Szoftim

Poradnik, jak wyeliminować zło i niesprawiedliwość

Refleksja nad paraszą Szoftim

Menachem Mirski

Czy możliwe jest całkowite wyeliminowanie przestępczości z naszych społeczeństw?  A może da się wyeliminować tylko jeden rodzaj przestępstw, powiedzmy te najgorsze – morderstwa? Prawdopodobnie jest to możliwe. Można na przykład zamknąć  wszystkich ludzi w oddzielnych celach więziennych. Skonstruujmy nasze społeczeństwa w taki sposób. Wymagałoby to istnienia trzech kast społecznych: więźniów (powiedzmy 90% społeczeństwa), strażników (9%) i różnych administratorów i rządzących (1% albo jeszcze mniej). Gdyby popełniano jakiekolwiek morderstwa, to dochodziłoby do nich przede wszystkim w grupie walczących między sobą o władzę rządzących, którzy byliby jedynymi wolnymi ludźmi w takim społeczeństwie. Morderstwo byłoby zjawiskiem dotyczącym nie więcej niż 1% ludności, a zatem liczba morderstw byłaby prawdopodobnie o wiele niższa niż w naszych współczesnych społeczeństwach. A kogo obchodziłoby, że oni zabijają się nawzajem. Oni, ten 1% ludności, byliby prawdopodobnie najbardziej znienawidzoną grupą w całym społeczeństwie.

Albo może stwórzmy lepszy system. Na przykład w USA 93% osadzonych w więzieniach to mężczyźni. Znaczna większość morderców była już wcześniej uwikłanych w jakiegoś rodzaju działalność kryminalną. Wprowadźmy więc kodeks karny, zgodnie z którym nawet najmniejsze przestępstwo będzie karane dożywotnim więzieniem. Bądźmy wspaniałomyślni i stwórzmy inny kodeks karny dla kobiet, które stanowią tylko malutką mniejszość wszystkich kryminalistów, spożywają mniej alkoholu i biorą mniej narkotyków, które są bezpośrednią przyczyną wielu przestępstw z użyciem przemocy; w przypadku kobiet zachodzi też mniejsze ryzyko recydywy.  Kobiety radzą sobie też przeciętnie lepiej w szkole i rzadziej bywają bezdomne. Jest wiele argumentów przemawiających za tym, że w kwestii przestępstw nie powinny być traktowane równie ostro, co mężczyźni.

Stwórzmy tego rodzaju system społeczny. Praktycznie zniknęłyby wtedy nie tylko morderstwa, ale również wiele przestępstw mniejszego kalibru. Na czym więc polega problem, dlaczego nie możemy tego zrobić?

Czytana w tym tygodniu porcja Tory zaczyna się od wezwania do ustanowienia instytucji strzegących przestrzegania prawa: sędziów (wodzów, hebr. szoftim) i urzędników (hebr. szotrim):

Sędziów i urzędników ustanowisz sobie we wszystkich bramach twoich, które Wiekuisty, Bóg twój, da tobie w pokoleniach twoich, aby sądzili lud sądem sprawiedliwym. (Pwt 16, 18)

Bezpośrednio po tym Tora wymienia podstawowe zasady rządów prawa:

Nie skrzywiaj prawa, nie uwzględniaj osoby, a nie bierz wziątku, bo wziątek zaślepia mądrych i plącze słowa sprawiedliwych. (Pwt 16, 19)

Tutaj Tora zabrania przekupstwa, ale zasady sprawiedliwego procesu są omawiane w innym jej miejscu:

Nie czyńcie krzywdy w sądzie, nie uwzględniaj osoby biednego, ani uszanuj osoby możnego; sprawiedliwe sądź bliźniego twego. (Kpł 19, 15)

albo na początku księgi Powtórzonego Prawa:

I rozkazałem sędziom waszym podówczas, mówiąc: Wysłuchajcie między bracią waszą, i rozsądzajcie sprawiedliwie między człowiekiem a powinowatym jego, a cudzoziemcem przy nim. Nie uwzględniajcie osób na sądzie; tak małego jako wielkiego wysłuchajcie; nie obawiajcie się nikogo, albowiem sąd od Boga jest; sprawę zaś, która by za trudną była dla was, odnieście do mnie, a przesłucham ją.  (Pwt 1, 16-17)

Nasza porcja Tory na ten tydzień kończy swoje wezwanie o sprawiedliwość jeszcze innym apelem:

Za sprawiedliwością, za sprawiedliwością podążaj, abyś żył i posiadał ziemię, którą Wiekuisty, Bóg twój, oddaje tobie. (Pwt 16, 20)

Cedek, Cedek tidrof… Użyty tu hebrajski czasownik lidrof oznacza być z tyłu, iść za czymś, podążać za czymś, prześladować, gonić za czymś. Dokładnie – sprawiedliwość jest czymś, za czym będziesz podążać. A nie czymś, co „ustanowisz”. Tora zdaje sobie sprawę z odpowiedzi, którą zasugerowałem implicite na początku: że całkowite wyeliminowanie niesprawiedliwości ze świata jest niemożliwe, gdyż wymagałoby to wyeliminowania litości, miłości i współczucia i nałożyłoby to ogromne ograniczenia na ludzką wolność. Bóg, według Tory, nigdy nie zamierzał stworzyć takiego rodzaju świata. Prawdopodobnie nikt nie chciałby żyć w takim świecie za wyjątkiem jakichś psychopatów.

Sprawiedliwość nie jest czymś, co można zarządzić za pomocą jakiegoś dekretu. Jest to nigdy niekończący się proces. Niesprawiedliwość nie jest zatem problemem, który można naprawić w taki sposób, w jaki możemy naprawić samochód albo samolot: poprzez naprawę nieprawidłowo działającego systemu. Sprawiedliwość społeczna, choć jest nie mniej skomplikowana niż samolot, zawiera w sobie inny kluczowy i nieobliczalny element: wolność ludzkich decyzji. Tego elementu nie da się wyeliminować.

Owszem, pewne formy niesprawiedliwości zostały wyeliminowane na przestrzeni historii – jak choćby niewolnictwo. Ale nie zostało ono wyeliminowane całkowicie – są targi niewolników w Libii, dochodzi też do innych form ludzkiego zniewolenia, które mogą być uznane za niewolnictwo – na przykład w Chinach. Nie wspominając już o Korei Północnej, gdzie całe społeczeństwo jest zakładnikiem grupy szalonych despotów. Niewolnictwa nie wyeliminowano też na trwałe w miejscach, gdzie zostało ono zniesione; nie ma gwarancji, że kiedy sprawy na świecie przyjmą bardzo zły obrót, niektóre dawne praktyki oparte wyłącznie na dominacji i władzy nie zostaną przywrócone, nawet za przyzwoleniem całych narodów. A zatem nie powinniśmy nigdy lekceważyć tego, co udało nam się – jako ludzkości – osiągnąć.

Z tych samych powodów – czyli ludzkiej wolności podejmowania decyzji i jej fundamentalnej wartości – ani zło, ani ludzka skłonność do zła nigdy nie zniknęły. Żeby pozbyć się (moralnego) zła na świecie, musielibyśmy naprawić tak zwaną ludzką naturę, jak uważali prorocy. Rabiniczne poglądy w sprawie jecer hatow – skłonności do dobra – i jecer hara – skłonności do zła – są bardziej rozwinięte i bardziej przydatne z praktycznego punktu widzenia: nie twierdzą, że jecer hara powinna zostać wyeliminowana. Zgodnie z poglądami rabinicznymi w tej kwestii celem jest wykorzystanie owych złych, niemożliwych do wykorzenienia skłonności w taki sposób, aby działały na rzecz dobrych celów. Filozofia ta, poza tym iż ma pozytywny charakter, jest również łatwiejsza do wdrożenia w życie, kiedy odpowiednio się ją zrozumie: może przybrać formę „przeprogramowania” swojego mózgu, tak aby zmodyfikować swoje odruchy i wywoływane przez nie procesy w taki sposób, żeby działały na rzecz osiągnięcia pożądanych rezultatów.

W moim przekonaniu jest to lepsze podejście niż nienawidzenie zła i niesprawiedliwości. Nienawidzenie zła i niesprawiedliwości sprowadza się ostatecznie do nienawidzenia czegoś należącego do ludzkiej natury. A zatem bardzo ważne jest, żeby ściśle zdefiniować tę rzecz, która ponoć wywołuje całe zło, z którym walczymy. Bardzo ważne jest, żeby precyzyjnie ją zdefiniować i upewnić się, że ten element nie jest czymś, co w rzeczywistości jest w swej istocie dobre, tak jak pragnienie wolności czy ambicja, albo nawet czymś relatywnie dobrym, tak jak rywalizacja czy współzawodnictwo. Jeśli coś jest relatywnie dobre, to zasadniczo należy do sfery leżącej poza dobrem i złem. Jest to bardziej rodzaj narzędzia, a narzędzia bywają często pożyteczne.

Powinniśmy pamiętać o wszystkich wyżej opisanych kwestiach, kiedy dyskutujemy nad innymi negatywnymi zjawiskami społecznymi, z którymi się zmagamy i które chcemy wykorzenić, takimi jak korupcja, kradzieże, rasizm albo uprzedzenia. Aby kompletnie je wyeliminować, musielibyśmy zastosować podobne rozwiązania jak te, które byłyby potrzebne do wyeliminowania morderstw (ale, jako że są to lżejsze przewinienia, prawdopodobnie nie musielibyśmy wprowadzać ich we wszystkich sferach ludzkiego życia). Nie możemy prawnie wyeliminować błędnych form myślenia i mówienia, nie ograniczając przy tym wolności myśli i wypowiedzi. Możemy zminimalizować je i ich negatywne skutki poprzez odpowiednią edukację, ale tylko do pewnego stopnia i w takim stopniu, w jakim oferowana przez nas edukacja będzie odpowiednia – nie możemy też całkowicie wyeliminować błędów z naszego nauczania.

Tak jak pokazałem na początku, wyeliminowanie jednego rodzaju zła, jednego rodzaju niesprawiedliwości tutaj i teraz wymagałoby totalitarnych rozwiązań. Jest to prawdopodobnie jeden z powodów, dlaczego ludzie, którzy  mają obsesje na punkcie tylko jednego albo dwóch konkretnych rodzajów zła albo którzy bardzo wąsko definiują, co jest najgorszym złem na świecie (a co często nie jest najgorszym złem, a czasem w ogóle nie jest czymś złym), wykształcają w sobie skłonność do totalitarnego myślenia. Sądzę, że częścią odpowiedniego nastawienia wobec zła i niesprawiedliwości jest zdolność postrzegania wielu różnych rodzajów zła i niesprawiedliwości i umieszczenie ich w jakiegoś rodzaju hierarchii, tak jak robimy to z rzeczami, które uważamy za dobre i sprawiedliwe. Nie oznacza to, że różni ludzie nie powinni się specjalizować w walce z konkretnymi rodzajami niesprawiedliwości albo zła. Powinni. Ale bardzo dobre i zdrowe jest również postrzeganie zła, cierpienia i niesprawiedliwości, z którymi walczymy, w kontekście zła, cierpienia i niesprawiedliwości, z którymi walczą inni ludzie.

 

Szabat szalom!

Menachem Mirski- student rabinacki w Ziegler School of Rabbinic Studies, American Jewish University, Los Angeles, USA

 

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Sądny miesiąc Elul

Sądny miesiąc Elul

Upływ czasu jest nieubłagany; wydaje się jakby rok 5778 zaczął się dopiero wczoraj, a już od tygodnia  trwa elul, miesiąc poprzedzający święto Rosz Haszana. W miesiącu elul tradycja żydowska nakazuje nam zastanowić się nad minionym rokiem i sporządzić bilans naszych dobrych uczynków i przewinień. W tradycji sefardyjskiej już od początku tego miesiąca w synagogach odbywają się nabożeństwa slichot. Ich celem jest uświadomienie Żydom, jak wielkim wyzwaniem jest poprawa naszego postępowania, kluczowa w procesie duchowego przygotowania do Rosz Haszana, Dnia Sądu. Wyzwanie to wydaje się przerastać nasze możliwości. Onieśmieleni naszą małością, apelujemy w trakcie miesiąca elul do Wiekuistego, prosząc Go o bycie sprawiedliwym i łaskawym sędzią. Możemy zadać sobie pytanie, czy nie jest to lekkomyślna prośba. Nie wiemy przecież, jakie kryteria stosuje Wiekuisty sądząc nas. Możemy jedynie mieć nadzieję, że kryteria te będą podobne do przykazań Wiekuistego dotyczących instytucji sędziego, które możemy znaleźć w przypadającej na ten tydzień porcji Tory, parszy Szoftim (Sędziowie). W otwierającym ją wersie znajdujemy następujące słowa:

Sędziów i urzędników ustanowisz sobie we wszystkich bramach Twoich, które Wiekuisty, Bóg twój, da Tobie w pokoleniach Twoich, aby sądzili lud sądem sprawiedliwym. Nie będziesz naginał prawa, nie będziesz stronniczy i podarku nie przyjmiesz, gdyż podarek zaślepia oczy mędrców i w złą stronę kieruje słowa sprawiedliwych. Dąż wyłącznie do sprawiedliwości, byś żył i posiadł ziemię, którą ci daje Wiekuisty, Bóg twój. (Pwt 16, 18-20)

Powyższy cytat uczy nas, że sprawiedliwy sędzia ludu Izraela powinien traktować wszystkich jednakowo. Raszi, średniowieczny komentator Tory, uczy nas, że słowa te odnoszą się do postępowania procesowego, w którego trakcie sędzia powinien słuchać obydwu stron postępowania z równym zainteresowaniem i przychylnością. Raszi stwierdza też, że okazanie przez sędziego przychylności jednej ze stron w trakcie postępowania może wpłynąć na zachowanie drugiej strony postępowania. Według Rasziego, strona ta, czując się niesprawiedliwie traktowana, może zrezygnować z dochodzenia swoich praw. Raszi stwierdza też, że sędzia nie może brać łapówek, nawet jeśli ma zamiar wydać sprawiedliwy wyrok, gdyż łapówki uniemożliwiają w pełni obiektywny osąd sytuacji. Co interesujące, Raszi interpretuje wers „dąż wyłącznie do sprawiedliwości” jako zdanie zachęcające Izraelitów do wyboru godnego zaufania (dosłownie: pięknego) sądu spośród dostępnych nam instytucji wymiaru sprawiedliwości. Jak możemy odnieść słowa Rasziego do roli Wiekuistego jako sędziego, do której tak często odwołujemy się w miesiącu elul?

Po pierwsze, możemy założyć, że Wiekuisty jest zainteresowany całością bilansu naszych zasług i przewinień. Jako bezstronny sędzia wysłuchuje On nie tylko naszego wewnętrznego „oskarżyciela”, ale i naszego wewnętrznego „obrońcy”. Po drugie, Wiekuisty zna nasze przewiny, ale nie występuje w procesie w roli oskarżyciela, gdyż uniemożliwiałoby to nam uzyskanie w tym procesie sprawiedliwości. Po trzecie, sąd Wiekuistego jest sądem godnym zaufania w rozumieniu rabinicznej interpretacji prawa żydowskiego, co oznacza, że jego wyroki są sprawiedliwe, a nie nadmiernie okrutne.

Przytoczone powyżej komentarze Rasziego do naszej parszy wydają się nam sugerować, że nie powinniśmy nadmiernie obawiać się Rosz Haszana, Dnia Sądu, ponieważ Wiekuisty zna zarówno nasze mocne, jak i słabe strony. Mimo to wielu z nas odczuwa w miesiącu elul niepokój. Często nie jesteśmy pewni, czy nasze zasługi przeważają nad naszymi wykroczeniami, obwiniamy się za chwile słabości. Taki samokrytyczny stosunek sprawia, że nie jesteśmy w stanie docenić naszych dobrych uczynków. Co więcej, będąc nadmiernie krytyczni wobec siebie samych, nie doceniamy drzemiącego w nas potencjału do zmiany dotychczasowego zachowania. Zachowując się w ten sposób, osądzamy swoje zachowanie w sposób niesprawiedliwy i nadmiernie surowy.

Parsza Szoftim uczy nas, że takie zachowanie jest niezgodne z duchem naszej tradycji, podkreślającej znaczenie kompleksowego, zrównoważonego osądu ludzkiej niedoskonałości.
W tegorocznym miesiącu elul zachęcam Was do zastanowienia się nad Waszymi słabościami
i mocnymi stronami bez surowego osądzania siebie samych. Jestem głęboko przekonany, że zostawienie krytycznego osądu Waszego postępowania Wiekuistemu pozwoli Wam lepiej przygotować się do Wielkich Świąt. Życzę Wam wszystkim dobrego szabatowego odpoczynku
i miesiąca elul pełnego motywującej refleksji, a nie autokrytycyzmu.

Szabat Szalom!

Mati Kirschenbaum

BEIT POLSKA