Ki Tawo

Wdzięczność jako wartość żydowska

Refleksja nad paraszą Ki Tawo

MENACHEM MIRSKI

Czym są wartości żydowskie? W odpowiedzi na to pytanie wymienia się zazwyczaj następujące spośród nich: oddanie się życiu we wspólnocie (Izrael), wykształcenie (Tora), praworządność życia (halacha), prawdomówność i wiarygodność (emuna), sprawiedliwość i prawość (cedek), życzliwość i dbanie o innych (chesed), szacunek i ludzka godność (kavod) oraz odpowiedzialność (acharayut). Wszystkie spośród nich mają swój wymiar społeczny i religijny, a tradycyjnie umieszcza się pod jednym, wspólnym parasolem: wiary w Boga. Mają one też inny, wspólny mianownik, którym jest naprawa świata (tikkun haolam). Te wartości leżą u podstaw całego naszego żydowskiego systemu religijnego. Pozostają wiecznie niezmienne, pomimo zmian w naszych rytuałach, obyczajach, pomimo zmian halachicznych, a nawet pewnych zmian w etyce żydowskiej. Te podstawowe wartości to odczuwalne zobowiązania przeżywanej religii; pozostają takie same, chociaż ich rytualne i praktyczne wyrażenia mogą ulec zmianie.

Owe fundamentalne wartości nie są jednak całkowicie odporne na erozję: zmiana praktyk religijnych może spowodować ich erozję i dezintegrację. To niebezpieczeństwo nigdy nie znika (z tego m.in. powodu mamy ludzi, którzy sprzeciwiają się jakimkolwiek zmianom w naszej religii i tradycji) i było ono szczególnie groźne we wczesnych stadiach rozwoju naszej religii, kiedy judaizm był szczególnie podatny na niszczący wpływ otaczających kultur, które wielu wartości naszej religii po prostu nie podzielały. Dlatego też w naszej porcji Tory na ten tydzień czytamy:

Jeśli nie usłuchasz głosu Wiekuistego, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję, spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa i dotkną cię. Przeklęty będziesz w mieście i przeklęty na polu. Przeklęty twój kosz i twoja dzieża. Przeklęty owoc twego łona, plon twej roli, przyrost twego większego bydła i pomiot bydła mniejszego. Przeklęte będzie twoje wejście i wyjście. Wiekuisty ześle na ciebie przekleństwo, zamieszanie i przeszkodę we wszystkim, do czego wyciągniesz rękę, co będziesz czynił. Zostaniesz zmiażdżony i zginiesz nagle wskutek przewrotnych swych czynów, ponieważ Mnie opuściłeś. Wiekuisty sprawi, że przylgnie do ciebie zaraza, aż cię wygładzi na tej ziemi, którą idziesz posiąść. Wiekuisty dotknie cię wycieńczeniem, febrą, zapaleniem, oparzeniem, śmiercią od miecza, zwarzeniem zbóż od gorąca i śniecią: będą cię one prześladować, aż zginiesz. […] Wzbudzi Wiekuisty przeciw tobie lud z daleka, z krańców ziemi, podobny do szybko lecącego orła, naród, którego języka nie rozumiesz, On zje przychówek twego bydła, zbiory z twego pola, aż cię wytępi. Nie zostawi ci nic: ani zboża, ani moszczu, ani oliwy, ani przychówka twego bydła większego, ani pomiotu – mniejszego, aż cię zniszczy. Będzie cię oblegał we wszystkich twoich grodach, aż padną w całym kraju twe mury najwyższe i najmocniejsze, na których polegałeś. Będzie cię oblegał we wszystkich grodach w całym kraju, który ci dał Wiekuisty, Bóg twój. Będziesz zjadał owoc swego łona: ciała synów i córek, danych ci przez Wiekuistego, Boga twego – wskutek oblężenia i nędzy, jakimi twój wróg cię uciśnie. (Pwt 28:15-22,49-53)

To jedynie 13 wersetów z całego 54-wierszowego fragmentu, który mówi o tym, co stanie się z Izraelitami, gdy nie będą posłuszni Wiekuistemu. Nieposłuszeństwo to oznacza kwestionowanie Boskich praw i mądrości, czyli w zasadzie to samo, co dzisiaj.

Owo nieposłuszeństwo zaczyna się od zwykłej niewdzięczności wobec Świętego i jest to zdiagnozowane na początku naszej porcji Tory, gdzie podkreśla ona konieczność dokonywania corocznej, masowej i uroczystej ofiary z pierwocin (Pwt 26,1-11). Rabin Icchak Breuer wymownie podsumował różne interpretacje tego rytuału:

Przywożone co roku bikkurim były niezrównaną demonstracją szczęśliwego i błogosławionego narodu żyjącego na swojej ziemi w spokoju i bezpieczeństwie. Jest to demonstracja władzy Świętego nad Jego narodem, który co roku ze zgiętym kolanem i pochyloną głową przyjmuje tę ziemię od swego Boga. W tej ogromnej narodowej radości naród ofiarowuje Bogu swoją spowiedź, narodową spowiedź wypływającą z wielkiej narodowej radości.

Tora jest głęboko świadoma jednej z zasadniczych cech natury ludzkiej: ludzie, kiedy stają się zamożni i prowadzą dostatnie, beztroskie życie, rozwijają w sobie tendencję do zarozumiałości oraz buntu przeciw istniejącym normom i prawidłom życia, jak widać w następujących wersetach:

A gdy się najesz i nasycisz, zbudujesz sobie piękne domy i w nich zamieszkasz; gdy ci się rozmnoży bydło i owce, obfitować będziesz w srebro i złoto, i gdy wzrosną twe dobra – niech się twe serce nie unosi pychą, byś nie zapomniał o Wiekuistym, Bogu twoim, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (Pwt 8:12-14)

Wszystko to ostatecznie kończy się porzuceniem prawdziwych wartości i oddawaniem czci bożkom – dziś najczęściej oznacza to czczenie pieniędzy, władzy, pozycji i technologii – czyli wytworów ludzkich rąk i umysłów: rzeczy, których człowiek nigdy nie powinien czcić. Najgorszym scenariuszem jest kult samego człowieka – tzw. kult jednostki. To w końcu zawsze prowadzi nas do dekadencji i wszystkiego, co ona niesie ze sobą: depresji, zniszczenia tkanki społecznej oraz rozkładu życia społecznego i kulturalnego.

Remedium na to wszystko jest nieustanna i szczera praktyka wdzięczności wobec Wiekuistego za wszystko, co jest nam dane, łącznie z każdą chwilą naszego życia. Dlatego można powiedzieć, że wdzięczność wobec Wiekuistego jest fundamentem, na którym wyrastają wszystkie nasze żydowskie wartości.

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA.
Menachem Mirski is a Polish born philosopher, musician, scholar and international speaker. He earned his Ph.D. in Philosophy and is currently studying to become a Rabbi at the Ziegler School of Rabbinic Studies. His current area of interests focus on freedom of expression and thought as well as the laws of logic as it pertains to the discourse of ideology and social and political issues. Dr. Mirski has been a leader in Polish klezmer music scene for well over a decade and his LA based band is called Waking Jericho.

Czas na odczuwanie wdzięczności [Ki Tawo]

Czas na odczuwanie wdzięczności

 W czasach, gdy byłem małym chłopcem, moja rodzina miała działkę. Wszyscy moi krewni jeździli tam od czasu do czasu, lecz dla wszystkich było jasne, że było to królestwo mojej ciotecznej babki Ireny, starszej siostry mojej babci. Ciotka Irenka bez przerwy tam przesiadywała i doglądała roślin. Czasem prosiła innych członków rodziny o pomoc, jeśli jakieś zadania przekraczały jej możliwości fizyczne. Jednakże przez większość czasu ciocia Irenka (tak ją nazywaliśmy) pracowała na naszej działce sama. Wracała stamtąd do domu wykończona, lecz zdawała się nie zwracać na to żadnej uwagi. Zamiast tego ciocia często mówiła o przyszłości, gdy będziemy mogli jeść nasze własne, własnoręcznie wyhodowane owoce i warzywa. Podobnie, ciocia Irenka nigdy się nie zniechęcała, gdy susza lub nadmierne opady ograniczały liczebność jej zbiorów. Przeciwnie, była zawsze dumna ze swoich plonów, nawet gdy było ich niewiele. Co więcej, ilekroć przynosiła do domu pierwsze plony z działki, okazywała za nie ogromną wdzięczność, mówiąc zawsze:

 Bogu dzięki za te wspaniałe (śliwki/gruszki/marchewki/pasternak), czyż nie są przepyszne?! I takie zdrowe! Zrobimy z nich wspaniałe sałatki i przetwory.

Przypomniałem sobie słowa mojej ciotecznej babki, gdy czytałem przeznaczoną na ten tydzień paraszę Ki Tawo. W otwierających ją wersetach znajdujemy następujące wytyczne:

A gdy wejdziesz do ziemi, którą daje ci [Wiekuisty], Bóg twój, w posiadanie, i zajmiesz ją, i osiedlisz się w niej, to weźmiesz z pierwocin wszelkich płodów rolnych, jakie uzyskasz w ziemi, którą daje ci [Wiekuisty], Bóg twój, i włożysz do kosza, i pójdziesz na miejsce, które [Wiekuisty], Bóg twój, wybierze na mieszkanie dla imienia swego; przyjdziesz do kapłana, który będzie w owych dniach, i powiesz do niego: „Wyznaję dziś przed [Wiekuistym], Bogiem twoim, że przyszedłem do ziemi, o której przysiągł [Wiekuisty] naszym ojcom, że nam ją da (…).  A teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, [Wiekuisty]”. Położysz to przed [Wiekuistym], Bogiem twoim, i oddasz pokłon [Wiekuistemu], Bogu twemu, i będziesz się weselił z wszelkiego dobra, które [Wiekuisty], Bóg twój, dał tobie i twemu domowi, ty, Lewita i obcy przybysz, który jest pośród ciebie (Pwt 26, 1-3; 10-11).

 

Akapit ten opisuje tak zwaną micwat bikurim, przykazanie nakazujące przynosić pierwsze plony do Przybytku (zastąpionego następnie przez Świątynię w Jerozolimie). Te pierwsze owoce miały być ofiarowane Wiekuistemu w ramach wyszukanej ceremonii rozpoczynającej się od potwierdzenia przybycia danej jednostki do Ziemi Izraela. Następnie Izraelici mieli przywołać wszystkie trudności, z jakimi zmagali się jako niewolnicy w Egipcie oraz jako uchodźcy z owego kraju. Na koniec oczekiwano od nich też, że umieszczą przyniesione przez siebie plony w miejscu uznanym za święte (dosłownie: „przed Bożą obecnością”) i pokłonią się, dopełniając tym samym ceremonię ofiarowania pierwszych plonów. Od Izraelitów oczekiwano jednak nie tylko wypełnienia tego rytuału, ale również tego, iż będą się radować z wszystkich dobrych rzeczy, którymi obdarował ich Wiekuisty.

My, współcześni Żydzi postępowi, nie wierzymy w składanie ofiar. Co więcej, nawet gdybyśmy w to wierzyli, nie mamy Świątyni, w której moglibyśmy ofiarować nasze pierwsze plony. Jednakże nasze codzienne starania wciąż przynoszą owoce – czasem większe, czasem mniejsze, lecz niezaprzeczalnie jakieś owoce. Czytana w tym tygodniu parasza skłoniła mnie do namysłu nad naszym stosunkiem do owoców naszej pracy. Czy jesteśmy z nich dumni, uważając je za konsekwencję naszej ciężkiej pracy i ofiarowanych nam przez Boga talentów? Czy też umniejszamy ich znaczenie, powtarzając sobie, że nasze osiągnięcia nie są niczym wyjątkowym, że są „szczęśliwym trafem” bądź czymś, czego mógłby dokonać każdy inny?

Mam nadzieję, że postrzegacie większość waszych dokonań w ten pierwszy sposób. Mimo to podejrzewam, że w waszym życiu zdarzają się nieraz takie dni, gdy macie poczucie, że nie dokonaliście zbytnich postępów w wykreślaniu kolejnych pozycji z waszej listy rzeczy do zrobienia. W takie dni łatwo jest poczuć się przytłoczonym i niezadowolonym z samych siebie. Jeśli brzmi to znajomo, zachęcam was do przyjrzenia się zadaniom, które udało wam się ukończyć, przez pryzmat rytuału ofiarowania pierwszych plonów. Na początek postarajcie się pomyśleć o rzeczach, które udało się wam do tej pory osiągnąć, i powiedzieć sobie: poczyniłem już duże postępy. W ten sposób będziecie naśladować zachowanie biblijnych Izraelitów, którzy docenili znaczenie pierwszych owoców swojej pracy w Ziemi Obiecanej pomimo tego, iż wiele im jeszcze brakowało do pełnego podboju Kanaanu. Później przyjrzyjcie się zaś wszystkim przeszkodom, które musieliście przezwyciężyć, aby osiągnąć waszą obecną pozycję, podobnie jak Izraelici wspominali swoją wędrówkę przez pustynię. Ten krok pomoże wam docenić waszą odporność, umiejętności i zasoby, dzięki którym udało wam się odnaleźć drogę wiodącą do miejsca, w którym znajdujecie się obecnie. Na koniec zaś, podobnie jak Izraelici, którzy radowali się i okazywali wdzięczność za swoje pierwsze plony, postarajcie się okazać wdzięczność Wiekuistemu, doceniając własne osiągnięcia i przypisując sobie należne wam  zasługi.

Odczuwanie wdzięczności za to, co osiągnęliśmy w życiu, wydaje się czasem niezwykle trudnym zadaniem – zwłaszcza nam, współczesnym mieszkańcom Zachodu. Wpaja nam się obecnie przekonanie, że powinniśmy się zawsze starać osiągnąć jeszcze więcej. Motywuje to nas do nieustannego zmuszania się do dalszych działań, lecz zarazem sprawia też, iż nie potrafimy się cieszyć pierwszymi owocami naszych wysiłków. Ilekroć odczuwam potrzebę, aby uciec od tego ciągłego kołowrotka nieustannych, podszytych niepokojem myśli o kolejnym zadaniu, myślę o mojej cioci Irence. Urodzona i wychowana w małej wiosce na Kujawach, zawsze otwarcie przyznawała, że nie było jej łatwo przeprowadzić się do dużego miasta i zdobyć wykształcenie. Wiedziała też, jak ważne jest cierpliwe oczekiwanie na efekty swojej pracy i była dumna nawet z najmniejszych rezultatów. Nie jestem pewien, czy była jej znana opisana w naszej paraszy ceremonia ofiarowania pierwszych plonów, lecz z pewnością doskonale uosabiała jej ducha, przejawiając zawsze pełną wdzięczności i doceniającą życie postawę.

 

W tym miesiącu elul, w naszym miesiącu refleksji, zachęcam was, abyście pomyśleli o tym, co się wam udało osiągnąć w roku 5778 i abyście okazali wdzięczność za to wszystko, co się wam udało zrealizować. Gdy to uczynicie, poczujecie się być może  tak jak starożytni Izraelici oraz jak moja ciocia Irenka, którzy potrafili się zatrzymać, docenić pierwsze owoce (lub warzywa) i odczuwać Bożą Opatrzność nawet przy codziennych zajęciach. Mam nadzieję, że tego typu „przerwy na wdzięczność” pomogą wam się przygotować do Wielkich Świąt oraz że staną się jedną z waszych regularnych praktyk w Nowym Roku 5779. Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka