w Torze może pomóc nam rozszyfrować ich znaczenie. Przerwa w słowie „pokój” zdaje się sugerować, że pokój nktóry przyniosł Pinchas był niepełny, wybrakowany. Masoreci – średniowiczni kodyfikatorzy tekstu Tory – znaleźli sposób na wierne przekazanie Jej słów opatrzonych ich krytycznym komentarzem.

Co istotne, krytyka Masoretów nie dotyczyła zwotu „okazał się zazdrosnym”, opisującym żarliwą religijność Pinchasa i jego sprzeciw wobec bałwochwalstwa Izraelitów. Ich wizualny komentarz odnosił się do brit szalom, „przymierza pokoju”, będącego nagrodą za spontaniczne postępowanie Pinchasa. Masoretów niepokoiła aprobata Tory dla wymierzania sprawiedliwości „gdyż Bóg tak chce”, bez odniesienia do wcześniej istniejącego prawodawstwa. Obawiali się oni, że pochwała takiego postępowania może doprowadzić do anarchii i upadku autorytetów, do zakłócenia szalom, „pokoju”. Luka w słowie „pokój” była masorecką krytyką osób podejmujących działania w przekonaniu, że z Bogiem łączy je szczególne przymierze, uświęcające ich cele i środki. Masoreci krytykowali zatem przejawy religijnego fundamentalizmu. Jestem gotów zaryzykować tezę, że w wyrażeniu brit szalom masoreci położyliby oni nacisk na wypełnianie przykazań wynikających z brit, przymierza Izraela z Bogiem. Byliby przekonani, że wierne wypełnianie przykazań, a nie gorliwość fanatyków, zapewniłaby ludowi Izraela szalom.

Myślę, że współczesny judaizm postępowy interpretuje brit szalom szerzej niż czynili to masoreci. Z naszego zrozumienia przymierza – brit – Ludu Izraela z Bogiem wynika obowiązek nie tylko przestrzegania przykazań, ale i aktywnego działania na rzecz pokoju w naszym społeczeństwie oraz w społeczności żydowskiej. Rosnąca polaryzacja poglądów w naszym kraju sprawia, że działanie to wiąże się z koniecznością współpracy z osobami z których punktem widzenia absolutnie się nie zgadzamy. Takie kontakty nie zawsze są przyjemne, mogą rodzić w nas apetyt na zamknięcie się w kręgu osób o zbliżonym do nas światopoglądzie. W takim towarzystwie możemy cieszyć się pokojem w poczuciu moralnej wyższości.

Haftara do parszy Pinchas (1 Księga Królewska 18,46-19,21) ostrzega nas, że taka izolacja nie przyniesie pokoju ani nam ani innym. Opisuje ona proroka Eliasza, który, doprowadziwszy do śmierci czterystu proroków Baala, musi uciekać przed zemstą jego wyznawców poza granice Izraela. Po długiej podróży chroni się on w grocie na górze Synaj. Eliasz czuje się wtedy tak wyobcowany, że traci chęć do życia. W odpowiedzi Wiekuisty rozkazuje mu wyjść z groty. Tam prorok obserwuje silny wiatr, wielki ogień i trzęsienie ziemi, ale w żadnym z nich nie jest w stanie doświadczyć Bożej obecności. Wiekuisty objawia mu się jako cichy szept. Doświadczenie to uczy Eliasza, że Wiekuisty nie zawsze objawia się w spektakularny, przemawiający do mas sposób. Często jego głos to szept, którego przesłanie możemy tylko z trudem przekazać innym. Z tą świadomością  Eliasza wraca do Izraela. Tam znajduje sobie pomocnika, Eliszę, który pomaga mu wypełnić jego posłannictwo.

Historia Eliasza przestrzega nas, że przemoc rodzi przemoc, nawet jeśli wydaje się nam, że walczymy o słuszną sprawę. Dzisiejsza Haftara uświadamia nam także, że alternatywą do narastającego fundamentalizmu nie jest szukanie nisz, w których możemy odizolować się od świata. Naszym wyzwaniem jest dążenie do pokojowych zmian w świecie rosnących społecznych, politycznych i ekologicznych napięć. Nie jest to łatwe zadanie w świecie pełnym Pinchasów przekonanych o swoim prawie do używania siły. Nie możemy jednak utracić nadziei, że przez nasze działania uda się nam pomóc innym usłyszeć cichy szept Wiekuistego, głos zachęcający nas do otwarcia na innych. W okresie poprzedzającym Tisza b’Aw zachęcam Was do wsłuchiwania się w wewnętrzny głos. Kto wie, może i Wam też uda się usłyszeć cichy głos Wiekuistego?

Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

Paraszat Tazria

Paraszat Tazria

פרשת תזריע

Wajikra 12:1-13:59

 

Miriam Klimova,
studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

Z czasem przyzwyczajamy się do wszystkiego – złych ludzi w naszym środowisku, wojny, choroby… W swoim życiu doświadczamy rzeczy dobrych i miło nas zaskakujących, ale często też smutnych i przygnębiających, których się nie spodziewaliśmy, których nie wybieraliśmy. Umysł, jak wiadomo, nie lubi marnować swojej energii, dlatego wiele wykonywanych przez nas czynności odbywa się automatycznie i nie zawsze panujemy nad swoją reakcją na te lub inne wydarzenia.

Gdy czytamy paraszę Tazria, raczej przypomina ona medyczną książkę z obrazkami. Opisuje formy trądu, opowiada jak powinna wyglądać skóra, a nawet kolor włosów, aby określić osobę jako nieczystą lub czystą. Brzmi dość technicznie, a jednak kryje się w tej paraszy wiele bólu. Trędowaty musiał wejść do obozu i krzyczeć „Tame! Tame! Nieczysty! Nieczysty!”, aby ostrzec wszystkich o ryzyku zarażenia. Ale… ciekawszy jest opis, którego brakuje: Tora słowem nie wspomina o uczuciach tego człowieka, nie mówi, jakie znaczenie nadawał swemu okrzykowi. Czy było to jęczenie z bólu? „Spójrz na mnie! Spójrz na mnie i na moje cierpienie! Muszę mieszkać poza obozem. Do żadnej osoby nie wolno mi się zbliżać, i nawet do Boga! Przecież nie wolno mi zbliżać się do Miszkanu – miejsca jego zamieszkania”.

Biblijną nazwą caraat – trąd – nazwaliśmy nową chorobę zakaźną odkrytą w średniowieczu. Uczeni, którzy badali tę kwestię, wykazali, że choroba opisana w Torze nie odpowiada temu, co znamy pod pojęciem trądu. W istocie nie jest dla nas jasne, czym jest trąd, o którym mówi Tora. Trąd skóry – da się zrozumieć, ale trąd bramy, trąd domu?

Mędrcy Miszny i Talmudu prawdopodobnie rozumieli w tej sprawie nie więcej od nas. Więc tworzą własną, odpowiednią dla swoich czasów i potrzeb interpretację. Wykorzystują język Tory, słowa i wersety, zazwyczaj oderwane od kontekstu, aby nauczać społeczeństwo lekcji moralności. Tak więc na przestrzeni pokoleń choroba pod nazwą caraat stała się nie jedynie zjawiskiem fizycznym, ale fizycznym przejawem problemu trafu moralnego. Trąd – caraat – przekształca się z definicji defektu fizycznego w definicję defektu duchowego, który objawia się jako choroba skóry. Słowo trędowaty – mecora – otrzymuje nowe wyjaśnienie i tłumaczone jest jako ten, kto – moci szem ra – obmawia i plotkuje. To ma sens. Jeśli człowiek jest zmuszony do życia w izolacji, nie będzie mógł dalej wypowiadać oszczerstw, ponieważ nie będzie nikogo, kto by go słuchał.

Starożytni wierzyli, że nieszczęścia i plagi, które spadły na człowieka, były wyrazem Bożego gniewu. Bóg ukarał Faraona „i dotknął go wielkimi plagami” za to, że zabrał Saraj do swego pałacu (Bereszit 12,17). Według tradycyjnych komentarzy związek między laszon hara i caraat zostaje podkreślony w przypadku Miriam, która została zakażona tą chorobą zaraz po incydencie, w którym w sposób lekceważący wypowiedziała się o Mojżeszu (Bemidbar 12). Jednak możemy i powinniśmy polemizować z komentarzem! Wedle tekstu księgi Bereszit Faraon nie miał zielonego pojęcia, że Saraj była żoną Abrama. A w drugim przykładzie powstaje pytanie: z jakiego powodu tylko Miriam jest chora, a inni, którzy tak samo wypowiadali się o Mojżeszu – nie?

Tak czy inaczej grzech negatywnego mówienia o kimś jest uważany w judaizmie za jeden z najpoważniejszych grzechów. Czasami porównuje się go nawet do morderstwa. Wydaje się to przesadą, jednak trudno przecenić wpływ i krzywdę, jaką może wyrządzić nasza mowa.

Współczesnym przykładem takiej sytuacji mogą być artykuły w polskich gazetach z ostatnich dni, w których ludzie opisują, jak żałują, że przyjęli uchodźców do swojego domu, jak mało mają teraz miejsca, że trzeba dużo jedzenia, aby nakarmić wszystkich i że bardzo chcą tych przybyszy jak najszybciej się pozbyć. Mamy tu sytuację, gdy człowiek, który powiedział, że chce pomóc ludziom, którzy cierpią, ponieważ musieli opuścić swoje domy, po pewnym czasie jest zmęczony obecnością obcych ludzi i udaje się do gazety, aby udzielić wywiadu dla całego kraju, w którym opisuje wszystkie swoje negatywne emocje. Przede wszystkim nie wolno nam nigdy zapominać, że człowiek nie jest zabawką – oddycha, je, korzysta z toalety, odczuwa emocje, boi się, gniewa się… Wymaga czegoś więcej niż tylko spontanicznego lub chwilowego zainteresowania. Nie powinniśmy nigdy zapominać, że nie ma ludzi doskonałych, że jeśli nawet miała miejsce sytuacja, w której ktoś był dla nas osobiście niemiły, jest to przykre i należy powiedzieć tej osobie prosto w oczy, że się myli – ale czyż można na takiej podstawie oceniać cały naród, uogólniając na wszystkich, jak gdybyśmy nie mówili o dziesiątkach milionów ludzi o różnych poglądach, wychowaniu i wykształceniu? Wielki smutek i ogromny żal wzbudza fakt, że jesteśmy świadkami tego, jak dobra inicjatywa pomocy bliźniemu zamienia się w sianie ziarna, z którego jako plon wyrośnie nienawiść.

Moglibyśmy kontynuować omawianie problemów związanych z negatywną mową, ale zamiast tego chcę skupić się na jednostkach i naszej postawie wobec nich.

Zadaniem kapłana było jedynie zidentyfikować caraat, zdiagnozować, czy choroba jest zaraźliwa, i jeśli tak, odizolować osobę zarażoną od rodziny i społeczności.

Natomiast dzisiaj na poziomie duchowym rola rabina jest zupełnie inna niż działania kapłana w paraszy Tazria. Współczesne społeczeństwo nie może zostawiać człowieka samego z jego lękami i zranieniami! Musimy dać mu poczucie przynależności, postępować odwrotnie od nakazu Tory: nie trzymać się z daleka, a zaprosić cierpiącego człowieka do naszego obozu.

Wydaje się, że każdy kontakt ze światem pozostawia nas zarażonymi… Jesteśmy rozproszeni, zdezorientowani, niespokojni. Wydaje się, że możemy nawet częściowo wybrać, czego dotykać, a czego unikać. Innymi słowy, w pewnym stopniu wybieramy rodzaj wpływu, jaki świat będzie miał na nas. W swoim życiu doświadczamy rzeczy smutnych i przygnębiających, których się nie spodziewaliśmy, których nie wybieraliśmy. Ale jedynie my wybieramy swój stosunek wobec nich! Każdy człowiek wybiera swoją postawę wobec życia i wobec życia swoich bliźnich.

Życzę dobrego wyboru dla każdej i każdego z nas!

Szabat Szalom!

Miriam Klimova,
studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

Paraszat Ki Tisa

Paraszat Ki Tisa

(Szemot 30:11 – 34:35)

Miriam Klimova,

studentka rabinacka w Hebrew Union College w Jerozolimie
oraz rabinka kongregacji „Szirat ha-Jam” w Haifie.

 

Mówi się, że to, o czym myślimy, ma tendencję do urzeczywistniania się. Ale czyż człowiek może kontrolować swoje myśli?

Tajemnicza więź Moszego z niewidzialnym Bogiem musiała być źródłem nieustannych dyskusji i wątpliwości wśród ludu. Na początku paraszy Ki Tisa Mosze jest sam na szczycie góry Synaj, gdzie otrzymuje od Boga szczegółowe instrukcje dotyczące budowy i funkcjonowania Przybytku. Tymczasem naród został sam, pozbawiony swojego przywódcy. Niekontrolowane myśli wypełniają ich głowy i zasiewają w nich ziarno strachu. Przedłużająca się nieobecność Moszego wywołuje głęboki niepokój – zniknął! Powiedział, że idzie na górę do Boga, podczas gdy zmęczeni pustynią Izraelici potrzebują, aby Bóg był na dole obok nich. Dlaczego on tak długo siedzi na tej górze? Czy Bóg, który w ciągu nocy wysuszył wodę i przeprowadził Izraelitów przez morze, potrzebuje czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyrzeźbić 10 przykazań na dwóch tablicach?! Trzeba działać, wziąć sprawy w swoje ręce! Ale jak? Może zrobić sobie bożka, a wtedy moc Boża wejdzie w niego i wskaże im właściwą drogę?  Mosze wciąż nie wraca, więc kolejne przygnębiające myśli, że ten jego Bóg zniknął razem z nim, zaczynają powoli doprowadzać ich do szaleństwa.

Męczy nas pytanie o moralność ludu, jak mogli tak szybko powrócić do bałwochwalstwa?! Ale czy tak naprawdę w cielcu widzieli zamianę Boga? Mosze był widzialną więzią z niewidzialnym Bogiem. Izraelici nie myśleli, że Bóg może być stworzony ze złota ich ozdób. Jest to błędne zrozumienie starożytnych wierzeń. Cielec był ich nowym łącznikiem z Bogiem i miał zastąpić nie Boga, a „tego człowieka Moszego”.

Aaron nie miał nic przeciwko. Jest przekonany, że ludzie nie uwierzą w Boga, którego nie można zobaczyć. Podczas gdy Mosze żąda bezwarunkowego podporządkowania się wszechmocnemu, niewidzialnemu bóstwu, Aaron chce wyrazić ideę Boga w sposób zrozumiały. Możemy założyć, że nie było to bałwochwalstwo w ścisłym znaczeniu tego słowa. Czysta idea boskości jest wielkim wyzwaniem dla człowieka współczesnego, co już mówić o czasach starożytnych.

Dlaczego właśnie cielec? Dopiero co zostali uratowani z niewoli egipskiej. Tam urodziło się niejedno pokolenie i oczywiście wychowywali się pod wpływem otaczającej kultury. Faktycznie dwa główne przypadki bałwochwalstwa w Tanachu są bezpośrednio związane ze starożytnym Egiptem. Jeden – opisany w paraszy Ki Tisa, a drugi został zapoczątkowany przez Jeroboama po tym, jak z powodzeniem przejął kontrolę nad rozdrobnionym królestwem izraelskim (1 Krl 12). Dwie historie mają kilka wspólnych cech. Po pierwsze w obu przypadkach obiekty kultu miały kształt cieląt lub krów, i po drugie –  wydarzenia miały miejsce w trudnym okresie przejściowym, gdy naród potrzebował poczucia bezpieczeństwa i jedności. Związek z Egiptem nie jest przypadkowy. Starożytni Egipcjanie czcili kilka bóstw, które wykorzystywały wizerunki byków i krów. Rozpowszechniony był kult niebiańskiej krowy – bogini Hathor, która czasami przedstawiana była pod postacią krowy, później jako kobieta z głową krowy i dyskiem słonecznym pomiędzy rogami. Krowa była postrzegana jako życiodajna; podtrzymywała życie poprzez swoje mleko, mówiło się nawet o niektórych faraonach, że byli karmieni przez Hathor.

Hathor jako krowa karmiąca Hatszepsut, kobietę-faraona, w świątyni
 Hatszepsut w Deir el-Bahari, XV w. p.n.e.

Krowa-bogini wzmacniała, podtrzymywała i nadawała boskość królewskim rządom. Jeroboam, chcąc jeszcze bardziej zjednoczyć swój lud, prawdopodobnie sięgnął do „popkultury”. Podobnie Izraelici będąc bez przywódcy, na wrogim terytorium, z bezbronnymi rodzinami, w czasie potrzeby zwrócili się do znajomego kultu, aby uratować się z trudnej sytuacji.

Czy można było uniknąć incydentu, który pozostawił tak głęboki ślad w pamięci Izraela? Czy byli w stanie zwalczyć lęk, który niejednokrotnie zatruwał im życie? Czy mogli zapanować nad swoimi myślami?

Podobne pytanie pojawia się w opowiadaniu „Sipur chasidi”. Opisuje jak pewien chasyd przyszedł kiedyś do Dow Bera z Międzyrzecza zwanego Wielkim Magidem[1] z pytaniem i zwątpieniem, czy wolność wyboru odnosi się również do naszych myśli – „Tora zabrania nam myśleć o złych myślach. Ale co można zrobić, gdy złe myśli przychodzą do głowy? Czy człowiek może kontrolować swoje myśli?!”. Zamiast odpowiedzi Magid wysłał go do dalekiego Żytomierza do jednego ze swoich uczniów, rabina Zeewa. W środku zimy, po tygodniach drogi chasyd zapukał do drzwi, ale nie otrzymał odpowiedzi. Nie mając dokąd pójść, pukał do drzwi, podczas gdy sam rabin, zaledwie kilka kroków dalej, czytał przy ciepłym palenisku… W końcu rabin Zeew podniósł się z krzesła, otworzył drzwi i przyjął chasydów z charakterystyczną dla siebie serdecznością i gościnnością. Po odzyskaniu sił chasyd odważył się zadać swoje pytanie. A rabin Zeew uśmiechnął się i powiedział: „Odpowiedziałem już na twoje pytanie”. Swoim zachowaniem rabin pragnął pokazać, że jestem panem w swoim domu: „Kogo chcę, tego wpuszczam, a kogo nie chcę, tego zostawiam na zewnątrz”.

Morał tej opowieści jest taki, że każdy człowiek jest panem swoich myśli i tylko on może decydować, kto wchodzi, a kto nie. Jeśli w naszej głowie będzie panował chaos, nie będziemy w stanie urzeczywistniać naszych pragnień, strach ciężkim kamieniem będzie ciągnął nas w dół, zły nastrój nie pozwoli cieszyć się promieniami słońca na twarzy.

Ostatnie kilka lat były dla nas wszystkich trudnym doświadczeniem – choroba, decyzje o szczepieniach, strach o bliskich, praca zdalna lub w ogóle utrata pracy, ponadto konflikty wojenne. I chociaż w naszym życiu też nie ma Moszego, nie poddamy się. A naszym przodkom Izraelitom na Synaju podziękujemy za możliwość uczenia się na ich błędach.

Niech będzie taka wola… abyśmy nauczyli się kierować swoimi myślami i działaniami, aby każdy z nas samodzielnie decydował, kogo wpuszczać do swojego domu-umysłu. Przecież pozytywne myślenie, optymizm czy poczucie szczęścia wymaga świadomej umiejętności!

Szabat Szalom!

Miriam Klimova,
Rabbinic student at HUC in Jerusalem, 
A Rabbi at the Shirat ha-Yam congregation in Haifa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[1] Dow Ber (18 wiek) był uczniem Baal Szem Towa, a po jego śmierci został jego następcą jako przywódca chasydów.

Tecawe

Bezpośrednia komunikacja z Wiekuistym

Refleksja nad paraszą Tecawe

Menachem Mirski

Czynienie rzeczy właściwych różni się od wzywania do lub usprawiedliwiania robienia właściwych rzeczy. Praktycznie rzecz biorąc, te dwie rzeczy nie zawsze idą w parze. Usprawiedliwione dobro nie jest bardziej dobre niż samo dobro, chociaż usprawiedliwienia mogą utrwalać więcej dobra. Podobnie, robienie czegoś złego różni się od próby wybielania lub usprawiedliwiania zła. Usprawiedliwione zło może się jednak stać o wiele bardziej złe niż to, co po prostu złe. W ludzkim świecie rzeczy na ogół dążą się ku złu jeśli są po prostu pozostawione same sobie i nikt o nic nie dba. Może mieć coś wspólnego ze strukturą wszechświata, prawami termodynamiki i entropii. Czasami w naszym życiu stajemy przed trudnymi decyzjami, w których mamy do czynienia ze sprzecznymi rozwiązaniami, które mogą mieć długotrwałe konsekwencje, ponieważ sprawy są bardzo spolaryzowane.

Gdy sprawy stoją na przysłowiowej krawędzi, gdzie jedna decyzja w jednym kierunku może zaowocować rozmaitymi profitami i błogosławieństwem, w drugim zaś kierunku może okazać się katastrofalna w skutkach. W takich trudnych chwilach ludzie w historii często powierzali swój los jakimś wyższym, niż ludzkie, instancjom, a przynajmniej wierzyli, że właśnie tak robią. W naszej porcji Tory na ten tydzień znajdujemy opis jednego z instrumentów, który służył bezpośredniej konsultacji z Najwyższym, właśnie w celu dokonania odpowiedniej decyzji:

Do pektorału dla zasięgania wyroczni włożysz urim i tummim, aby były na sercu Aarona, gdy będzie wchodził przed oblicze Pana. I tak będzie nosił Aaron zawsze na sercu swoim [pektorał] do zasięgania wyroczni dla Izraelitów przed obliczem Wiekuistego. (Wj 28:30)

Czym były Urim i Tummim? Były to bardzo tajemnicze elementy, często przedstawiane jako kamienie, które sprawiały, że napierśnik Arcykapłana “działał”. Napierśnik wykonany był z 12 drogocennych kamieni, na których wyryto imiona 12 plemion izraelskich. Komentarze Nachmanidesa podają za Talmudem (Joma 77), że na napierśniku znalazły się również imiona Patriarchów wraz ze słowami Sziwtei Jeshurun ​​– Plemiona Jeszuruna (Izraela). W ten sposób na napierśniku znalazły się wszystkie 22 litery alfabetu hebrajskiego. Urim i Tummim umieszczono wewnątrz napierśnika i przez nie właśnie Wiekuisty podświetlał niektóre litery imion na napierśniku, a Najwyższy Kapłan (Kohen Gadol) porządkował te litery w słowa. Na przykład, gdy Izraelici zapytali: „Kto powinien wystąpić z nami przeciwko Kananejczykom?” (Królewska 1:1), litery słowa „Jehuda” zaświeciły się wraz z literą jud Lewiego, ajin Szimona, lamed Lewiego i he Avahama, przeliterujących słowo ja’ale – „Jehuda wystąpi” (dosłownie “wzniesie się”, “wyjdzie na górę.”

Cały kapłański napierśnik nosi nazwę Choszen Miszpat, co po hebrajsku oznacza „napierśnik sądu” (Wj 28:15). Oryginalny napierśnik z Urim i Tummim zaginął wraz ze zniszczeniem Pierwszej Świątyni i od tego czasu nie został odnaleziony.

Ciekawą, symboliczną interpretację tego, czym był Choszen Miszpat i jego funkcji, można znaleźć w komentarzu Kli Yakara (rabina Shlomo Ephraima ben Aarona Luntschitza, 1550-1619, mieszkającego w Pradze). Kli Yakar cytuje innego komentatora, Akedę, który znajduje w postaci “napierśnika sądu” doszukuje się aluzji na do tego, jak winna działać żydowska sprawiedliwość. Każdy rząd miał trzy kamienie: jest to aluzja do batei din (sądów żydowskich) obsadzonych przez trzech sędziów. Niektóre kamienie były cenniejsze, inne mniej cenne – to uczy nas, że bogaci i biedni są równi w świetle prawa, a sprawy dotyczące małych kwot należy traktować równie poważnie, jak te dotyczące dużych kwot. Imiona synów Jaakowa zostały wyryte na kamieniach zgodnie z kolejnością ich urodzenia, aby nauczyć, że opinie zarówno starszych, jak i młodszych sędziów muszą być wysłuchane. Urim i Tummim zostały umieszczone w napierśniku, aby nauczać, że dajanim – „sędziowie w beit dinach” – niosą światło całemu światu. Sędziowie nazywani są „oczami społeczności”, ponieważ rzucają światło na kwestie, które wprawiają w zakłopotanie strony procesu.

Gdy ujmiemy to wszystko nieco bardziej ogólnie, poucza to nas, że sprawiedliwość jest zasadniczo przedsięwzięciem społecznym. W konsekwencji uczy to nas też o stronniczości naszego indywidualnego osądu człowieka. Uczy nas również, że szczytem sprawiedliwości jest obecny w niej Boski głos. Ten szczyt wyznacza jednocześnie ideał i najwyższą aspirację ludzkiego osądu. Dbajmy więc o ów ideał, bowiem bez niego nasz osąd będzie zawsze kulawy. Robienie czegoś dobrze, z długotrwałymi konsekwencjami, często wiąże się z różnymi przeszkodami, które “chcą” udaremnić nasze wysiłki. Tym, co sprawia, że nie ustajemy w naszych wysiłkach osiągnięcia dobra jest właśnie boskie światło, które jesteśmy w stanie objąć rozumem i to ono ostatecznie przezwycięża wszelką ciemność.

Szabat szalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Emisariusze Freuda

Beit Polska and Friends of Jewish Renewal in Poland prezentują serię:

Freighted Legacies:The Culture and History of Jewish Interactions in Poland

Emisariusze Freuda- Kulturowy transfer psychoanalizy do polskiej inteligencji przed II Wojną Światową

Dr Lena Magnone, jest specjalistką od historii psychoanalizy i jej wpływu na kulturę polską, ukończyła habilitację pięć lat temu. Jest autorką książki „Emisariusze Freuda- Kulturowy transfer psychoanalizy do polskiej inteligencji przed II Wojną Światową”. W trakcie webinaru przyglądamy się niektórym aspektom tego 1100-stronicowego opus magnum, które zostało wydane w języku polskim, a obecnie jest tłumaczone na język angielski przez dr Tul’si Bhambry .W książce „Emisariusze Freuda” autorka omawia trajektorie życia polskich Żydów, zbuntowanych mężczyzn i kobiet, którzy dołączyli do Zygmunta Freuda na najwcześniejszym etapie formowania się ruchu psychoanalitycznego, oraz ich wysiłki na rzecz zaszczepienia psychoanalizy w wykształconych polskich środowiskach przed II wojną światową. Ludzie ci przetłumaczyli Freuda na język polski, zapoznali neurologów i inne osoby z wykształceniem medycznym z ideami Freuda, również polskich pisarzy, antropologów, filozofów i grupy syjonistyczne, takie jak HaSzomer HaTzair. W swoim webinarium Lena Magnone przedstawi biografie kilku pierwszych psychoanalityków polskiego pochodzenia żydowskiego (Ludwig Jekels, Helena Deutsch, Beata Rank, Eugenia Sokolnicka i Gustaw Bychowski), zastanowi się nad wyzwaniami żydowskiej i polskiej tożsamości w kluczowym moment upadku imperiów, odzyskania niepodległości przez Polskę oraz przy powstaniu nazizmu. W webinarze uczestniczą również znani tłumacze; dr Tul’si Bhambry and dr Lewis Barth-psychoanalityk i badacz midraszów.

Serdecznie zapraszamy!

 

Cedaka צדקה

Wspieraj Beit Polska Beit Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich nr konta: 47 1240 1040 1111 0010 3311 7066 Bank Pekao S.A. Tytuł: Darowizna na cele statutowe Cedaka

PAYPAL Związek wyznaniowy Beit Polska paypal.me/BeitPolska

Bemidbar

Wykonać Boską pracę zanim On ją wykona

Refleksja nad paraszą Bemidbar

Menachem Mirski

Życie stawia nas czasem w trudnych i skomplikowanych sytuacjach, w których mówimy do siebie “jakoś to będzie”, po czym okazuje się, że rzeczywistością staje się to, czego najbardziej się obawialiśmy. Czasem jest też tak, że jesteśmy w tych trudnych przepełnieni optymizmem, przez co dostrzegamy tylko to, co pozytywne i wręcz nie dopuszczamy do siebie myśli, że może wydarzyć się inaczej. Nasze rozczarowanie jest wtedy dużo większe. Wówczas, po fakcie, rozliczamy samych siebie i czasem stwierdzamy, że nie zrobiliśmy wszystkiego by owej sytuacji zapobiec, że mogliśmy być bardziej przewidujący i zrobić więcej.

Nasza porcja Tory na ten tydzień rozpoczyna się od słów, które wydają się nie mieć nic wspólnego z tym, co napisałem powyżej:

Dnia pierwszego drugiego miesiąca, w drugim roku po wyjściu z Egiptu, tymi słowami przemówił Pan do Mojżesza na pustyni Synaj w Namiocie Spotkania: Dokonajcie obliczenia całego zgromadzenia Izraelitów według szczepów i rodów, licząc według głów imiona wszystkich mężczyzn. Ty i Aaron dokonajcie spisu wszystkich Izraelitów zdolnych do walki od lat dwudziestu wzwyż, według ich zastępów. Z każdego pokolenia winien wam towarzyszyć mąż, głowa rodu. (Liczb 1:1-4)

Bóg nakazuje Mojżeszowi policzyć plemiona Izraelskie w celu określenia ilości mężczyzn zdolnych do sformowania wojska i wyruszenia w bitwy, aby podbić Erec Israel. Możemy zapytać: dlaczego (wszechwiedzący) Bóg potrzebuje tej liczby, czyżby jej nie znał? Odpowiedź na to pytanie brzmi następująco: On tej liczby nie potrzebuje. Potrzebuje jej Mojżesz, inni liderzy Izraela i lud Izraela jako taki, żeby zaplanować i dokonać owego podboju. Potrzebują tego, bowiem od momentu wyjścia z Egiptu boska protekcja i interwencja ulega stopniowemu zmniejszeniu. Jedynie pierwszą bitwę, z Egipcjanami, Bóg sam stoczył dla Izraela, własnymi rękami, zatapiając egipskie wojska w morzu.  Następna bitwa, stoczona z Amalekitami zaraz po wyjściu z Egiptu (Wj 17:8-16) stoczona była już przez Izraelitów, Bóg jedynie pomógł im ją wygrać. W takiej też postaci – relacji partnerstwa, nie zaś kompletnej zależności od Boga – zostaje utrwalona relacja ludu wybranego z Wiekuistym.

Jak ujął to, idąc za mędrcami, Nachmanides nigdy nie powinniśmy zakładać, że wydarzą się cuda; musimy zawsze poczynić wszelkie niezbędne przygotowania, aby realnie móc się zmierzyć z wrogiem. Podobnie w naszym indywidualnym życiu, w naszych zmaganiach z rzucanymi nam wyzwaniami: musimy być stale zdolni oszacować co jest od nas zależne, co jest w naszej mocy i co, w konsekwencji, należy do naszych obowiązków, czym nie powinniśmy obarczać Wiekuistego, ani też innych ludzi. Wtedy powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby stawić czoła złu lub niebezpieczeństwu. Z powodu naszej wyjątkowej relacji z Wiekuistym, cuda się (prawdopodobnie) wydarzą (co mieliśmy okazję zaobserwować w naszej nawet nieodległej historii). Jeśli się one wydarzą, będzie to dla nas dodatkowy dar, który będzie nagrodą za naszą mądrość i gotowość do działania, dar który przyniesie nam ulgę, przywróci szczęście oraz pokój między ludźmi.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA

Behar-Bechukotai

Pamięć, więź i błogosławieństwo

Refleksja nad paraszą Behar-Bechukotai

Menachem Mirski

W naszym życiu cyklicznie nadchodzą trudne dla nas chwile. Jednym z takich doświadczeń jest śmierć bliskiej nam osoby. Czujemy się wówczas często bezsilni, nie możemy bowiem nikogo przywrócić do życia. Im bliższa ta osoba dla nas była, tym bliższa jest jej “duchowa obecność” w naszym życiu po jej odejściu – tym bardziej jest nasza świadomość zaabsorbowana tą osobą i pamięcią o niej. Ten stan umysłu skłania nas do rozmaitych refleksji: do analizy obiektywnych przyczyn tego, co spowodowało odejście owej osoby; do analizy własnych działań, potencjalnych zaniedbań z naszej strony, które mogły mieć wpływ na bieg rzeczy – czyli do rachunku sumienia. Tematem naszych refleksji jest też oczywiście  owa osoba: jej życiowe decyzje, jej działania, jej błędy i jej dokonania oraz nasza ocena tego wszystkiego i naszej w tym wszystkim roli.

Porcja Tory na ten tydzień podejmuje ten temat z pewnej, konkretnej perspektywy – z perspektywy zbiorowej, międzypokoleniowej odpowiedzialności ludzi za rzeczywistość, którą dziedziczą przyszłe pokolenia:

W naszym życiu cyklicznie nadchodzą trudne dla nas chwile. Jednym z takich doświadczeń jest śmierć bliskiej nam osoby. Czujemy się wówczas często bezsilni, nie możemy bowiem nikogo przywrócić do życia.A ci, którzy pozostaną z was, zgniją z powodu swego przestępstwa w ziemiach nieprzyjacielskich, z powodu przestępstw swoich przodków zgniją, tak jak i oni. Wtedy uznają przestępstwo swoje i przestępstwo swoich przodków, to jest zdradę, którą popełnili względem Mnie, i to, że Mnie postępowali na przekór, wskutek czego Ja postępowałem na przekór im i zaprowadziłem ich do kraju nieprzyjacielskiego, ażeby upokorzyło się ich nieobrzezane serce i ażeby zapłacili za swoje przestępstwo. (Leviticus 26:39-41)

Język Tory w tym miejscu jest dosyć srogi. Jest tak ponieważ Tora mówi tu o przepowiedzianej, dramatycznej sytuacji Izraela, który w wyniku nieposłuszeństwa wobec Boskiego Prawa został doświadczony różnego rodzaju nieszczęściami: plagami, chorobami, wojnami, a ostatecznie wygnaniem z Ziemi Obiecanej.  Jest jednakże bardziej abstrakcyjna idea, która, jak sądzę, kryje się za tymi słowami: jesteśmy spadkobiercami naszych przodków w każdym wymiarze. Nie tylko naszych bezpośrednich przodków, także przodków naszej ludzkiej społeczności w wymiarze narodowym. Nasza startowa pozycja w życW naszym życiu cyklicznie nadchodzą trudne dla nas chwile. Jednym z takich doświadczeń jest śmierć bliskiej nam osoby. Czujemy się wówczas często bezsilni, nie możemy bowiem nikogo przywrócić do życia.iu jest określona przez pozycję życiową pozycję naszych rodziców w momencie, w którym przyszliśmy na świat. Ta ich pozycja była zdeterminowana mnogość decyzji, które podjęli oni na przestrzeni lat, lecz także była zdeterminowana przez rzeczywistość społeczną, w której przyszło im żyć (ta określona była przez decyzje i losy całej społeczności, narodu itd.) a także przez pozycję życiową ich rodziców w momencie, gdy oni przyszli na świat, i tak dalej.

Żyjemy więc w świecie, który stanowi pokłosie decyzji i działań naszych rodziców, dziadków, pradziadków itd. Granice tego, co możemy uczynić tu i teraz z sobą i własnym życiem są więc wyznaczone nie tylko przez wolności innych ludzi, którzy żyją w naszym społeczeństwie, ale i przez decyzje i działania naszych przodków, bo to oni zdecydowali o kształcie świata, w którym przyszło nam żyć. To jest nasza wolność w wymiarze społecznym oraz praktycznym – jest ona ograniczona przez szereg niezależnych od nas, ludzkich czynników. Niemniej, pojmiemy naszą wolność w sposób metafizyczny – tzn. oderwiemy pojęcie ludzkiej wolności od aktualnej diagnozy tego, co leży w granicach naszych praktycznych możliwości (która zawsze zawiera elementy arbitralne czy wręcz ewidentnie fałszywe), wówczas wiele spośród tych praktycznych czy społecznych ograniczeń przestaje istnieć. Jedynymi czynnikami, które wówczas będą ograniczać naszą wolność będą nasza czaso/przestrzenna skończona natura oraz nasza wyobraźnia. Wówczas otwierają się przed nami rozmaite perspektywy gruntownej przemiany lub odnowienia naszego życia / przywrócenia naszej relacji z Wiekuistym:

Wtedy przypomnę sobie moje przymierze z Jakubem, przymierze z Izaakiem i przymierze z Abrahamem. Przypomnę sobie o tym i przypomnę o kraju. (Kpł 26:42)

Bóg odnawia swoje z nami przymierze przez wzgląd na spraLeviticus 26:39-41szą zostać spełnione zasadnicze dwa warunki: po pierwsze, musimy być zdolni do oderwania naszego umysłu od tego co jest tu i teraz, i do poddania w wątpliwość naszych diagnoz tego, co leży w granicach możliwości. Po drugie: musimy dokonać gruntownego rachunku zasług i przewinień naszych przodków i nas samych. Pamięć o tym wszystkim musi być trwała – musi z nami na zawsze pozostać. Im głębiej w nas to wszystko utkwi, tym lepiej dla nas. Im bliżsi duchowo są nam nasi przodkowie, tym lepiej dla nas. W naszej religii chodzi w zasadzie o nich przede wszystkim: o przybliżenie ich do nas, o stałe utrwalanie silnej, międzypokoleniowej więzi. Gdy owa głęboka więź istnieje, wówczas wszystko, co było udziałem naszych przodków – zarówno dobre i złe – będzie dla nas błogosławieństwem.

Szabat szalom,

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA

Szirat ha-Jam – Pesach

Szirat ha-Jam

Pesach Pieśń morza

Czytanie „Szirat ha-Jam” Pieśni Morza z Miriam Klimovą – studentką Rabinacką w Hebrew Union College w Jerozolimie oraz Rabinką Kongregacji „Szirat Ha-Jam” w Haifie. Szabat Szalom i Chag Sameach 🌺
Cedaka צדקה
PAYPAL paypal.me/BeitPolska Beit
Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich nr konta: 47 1240 1040 1111 0010 3311 7066 Bank Pekao S.A. Tytuł: Darowizna na cele statutowe

Parsza Tory Wajikra

Parsza Tory „Wajikra”

Czytanie „Szirat ha-Jam” Pieśni Morza z Miriam Klimovą – studentką Rabinacką w Hebrew Union College w Jerozolimie oraz Rabinką Kongregacji „Szirat Ha-Jam” w Haifie. Szabat Szalom i Chag Sameach 🌺
Cedaka צדקה
PAYPAL paypal.me/BeitPolska Beit
Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich nr konta: 47 1240 1040 1111 0010 3311 7066 Bank Pekao S.A. Tytuł: Darowizna na cele statutowe

Parsza Tory „Ki Tisa”

Parsza Tory „Ki Tisa”

Czytanie „Szirat ha-Jam” Pieśni Morza z Miriam Klimovą – studentką Rabinacką w Hebrew Union College w Jerozolimie oraz Rabinką Kongregacji „Szirat Ha-Jam” w Haifie. Szabat Szalom i Chag Sameach 🌺
Cedaka צדקה
PAYPAL paypal.me/BeitPolska Beit
Polska – Związek Postępowych Gmin Żydowskich nr konta: 47 1240 1040 1111 0010 3311 7066 Bank Pekao S.A. Tytuł: Darowizna na cele statutowe